Harcownik napisał(a):

No właśnie, minęło kilka miesięcy a już nie do końca pamiętamy ten mecz. Każdy zachował swój własny obraz. Ale chyba każdy się zgodzi że jedyne zwycięskie mecze z gegenpressingiem to właściwie tylko Jagiellonia i ew. Pogoń. Mecze z Wisła i Stalą były bardzo słabe i wyniki ratowaliśmy w końcówkach po ciężkich bojach, nie było tam żadnego gegenpressingu ani tym bardziej dominacji z naszej strony. Z Płockiem zapunktowalisśmy dzięki fartownej bramce...zgadnijcie kogo.
W międzyczasie był jeszcze mecz ze Śląskiem gdzie nie było grama "gegenpressingu" oraz fartowne zwycięstwo z nieskutecznym Lechem po golu... zgadnijcie kogo. Czyli o tym całym gegenpressingu więcej słyszano niż go widziano.
|
Akurat jeśli chodzi o mecze ze Stalą i Płockiem, to były ciężkie boje, ale oglądając te mecze byłem pewny, że w końcówce wciśniemy. Jedni i drudzy próbując nas zagonić całkowicie się wypompowali. Tak mniej więcej od 70 minuty wyglądali jak nasi po mikrocyklach na jesieni. Jeśli naszym trenerem byłby nadal Skowronek, pewnie byśmy ich nie odwrócili.
Gegenpressing było widać w meczu z Górnikiem. Tyle, że obydwie ekipy miały taki sam pomysł. Co skutkowało szybkim pozbywaniem się piłki i jak najszybszym jej odzyskiwaniem. Ilość fauli w tym meczu była żenująca.
I pamiętajmy, że to nie pomysł taktyczny czy wyniki przesądzają o rozstaniu z Hyballą. Kilka osób to pisało i ja też mam podobne wrażenie, że wszyscy byli pogodzeni z ewentualnymi kryzysami przy takim doładowaniu treningów i nikt też nie robił problemów z tym, że nie w każdym meczu był gegenpressing. To była cena do zapłacenia za zbudowanie solidnej podstawy pod kolejny sezon.
Prawda jest taka, że nawet jeśli chodzi o drużyny, które trenował poprzednio, nikt nie narzeka na taktykę, przygotowanie fizyczne itd. Problemy były inne.