The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)
Nazwa użytkownika
Hasło


Hyde Park (moderowane) Pokój również moderowany, jednak tu nie trzeba mówić o piłce nożnej i kibicowaniu. Chcecie pogadać o czymś "niepiłkarskim" - wejdźcie tutaj.

Odpowiedź
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
Tomy
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 09.2003
Skąd: wieje wiatr?

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#31
Stary 13.12.2008, 14:42
maTyS. napisał(a):Wyświetl post
miny tych osób były bezcenne haha też to robiliśmy z kolegami,ale żeby była większa adrenalinka wkładaliśmy do portfela wystającą dyszkę,żeby podkusić przechodnia.
faktycznie coś wystającego z portfela powodowało lepsze efekty łapanki, pamiętam że u nas wystawały głównie 100 z Waryńskim

Tak przy okazji:









, ach te pieniądze z dzieciństwa
Odpowiedz cytując
Illargui
Senior Member
 
 
Od: 06.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#32
Stary 13.12.2008, 15:14
Ten tysiak przypomina mi szkolę podstawową - naszym patronem był Mikołaj Kopernik i 2 x do roku przez 8 lat w rocznice jego urodzin i rocznicę nadania naszej szkole jego imienia na plastyce rysowaliśmy wlasnie Mikołaja. I własnie ten banknot zawsze był dla nas wzorem wizerunku Kopernika. W zasadzie to w pewnym momencie myslę, że każdy z nas bez problemu z pamięci, odwzorowalby już każdy szczegół jego twarzy jak i pozostałe elementy tysiaka .............

To były piękne czasy - niezapomniany smak wspomnianej przez Was oranżday w woreczku i gum Turbo czy Donald's naszpikowany wszelkimi możliwymi sztucznymni substancjami, zbieranie naklejek z gum (do tej pory mam gdzieś w domu albumy z Alfem ), czekolada bedąca de facto produktem czekoladopodobnym, i Pewex... Pamietam jak po raz pierwszy zostaliśmy tam zabrani przez rodziców - dla kilkuletniego dziecka to był prawdziwy raj ...... wśrod całej otaczającej nas szarzyzny Pewexy były jak punkty symbolizujące jakiś inny niedostępny i niepaujący do nas świat

Myślę, że dzieciakom bylo wtedy łatwiej i lepiej niż dzisiaj - po szkole nikt nie biegł na jakieś zajęcia z jezyka, muzyki itd.itp, tylko myśleliśmy w co się będziemy bawić, mielismy więcej czasu dla przyjaciół, nie kontaktowalismy się poprzez smsy czy komunikatory, ale osobiście i wydaje mi się, że to własnie te relacje bezpośrednie sa nie do przecenienia. Teraz po tylu latach spotykając znajomych ze szkoly podstawowej rozmawiamy tak, jakbyśmy sie rozstali wczoraj .... ehh

A jakim trzeba było być kreatywnym, by nie mając zajebistych zabawek, komputera itd. wymyślać rożne zabawy - ile ich było swiadczą choćby powyższe wpisy .... i jakoś nie było nudno .....

Pozdrawiam wszystkich dorastających w latach 80-tych i pocz. 90-tych
Odpowiedz cytując
Gucio25
Forumowy Di Caprio
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#33
Stary 13.12.2008, 15:21
dzwd napisał(a):Wyświetl post
u nas gra ta nazywała się "jedno podanie"tz. tak się mówiło"..no to gramy w jedno podanie.." albo pamiętam też grę w tysiąca gdzie za strzał w poprzeczkę,słupek dostawało się punkty i jak się uzbierało 1000 to bramkarz miał "kary" albo "dupy" .Pamiętam też że można było kopnąć piłke 2 razy ale tylko za pierwszym razem strzelać..
a u nas to się nazywało.. "Warszawianka", nie mam pojęcia dlaczego.
wersja oczywiście najczęściej z kopami w dupe, z woleja..
grywało się w podstawówce całymi dniami..
Odpowiedz cytując
IndykTSW
Senior Member
 
