![]() |
Polskie Kresy w czasie i po II WŚ
Znalazłem ciekawe wspomnienia naszych kresowych rodaków. Pozwolę sobie wkleić ich opowieści -podejrzewam ze niewielu o tym słyszało.Niespodziewam szczerze mówiąc się wielkiej czytalności tego tematu ale naprawdę warto dowiedzieć się co się działo na polskiej ziemi szczególnie kiedy jesteśmy zasypywani "polskim" zbrodniami na żydach i informacjami "polskich " obozach koncentracyjnych":
Cytat:
|
Temat nie wzbudził zainteresowania, a szkoda. Nie całkiem polska ziemia to była. Owszem, było to terytorium II RP, ale zaledwie 1/6 mieszkańców województwa wołyńskiego była polskiej narodowości, zdecydowanie przeważał tam żywioł ukraiński. Dlatego trudno się dziwić, że Ukraińcy nie zgodzą się, że to na polskiej ziemi się działo. Inna sprawa, że jakoś fakt, iż nie tylko Polaków, ale i Żydów mieszkało dużo więcej od nich we Lwowie, jakoś nie przeszkadzał im w uważaniu tego miasta za swoje.
Co do tego, że niewielu o tym słyszało: wiem, że Kresowian boli to, że gdy tyle mówi się o Katyniu, ich tragedię się przemilcza (a Ukraińcy zabili ponad 100 tysięcy Polaków). Nasze władze nie robiły i nie robią prawie nic w celu upamiętnienia tamtych wydarzeń. Dla polityków ważniejsze są dobre relacje z Ukrainą niż prawda i kiedy na Ukrainie zarówno władze państwowe, jak i samorządowe gloryfikowały upowców , którzy dokonali ludobójstwa na Polakach, u nas prawie nie było na to reakcji. Warto wspomnieć, że nasz obecny prezydent niegdyś stwierdził, że winni rzezi wołyńskiej są sowieci, nie Ukraińcy. Chore jest, że gdy Polska przeprosiła za akcję "Wisła", choć to była raczej radziecka wola wykonana polskimi rękoma, Ukraina nie potrafiła się przyznać do zbrodni ludobójstwa. Jeśli chodzi o cytowane wspomnienia pewnie nie każdy wie, ale 11 lipca 1943 roku to nie początek, a apogeum rzezi, już wcześniej Ukraińcy wymordowali wielu Polaków. Znane jest pojęcie "rzeź wołyńska", ale nie tylko na Wołyniu, ale i w Galicji Wschodniej, a także na terenach dzisiejszej Polski (m.in. na Lubelszczyźnie) mordowano Polaków. |
Szacuje się, że ludobójstwo na Polakach dokonane przez ukraińskich zbrodniarzy to 250 000 istnień ludzkich. Sposób w jaki mordowano w szczególności dzieci przerasta metody zabijania NKWD czy holokaust.
1. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki gtowy. 2. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie). 3. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy. 4. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło. 5. Wyrzynanie na czole "orła". 6. Wbijanie bagnetu w skroń głowy. 7. Wyłupywanie jednego oka. 8. Wybieranie dwoje oczu. 9. Obcinanie nosa. 10. Obcinanie jednego ucha. 12.Obrzynanie obydwu uszu. 13. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha. 14. Obrzynanie warg. 15. Obcinanie języka. 16. Podrzynanie gardła. 17. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz. 18. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty. 19. Wybijanie zębów. 20. Łamanie szczęki. 21. Rozrywanie ust od ucha do ucha. 22. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar. 23. Podcinanie szyi nożem lub sierpem. 24. Zadawanie ciosu siekierą w szyję. 25. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy. 26. Skręcanie głowy do tyłu. 27. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą. 28. Obcinanie głowy sierpem. 29. Obcinanie głowy kosą. 30. Odrąbywanie głowy siekierą. 31. Zadawanie ciosu siekierą w szyję. 32. Zadawanie ran kłutych w głowie. 33. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców. 34. Zadawanie innych ran ciętych na plecach. 35. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy. 36. Łamanie kości żeber klatki piersiowej. 37. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca. 38. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś. 39. Obcinanie kobietom piersi sierpem. 40. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą. 41. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej. 42. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską. 43. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem. 44. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem. 45. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych. 46. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha. 47. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku, gorącej wody. 48. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki. 49. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła. 50. Wyrywanie żył od pachwy, aż do stóp. 51. Wkładanie kobietom do pochwy - vaginy rozżarzonego żelaza. 52. Wkładanie do vaginy szyszek sosny od strony wierzchołka. 53. Wkładanie do vaginy zaostrzonego kołka i przepychanie aż do gardła, na wylot. 54. Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od vaginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz. 55. Wieszanie ofiar za wnętrzności. 56. Wkładanie kobietom do pochwy (vaginy) szklanej butelki i jej rozbicie. 57. Wkładanie do analu szklanej butelki i jej stłuczenie. 58. Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi wnętrznościami. 59. Odrąbywanie siekierą jednej ręki. 60. Odrąbywanie siekierą obu rąk. 61. Przebijanie dłoni nożem. 62. Obcinanie palców u ręki nożem. 63. Obcinanie dłoni. 64. Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej. 65. Odrąbywanie pięty. 66. Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej. 67. Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem. 68. Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem. 69. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami. 70. Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą. 71. Obcinanie piłą obie nogi. 72. Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem. 73. Przybijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi. 74. Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami. 75. Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio głową do podłogi. 76. Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu. 77. Rąbanie siekierą całego tułowia na części. 78. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie. 79. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim. 80. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół. 81. Rozpruwanie brzuszka dzieciom. 82. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu. 83. Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi. 84. Łamanie stawów nóg dziecka. 85. Łamanie stawów rąk dziecka. 86. Zaduszenie dziecka przez narzucenie na niego różnych szmat. 87. Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem. 88. Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku. 89. Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec. 90. Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele. 91. Wbijanie dziecka na pal. 92. Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią przez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała. 93. Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi. 94. Wieszanie na drzewie głową do góry. 95. Wieszanie na drzewie nogami do góry. 96. Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska. 97. Zrzucanie w dół ze skały. 98. Topienie w rzece. 99. Topienie przez wrzucenie do głębinowej studni. 100. Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni. 101. Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku. 102. Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii. 103. Wbijanie koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi. 104. Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej. 105. Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie. 106. Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyi, zwanym arkanem. 107. Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi. 108. Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi. 109. Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów. 110. Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego. 111. Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszego dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka, przywiązano nogę dziecka najmłodszego. 112. Przebicie tułowia na wylot lufą karabinu. 113. Ściskanie ofiary drutem kolczastym. 114. Ściskanie razem dwie ofiary drutem kolczastym. 115. Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym. 116. Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwania bólu i cierpienia. 117. Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie. 118. Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą. 119. Rozrywanie tułowia na wpół przez konie. 120. Rozrywanie tułowia na wpół przez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie. 121. Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku. 122. Podpalanie ofiary oblanej uprzednio naftą. 123. Okładanie ofiary dookoła słomą-snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób pochodnię Nerona. 124. Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary. 125. Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia. 126. Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy. 127. Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra. 128. Wieszanie na kolczastym drucie. 129. Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą. 130. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w me nożami. 131. Wiązanie - skuwanie rąk drutem kolczastym. 132. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą. 133. Przybijanie rąk do progu mieszkania. 134. Przebijanie kołami dzieci na wylot. 135. Wleczenie ciała po ziemi, za nogi związane sznurem. 136. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego rosnącego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. "wianuszki". (...) 341. Wrzucanie do klozetowego szamba żywych ofiar oraz bicie żelaznym narzędziem po głowie i ciskanie ich w głąb tego szamba. 342. Podwieszanie pod pachy na drzewie w lesie i palenie pod ofiarą gałęzi i chrustu. 343. Wiązanie rąk drutem i zadawanie na całym ciele ran kłutych. 344. Oskalpowanie - ściągnięcie skóry z głowy i twarzy - wraz z wybraniem oczu, obcięciem uszu, przecięciem krtani i wyciągnięciem przez nią języka. 345. Obcięcie genitaliów, wydłubanie oczu i skłucie całego ciała cienkimi igłami. 346. Porąbanie ośmiomiesięcznego dziecka na cztery części. 347. Rozbieranie do naga, związywanie ofiary drutem kolczastym i wpychanie do przerębli pod lód rzeki. 348. Przybicie bagnetem do stołu kilkumiesięcznego dziecka i włożenie mu do ust kawałka niedojedzonego kiszonego ogórka. 349. Duszenie sznurem zakładanym na szyję i zabijanie ciosem noża w serce. 350. Wyrywanie księżom wyznania rzymsko - katolickiego pulsujących serc z piersi, a niekiedy prezentowanie ich widzom i odliczanie na zegarku czasu trwanie agonii. 351. Duszenie drutem kolczastym. 352. Wypruwanie dzieciom wnętrzności i rozwieszanie jelit na ścianie w jakiś nieregularny sposób wraz z kartką wiszącą na gwoździu z napisem w ukraińskim języku: "Polska od morzu do morza!". 353. Przybijanie dzieci do ściany z rozkrzyżowanymi rękami. 354. Wyłamywanie dzieciom stawów rąk i nóg i przybicie martwego dziecka do stołu - na oczach dorosłych osób. 355. Pozbawienie życia dwudziestoma dwoma i więcej ciosami noża. 356. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami. 357. Wiązanie - skuwanie rąk drutem kolczastym. 358. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą. 359. Przybijanie rąk do progu mieszkania. 360. Przebijanie kołami dzieci na wylot. Jeśli zapomnę niech Bóg o mnie zapomni. Pamiętamy i nie przebaczymy. Polecam miesięcznik o historii ,, Uważam Rze Historia,, Warto kupić. |
To ja może od siebie dodam, że w tym roku miał premierę "Ukraiński Rapsod" - film o wydarzeniach na polskich kresach wschodnich w 40-tych latach XX wieku.
