|
Skoro tylu tutaj znawców prawa (a i zapewne kilku rzeczywistych prawników), to zapewne doskonale są Wam też znane frazy "trial by media" albo "Court of public opinion". Sprawa Meresińskiego może (jeszcze) nie jest jakąś ogromną pożywką dla tabloidów, może nawet nigdy nią nie będzie, ale na tę chwilę WSZYSTKIE relacje, zafundowane nam przez prasę, miały charakter i odcień taniej sensacji oraz były ewidentnie nastawione na wywołanie mini-skandalu. Niestety, 90% społeczeństwa jest durne jak świńskie łajno i raczej nie będzie się zastanawiać nad moralną użytecznością łacińskich podwalin współczesnej legislacji europejskiej, tylko pomyśli sobie: "Ku*wa, jakiś złodziej Wisłę przejął. Panie, co za kraj poje*any."
Ktoś powie - a co nas obchodzi zdanie szarego czytelnika Faktu i Onet.pl? Otóż nas może i nic, za to potencjalnego sponsora, który chce reklamować swoją markę, obchodzi już bardziej.
Reasumując, ja Meresińskiego osobiście nie skreślam, ale musi facet intensywnie popracować nad PR, bo na tę chwilę jest źle. Czekam na konferencję.
|