 
Od: 01.2007
Skąd: S-mierz

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#34
Stary 13.12.2008, 15:36
Grał ktos w króla? robiło się kapki i ten który zrobił ich najwięcej strzelał, reszta stała jeden obok drugiego jak na rozsztrzelanie na lini w bramce.Mam takiego kumpla który jak mieliśmy z 9 lat to tak w nas ładował że do dzisiaj mam ten strach w oczach jak widze gdy podbiegał do piłki i celował w moją stronę. Jak już wystrzelał wszystkich, czyt. trafił do bramki bo każdy miał na tej lini jakiś wyznaczony swój fragment, oczywiście zawsze były spory gdy piłka wpadła "na granicy", to otrzymywał literkę K i tak dalej aby sie ułożył napis KRÓL. Jak nie trafił w bramke to oprócz tego że był wyśmiewany to kończył grę, ale jak ktoś obranił jego strzał to strzelec wchodził na linię a ten który był pierwszy od lewej strony to wchodził w rolę strzelca i tak do momentu aż ktoś nie trafił KRÓLA. Jak sobie przypomne to opiszę jeszcze inne zabawy, dużo tego było
Perkele!
Odpowiedz cytując
ByQ
Senior Member
 
 
Od: 06.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#35
Stary 13.12.2008, 15:45
W króla sie grało na zasadzie że sie strzelało w ścianę po koleji, kto nie trafił strzelając z pierwszej odpadał. Kto został ostatni dostawał K-później R-Ó-L (ew król murów).
W "noża" się grało ;] - kółko na ziemi i dzielenie na ilosc oosb, i sie przejmowało czyjś teren Pamiętam jak problemy były żeby sie matka nie skapnęła że jej nóż z kuchni zginął ;D
W kwadraty/ podchody/beki ( ale za duże boisko mieliśmy).
A w ciuciubabkę nikt nie grał ? Ktoś z zamkniętymi oczami probował złapać innych i musiał odgadnąć kto to ;] chowało się na trzepaku,ławkach bo jak powiedział jakiś tam wierszyk to otwierał oczy i kto stał na ziemi stawał sie ciuciubabką
Odpowiedz cytując
Aro1234
Senior Member
 
Od: 07.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#36
Stary 13.12.2008, 15:53
ByQ napisał(a):Wyświetl post
A w ciuciubabkę nikt nie grał ? Ktoś z zamkniętymi oczami probował złapać innych i musiał odgadnąć kto to ;] chowało się na trzepaku,ławkach bo jak powiedział jakiś tam wierszyk to otwierał oczy i kto stał na ziemi stawał sie ciuciubabką
Ja to znam pod jeszcze drugą nazwą Ciemna noc xD śpiewało się jakieś coś dziwne na początku, okręcało z 5 kółeczek gościa/laskę i jazda ;]
Odpowiedz cytując
gigant
Joker the Great
 
Od: 06.2003
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#37
Stary 13.12.2008, 16:01
My preferowalismy takie różne zabawy z koleżankami w krzakach.

Czasami graliśmy w karty lub w butelkę w rozbieranego i totalny zjeb był jak środek lata, a kolesie przychodzą w kalesonach, trzech parach skarpet i kilku podkoszulkach. Kumpele zresztą nie były gorsze i wszystkie domowe pierścionki na rekach nosiły. Nieważne że niektóre były jak bransoleta na niewielkich rączkach. Jedna przyszła w "tych dniach" z kilkoma podpaskami (założonymi ).