|
Cytat:
|
Puchatek przeczytałem dokładnie liste zbrodni i powiem ze .......e ukraine jeszcze ....y zobaczą Polskę od morza do morza ,Polska dla Polaków,precz z komuną i mniejszościami narodowymi
|
Cytat:
Czy to nie z podobnymi słowami na ustach hordy ukraińskich nie szły mordować naszych rodaków ? Ukraina dla Ukrainców , precz z lachami itp ? Lepiej się zastanowić czasem dwa razy zanim coś się napisze . |
Cytat:
|
To miesięcznik, więc póki co jest jeszcze pierwszy numer. Pierwszy nakład zszedł błyskawicznie, ale całe szczęście szybko się zorientowano w sytuacji i dodrukowano. Ogólnie, trzeba sobie powiedzieć, że pomysł wygląda na strzał w dziesiątkę.
Cytat:
|
pierwszy numer jak najbardziej trafiony 6,90zł to nieduży wydatek a sporo wiedzy o której w szkołach nie uczą i nie zamierzają.
|
Cytat:
|
Jeśli zapomnę niech Bóg o mnie zapomni. Genialne podsumowanie. Kiedyś czytałem ta listę zbrodni, szokowała, szokuje i będzie zawsze szokować. W imię tolerancji i miłości ogólnoświatowej na lekcjach historii zapewne już żadne pokolenie polskiej młodzieży się nie dowie. Dobrze, że póki co jeszcze internet daje możliwość nauki historii.
|
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
Ukraińska w sensie takim, że zamieszkana głównie przez Ukraińców (choć można polemizować, bo trochę słabo na Wołyniu było ze świadomością narodową), nie mam na myśli żadnego państwa. Jeśli piszesz o II RP, to status ludności ukraińskiej mocno się różnił od tego, jaki mają dziś np. górale. Przymusowe konwersje, burzenie cerkwi, kwestia szkolnictwa, urzędów i pewnie jeszcze parę spraw by się znalazło pokazujących, że nie był to zbyt przyjazny kraj dla mniejszości (ale w porównaniu z ZSRR, Ukraińcy mieli tu raj). Z drugiej strony Polacy niewiele wcześniej toczyli wojnę, która zaczęła się od ukraińskiego ataku, występowało zjawisko terroryzmu ukraińskiego (np. zamachy ukraińskich nacjonalistów na czołowe postaci polskiej polityki), brak lojalności Ukraińców w stosunku do państwa polskiego (m.in. współpraca z niemieckim wywiadem). Nie był to naród, który mógł wzbudzać zaufanie polskich władz
A skąd masz te "najbardziej wiarygodne dane"? Chyba nie spotkałem się z taką liczbą w żadnym poważnym opracowaniu. |
Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
1. Nie jest prawą że od XI wieku ziemie Rusinów należały do WKL lub Polski (sama nieprecyzyjność tych określeń jest już bardzo myląca ale zostawmy to). Przez bardzo długi okres czasu księstwa ruskie funkcjonowały jako niezależne podmioty (kontrolując nawet część tego co obecnie nazwalibyśmy Polską) lub jako podmioty zależne od Mongołów (w różnych konfiguracjach). Można mówić o bardziej trwałym związaniu części tych ziem z Koroną Polską (bo nie z Polską jako taką) dopiero gdzieś tak od czasów Kazimierza Wielkiego (a w zasadzie Jadwigi). Również kontrola litewska nad ziemiami ruskimi miała w tamtym czasie mniej więcej taki wymiar jak kontrola Korony nad powiedzmy Mołdawią: niby jakies hołdy były składane ale i tak najważniejsze było kto akurat przechodził z wojskiem. 2. To że tereny te były częścią Korony czy WKL bynajmniej nie oznacza że ziemie te były "polskie" czy "litewskie". Wręcz przeciwnie: wchodziły w skład tych państw z bardzo wyraźnym podkreśleniem ich autonomi w: języku, prawach, religi, kulturze itp. Dla określenia ludzi tam mieszkających juz wówczas używano określenia "Rusini"(łac: Rutheni). Innymi słowy: Rusini zamieszkujący te tereny zaakceptowali zwierzchnicwo Króla Polskiego (WKL) ale bynajmniej nie oznaczało to że tereny te stały się Polską czy Litwą. Władcy Rzeczpospolitej zresztą szanowali odrębność (językową, religijną, kuturową, prawną itp.) tych terenów. 3. Statusu tej ludności żadną miarą nie można porównać do statusu Kaszubów, Ślązaków czy górali. Przede wszystkim Rusini mieli swój: odrębny język, kulturę, tradycje państwowe, elitę polityczną, różnicującą ich religię itp. Z równym powodzeniem można by twierdzić że stautus Kaszubów czy Ślązaków mają: Łotysze, Estończycy, Litwini czy Białorusini. Wszystkie te nacje były częścią Rzeczpospolitej ale bynajmniej nie oznaczało to że poczuwają się one do tego co moglibyśmy dziś nazwać: narodowością Polską. Po prostu żylismy w jedny państwie w którym dominującą w sensie politycznym, gospodarczym i kulturalnym byli Polacy ale ludzie którzy mogliby sie tak okreslić (znowu według obecnych kryteriów) nie stanowili nawet połowy populacji tego państwa. Zresztą warto zauważyć że Rusini dość wcześnie zaczęli zgłaszać aspirację do tego aby ich rola we wspólnym państwie nie sprowadzała się tylko do uczestnictwa w urzędach oferowanych im przez Koronę ale by stanowili w ramach Rzeczpospolitej podmiot autonomiczny (tak jak Litwa). 4. Teorie o "polskości kresów" zaczęły być obalane nie przez komunistów ale znacznie wcześniej. Gdzieś tak od upadku powstania listopadowego. Znakomitą książkę na ten temat popełnił zreszta profesor Nowak (bardzo polecam) którego chyba żadną miarą nie można kojarzyć z komunizmem. Zresztą nawet Piłsudski w 1918 roku nie miał złudzeń że na kresach uda się stworzyć "Polskę". W wariancie optymistycznym zakładał federację kilku państw, a realistycznie oceniał że można utworzyć kilka organizmów państwowych połączonych sojuszem wojskowym z Polską i oddzielających nas od Rosji. |
Cytat:
"Ruś Kijowska – okres w historii Rusi trwający umownie od 862 do 1240 roku. Rok 862, w którym wódz Waregów Ruryk przybył do Nowogrodu Wielkiego, to symboliczna data powstania państwa ruskiego" Cytat:
1. nigdzie nie piszę że ziemie Rusinów w całości nalezały do Korony lub WKL. Należały w pewnej części - zachodniej i wiadomo ze na przestrzeni wieków ba nawet lat zmieniały się w swoich granicach - czasami o na korzyść Moskwy,Ordy , Węgrów a wcześniej Rusi Kijowskiej czy Halickiej 2.Jaki to jest bardzo długi okres władania terytorium obecnej Polski przez księstwa rusińskie? Tylko Przemyśl w XI w byl zajęty przez Ruś Halicko Włodzmierską. Nie ma co tutaj wtrącać kwestii czasowych najazdów Ordy ,WKL czy Krzyżaków 3. Najlepiej odnieść się do genealogi miast co mówi wiele o ich dziejach- z jednym sie zgodze główny okres rozwoju polskich kresów to wieki XIII - XVII - ponad 500 lat.Mało? Lwów- Od IX wieku pomiędzy Górą Zamkową a Pełtwią istniało osadnictwo plemienia lechickiego – Lędzian, w X wieku powstała osada Lędzian na Górze Zamkowej. Istnienie osady potwierdzono w 1977 roku, kiedy podczas badań odkryto, że cerkiew św. Mikołaja wybudowano na wcześniej funkcjonującym cmentarzysku W 981 roku teren Grodów Czerwieńskich został zajęty przez Włodzimierza I i dostał się pod panowanie Rusi Kijowskiej. zgodnie z tradycją został założony ok. 1250 roku przez księcia Daniela I Halickiego, wywodzącego się z dynastii Rurykowiczów, który nazwał miasto Lwowem na cześć swojego syna Lwa. W 1340 po śmierci Bolesława Jerzego II miasto, na podstawie umowy podpisanej dwa lata wcześniej, przeszło pod berło króla Polski.Od tego czasu do zaborów nikt inny nim nie wladał. Tylko na przestrzeni lat 981r-1340r te tereny nie byly Polskie 4.Co znaczy związanie z Korona Polską ale nie z Polską? Korona i Polska to tożsamość.Nie wiem też co piszesz o hołdach -Wołyń czy Podole nte były tylko na początku.Może piszesz o Gdańsku,Mołdawi czy ziemi dobrzyńskiej 5. Z twoich wywodów wynika że dynastia Jagiellonów de facto okupowała Polskie ziemie gdyż z pochodzenia władcy Polski byli żmudzinami. Nie uważasz że podważanie pewnych faktów jest bez sensu? Cytat:
2.Pomińmy więc ten pogląd że jeśli region wchodzi w skład danego kraju to nie oznacza że jego tereny są ziemiami tego kraju bo to kwadratura kola. Wiadomo że w I RP dane regiony cieszyły się daleko idącymi swobodami bo przez argumenty religijno narodowościowe - przy wspomnieniu np.że Kraków miał potęzną i wplywową diasporę niemiecką- dojdziemy że to miasto I Rzeszy Cytat:
1.Chyba kolego obrażasz Kaszubów,Gorali i Ślązaków twierdząc że nie mają swojej kultury i tradycji 2.Religia nie jest i nie była czynnikiem różnicującym narody.Chyba ze twierdzisz że Polak -protestant jest Niemcem, a Polak-prawosławny-Rosjaninem 3.Pokaż mi do XiX w wzmianki o narodach : łotewskim, estońskim,białoruskim. Wiem o Inflantach ale gdzie masz tam wymienione narody? Nie ma są stworzone sztucznie. Fakt bezsporny.Co do Litwy- owszem była WKL ale naród to Żmudzini bynajmniej nie pochodzący z terenów obecnej Litwy 4.O poczuwaniu się do polskości Kozaków (no właśnie nie ukraińców czy białorusinów bo takich nie było) odsyłam do słów Chmielickiego (przed powstaniem)czy innych atamanow Samuela Zborowskiego,Jana Wyhowskiego,Pawła Tetery-praktycznie wszyscy uznawali się za poddanych króla a o Polsce (Rzeczpospolitej) w wielu przekładach mówią per:matka 5.Oczywiście chcieli być częścia Rzeczpospolitej o wyższym statusie- i taki status dostali-niestety zbyt późno.Ale nie chodziło o autonomię terytorialną - co sugerujesz tylko o kwestie żołdu dla wystawionych wojsk, nadań ziemskich i szerokich praw dla atamanów i wyższych dowódców .To tak bardzo ogólnie mówiąc Cytat:
A już na poważnie skąd byli i czym byłaby Polska bez: Mickiewicza,Słowackiego, właśnie Piłsudskiego, Żeligowskiego, K.Górskiego, M.Konopnickiej, gen.Sosabowskiego, Ignacego Daszyńskiego,Wojciecha Kilara,Juliusza Kossaka,Ignacego Krasickiego, Stanislawa Lema, Ignacego Łukasiewicza,Kornela Makuszyńskiego,Czesława Milosza,Ignacego Potockiego, Piotra Skargi, Joachima Lelewela,Emilia Plater,rt.Pileckiego,Jana III Sobieskiego,hetmana Żółkiewskiego i wielu wielu innych.Oni nie żyli w Polsce na przestrzeni ponad 500-600 lat? Ilu wymienisz sławnych naukowców,pisarzy,dowódców (poza XXw) którzy są żmudzinami z Wileńszczyzny (Jagiełło kontrowersyjny, Giedymin i Witold) . Ukrainców czy Białorusinow nie wymienisz bo tych narodów nie było.A Rusini z tych terenów? Pustka.Dla ciekawości na obecnej Ukrainie duży odsetek ludności w spisie podało że sa Rusinami więc ciekawy jestem czy w tak płynny sposób można ich historię łączyć skoro sami uważają że są to dwie różne grupy etniczne |
Ludzie ja tu ni mam zamiaru nikogo zabijać nie jestem barbarzyncą ale jak sie czyta o mordowanych dzieciach i kobietach to co sie ma czuć. co wyście myśleli ze tam na ukrainie Polaków kochają bo jest euro2012 , wy naiwniaki zrobili by to samo gdyby mogli.
|
Cytat:
Tak jak wspomiałem już wcześniej: przypisywanie korzeni państwowści ruskiej Waregom to jedna z teorii. Faktem jest jednak że zanim Waregowie (czyli wikingowie) przybyli tu około VIII-IX wieku to badania archelogoczne dowodzą że w tym miejscu istniały już zręby państwowści. Zresztą sam piszesz że Ruryk (w rzeczywistości jego następca Oleg) zdobył Kijów w drodze podboju istniejącego już tam wcześniej państwa słowiańskiego. Natomiast nie wchodząc w dalszą i niepotrzebną dyskusję (rozmawiamy przecież o czyms zupełnie innym) na temat korzeni Rusi, stwierdzenie że: tereny należały do Rusinów którzy pochodzili w prostej lini od Waregów (skandynawów) jest nieprawdziwe. Waregowie stanowili absolutnie znikomy procent ludności nowego podmiotu (aczkolwiek to prawdopodobnie oni trzymali w nim władzę). Rusini etnicznie stanowią mieszankę plemion słowiańskich i ugrofińskich z niewielką domieszką wikingów. II Jeśli wyjaśnisz mi co oznacza: "teoria PRL-owska" to obiecuję Ci że odniosę sie do tego stwierdzenia. Odnoszę jednak wrażenie że zupełnie niepotrzebnie próbujesz podnosić temperaturę naszej dyskusji (zawsze gdy słysze taki argument mam wrażenie że druga strona nie ma merytorycznych argumentów i próbuje bronic sie za pomocą "przymiotników") nie mając wystarczającej wiedzy na temat tzw: historii powszechnej. I tak: 1. "Przez krótki okres X,XI w tereny należały do Rusinów którzy pochodzili w prostej lini od Waregów (skandynawów), potem należały już prawie wyłącznie tylko do Polski lub Wielkiego Księstwa Litewskiego (do czasów rozbiorów)" dosłowny cytat. Nie piszesz wprost że ziemie Rusinów w całosci nalezały do Polski. Nie piszesz też że masz na mysli tylko część tych ziem. Do oceny pozostawiam w jaki sposób może zrozumeć (czy chodzi o całość czy o część ziem ruskich) Twoją oryginalną wypowiedź postronny czytelnik. 2. I znowu nieporozumienie (zakładam że przypadkowe). Ja piszę: "księstwa ruskie funkcjonowały jako niezależne podmioty (kontrolując nawet część tego co obecnie nazwalibyśmy Polską)" Ty odpowiadasz: "Jaki to jest bardzo długi okres władania terytorium obecnej Polski przez księstwa rusińskie?" . I od razu radzę sprawdzić bardziej szczegółowo podany przez Ciebie przykład Rusi Halicko-Wołodzimierskiej. Zobaczysz jakim sporym kawałkiem obecnej Polski (i jak długo) władali książęta ruscy (a nie jest to jedyny przykład). 3. Teraz Lwów. Piszesz że nie był we władaniu Korony (powtórzę: Korony nie Polski) "tylko" w latach 981r-1340r (rok 1340 jest błędny, w rzeczywistosci Lwów został trwale związany z Koroną przez Jadwigę w roku 1387, a poza tym 1387 to jakby nie patrzeć koniec wieku XIV a nie XI, róznica w stosunku do Twojej oryginalnej tezy dość zasadnicza). No to raptem 406 lat. Potem przez 385 lat (do 1772) jest częścią Rzeczypospolitej i w zasadzie tyle. Jeśli przyjąć by preferowane przez Ciebie kryterium "długości" to w zasadzie powinno wyjść że miasto jest bardziej "rusińskie" niż polskie. To jednak moim zdaniem słabszy argument. Ważniejszy jest inny: pomimo tego że miasto stało sie częścią Korony to przecież nie zmieniło to jego charakteru. Przez większość okresu Rzeczypospolitej ludność etnicznie polska stanowiła w nim mniejszość. Z czasem sie to zmieniało (coraz więcej mieszkańców się polonizowało) ale Lwów nawet w 1772 roku różnił się etnicznie zasadniczo od takich miast jak Kraków czy Warszawa. Dodatkowo weź pod uwagę że o ile w samym mieście z czasem zaczęła dominować mowa polska to na otaczających go obszarach wśród ludności wiejskiej dominował język rusiński i wyznanie prawosławne. 4. "Korona i Polska to tożsamość". Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że tym twierdzeniem uzasadniłeś to że np: Wilno nigdy (oprócz okresu międzywojennego) nie było polskie. Ponieważ Wilno nigdy nie było częścią Korony (było stolicą WLK) to zgodnie z Twoją tezą nie było też Polską. Wydaje mi się że masz problem z tym aby zrozumieć że I Rzeczpospolita nie była państwem polskim. Była konfederacją dwóch krajów (z oddzielnymi prawami, wojskiem, administracją, skarbem itp.). Co więcej w kraju tym żyły znacznie więcej niż dwie nacje. Spora część ludności (szczególnie elit) uległa z czasem polonizacji ale w kraju Polacy stanowili mniejszość. Jeśli zapytał bys wtedy Rusina czy jest Polakiem to odpowiedziałby że nie. Ale gdybyś zapytał czy jest poddanym króla Polskiego to potwierdziłby. Ale konkretnie jeśli chodzi o Ruś halicką (bo o niej teraz dyskutujemy). Kazimierz Wielki tytuł do zajęcia tego kraju uzyskał na podstawie umów dynastycznych. I kraj ten stanowił niejako "osobistą własność" króla (tzn: że magnaci i rycerstwo z Korony w zasadzie nie mieli żadnego prawa aby nawet "doradzać" królowi w sprawach Rusi). Wyjątkiem była ziemia przemyska którą w trakcie wojen o Ruś król wcielił bezpośrednio do Korony. Dobrą eksemplifikacją statusu jaki miała wtedy Ruś halicka było to że Ludwik w momencie objecia tronu polskiego wcielił ją do Królestwa Węgierskiego. Nie jestem pewien czego nie rozumiesz