W króla sie grało na zasadzie że sie strzelało w ścianę po koleji, kto nie trafił strzelając z pierwszej odpadał. Kto został ostatni dostawał K-później R-Ó-L (ew król murów).
W "noża" się grało ;] - kółko na ziemi i dzielenie na ilosc oosb, i sie przejmowało czyjś teren

Pamiętam jak problemy były żeby sie matka nie skapnęła że jej nóż z kuchni zginął ;D
W kwadraty/ podchody/beki ( ale za duże boisko mieliśmy).
A w ciuciubabkę nikt nie grał ?

Ktoś z zamkniętymi oczami probował złapać innych i musiał odgadnąć kto to ;] chowało się na trzepaku,ławkach bo jak powiedział jakiś tam wierszyk to otwierał oczy i kto stał na ziemi stawał sie ciuciubabką