Hitem był poker na pety. Konkretnie, przegrany łaził po przystankach MPK i zbierał pety. Niezapomniany widok, jak kumpel wyrywał do peta, którego ktoś wyrzucał przed wsiadnięciem do autobusu. Cała reszta ryczała ze śmiechu po drugiej stronie ulicy. Przystanki w okolicy czyściutkie, a jedynym sposobem wykupienia się od petów było pstrykanie w nos. Jeden z kolesi miał rekę jak klapa od smietnika a palce chyba po 10 cm. Ten jak pstryknął to jakby Chuck Norris z półobrotu zajebał, więc mało kto decydował się na zamianę.
Piękne czasy.
90minut.pl o tabeli 2005/2006 napisał(a):
"Lech Poznań nie wystąpił o licencję na przyszły sezon i został przesunięty na ostatnie miejsce w tabeli. W przyszłym sezonie pod nazwą Lech Poznań występować będzie Amica Wronki."
Odpowiedz cytując
TSman
Banita
 
 
Od: 09.2006
Skąd: Zza Wisły

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#38
Stary 13.12.2008, 16:03
W wieku 4-7 lat na podwórku mieliśmy (mamy nadal) rozkopaną skarpe z której wystają kable, dosc grube. Mówiliśmy na to "awaria", huśtaliśmy się na kablach i kopaliśmy tam gline Jak ktoś znalazl tam niezwykle żadko wystepujace tam kamienie, uznawany byl za bogatego i dostawal za to cukierki (kamienie z tego miejsca uznawane byly przez nas za niezwykle kosztowne minerały)

Innym razem jak rozkopali nam podworko robiac takie jakby okopy, które zakrywały nas 2 razy, strzelaliśmy w siebie petardami, rzucaliśmy świece dymne kupowane na odpuście, i strzelaliśmy w siebie pistoletami na kulki

Czasami grało się też w podchody. Chodziło o to że dzieliliśm sie na 2 grupy. Jedna grupa miała kredę i polecenia na kartkach. Gdy grupa pierwsza czekała na miejscu startu 100sekund to druga zaś szła pisząc kredą na ścianach strzałki z kierunkami trasy oraz w niektórych miejscach koperty (w miejscach kopert ukryte byly lisciki z zadaniami do wykonania). Pamietam raz jak kolega dostał za zadanie wejść do śmietnika wyciągnąć worek ze śmieciami i rozsypać to na drodze
Jeszcze była ciuciubabka, i chowany

poza tym to w domu to pegasus i comodore

aaa i nie wiem czy pamiętacie jak zamiast tvn byla WISŁA

PS
hoho napisał(a):Wyświetl post
U mnie sie grało w "Dupy" .Na poczatku kazdy z uczestników robił kapki ,ten ktory najmniej razy podbił pilke stawal na bramce.Pozostali uczestnicy rozgrywali pilke po to ,zeby strzelic gola.Bramkarz w tym czasie musial zapobiegac akcjom, i jesli ktos nie trafil w bramke,to wtedy on szedl na bramke itd.Pierwsza osoba ktora stracila 10 goli ,przegrywala i za kare byly strzelane jej tkw"Dupy" czyli stawal na linii bamkowej ,wypinal tyłek ,a reszta z odleglosci okolo 5 metrów strzelala na sile .Fart bramakrza jak ktos spudlwoal
u nas to sie nazywalo "auto"
Ostatnio edytowane przez TSman : 13.12.2008 o godz. 16:12.
Odpowiedz cytując
emsi
Senior Member
 
Od: 05.2004
Skąd: się bierze woda sodowa i nie tylko

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#39
Stary 13.12.2008, 16:05
A my robiliśmy jeszcze różne bazy u siebie na osiedlu i się w nich zbieraliśmy swoją paką. My mieliśmy w starym niedziałającym autobusie, i generalnie była opcja, że każdy każdej bandzie chciał przejąć bazę i trzeba było ją pilnować, żeby ci jakiś obcy nie wbił się i nie zrobił demolki specjalne warty nawet były kto obczaja o danej godzinie

A jak z kumplami wyczailiśmy bazę koleżanek z podwórka to, wszystko fruwało w powietrzu i na koniec postawiliśmy po klocku i zostawiliśmy kartkę z tekstem: Tu byliśmy - Trzej Amigos :wstyd:
--Dezaktywacja-- Borys trzymaj się!
Odpowiedz cytując
pan_premier
Senior Member
 
