|
Tak to właśnie mogło być. Biedni przemęczeni, obrażani poszli na skargę do Kuby, Kuba się za nimi wstawił to mu Hyballa odpowiedział, że na tym poletku to on rządzi i nie wziął Kuby na mecz żeby mu to udowodnić. Czy można sobie wyobrazić większy "kwas"? No nie można. I teraz Kuba z Hyballą nie rozmawia w drużynie nikt nie wie którą stronę trzymać czy słuchać trenera, czy właściciela. A ci którzy całą aferę rozpoczęli czyli biedni przemęczeni uśmiechają się pod nosem i latają do mediów.
Nikt o niczym nie powie bo jeżeli tak było to kto jest winny? Ano najbardziej płaczki które zamiast się podporządkować to sprowokowały konflikt. Drugim winnym jest Kuba bo zamiast być w szatni zawodnikiem to zaczął się wp...ać trenerowi w robotę. Wina Hyballi jest tylko taka, że nie poszedł za naukami Konfucjusza i nie był spolegliwy. Jeżeli zapłaci za to posadą to jedynie on będzie w stosunku do siebie uczciwy.
|