rav napisał(a):

Nim Leśnodorski objął wraz z bardziej majętnym kolegą własność w Legii to:
- był jej kibicem,
- był jej prezesem.
Więcej analogii widzę w przejęciu Polonii przez Króla.
|
A jeszcze wcześniej prowadził jedną z większych kancelarii w Warszawie, co dowodzi, że ma łeb. Do tego siedział w tej Warszawie, więc miał większe szanse na znajomości w samorządzie itd., co umożliwia sprawniejsze działanie, np. w negocjacjach z miastem ws. imprez (bo stadion już chyba Legia ma swój, nie jest on miejski).
Pewnym pocieszeniem jest dla mnie to, że trochę osób tutaj rozumuje podobnie jak ja.
El'kabat napisał(a):

Panie Kubo? Ja .......e gościu.
Po takich "panach", gogusiach z rozjebanym ego mój dziadek wchodził na konia.
|
Warci swego. Jaki szacunek oddaje zwrot "Panie Kubo"? Albo szanowny panie/panie prezesie albo po imieniu.