 
Od: 01.2003
Skąd: Carpathia:)

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#40
Stary 13.12.2008, 16:14
właśnie, zapomniałem, o zabawach typu podchody itp, było tez coś takiego jak
Królu lulu(wczesne dzieciństwo) i o ile się nie mylę, trzeba było zastygnąć w jakiejś pozie, jakby ktoś znał dokładne zasady to niech opisze

Do tego zabawa wszystkim co było: kwiaty orzecha jako gąsienice czy tez krokodyle, indianie, marynarze(to na drzewie, jak wiał wiatr to było jak na statku; ), robieie ludzików z kasztanów i żołędzi, szukanie skarbów(po wczesniejszym zrobieniu map
Przy okazji Serialu Północ Południe całe przedszkole podzieliło się na dwie częsci wg sympatii i rozgrywaliśmy swoją wojnę

teraz po co sie pieprzyc z kreatywnością, jak mozna tylko odpowiednią grę komputerową włączyć, nic wyobrażac sobie dzieci nie muszą

że juz nei wspomnę pierwszych piłkarskich idoli takich jak Bako, Kosecki czy Ziober

poowa lat '90 to był szął na NBA, wszyscy zbierali naklejki, chodziło sie na treningi kosza, bluzy i czapeczki z nazwami drużyn...
czasami nawet do cheirachi szkolnej liczyły się klasowe w kosza, bo dawniej to tylko piłka miała znaczenie o klasowym w kosza nikt nie słyszał
Ostatnio edytowane przez pan_premier : 13.12.2008 o godz. 16:18.
Ci kibice potrafią uczynić niesamowity kocioł rytmicznie uderzając nogami - informuje Wojciech Łobodziński, który grał na tym obiekcie z reprezentacją Polski.
Odpowiedz cytując
1q2
Socios Wisła Kraków
 
Od: 02.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#41
Stary 13.12.2008, 16:27
NIe wiem czy tego czasem nie bylo - nie czytalem dokladnie wyszystkich wypowiedzi - pamietacie gre w dolki/kwadrat i sciane?

To byl dopiero hazard.Pamietam ze jakos tak w polowie 80 lat, gdzie jszcze monety mialy jakakolwiek wartosc , wszyscy w to ciupali a osiedla roily od 'dolkow' potrzebnych do gry
94 - Allah Akbar!!
Odpowiedz cytując
TSman
Banita
 
 
Od: 09.2006
Skąd: Zza Wisły

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#42
Stary 13.12.2008, 16:40
pan_premier napisał(a):Wyświetl post
właśnie, zapomniałem, o zabawach typu podchody itp, było tez coś takiego jak
Królu lulu(wczesne dzieciństwo) i o ile się nie mylę, trzeba było zastygnąć w jakiejś pozie, jakby ktoś znał dokładne zasady to niech opisze
O ile się nie mylę to mówiło się na to "raz, dwa, trzy - baba jaga patrzy". Chodziło w tym o to że jedna osóbka była babą jagą a reszta ekipa była oddalona o kilkadziesiąt metrów. Gdy baba jaga miała oczy zasłonięte dłońmi wszyskie dzieci starały się dobiec do baby jagi. Ta jednak mogła w każdej chwili powiedzieć "1,2,3 - baba jaga patrzy) i wtedy nikt sie nie mogl ruszyc. Ten kto sie ruszyl zostawal babąjagą. Kto jako pierwszy doknął babę jagę wygrywał, ostatnia osoba była tępiona na podwórku cały dzień
Odpowiedz cytując
gackos
Senior Member
 
 
Od: 07.2007
Skąd: Niegoszowice / Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#43
Stary 13.12.2008, 16:42
pan_premier napisał(a):Wyświetl post
że juz nei wspomnę pierwszych piłkarskich idoli takich jak Bako, Kosecki czy Ziober

poowa lat '90 to był szął na NBA, wszyscy zbierali naklejki, chodziło sie na treningi kosza, bluzy i czapeczki z nazwami drużyn...
I olimpiada w Barcelonie, chyba pierwsze duże piłkarskie wydarzenie z udziałem Polaków jakie pamiętam. Co do NBA to był szał na punkcie Chicago Bulls jak grali Jordam, Pippen, Paxson, Grant, a trenerem był Phil Jackson.

