Colin napisał(a):

|
Kto wie czy gdyby dostał piłkę przed siebie to zostałby szybko zblokowany a tak obrona została zaskoczona.
|
Zapewne zotałby zablokowany, tutaj nie ma wątpliwości, dlatego błąd w zagraniu i piłka rzucona na plecy urodziła taki gol. PRzecież bramki również biorą się z błędnych zagrań czy ulubionych w naszej lidze "centro strzałów". Zwracam jedynie uwagę na przypadek, skuteczny, wykończono z fajerwerkami, ale przypadek. I to nie jest żadne przyppierd... z mojej strony, tylko zwykłe stwierdzenie faktu.
Ogryzek napisał(a):

Bez urazy, ale szkoda czasu na płacze po wygranym meczu 6-0 na wyjeździe. Chcesz, płacz sobie razem Drozdem vel "krzywy makaron". Ale mnie do tego nie wciągaj. Jest pewien poziom absurdu który wymyka się racjonalnej dyskusji. I właśnie przekroczył go Drozd, a ty podążasz za nim. Nie wciągniesz mnie w odmęty "szaleństwa". Dyskutujcie sobie razem 
btw
rozumiem że po wygranej w Poznaniu za Stolarczyka płakałeś jak bóbr czemu wygraliśmy taki nisko? Hmmm - jakoś sobie tego nie przypominam.
|
Mi się wydaje, że ten poziom absurdu bierze się nieprzypadkowo. Im chodzi o to, że znów gramy to przez co traciliśmy punkty, czyli BRAMKA i cofanie się, granie na alibi. Im chodzi o to, że nie gnaliśmy do końca, tylko zrobiliśmy dokładnie to samo co wcześniej, czyli cofka i gramy na doturlanie do końca bo wynik jest korzystny dla nas.
Tylko tutaj prowadziliśmy 6:0 i taka postawa jest jak najbardziej wytłumaczalna. Koledzy mają po prostu traumatyczne przeżycia związane z tym, że znowu odpuszczamy po 60 min lub wytykają złe przygotowanie, że znowu spuchliśmy w ostatniej fazie,