z "hołdami". Dlatego może bardziej obrazowo: mówienie w tamtych czasach o czyjejś zwierzchności nad ziemiami Rusi halickiej to w ogromnym stopniu abstrakcja. Przez cały okres rządów KW przez ten kraj przewalały się ogromne ilości wojsk: polskich, węgierskich, litewskich, tatarskich, ruskich itp. Lokalni książęta uznawali władzę akurat tego kto w danym momencie był górą. 5. Przyznam szczerze że jest dla mnie niejasne jaki sposób rozumowania doprowadził Cię do konkluzji że: "Z twoich wywodów wynika że dynastia Jagiellonów de facto okupowała Polskie ziemie gdyż z pochodzenia władcy Polski byli żmudzinami"?Możnowładcy małopolscy sami wybrali sobie króla i jeśli ktoś w tym układzie kogoś okupował to raczej koroniarze Litwę niż Jagielonowie Polskę. Zupełnie nie rozumiem analogii. Jeszcze bardziej niezrozumiałe jest dla mnie drugie stwierdzenie: "Nie uważasz że podważanie pewnych faktów jest bez sensu?" . Jest to wewnętrznie sprzeczne: jeśli cos jest faktem to z definicji nie można go podważyć. Podważyć można tylko hipotezę postawioną w oparciu o pewne fakty. Problemem jest gdy ktoś imputuje dyskutantowi że jego opinia jest faktem (którego podważyć nie można) podczas gdy w rzeczywistości jest tylko jego hipotezą. III I znowu pewne przekłamanie (zakładam że mimowolne) ja pisze że tereny nie były "polskie" a Ty że "jeśli region wchodzi w skład danego kraju to oznacza że jego tereny są ziemiami tego kraju" . Twoja teza cytowana dosłownie jest oczywiście tautologizmem (jeśli wchodzi w skład to oczywiście jest jego terytorium). Tyle tylko że jeżeli weźmiemy to bardziej analitycznie to zobaczymy że np: pomimo że Zachodni Brzeg wchodzi w skład Izraela to trudno go nazwać ziemią żydowską, tudzież pomimo tego że Czeczenia jest częścią FR to trudno ją nazwać Rosją (przykłady są celowo wyjaskrawione) Zresztą jeśli byłbyś konsekwentny w swoim rozumowaniu (powtórze: "jeśli region wchodzi w skład danego kraju to oznacza że jego tereny są ziemiami tego kraju" ) to musisz przyjmować że po zaborach ziemie polskie znikły. A chyba nie jest to prawdą. Tak jak Szkocja nie stała się angielska pomimo tego że od kilkuset lat tworzy wspólne państwo z Anglikami tak Kresy nie stały się polskie pomimo tego że przez kilka wieków żyliśmy we wspólnym państwie z Rusinami, Litwinami i Białorusinami. IV 1. I znowu przekłamanie (mimowolne?). Ja piszę: "Rusini mieli swój: odrębny język, kulturę, tradycje państwowe, elitę polityczną, różnicującą ich religię itp" a Ty ripostujesz: "obrażasz Kaszubów,Gorali i Ślązaków twierdząc że nie mają swojej kultury i tradycji" . Zauważasz różnicę? Wymieniam przykłady pięciu elementów konstytutywnych narodu a Ty ripostujesz podając jeden i dodając coś od siebie (bo przecież tradycja a tradycja państwowa ma się do siebie tak jak Kant do kanciarzy). Nie zgadzam sie jednak z Tobą nawet w przypadku tego że wymienione grupy regionalne mają swoja "kulturę". Myślę że w ich wypadku można mówić raczej o "folklorze". Ich "kultura" jest zdecydowanie polska (zresztą nawet w tym języku przekazuja ją dalej co chyba świadczy o jej charakterze). 2. Oczywiście że nie masz racji. Religia zdecydowanie jest jednym z czynników konstytutywnych narodu. Wystarczy wymienić przykłady: Żydów, Irlandczyków (szczególnie w Irlandii Pólnocnej), czy chociażby Polski (zapewne nie zdajesz sobie z tego sprawy ale w małżeństwach mieszanych był zwyczaj że dzieci na przemian były chrzczone w kościele i cerkwi, zdumiewające jest to że potem w zależności od wyznania rodzeństwo potrafiło się uważać za Polaka lub Ukraińca, brzmi to zupełnie irracjonalnie ale tak było patrz chociażby Szeptyccy). Co oczywiście nie oznacza że każdy Polak to katolik a protestant to Niemiec (jak dość demagogicznie starasz się argumentować). To że jakiś element wpływa w określony sposób tylko na część populacji nie oznacza że nie jest czynnikiem konstytutywnym dla formowania grupy jako takiej. 3. Fakty są takie że narody: estoński, łotewski, białoruski istnieją. I to że w na początku XIX wieku nikt o nich nie wspominał nie ma zupelnie nic do rzeczy. W pewnym momencie zaczęła się pojawiać lokalna inteligencja, rewitalizować język istniejący we wspólnotach od wieków, rozwijać w tym języku twórczość i jak widać lokalna wspólnota zaczęła się identyfikować z tą opcją raczej niż z opcją: polską, rosyjską, niemiecką czy fińską. I mówienie w tym wypadku o "sztuczności" jest kompletnie bez sensu (co to niby miałoby znaczyć?). 4. I znowu przekłamanie: najpierw piszesz o: "poczuwaniu się do polskości Kozaków" a potem: "uznawali się za poddanych króla a o Polsce (Rzeczpospolitej) w wielu przekładach mówią per:matka". Zauważasz różnicę? Prawdziwe jest zdanie drugie (jeśli wyeliminujesz z niego słowo Polska). Pierwsze jest nieprawdą. Kozacy chcieli tworzyć wspólne państwo z Koroną i Litwą ale bynajmniej nie oznacza to że chcieli być Polakami. To mniej więcej tak (zachowując oczywiscie wszelkie proporcje) jak Wlk Brytania: państwo Anglików, Szkotów, Walijczyków i Irlandczyków. To że przez tak długo byli razem (i wyszło im to na dobre) nie oznacza że Szkot chce być Anglikiem a Edynburg czy Glasgow są angielskie. 5. Tak bardzo ogólnie mowiąc to absolutnie nie masz racji. Zaczęło się oczywiście od kwesti zwiększenia rejestru ale przeanalizuj proszę żądania Chmielnickiego po wybuchu powstania oraz oczekiwania następnych atamanów. W chwili wybuchu powstania zwiększenie rejestru nic by już nie dało. A jakie byłyby żądania kozaków po hipotetycznym zwiększeniu rejestru: Pan Bóg raczy wiedzieć. V Miło że zostawiasz jakieś miejsce dla państwa Ukraińców, Białorusinów, Litwinów czy Łotyszy. Było by jeszcze fajniej gdybyś zechciał nakreślić jakieś ramy geograficzne tego co chciałbyś im zostawić. Jeśli chodzi o Marszałka i sprawę Wilna i Lwowa: to pierwsze chciał przehandlować Litwinom za federację z Polską (Litwini się nie zgodzili), staus Lwowa miał zostać ustalony z ukraińskim państwem Petlury po zwycieskim zakończeniu walk z bolszewikami. Nie bardzo rozumiem czemu ma służyć ta wyliczanka znanych osobistości pochodzących z kresów? Jeśli chodzi Ci o to że mieli ogromne znaczenie dla kultury i historii Polski to przecież nikt nie będzie temu przeczył. Jeśli chcesz natomiast tym przykładem dowieść że historycznie kresy rodziły tylko wybitnych Polaków a nie np: Litwinów czy Ukraińców to przykład jest zupełnie chybiony. Po pierwsze jak sam zauważyłeś o ruchach narodowych na tych ziemiach można mówić dopiero od XIX wieku, a więc poza Kozakami (np: Chmielnicki) w zasadzie trudno znaleźć przykłady wybitnych Litwinów czy Białorusinów sprzed tego okresu. Po drugie jestem przekonany że gdybyś zpytał przeciętnego Ukraińca czy Białorusina kto to jest Mickiewicz czy Słowacki to nie mieliby pojęcia kto to. Natomiast pewnie mogliby wymienić z tuzin "narodowych" poetów, pisarzy i malarzy o których my nigdy nie słyszeliśmy. "Wielkość" jest wyjątkowo względna. I na koniec sprawa współczesnych Rusinów. W rzeczy samej jest taka nacja żyjąca na terenach obecnej: Ukrainy, Słowacji i Węgier. Historycznie jej powstanie miało związek z polityką prowadzoną przez cesarstwo austro-węgierskie. Tyle tylko że poza nazwą (Austriacy zresztą wzięli tę nazwę z historycznych dokumetów Rzeczpospolitej) nie mają oni nic wspólnego z historycznie używanym określeniem Rusin (łac: Rutheni) które oznaczało po prostu prawosławnego posługującego się językiem "ruskim". Myślę że w największym stopniu do spuścizny po "Rusinach" mogą poczuwać się Ukraińcy (aczkolwiek analogia nie jest tutaj 100%). |
Zaczynamy rozciągać dyskusję na dziesięć wieków i obawiam się że z braku czasu odpowiem na kilka spraw.
