|
Temat nie wzbudził zainteresowania, a szkoda. Nie całkiem polska ziemia to była. Owszem, było to terytorium II RP, ale zaledwie 1/6 mieszkańców województwa wołyńskiego była polskiej narodowości, zdecydowanie przeważał tam żywioł ukraiński. Dlatego trudno się dziwić, że Ukraińcy nie zgodzą się, że to na polskiej ziemi się działo. Inna sprawa, że jakoś fakt, iż nie tylko Polaków, ale i Żydów mieszkało dużo więcej od nich we Lwowie, jakoś nie przeszkadzał im w uważaniu tego miasta za swoje.
Co do tego, że niewielu o tym słyszało: wiem, że Kresowian boli to, że gdy tyle mówi się o Katyniu, ich tragedię się przemilcza (a Ukraińcy zabili ponad 100 tysięcy Polaków). Nasze władze nie robiły i nie robią prawie nic w celu upamiętnienia tamtych wydarzeń. Dla polityków ważniejsze są dobre relacje z Ukrainą niż prawda i kiedy na Ukrainie zarówno władze państwowe, jak i samorządowe gloryfikowały upowców , którzy dokonali ludobójstwa na Polakach, u nas prawie nie było na to reakcji. Warto wspomnieć, że nasz obecny prezydent niegdyś stwierdził, że winni rzezi wołyńskiej są sowieci, nie Ukraińcy. Chore jest, że gdy Polska przeprosiła za akcję "Wisła", choć to była raczej radziecka wola wykonana polskimi rękoma, Ukraina nie potrafiła się przyznać do zbrodni ludobójstwa.
Jeśli chodzi o cytowane wspomnienia pewnie nie każdy wie, ale 11 lipca 1943 roku to nie początek, a apogeum rzezi, już wcześniej Ukraińcy wymordowali wielu Polaków. Znane jest pojęcie "rzeź wołyńska", ale nie tylko na Wołyniu, ale i w Galicji Wschodniej, a także na terenach dzisiejszej Polski (m.in. na Lubelszczyźnie) mordowano Polaków.
|