A pamiętacie klocki LEGO? Taraz to jest już standard, ale jak się wtedy udało je dorwać do było coś. Ja miałem parę zestawów i zawsze tylko raz układałem to co miało być, a potem mieszałem wszystkie razem i robiłem przez siebie wymyslone rzeczy. Wiadomo, w tamtych czasach za wiele zabawek nie było, a tak człowiek mółgł sobie zrobić co tylko chciał i przy okazji rozwijało się wyobraźnię

TSman napisał(a):Wyświetl post
O ile się nie mylę to mówiło się na to "raz, dwa, trzy - baba jaga patrzy"
U mnie się też tak nazywała.

M.C (nowy kleparz) napisał(a):Wyświetl post
napoje DICK BLACK,hehe
W całej szkole pamiętam,jak zapanowała moda na zbieranie karteczek.
A potem jak się skapnęli to zmienili na BICK BLACK
Karteczki też pamiętam, szczególnie były popularne jak wszedł "Król lew"
Ostatnio edytowane przez gackos : 13.12.2008 o godz. 17:07.
Odpowiedz cytując
M.C (nowy kleparz)
Senior Member
 
 
Od: 09.2005
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#44
Stary 13.12.2008, 16:44
Ale mi się fajne czasy przypominają,jak to czytam
Wafelki kukuruku pamiętam zawsze kupowałem w sklepiku,tak jak gumy schock,czy jakoś tak.Takie piekielnie kwaśne.Prócz tego gumy turbo,donaldy i inne takie,napoje DICK BLACK,hehe
W całej szkole pamiętam,jak zapanowała moda na zbieranie karteczek.Zbierał je każdy,my jako starsi szliśmy do młodszych klas i od nich te karteczki kolorowe wyciągaliśmy,bo z nimi dobre interesy się robiło...
Co do telefonów do pamiętam te żetony A,co się kupowało u woźnej,żeby zadzwonić gdzieś ze szkoły.
Pamiętam,jak kolega miał taki zegarek CASIO,co miał w nim funkcje "czas na świecie' i każdy pożyczał od niego ten zegarek i się tym bawił.
Pamiętam też,że jak wracaliśmy do domu ze szkoły z chłopakami,zawsze szliśmy obowiązkowo na oranżade i takie bezy,kupowane na wage...
A pamiętacie zabawe w ciuciubabke?
W życiu przeczytałem tylko jedną książkę, bo miała tylko osiem stron. To była" Nasza szkapa". Chyba coś o jakimś wychudzonym koniu----Mariusz Piekarski
Odpowiedz cytując
TSman
Banita
 
 
Od: 09.2006
Skąd: Zza Wisły

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#45
Stary 13.12.2008, 16:49
A segregatory pamiętacie? to była dopiero mania. Pamiętam jak mi tata kupił mój pierwszy segregator i chyba 3 komplety karteczek. Wtedy to po klatkach schodowych siedzieliśmy na schodach w ok 15 osób i si wymienialismy karteczkami
ups. kolega wyzej mnie uprzedzil

pamietam tez jak moj kolega kiedys przyniosl do szkoły lupę. Zajebiście wtedy świeciło słońce a on sobie na trampkach wypalił swoje inicjały. Był moim idolem po tym czasie
Ostatnio edytowane przez TSman : 13.12.2008 o godz. 16:54.
Odpowiedz cytując
Wisła&Lechia
Guest
 