ad.1.2 .Co do Rusi i Waregów myślę różnimy się w detalach nie ma co się rozwodzić nad tym. Ruś Halicka władała jakiś okres Przemyślem,Sanokiem i Chełmem i uważam że przesadą jest określenie że jest to "spory kawałek Polski" ad.3.Lwów przeszedł pod Polskie berło dokładnie na mocy umowy z 1338r. A faktycznie stalo się to 1340 r. taką date ja znam. W sumie jest to szczegół. W 1387 r.Jadwiga przylączyła owszem ale całą Ruś halicką do Polski (nie sam Lwów- może się źle zrozumieliśmy).Pisząc o X i XI w poza Polską faktycznie się zagalopowałem- jednak już za Łokietka (owszem przy pomocy Węgrów) był to teren w dużej mierze zależny od Polski ad.4.I Rzeczpospolita nie była państwem polskim ....Zarzuciłeś bardzo ryzykowną tezę.To że była to konfederacja nie znaczy że Rzeczpospolita nie była państwem polskim.Primo - podważyłbyś tym ciągłość państwowości polskiej o czym nigdy nie słyszałem.Secudno-konfederecji nie należy rozpatrywać z perspektywy tworzenia sie nowego państwa ponieważ powody połączenia nie były równoważne, jedna strona była na granicy istnienia - wiemy która. ad.5 Co do Wilna - to jest znany wśród historyków spór czy tereny uznawać za teren danego państwa na podstawie danych etnograficznych czy demograficznych. Etnograficznie Wilno i Malbork nie są polskie, ale jest Wrocław, z kolei demograficznie jest Wilno i Lwów, ale nie jest Wrocław.Szczecin ani demograficznie ani etnograficznie nie jest polski. Co jest ważniejsze ; historia ziemi, przynależnośc terytorialna , liczebność populacji grupy etnicznej czy może przynalezność do grup etnicznych ? ad.6.podając przyklady Zachodniego Brzegu Jordanu zupelnie schodzimy z tematu ale idąc tym tokiem myślenia Łódz powinna być miastem-kolonia żydowską mimo że nigdy nie była w granicach tego kraju, podobnie Kraków-miastem niemieckim a może czeskim.Nie tędy droga ad.6.Co do religii podałeś przykłady Żydów i Irlandczyków jako przyklad religii jako wyznacznika narodowego.Nic bardziej błędnego.Primo- żyd to określenie osoby wyznającej pewną wiarę, mieszkanieć -obywatel Izraela to Izraelczyk i są to także np. Arabii.I naród izraeleski towrzą obie nacje. Secudno-podane przykłady , w tym Polski sugerują że posiadanie innego wyznania religijnego dyskwalifikuje daną osobę jako Polaka,Izraelczyk,Niemca,Francuza,Izraelczyka. Jeśli tak twierdzisz to fakty sa takie że nie ma to nic wspólnego z prawdą a do tego imputujesz że ludzie z Białostockiego lub z Ślaska (np.okolice Wisły) nie są integralną częścią narodu polskiego. ad.7.Czytałem bibliografię Piłsudskiego i nigdy nie miał wątpliwości że Wilno i Lwów musi byc polskie co potwierdza wiele dokumentów- nie wiem skąd masz przeciwne informacje .I nie miało to znaczenia że podobnie jak Cz.Miłosz uważał się za Litwina ale także Polaka.A fakt chęci JP konfederacji z Ukraina i Litwą jako bufora jest ogólnie znany i nie mial planów zajęcia ich terytoriów - zresztą np. fakt że w traktacie ryskim sam zrezygnował z części terytoriów o tym świadczy ad.8.Narody estoński,łotewski czy białoruski istnieją bo takie były decyzje POLITYCZNE czy się to komukolwiek podoba czy nie a nie dlatego że posiadają zdolność samostanowienia wynikającego ze wspólnych tradycji, kultury, terytorium czy języka - wybijająco odrębnych od tych które maja ich sąsiedzi. Żaden z tych narodów nie toczył znaczących walk narodowo-wyzwoleńczych na przestrzeni wieków, nie posiadał znaczących polityków którzy próbowaliby (poza wiekiem XX) uniezależnić te grupy etniczne. Podobnie jak Ukraina czy Litwa które to grupy etniczne (będę się upierał że tak powinny sie nazywać) choć mają więcej cech które można uznać za odrębne w stosunku do trzech w/w przez lata (na częsci terytorium i w różnych zakresach ale skracam dla celów tej rozmowy) korzystały DOBROWOLNIE (co jest kluczowe) z rozwoju ,kapitału, ochrony innych grup etnicznych , ba niejednokrotnie Polska przez wieki (w przypadku ukr, biał. czy litwy) ponosiła koszty najwyższe dla ochrony tych grup. I to jest klucz do określenia przynaleznosci danego terenu do danego kraju. Co innego zabór siłą, terror lub krótkotrwałe sojusze. Co innego wielowiekowe dobrowolne integracje (nie pisz tu o tym że Ruś przyłącza się pod naciskiem Ordy i Moskwy, a Litwa Zakonu) , rozwój , ochrona, co bardzo ważne wydarzenia historyczne znaczące dla narodu a związane z państwowościa - przy zachowaniu oczywiście odrębości kulturowej danego regionu którą ja nazwę za Tobą folklorem czy zwyczajami .Innym sposobem nie dojdziemy nigdy co było kogo terenem w zwiazku z przemieszaniem terytorialno-etnicznym-demograficznym praktycznie wszystkich terenów wschodniej Europy na przestrzeni wieków. Tak góra Arrarat powinna być ormaińska, Kosovo- serbskie a Lwów czy Wilno Polskie.Oo czym powinniśmy przypominać dla dobra tych naszych przodków którzy przez wieki tworzyli wielkość tych miast i oddawali krew za to by były polskie przy poszanowaniu kultury obywateli polskich innych wyznań czy grup etnicznych zamieszkałych tam od wieków |
Cytat:
A teraz odnosząc się konkretnie do Towjej ostatniej wypowiedzi (stosuję Twoją numerację): 1.2 Temat Waregów odpuszczam. Jeśli chodzi o Ruś Halicko-Wołodzimierską. Oprócz wymienionych przez Ciebie miejscowści dodałbym jeszcze: Jarosław, Włodawę, Drohiczyn, Bielsk czy Wiznę (to tak bardziej na północ), czy (przez pewie okres) Lublin (bardziej na zachód). Jeśli popatrzymy na to w ten sposób to widać jak na dłoni że obszar księstwa obejmował około 100km pas ziemi na zachód od obecnej wschodniej granicy Polski. Jeśli nie jest to 20% obecnego terytorium Polski to z pewnością nie mniej niż 10%. Czy to "spory kawałek" pozostawiam ocenie czytelników. Jak dla mnie calkiem spory. Jeśli dodamy do tego że mówimy o okresie panowania trwającym około 100 lat to zaprzeczanie wpływom "rusińskim" na terenach uznawanych za polskie wydaje się być bardzo wątpliwe. 3. To prawda że KW nabył prawa do Rusi Halickiej (i Lwowa) w 1339 roku. Tyle tylko że w zasadzie przez cały okres jego panowania ten teren (wraz ze Lwowem) przechodził z "rąk do rąk" (Korona, Litwini, Węgrzy, tatarzy) po to aby w 1370 zostać włączonym (wraz ze Lwowem) przez Ludwika do Korony Węgierskiej. W sposób trwały miasto zostało związane z Koroną Polską w 1387 przez Jadwigę. Za Łokietka "ten teren" (jak rozumiem Ruś Halicka) był zależny od Polski w takim samym sensie w jakim Polska zależna była od Rusi Halickiej (Łokietek był spokrewniony z książętami Rusi i parę razy "korzystał" z ich pomocy, parę razy z nimi walczył z różnym skutkiem). Z całą pewnoście tych relacji nie można nazwać "zależnością". 