wierność83 napisał(a):

Problem/różnica jest w mentalu. W tej lidze, żeby wygrywać trzeba autentycznie się poświęcić, tu KM ma rację.
Hiszpanie byli zmotywowani, dawali z siebie bardzo dużo, ale to nigdy nie będzie ten poziom poświęcenia, które wypływa z wewnątrz, jest rzeczywiście na wskroś autentyczne, w którym nie kalkulujesz tylko z wiarą idziesz po swoje. Stąd łatwiej o takie podejście u PL zawodników, bo tak jak mówi Moskal, dociera do nich więcej bodźców, mocniej wewnętrznie czują, gdzie są, co jest wymagane, wyrośli na pewnym sposobie gry, bliższym tej lidze, więc nie będą też tak łatwo się frustrować i demotywować jak zetkną się np. z większą fizycznością.
Oczywiście jeśli to byliby Hiszpanie nie za 0 eur tylko np. za 1 mln eur+, to miałoby to mniejsze znaczenie, bo samymi umiejętnościami, szybkością gry, robiliby różnicę (oczywiście też na odpowiednim mentalu, ale nie byłoby to aż tak kluczowe). Tym bardziej do sposobu w jaki chciała grać Wisła - aby był skuteczny, musiałbyś mieć w nim lepszych jakościowo zawodników, bo bazował on na szybkości gry, wymiany piłki, zdobywania przestrzeni poprzez pojedynki indywidualne.
|
Tylko jak to co napisałeś sprawdziło się w praktyce? Którzy to Hiszpanie nie szli po swoje? Którzy Polacy szli, którzy zaprezentowali to podejście, które wypływa z wewnątrz i jest na wskroś autentyczne, lepiej niż Hiszpanie? Nie rozmawiamy o czymś co ma się wydarzyć, tylko o czymś co już się wydarzyło.
Moskal mówi o tym czego chce w swoim zespole i fakt, że nie chce mieć licznej jednonarodowej kolonii to jego wybór. Przedstawia logiczne argumenty dlaczego, zaznacza jakie ryzyka są z tym związane. Ale w żadnym miejscu nie wspomina, że to z winy Hiszpanów miniony sezon skończył się tak jak się skończył. Przypuszcza, że przyczyną były problemy w szatni, ale od razu dodaje, że niczego jednoznacznie powiedzieć nie może, bo w szatni nie był.
Oceniając miniony sezon przez pryzmat motywacji, niestety w lidze to nie Hiszpanie najczęściej nie dojeżdżali.