Ignoruj użytkownika Pomoc
#46
Stary 13.12.2008, 16:52
Ahhhhh te czasy:] Pamiętam jak z kolegami graliśmy zawsze pod blokiem w tzn"niemca" całymi dniami ! czasem była tylko przerwa na obiad Najlepsza zabawa nasza to był oczywiście zabawa w chowanego raz tak zrobiłem z kolegą że taki gośc miał nas szukac a my z kumplem poszliśmy do mnie do domu i siedzieliśmy koło godziny... Wyszliśmy a ten debil cały czas nas szukał... Siedzi na ławce i się pyta gdzie się schowaliśmy
Odpowiedz cytując
picasso
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#47
Stary 13.12.2008, 17:12
Amstaff napisał(a):Wyświetl post
Ja natomiast pamiętam dobrze grę w kapsle.. Rysowaliśmy pół dnia kredą po ziemi ogromny tor, szeroki na kilka centymetrów, ustawialiśmy na "starcie" kapsle od butelek, oczywiście wcześniej przygotowane, czyli zalane woskiem i ozdobione np flagą jakiegoś kraju lub wycinkiem z gazety I tak sobie pykaliśmy godzinami, jak nie padało tor zostawal na drugi dzień. Gier z piłką nożną pamiętam wiele, ale to już zupełnie inna historia
kapsle były super.a zdobywanie takich niepogiętych...ile to człowiek zwiedził budek z piwem. .ostatnia strona z atlasu do geografii(chyba V klasa) cała powycinana,żeby flagi powklejać...piłeczka,dwa tornistry na trawie i już była bramka,po drugiej stronie dwa i mielismy boisko,ba prawie stadion.
a z tych nieezbyt miłych wspomnień,to nie zapomnę jak na mrozie stałem trzy godziny przed kioskiem ruchu,aby kupić proszek do prania.dwie osoby przede mną brakło.do dupy była ta komuna.
dziękuję za uwagę
Odpowiedz cytując
Aro1234
Senior Member
 
Od: 07.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#48
Stary 13.12.2008, 17:19
A zbieraliście różne TAZO's ? w chipsach tego było pelno.. w Lays'ach, w Cheetosach, w Star Foodsach a ile różności ;] haha dobre to było też

Moda z segregatorami mnie nie dosięgnęła. Tzn. ja nie zbierałem. Głupie to dla mnie bylo

Ale gra w gumę miażdżyła Na przerwach w szkole...
Odpowiedz cytując
jurukuru
Senior Member
 
 
Od: 09.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#49
Stary 13.12.2008, 17:51
Nie ma to jak gra w Ślązaka ;D
Armia Białej Gwiazdy- z nią się liczy każdy, honoru Wisły i Krakowa strzeże
ta sławna brygada!

Odpowiedz cytując
fantom chicago
Senior Member
 
 
Od: 05.2008
Skąd: z daleka

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#50
Stary 13.12.2008, 18:18
Kapsle tez pamietam , u nas na alejkach rysowalo sie cale trasy i spedzalismy godziny aby ukonczyc.Poza tym pamietacie jak odpalalo sie saletre w nakretkach od wodki.A'propos pilki to u nas gralo sie w kraty-rysowalo sie prostokaty na asfalcie i moazna bylo tylko pilke kapkowac , zasw przegrywal ten,, u ktorego pilka dotknela placu jako ostatniego.Poza tym nie graliscie w poprzeczki?Po jednym zawodniku na kazdej polowie,mozna dotknac pilke tylko 3 razy , nie mozna przekroczyc linii polowy i starac sie kopnac tak ,aby pilka trafila poprzeczke po stronie przeciwnika.Byla tez gra w slupki - pewnie kazdy z nas na boisku szkolnym mial boiska do siatki na asfalcie , zreszta siatek nigdy nie bylo bo by ktos sie nie bal i zaje...Otoz kazdy byl odpowiedzialny za obrone slupka , ktory obral i starac sie trafic ktorys ze slupkow przeciwnika obojetnie na jakiej wysokosci.Mam jeszcze pare przykladow , ale nie chce zasmiecac wiecej miejsca...
Odpowiedz cytując
Sensej
Senior Member
 
Od: 07.2003
Skąd: z tamtąd gdzie mnie nie chcą

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#51
Stary 13.12.2008, 18:33
fantom to były beki i nie grało się w poprzeczki a na bramki
Odpowiedz cytując
fantom chicago
Senior Member
 
 
Od: 05.2008
Skąd: z daleka

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#52
Stary 13.12.2008, 18:45
W beki tez sie gralo , ale poprzeczki swoja droga
Odpowiedz cytując
wolfy
Senior Member
 
Od: 01.2005
Skąd: Z Krainy Deszczowców...