4. Doładnie w takim samym sensie w jakim Wlk Brytania nie jest państwem angielskim Rzeczpospolita nie była państwem polskim. Powiedziłbym że teza ta jest raczej dominującą we współczesnych badaniach historycznych (od publicystyki Jasienicy do artykułów Giedroycia; to tylko przykłady). Ciągłość państwowości można podważyć w tym samym sensie w jakim (mój ulubiony przykład) podważona jest państwowość Anglii w związku Wlk Brytani. Przez półtora wieku Koronę z Litwą nie łączyło w zasadzie nic więcej niż osoba wspólnego władcy (i to też nie przez cały ten okres). Mało tego: bywało że państwa te prowadziły ze sobą regularną wojnę. Od Uni Lubelskiej współpraca nabrała bardziej formalnego charakteru (ale jaki opór musiał przy tym przełamywać Zygmunt August jest sprawą powszechnie znaną). Jednak nawet wtedy mieliśmy do czynienia z dwoma niezależnymi podmiotami z oddzielnymi: prawami, systemem podatkowym, administracją, wojskiem itp.). Z pewnością nie możemy powiedzieć że Rzeczpospolita to była "Polska". 5. Zwróć prosze uwagę że w swojej wypowiedzi w żaden sposób nie odnosiłem się do "polskości" Wilna. Napisałem natomiast: "Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że tym twierdzeniem (Korona i Polska to tożsamość) uzasadniłeś to że np: Wilno nigdy (oprócz okresu międzywojennego) nie było polskie. Ponieważ Wilno nigdy nie było częścią Korony (było stolicą WLK) to zgodnie z Twoją tezą nie było też Polską". I nadal podtrzymuję że jest to niekonskwencja (chyba że błędnie rozumiem Twoje intencje) Twojej tezy. 6. Gdyby w Łodzi mieszkało tylu Żydów co Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu to zapewne mialbyś rację. Tyle tylko że jest tam ich jak na lekarstwo.Argument chybiony. 6'. Nie ma narodowości izraelskiej. Są obywatele Izraela którzy są Żydami bądź Arabami. Mój przykład z Żydami dotyczył nie Izraela ale faktu że funkcjonując przez 2000 lat bez państwa przetwali tylko dzięki religii. I w tym sensie jest to element konstytutywny (jeden z wielu) narodu. Jeśli chodzi o to: "Secudno-podane przykłady , w tym Polski sugerują że posiadanie innego wyznania religijnego dyskwalifikuje daną osobę jako Polaka,Izraelczyk,Niemca,Francuza,Izraelczyka. Jeśli tak twierdzisz to fakty sa takie że nie ma to nic wspólnego z prawdą a do tego imputujesz że ludzie z Białostockiego lub z Ślaska (np.okolice Wisły) nie są integralną częścią narodu polskiego." to pozwole sobie powtórzyć to co napisałem w poprzednim poście (być może przeoczyłeś): "Co oczywiście nie oznacza że każdy Polak to katolik a protestant to Niemiec (jak dość demagogicznie starasz się argumentować). To że jakiś element wpływa w określony sposób tylko na część populacji nie oznacza że nie jest czynnikiem konstytutywnym dla formowania grupy jako takiej.". Jeśli nadal nie jest to dla Ciebie oczywiście służę dłuższym wywodem. 7. Nie jestem pewien na którą biografię Marszałka sie powołujesz ale przykłady które Ci podałem są sprawą dość powszechnie znaną (wystarczy zapoznać sie z umową z Petlurą tudzież z materiałami z negocjacji z Litwinami). Sam ich fakt oczywiście nie przesądza jaki byłby ich końcowy wynik natomiast wskazuje że nawet Marszałek (który w rzeczy samej był "wilniukiem" z krwi i kości) zdawał sobie sprawę z niejednoznaczności sytuacji etnicznej tych rejonów. Podane przez Ciebie przykłady tylko potwierdzają tę tezę. 8. Każdy naród istnieje dlatego że takie były decyzje polityczne. Czy to Francuzi (brutalnie łamane najpierw przez krolów potem przez republikanów regionalne separatyzmy Bretonów, Burgundczyków, Basków, Prowansalczyków itp) czy Hiszpanie (tu to dopiero były rzezie), Anglicy, Niemcy, Rosjanie itp, itd. Jeśli weźmiesz naszą nację nie jest inaczej: decyzja polityczna Mieszka I i później (z pomocą Niemców i Normanów) masakrowanie tych którzy nie chcieli być Polanami (albo raczej żyć w ich państwie). Przykłady póżniejsze też można mnożyć. Dlatego geneza powstania narodów: estońskiego, łotewskiego czy białoruskiego nie różni się od tego co obserwowaliśmy w przeszłości. Różnica jest tylko taka że proces zdarzył się nieco później. Trudno jest też się zgodzić z tym że wyznacznikiem tego "co było kogo terenem" mają być "wielowiekowe dobrowolne integracje (nie pisz tu o tym że Ruś przyłącza się pod naciskiem Ordy i Moskwy, a Litwa Zakonu) , rozwój , ochrona, co bardzo ważne wydarzenia historyczne znaczące dla narodu a związane z państwowościa - przy zachowaniu oczywiście odrębości kulturowej danego regionu którą ja nazwę za Tobą folklorem czy zwyczajami". Już określenie "dobrowolność" każe się zastanowić nad tym co to w ogóle znaczy: jeśli Litwini chcą związku z obawy przez Zakonem czy Moskwą to czy jest to dobrowolne czy nie? A jeśli układ się zmieni i zagrożenie ustaje to czy maja prawo powiedzieć "dziekujemy" czy tez może "teren przestał byc już ich". Jeszcze bardziej zastanawiające jest na ile o "dobrowolności" możemy mówić w przypadku kozaków którzy z regularnością piętnastoletnią organizowali krwawe bunty. Rozumując w ten sposób możemy dojśc do wniosku że obecny teren polski jest terenem Rosji (zresztą sporo Rosjan tak uważa) bo przeciez legalne władze (król) abdykował na rzecz Katarzyny a wojskom rosyjskim pozostało tylko rozgonić buntujacych się "jakobinów". Poza tym Rosja zapewniała tym ziemiom przez półtora wieku: rozwój , ochrona, co bardzo ważne wydarzenia historyczne znaczące dla narodu a związane z państwowościa - przy zachowaniu oczywiście odrębości kulturowej danego regionu którą ja nazwę za Tobą folklorem czy zwyczajami a periodyczne bunty były niczym innym niż odpowiednikami "kozackich powstań". Pasuje Ci takie postawienie sprawy? Lwów i Wilno nie są polskie. Lwów jest ukraiński, Wilno litewskie. I jest tak dlatego że są zamieszkiwane w wiekszości przez te nacje i leżą na terenach gdzie stanowia większość. Być może jeszcze kiedyś w historii otworzy sie szansa taka jak ta z czasów Jagieły i bedziemy mieli możliwość pokojowej ekspansji na te tereny (tkiej jak ta z XV w). Natomiast na chwilę obecną straszenie Ukraińców, Białorusinów czy Litwinów "polskością" ich miast służy tylko temu trzeciemu. I to powinna być konkluzja z tej dyskusji. |
odpowiem tylko na pkt 8 - na resztę postaram się jutro odpisać.
