FraMat napisał(a):

Nie mylcie pojęć. Jerry.lii.lewis nie kibicował ani Ruchowi ani Śląskowi, lecz Wiśle. Dramatem jest to, że życzenie zwycięstwa Wiśle kojarzy sie niektorym z życzeniem mistrzostwa Ruchowi czy Legii. Tak sie ułozyła sytuacja. Podobnie nesta. Odczuwał naturalny smutek i przykrość, że ktoś inny cieszyl się z MP niz Wisła. A to całe gadanie o przyjaźni to możecie sobie między bajki włożyć. Zwykły uklad między kibicami dwóch klubów. Podnoszenie tego do rangi przyjaźni to zwykła hipokryzja. Jak gadanie o przyjaźni między narodami. Słowa, słowa, polityka, układy i propaganda.
Jot, podziel się wrażenami z "przyjaźni". Ilu kibiców Śląska znasz osobiście i ile razy w roku wychodzicie razem na piwo?
|
Otoz to.
Porownania Slaska do dziewczyny/narzeczonej nawet nie bede komentowal.. To Wisla jest daleko u mnie w takich analogiach, a co dopiero jakas inna druzyna.
Czesc osob ma wybitna trudnosc zeby zrozumiec, ze przyjaznie/uklady kibicowskie sa czyms znanym jedynie waskiej liczbie osob chodzacych na stadion. Wiaza sie z uczestnictwem w okreslonym ruchu kibicowskim, aktywnoscia wyjazdowa, wspolnym piciem wódy i wieloma szlechetnymi i braterskimi incjatywami. I pretensje do pana/pani X, ktory od lat chodzi na Wisle, niezaleznie od wynikow, ale nie ma ochoty na bratanie sie, wlaczanie w tego typu akcje, jest kibicem jakich tysiace, pretensje ze nie skacze w gore jak obca dla niego druzyna swietuje mistrza na stadionie jego klubu (jeszcze rok po mistrzostwie tego klubu!) sa po prostu dramatycznie glupie.