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#53
Stary 13.12.2008, 18:57
Ja pamiętam grę na przerwach "W monety": stawiało się jedną na brzegu, pstryknięciem wprawiało w ruch obrotowy i później każdy po kolei musiał "pstryknąć" ją palcem tak, żeby się nie zatrzymała. Jak w większości tego typu zabaw część zręcznościowa była tylko preludium do wymierzania "kar": przegrany ustawiał pięść na stole, a wszyscy pozostali uderzali w nią płaską monetą. Każdy oczywiście celował w kostki, bo najłatwiej było je przeciąć. Mina nauczyciela, który zobaczył kilku gości z zakrwawionymi rękami na lekcji - bezcenna.

Poza tym w podstawówce kolega załatwił kondensator i baterię 12 V, wtedy hitem stała się zabawa w "żywy przewód". No i jakie to był widok, jak kolegę obok napięcie "odrzucało".

No i różne debilne pomysły, takie jak próba wywalenia korków w szkole poprzez zwarcie dwóch kabli włożonych do gniazdka(najodważniejszy kolega odpalił całość z trepa), spalenie klasowych firanek w piecu(nie wiem z czego były, ale strumień ognia buchnął aż po sufit), czy oddanie moczu na gąbkę(pech chciał, że była moja kolej ścierania tablicy; nauczycielka próbowała mnie zmusić, ale nie dałem się przekonać; skończyłem z uwagą).

Ale i tak najlepsza akcja była, jak w zimę nie było ogrzewania i cała klasa siedział w kurtkach na lekcji. Wtedy właśnie zamarzło nam akwarium.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
Odpowiedz cytując
picasso
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#54
Stary 13.12.2008, 19:08
aż sie dziwię,że nie wrzuciliście grzałki do wody,w końcu szkoda, by rybki zamarzły
dziękuję za uwagę
Odpowiedz cytując
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#55
Stary 13.12.2008, 19:12
rybki kupowałem na Starowiślnej( dawniej Boh.Stalingradu) w sklepie Pana Adama Futro i czasem na giełdzie na Podwawelskim.To była moja druga pasja zaraz po piłce.W Trzebini gdzie mieszkałem też za różowo nie było, z komuny pamietam gre w kapsle całymi dniami, zbierałem zdjęcia piłkarzy z gazety "Tempo".Niestetty wszytsko już poszło nie z mojej winy na makulature czego żałuje
Ostatnio edytowane przez AYALA : 13.12.2008 o godz. 19:21.
Odpowiedz cytując
wolfy
Senior Member
 
Od: 01.2005
Skąd: Z Krainy Deszczowców...

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#56
Stary 13.12.2008, 19:22
picasso napisał(a):Wyświetl post
aż sie dziwię,że nie wrzuciliście grzałki do wody,w końcu szkoda, by rybki zamarzły
Kiedy przyszliśmy, to wszystkie poza największą "welonką" już pozamarzały(ta trafiła do mnie do akwarium, gdzie żyła sobie spokojnie do wiosny, kiedy to znów wróciła do szkoły). Kumpel zrobił przerębel i ręką je powyjmował. Musiało mocno je złapać, bo wrzucone do kosza wydawały odgłos jak kamień

Generalnie, klasowe zwierzęta miały przerąbane. O rybkach już wspominałem, zamarzły nam dwie papużki, jedna świnka morska zdechła z przeżarcia(akurat, gdy trafiła do mnie na "łikend") Ale za to jaką dziewczyny miały radość kiedy żyła, cytuję: "Łaa, patrz, wszystko je!".

Może jeszcze kiedyś opiszę moje traumatyczne przeżycia sanatoryjne("Wieniec Zdrój", barak numer dwa).
Ostatnio edytowane przez wolfy : 13.12.2008 o godz. 19:30.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
Odpowiedz cytując
R33
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#57
Stary 13.12.2008, 19:40
Ja grałem(a nawet jeszcze gram) w króla, ale to na zasadach koszykówki - stoi się w rządku na lini osobistego i rzuca, kto trafi zamienia sie z miejscem z ziomkiem z prawej strony, jak świeca to z lewej, jak przejdzie wszystko to może w nastepnej serii stać pod koszem, zbierać piłki i trafiać do kosza)

Też pamietam rózne żetony, naklejki, obrazki jak sie zbierało... Gumy ,,szok" też dobrze pamiętam - aż jeszcze się krzywie jak o nich wspomne.

Na kosza była moda... pamiętam jak sam chciałem zostać koszykarzem (do I klasy podstawówki jeszcze piłki nożnej nie lubiałem). Pamięm jak kiedys rodzice kupili mi na placu jakimś koszulkę Zidane'a. Pamiętam jeszce tą niebieską koszulkę z dyszką...
Odpowiedz cytując
Ni_Ma
Senior Member
 
 
Od: 11.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#58
Stary 13.12.2008, 20:45
taaaa.... pamiętam dość dobrze jak wtedy, pod choinkę mamie kupiłam kilo cytryn wystanych w megakolejce parę godzin... byłam dumna że udało mi się je dostać...
pamietam też mleko w proszu w niebieskim woreczku - jadłam je "na sucho" łyżkami tak samo jak Visolvit i Vibovit wyjadany obślinionym placem wprost z opakowania... ehhh ale to miało smak
na 1 maja było mnóstwo odpustów i pamietam takie imitacje jojo - trociny zapakowane w świecący woreczek na gumce, wiatraczki, i kólko z rączką które pchało się przed sobą... jak to się ma do dzisiejszych zabawek którymi bawią się dzieci...
skakałam wtedy w gumę i w kabel (taka mega długa skakanka) a na dobrabockę leciał "Plastuś", "Miś Uszatek" i "Pyza na polskich drogach", jak sie pojawiła "Pszczółka Maja" to było szlaeństwo
Odpowiedz cytując
dj_ibutti
Senior Member
 
 
Od: 02.2004
Skąd: Kraków, Czyżyny

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#59
Stary 13.12.2008, 21:22
Ni_Ma napisał(a):Wyświetl post
taaaa.... pamiętam dość dobrze jak wtedy, pod choinkę mamie kupiłam kilo cytryn wystanych w megakolejce parę godzin... byłam dumna że udało mi się je dostać...
pamietam też mleko w proszu w niebieskim woreczku - jadłam je "na sucho" łyżkami tak samo jak Visolvit i Vibovit wyjadany obślinionym placem wprost z opakowania... ehhh ale to miało smak
na 1 maja było mnóstwo odpustów i pamietam takie imitacje jojo - trociny zapakowane w świecący woreczek na gumce, wiatraczki, i kólko z rączką które pchało się przed sobą... jak to się ma do dzisiejszych zabawek którymi bawią się dzieci...
skakałam wtedy w gumę i w kabel (taka mega długa skakanka) a na dobrabockę leciał "Plastuś", "Miś Uszatek" i "Pyza na polskich drogach", jak sie pojawiła "Pszczółka Maja" to było szlaeństwo
O nic nie pytam
KLUB FUTBOLU AMERYKAŃSKIEGO: KRAKÓW TIGERS
Odpowiedz cytując
Ni_Ma
Senior Member
 
 
Od: 11.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#60
Stary 13.12.2008, 21:32
dj_ibutti napisał(a):Wyświetl post
O nic nie pytam

temat skojarzeń juz chyba przerabialiśmy....
Odpowiedz cytując

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)

Odpowiedź

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 20:41.