Cytat:
W Estonii czy Łotwie nie nastąpił żaden proces - była to decyzja polityczna PAŃSTW ZEWNĘTRZNYCH mająca osłabić Rosję. A to co nastąpiło nie bylo nieco później tylko -biorąc za symboliczny poczatek państwowości tej części Europy rok 900 - po 1000 lat.Faktycznie - nieco :) Niestety w twoim rozumowaniu dostrzegam bardzo popularne ostatnio,w Polsce zwłaszcza na Śląsku gloryfikacje separatystyczne Cytat:
Cytat:
Cytat:
Pirmo Lwów nigdy nie był ukraiński bo takiego narodu nie było do XIX (staram się to wytłumaczyć od początku dysputy ale widze z marnym skutkiem) - był założony przez Rusinów jako gród a cały rozwój przez ok 500 lat zapewniali mu Polacy stanowiący wiekszość jego mieszkańców (a nawet dłużej gdyż w czasie zaborów to miasto rozwijało z niezłym efektem polską kulturę mając szczęście być pod takim a nie innym zaborem).To ze teraz jest tam nikła liczba rodaków wynika z rzeźi które nam zafudowali sąsiedzi Secudno Wilno - region Wileński i sołecznicki nawet dzisiaj stanowi większość Polaków dochodzącą do 80% więc nie leży na terenach gdzie jest większość żmudzinów/ litwinów. Samo Wilno-miasto- ma większość tylko dzięki wywózkom lub ucieczce Polaków w różnych kierunkach .Także to miasto mimo że jego początki to WKL i jako stolica a nie Polska było przez ok 500 lat ostoją polskości. A sprzeczność jest taka. Jeśli podważasz mój wywód dotyczący sposobu przynależności danych terenów to rozumiem że jesteś zwolennikiem przynależności Wrocławia ,Szczecina,Malborka czy Zabrza-do Niemców (lub Wrocławia do Czech),a Sanok czy Przemyśl - powinien wg.Twoich teori należeć do Ukrainy , Suwałki zaś do Litwy lub Białorusi Rozumiem jestes w stanie zaakceptować futurologiczny przypadek że Niemcy zajmują jutro Wrocław , eksterminują Polaków.Po kilku latach będziesz miał dowód że raz - nie ma tam większosc Polaków, dwa kiedys żyli tam piastowie śląscy kumający się z Niemcami, a nawet maisto bylo w granicach Rzeszy.Tak jak teraz masz taki dowód za przynależnością Lwowa do Ukrainy.Albo więc zakładamy że jest inny sposób przynalezności terytorialnej albo powiedz otwarcie że Polska powinna ograniczyć sie do Wielkopolski ,Małopolski, cześci Kujaw i pewnie Mazowsza- choć nawet tu możnaby mieć pewne wątpliwości i toczyć dyskusję |
Cytat:
Cytat:
Rusini nie pochodzili od Waregów a Ruryk nie wyparł słowiańskiego plemienia Słowian wschodnich. Ruryk owszem, zdobyl wladzę i zalozyl dynastię. I tylko tyle. On i jego drużyna bardzo szybko zasymilowali się z tymże slowianskim plemieniem, przejęli jego mowę, tradycje itp. Rusini to właśnie owo wschodniosłowiańskie plemię. To tak jakbyś chciał powiedzieć, iż Polacy pochodzą od Litwinów, gdyż Jagiełło i jego rodzina złożyli dynastię i panowali w Polsce przez ileś lat. Absolutnie nie można lekceważyć czynnika wschodniosłowiańskiego na terenach, których dotyczy dyskusja ani podważać ich odrębności narodowej. W historii nie ma gdybania ale "gdyby" nie rozbicie dzielnicowe, które dotknęło Ruś Kijowską ( zauważyłam, ze np Ruś Halicka wyodrębniasz a to przecież cześć składowa Kijowskiej ) i najazd Mongołów, możliwe jest , iż te tereny nigdy nie podpadły by pod panowanie polskie czy litewskie i obecna Ukraina miałaby nieprzerwaną historię państwową tak samo jak ma kulturową, czego niestety nie chcemy czasem przyznać. Oczywiście, państwo pod nazwą Ukraina powstało późno ( wiele czynników się na to złożyło ) ale jest w prostej linii spadkobiercą Rusi Kijowskiej. Nawet bardziej niż Moskwa czyli późniejsza Rosja. Co do Kozakow. Owszem byl taki czas gdy czuli sie obywatelami Rzeczypospolitej i uznawali Króla a nawet nazywali go swoim Ojcem a Państwo Matką, nie mniej od pewnego czasu zaczęli czuc swoją odrębność kulturową i narodową. Nie lubię pisać elaboratów w internecie więc na razie tyle. Ogólnie mieszasz i upraszczasz kilka rzeczy a niektóre przekłamujesz zupełnie. Aby uniknąć pytań, z racji skończonych studiów ta tematyka jest mi akurat wyjątkowo bliska. |
Cytat:
To tak w kilku zdaniach bo nie mam czasu. Ruryk zajął tereny wschodnich Polan tyle wiadomo na pewno http://upload.wikimedia.org/wikipedi...th_century.jpg Wiadomo że drużyny wareskie zasymilowały się z czasem z miejscowymi a czy plemię owo zostało zlikwidowane czy nie - nie wiadomo ale w nastepnych przekładach o nim nie słychać. Asymilacja mogła być z innym mniejszymi plemionami tego nie wiemy. W każdym razie z tego mixu powstali Rusini. Oczywiście Polacy (hipotetycznie) po wiekach w Uni z Litwą mogliby utworzyć nową nację będacą mixem obu w/w.Nie jest to hipotetycznie możliwe? Sprawa Kozaków jest akurat dość jasna w przekładach .Nie zgadzam się że zaczęli czuć swoją odrębność ponieważ ich głównym i przez wieki jedynym powodem powstań , układów i sojuszy była kwestia poczucia krzywdy objawiającej sie niższym statusem materialnym .Był to lud bitny,odważny i zawadiacki w żaden sposób nie zdolny jednak do tworzenia regularnej państwowości, żyjący głównie z wypraw wojennych. Jeśli studiowałaś historię to powinnaś akurat wiedzieć.Najwyższy dostojnik był atamanem wokół niego była starszyzna i generalny pisarz. To była cała struktura państwowa która wiele o nim mówi. p.s. oczywiście upraszczam wiele spraw - pisałem o tym poprzednio.Nie sposób ując tu wielu pomniejszych aspektów, zmian, czy wpływów-nie ma na to czasu .Granice były płynne, ilości różnych nacji na danym terenie znacznie większe niż dzisiaj.Jednak zatsanawiające jest że podważając polskośc Lwowa i Wilna , nie kwestionuje nikt niemieckości Wrocławia czy Szczecina.Idąc tym tokiem powinniśmy przecież zwrócić te i inne miasta - gwoli sprawiedliwości ps.2.jak na dłoni widać że to co bylo przed wojna nie do pomyślenia tj.Lwów i Wilno poza Polską w III RP jest sytuacja normalną ba wytłumaczoną . Jednak lata indokrynacji PRL-owskich "historykow" musiało przynieśc owoce. Ale cóż walczymy dalej:) |
Cytat:
Nie rozumiem czemu to zarzut, że jakieś narody wykształciły się dopiero w XIX wieku, w ten sposób, to znalazłoby się parę nacji, które mogłyby uznać, że Polacy to żaden naród, bo są dużo starsze. Kiedy by naród ukraiński nie powstał, ważne jest, że w XX wieku istniał i chciał swojego państwa, co pokazują już przykłady ZURL i URL, a posiadanie go uniemożliwili mu Polacy i bolszewicy. Ukraińcy mieli świadomość swojej odrębności (zwłaszcza galicyjscy Ukraińcy), ale nie dane im było funkcjonować jako wolny naród, zamiast tego musieli się opierać polonizacji (i czemuś dużo gorszemu w ZSRR) nawet na ziemiach, na których stanowili większość. Wcześniej została poruszona kwestia "religia a naród". Według mnie dobrze, że o tym wspomniał wislak68, bo na Kresach było sporo ludzi, którym brakowało świadomości narodowej i to wyznanie było jednym z najważniejszych czynników decydujących o tym czy ktoś był uznawany za Polaka czy nie. Rozumiem to, że Ukraińcy chcieli własnego państwa, że dla wielu z nich Polska była okupantem, ale nigdy nie zrozumiem ich barbarzyństwa. Tak samo niepojęte jest dla mnie to, że mordowanie niewinnych usprawiedliwiają represjami z czasów II RP albo to, że próbują zrównać akcję "Wisła" z rzezią wołyńską. Zresztą w ogóle Ukraińcy mają różne bardzo dziwne teorie np. taką, że AK to tacy sami mordercy jak UPA. |
Cytat:
|
Cytat:
Natomiast błędnie napisałeś, iż Rusini w prostej linii pochodzili od Waregów. Rusini to Wschodni Słowianie, którzy w pewnym momencie historii mieli wareską dynastię. Prawdą jest natomiast, iż Skandynawom zawdzięczali przyspieszenie organizacji państwowej. Cytat:
Cytat:
Cytat:
Kozacy bardzo wyraźnie rozdzielali kto jest Lach a kto Rusin błachocześciwy. Wyznanie było bardzo wyraźnym wyznacznikiem - tego również nie można lekceważyć. Najwierniejszy Rzeczpospolitej hetman kozacki Konaszewicz Sahajdaczny potajemnie zrekonstruował na Ukrainie hierarchię prawosławną. Zresztą ja pisałam o poczuciu przynależności narodowej a nie o strukturach panstwowych. To trochę inne rzecz. Popatrz - zaledwie 20 lat po wybuchu powstania Chmielnickiego, mamy Ugodę hadziacką, gdzie próbowano stworzyć Rzeczpospolitą Trzech Narodów. Narodów ! Przez 20 lat powstał naród ? Nie - on cały czas istniał. I to mający całkiem bogatą kulturę, piśmiennictwo, piękny język itp. To nie była, jak to ująłeś, tylko "grupa etniczna" Nie studiowałam historii jako takiej. Natomiast między innymi studiowałam historię Ukrainy, językoznawstwo - przede wszystkim staroruskiego i staro-cerkiewno-słowiańskiego ;) Cytat:
