pan_premier napisał(a):

właśnie, zapomniałem, o zabawach typu podchody itp, było tez coś takiego jak
Królu lulu(wczesne dzieciństwo) i o ile się nie mylę, trzeba było zastygnąć w jakiejś pozie, jakby ktoś znał dokładne zasady to niech opisze
|
O ile się nie mylę to mówiło się na to "raz, dwa, trzy - baba jaga patrzy". Chodziło w tym o to że jedna osóbka była babą jagą a reszta ekipa była oddalona o kilkadziesiąt metrów. Gdy baba jaga miała oczy zasłonięte dłońmi wszyskie dzieci starały się dobiec do baby jagi. Ta jednak mogła w każdej chwili powiedzieć "1,2,3 - baba jaga patrzy) i wtedy nikt sie nie mogl ruszyc. Ten kto sie ruszyl zostawal babąjagą. Kto jako pierwszy doknął babę jagę wygrywał, ostatnia osoba była tępiona na podwórku cały dzień