Poza tym trzeba być konsekwentnym. Lwów i Wilno przez lata się spolszczyły. Dobrze napisałeś, iż głownie czynnikowi polskiemu zawdzięczają swą kulturę, rozwój, architekturę itp. ( Znamienne, iż Kijów się nie spolonizował ;) - bo wg twego osądu na tych terenach nie istniał żaden naród tylko jakaś grupa etniczna wywodząca się od Waregów, potem Polska a dopiero w XIX w Ukraińcy ) Choć np w wypadku Lwowa ( o Wilnie nie wiem aż tyle ), na przestrzeni wieków istniała i rozwijała się również kultura ruska czy później ukraińska. I to wcale nie niszowo. Wrocław natomiast przez lata się zniemczył. I temu też nie zaprzeczysz. Więc jeśli Lwów jest polski, bo się spolszczył to Wrocław powinien być niemiecki, gdyż się zniemczył. To tak upraszczając ;) Cytat:
Zresztą trudno by było zająć tylko miasta i co ? Mieć do nich eksterytorialną autostradę, podobną do tej, której żądał Hitler do Gdanska ? Awykonalne. Poza tym, dochodziła jeszcze walka z bolszewią, która to trzymała nieszczęsny naród ukraiński żelazną ręką. |
Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
Znalazłem takie zdanie wislaka68 odnośnie Lwowa: Cytat:
Co do prawosławia - na tych terenach wśród ludności niepolskiej głównym wyznaniem było greckokatolickie. Na Wołyniu byli prawosławni. |
Cytat:
1. Przynam że zupełnie nie rozumiem Twojego argumentu. Teza była taka że powstanie narodu zawsze jest decyzja polityczną (Ty argumentowałeś że ten sposób powstały narody łotweski, estoński itp, ja wskazałem że dokladnie w ten sam sposób powstały inne narody europejskie). Trudno jest mi zrozumieć logike opartą o stwierdzenie że: "Co innego narody mające tradycje a składające się z różnych grup etnicznych a co innego grupy etniczne które ich nigdy nie miały". Zwróć prosze uwagę że w momencie rozpoczecia procesu formulowania narodu (powiedzmy francuskiego) grupy etnicze które weszły pózniej w jego skład również nie miały żadnej "tradycji". Był tylko czysty proces polityczny który z czasem wykształcił "tradycję". Czyli dokładnie tak samo jak obecni: Łotysze czy Białorusini. Jeżeli wyznacznikiem "prawa grupy do bycia narodem" ma być jej walka o ten status (co zdajesz się sugerować) to mamy problem z takimi narodami jak: Finowie, Belgowie (Flamandowie), Słowacy, Słoweńcy, Macedończycy, Bułgarzy, Rumuni i wiele wiele innych. Każda z tych nacji nie miała w zasadzie historii wcześniejszej państwowości a ich współczesne państwa powstały w wyniku politycznych decyzji mocarstw (czyli tak jak Estonia czy Łotwa).O przypadku: Australijczyków, Kanadyjczyków czy Nowozelandczyków (gdzie nawet nie było walk) aż nie chce mi się wspominać. Czy Twoim zdaniem te narody nie istnieją? Piszesz że Estonia i Łotwa powstały decyzją polityczną państw zewnętrznych. I jest to prawda. Tyle tylko że decyzja dotyczyła powstania "państw" a nie narodów. Powstania narodu akurat zadekretować sie nie da. W momencie gdy podejmowano decyzję o powstaniu tych państw na ich terytorium mieszkali już ludzie którzy posługiwali się swoim językiem, stworzyli swoją administrację i wojsko, wysłali do Wersalu swoich przedstawicieli którzy bronili ich racji i co najważniejsze: mieli poczucie wspólnoty narodowej. I wbrew temu co sugerujesz ("właściwie nigdy o nie nie walczyły") bardzo zaciekle walczyli o swoją niepodległość z bolszwikami. Jeśli patrzeć na to z tego punktu widzenia to okaże sie że w porównaniu z nimi jedyną polską "przewagą" w argumentowaniu że należy się nam niepodległość był fakt że 120 lat wcześniej istniała Rzeczpospolita. A jeśli chodzi o to: "A to co nastąpiło nie bylo nieco później tylko -biorąc za symboliczny poczatek państwowości tej części Europy rok 900 - po 1000 lat.Faktycznie - nieco " to ciekawe jak bardzo muszą śmiać się: Żydzi, Chińczycy czy Grecy gdy słyszą o 1000 letnim narodzie polskim. Nie wiem w którym miejscu dostrzegasz tu "gloryfikowanie separatyzmu"? Zrewanżuje Ci się tym że ja dostrzegam u Ciebie przewrażliwienie. 2. Jak widze określenie "dobrowolność" zastępujesz "brakiem jednostronnego przymusu jednej ze stron". Zupełnie nic to nie wyjaśnia. No bo czy zdobycie Rusi halickiej przez KW (bo on ją zdobył w trakcie bardzo długiej wojny), podbicie księstw ruskich przez Litwinów (które to księstwa wnieśli wianem do nowego tworu), tłumienie powstań kozackich, pacyfikowanie aspiracji państwowych arystokracji litweskiej itp, itd to są przykłady "braku jednostronnego przymusu"? Takich przykładów można podać bardzo dużo wybrałem te najbardziej spektakularne. 3. Analogia jest bardzo dobra. Carowie Rosji nosili tytuł króla Polski (nadany zresztą z akceptacją lokalnej elity), do momentu powstania listopadowego status Królestwa był zbliżony do statusu Litwy w Rzeczpospolitej (własna armia, podatki, skarb, polityka wewnętrzna itp), a o jakiejkolwiek dyskryminacji "kulturowo-demograficznej" trudno było w ogóle mówić. Królestwo miało pozycję mniej więcej taką jak WKL w Rzeczpospolitej. A teraz to: "Dziwię się że nie widzisz roznic Jagiełło władca WKL zostaje królem Polski przynosząc znaczne korzyści w tym terytorialne ale także militarne dla WKL.Późniejsze połączenie jest li tylko efektem suma sumarum korzystnej dla WKL współpracy a nie likwidacją państwowści żmudzinów" . Myślę że warto bylo by abyś zapoznał się z tym jak to widzą współcześni Litwini. Otóz ich historiografia uważa unię z Polską za jednen z najtragiczniejszych momentów w swojej historii. Jedno z napotężniejszych państw ówczesnej Europy zostaje oddane za bezcen średniej wielkości kraikowi. W konsekwencji doprowadziło to ich zdaniem do niepowtowanych strat: kulturowych, gospodarczych i terytorialnych dla ich kraju. Jak widać pogląd jest diametralnie odmienny. 4. Zarzucasz mi kłamstwo. Problem polega na Tym że nie wskazujesz w którym momencie miałem je rzekomo popełnić. Czytam wszystko jeszcze raz i naprawdę nie wiem. Jeśli chodzi Ci o to że: "Lwów nigdy nie był ukraiński" to przecież nigdy takiej tezy nie stawiałem. Pisałem:"Lwów jest ukraiński" z czym się przecież zgodziłeś (no bo trudno sie z tym nie zgodzić). Prawdą jest że był ważnym ośrodkiem polskości na tamtych terenach. Nie jest prawdą że do zmniejszenia liczby Polaków w nim mieszkających przyczniły się akcje UPA. jak wyjasnił Ci to już kolega korred operacje UPA przeprowadzone były w terenach wiejskich. W dużych miastach kontrolowanych przez Niemców czystek nie było. Ze wzglęu na liczb uchodźców ze wsi liczba Polaków we Lwowie w tym momencie wręcz wzrosła. Fakt że na chwilę obecną jest ich tam tak mało wynika z faktu że po wojnie władze USRR w sposób świadomy zmuszały Polaków do opuszczenia miasta (inaczej niz np: władze BSRR czy LSRR, stąd pozostało tam nieco wiecej Polaków). Jeśli chodzi Ci o to że: "region Wileński i sołecznicki nawet dzisiaj stanowi większość Polaków dochodzącą do 80% więc nie leży na terenach gdzie jest większość żmudzinów/ litwinów" to sprawdź proszę jaka była moja teza: "są zamieszkiwane w wiekszości przez te nacje i leżą na terenach gdzie stanowia większość" . Jeśli weźmiesz pod uwagę nie tylko rejon wileński i sołecznicki ale teren ten razem z Wilnem to okaże się że Polaków jest tam w granicach 20%. Zgadzam się z Toba co przyczyn zmniejszenia liczby Polaków w Wilnie ale co z tego wynika? Tak jest i tyle. Trudno też nie zgodzic sie z tym że Wilno było ważnym ośrodkiem polskości. Tylko znowu: co z tego? A teraz o rzekomej sprzeczności. Twój problem polega na tym że w dziwny i niezrozumiały dla mnie sposób (powiedziałbym nawet że nieco heglowski) próbujesz stwierdzić że jakieś miasto jest: polskie, niemieckie,ukraińskie czy litewskie uzasadniając to jego historią. Rozumując w ten sposób można argumentować że: Nowy Jork jest indiański (bo przecież powstał na ich terenach), Rzym rzymski a Istambuł grecki (aczkolwiek można argumentowac że trojański). Ten sposób argumentacji jest moim zdaniem absolutnie nie do zaakceptowania. Myslę że mógłbym sie zgodzić z tezą że Lwów i Wilno były kiedyś "polskie" tak samo jak z tym że Wrocława czy Szczecin były "niemieckie". Ale od jakichś 60 lat na wskutek czynników od nas w dużym stopniu niezależnych sprawa przynależności tych miast (zarówno w sensie etnicznym jak i politycznym) jest jednoznaczna: Lwów jest ukraiński, Wilno litewskis a Wrocław i Szczecin polskie. Myśle że nie mogę wyrazić sie już bardziej jasno. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 13:00. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl