The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Wisła Kraków > Wisła Kraków - piłka nożna
Nazwa użytkownika
Hasło


Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny.

Wyświetl wyniki ankiety: Czy Franciszek Smuda wyciągnie Białą Gwiazdę z marazmu?
Tak 398 51,42%
Nie 376 48,58%
Głosujących: 774. Nie możesz głosować w tej ankiecie

Odpowiedź
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
zenders
Member
 
 
Od: 05.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#391
Stary 30.05.2013, 19:17
Jesteśmy skończeni tylko NIE ON
Odpowiedz cytując
JOSE 841
Senior Member
 
 
Od: 07.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#392
Stary 30.05.2013, 19:31
tylko w C+ zapomnieli że w zarządzie Wisły zwolniło sie kilka stołków obok Legionisty więc Smuda niekoniecznie musi wrócić jako trener do Wisły .Bardziej Nawałka który odmienił Górnika przekonuje jako ten który obejmie stołek po Kulawiku. W Górniku i tak jest skreślony za brak awansu do europejskich pucharów .Na pocieszenie dzisiejsza przegrana Górnika może być pożegnaniem Nawałki z Górnikiem i ...przywitaniem Nawałki z Wisłą w najbliższych dniach .A Smuda jako nadzorca Legionisty ewentualnie w miejsce Legionisty
Ostatnio edytowane przez JOSE 841 : 30.05.2013 o godz. 19:35.
Odpowiedz cytując
Wisielak
Senior Member
 
 
Od: 06.2010
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#393
Stary 30.05.2013, 19:35
co Ty Jose .......isz?
W Górniku ubóstwiają Nawałke...
" Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą "
Odpowiedz cytując
Reserve
Senior Member
 
 
Od: 06.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#394
Stary 30.05.2013, 19:56
JOSE 841 napisał(a):Wyświetl post
tylko w C+ zapomnieli że w zarządzie Wisły zwolniło sie kilka stołków obok Legionisty więc Smuda niekoniecznie musi wrócić jako trener do Wisły .Bardziej Nawałka który odmienił Górnika przekonuje jako ten który obejmie stołek po Kulawiku. W Górniku i tak jest skreślony za brak awansu do europejskich pucharów .Na pocieszenie dzisiejsza przegrana Górnika może być pożegnaniem Nawałki z Górnikiem i ...przywitaniem Nawałki z Wisłą w najbliższych dniach .A Smuda jako nadzorca Legionisty ewentualnie w miejsce Legionisty
Przecież wiadomo że jeśli Nawałka nie dostanie od Bossa kasy na transfery to nie przyjdzie, a na to się nie zanosi...

Odpowiedz cytując
mitmichael
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 11.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#395
Stary 30.05.2013, 20:04
zenders napisał(a):Wyświetl post
Jesteśmy skończeni tylko NIE ON
Nie kracz nie kracz
Odpowiedz cytując
JOSE 841
Senior Member
 
 
Od: 07.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#396
Stary 30.05.2013, 20:18
Reserve Nawałce wystarczy część sztabu z Górnika w Wiśle.C też prędzej zgodzi sie na sztab Nawałki niż na ewentualny sztab Smudy z Szymkowiakiem i Frankowskim.Wisielak czas przeszły ubóstwiali bo po dzisiejszej przegranej Górnik pożegnał sie z szansą na grę w europejskich pucharach.Teraz raczej znienawidzom i Nawałka raczej sie pożegna a w Wiśle ostatnio jest moda na powroty więc wszystko jest możliwe
Ostatnio edytowane przez JOSE 841 : 30.05.2013 o godz. 20:21.
Odpowiedz cytując
1q2
Socios Wisła Kraków
 
Od: 02.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#397
Stary 30.05.2013, 20:39
Sprawa z Dyzmą wydaje się być prosta - Cupiał chce go, Dyzma też z chęcią poszedł by do Wisły bo raz -blisko domu, dwa, teraz wymagania wobec trenera Wisły są mizerne, czyli utrzymanie

Natomiast oprócz Cupiała, wszyscy są przeciw.Gdy byliśmy drużyną na jakimś tam poziomie to Cupiał mógłby mieć wszystkich w dupie i postawić na swoim.Dziś kiedy jedynym planem na przyszłość to drastyczne cięcia to należało by się jednak liczyć z 'głosem ludu' a on jest oczywisty - nie dla Smudy w Wiśle.
Dla mnie to byłby szczyt s....ysyństwa(i głupoty), z jednej strony obciąć budżet, co wiadomo że skutkuje brakiem szans walki o najwyższe lokaty i do tego dorzucić trenera którego zdecydowana większość nie trawi.
94 - Allah Akbar!!
Odpowiedz cytując
El'kabat
Senior Member
 
 
Od: 04.2009
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#398
Stary 30.05.2013, 20:40
Co Wy sie z kosmosu urwaliście,że o Nawałce dyskusję zaczynacie ? Czy chcemy,czy nie to będzie Smuda na 99%,temat Nawałki w kontekście Wisły upadł już dłuższy czas temu.
GENERALNIE TO WIADOMO CO
Odpowiedz cytując
Kon®ado
Senior Member
 
 
Od: 06.2010
Skąd: P-ce

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#399
Stary 30.05.2013, 21:15
Odpowiadając na pytanie Czy potrzebujemy nowego trenera?
TAK
-Czy potrzebujemy Smudę?
NIE

Swoją drogą o kim gadali Ci komentatorzy z polsatu, jakiś trener z Izraela czy coś ;p kto to był?;p
Odpowiedz cytując
des89
Junior Member
 
Od: 02.2013

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#400
Stary 30.05.2013, 21:27
bedzie Smuda to bedzie Smuda i koniec dyskucji, kazdemu nalezy dac szanse...
Odpowiedz cytując
adzem44
Junior Member
 
Od: 02.2012

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#401
Stary 30.05.2013, 21:28
itzhak shum prowadził Beitar w meczu z wisłą
Odpowiedz cytując
igortsw
Senior Member
 
 
Od: 12.2006
Skąd: Ekonomiczny - od lat fanatyczny!

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#403
Stary 30.05.2013, 22:38
wis.la/r7pax

Ciekawe czy chociaż, hajs się będzie zgadzał, i będą jakiekolwiek transfery, jak twierdzi gk. Z drugiej strony pytanie czy nie nakupują wypalonych kopaczy, którzy "kiedyś gdzieś tam grali" a teraz do wzięcia są za "pół darmo"...ehh w tym klubie chyba długo nie będzie normalnie...
<<Każdy z nas ma własny patent by nie stac się JUDASZEM>>
Odpowiedz cytując
Kon®ado
Senior Member
 
 
Od: 06.2010
Skąd: P-ce

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#404
Stary 30.05.2013, 22:39
Nie dość że trener z niego marny to będziemy znowu skazani przez pismaki na pośmiewisko, bo z niego każdy się śmieje, a więc przy okazji z Wisełki ...
Odpowiedz cytując
westersyl
Guest
 

Ignoruj użytkownika Pomoc
#405
Stary 30.05.2013, 22:44
Chciałem zwrócić uwagę, że trener Smuda przed kamerą, a w szatni to inni ludzie zdaniem wielu zawodników, którzy z nimi pracowali.
Pewne kwestie w zachowaniu trenera Smudy mi się nie podobały typu przygarnianie splendorów za transfer Lewandowskiego, który nie był jego zasługą. Natomiast jeśli drużyna grałaby zadowalająco to nikt nie przyczepiałby się do jego medialności i tego co gdzieś tam palnął.

Jestem ciekawy jak prezes Bednarz i dyrektor Kapka podchodzą do tego, jaki udział mieli w tej nominacji i jak będzie układać im się współpraca z trenerem Smudą bo kluczem do odbudowania sportowej potęgi klubu jest nie wątpliwie skuteczna polityka transferowa. Ostatnia nagonka i postrzeganie Smudy przez kibiców i środowisko nie ułatw moim zdaniem pozyskiwanie zawodników bo zdarzają się zawodnicy którzy nie patrzą tylko na kwestie ekonomiczne ale również patrzą na to kto jest trenerem.
Ostatnio edytowane przez westersyl : 30.05.2013 o godz. 22:48.
Odpowiedz cytując
piter116
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#406
Stary 30.05.2013, 22:47
Miejmy nadzieję, że Cupiał nie wpadnie na jakiś chory pomysł z 3-letnim kontraktem czy coś w ten deseń.
Odpowiedz cytując
buczo1985
Senior Member
 
 
Od: 02.2006
Skąd: Jedlicze/Krosno

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#407
Stary 30.05.2013, 23:46
Poprzeczka po Kulawiku jest tak nisko ustawiona, że jaki trener by nie przyszedł i tak powinien być lepszy. Zatrudnienie Smudy to dość odważne posunięcie Nie zamierzam póki co krytykować tej decyzji. Jeśli za kilka miesięcy z tych planów wyjdzie kaszana to wtedy sobie poużywam.
What's new?

Odpowiedz cytując
marcepun89
Junior Member
 
 
Od: 06.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#408
Stary 31.05.2013, 07:35
Cupiał już od kilku lat nie ma pomysłu na tą drużynę!
Wisła powinna zatrudnić trenera na minimum dwa lata, lecz perspektywicznego nie zaś czekającego na emeryturę Smudę.
Odpowiedz cytując
-Szymek79-
Member
 
Od: 12.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#409
Stary 31.05.2013, 07:40
Właściwie to ja mam tylko dwóch kandydatów: Kamil Kiereś, Marcin Brosz.
Kiereś pod koniec sezonu podniósł Bełchatów z kolan, a Brosz wprowadził Piast (!) do LE. To, że potrzebny nam nowy trener jest w ogóle poza dyskusją.
Odpowiedz cytując
JrQ-
Senior Member
 
 
Od: 10.2006
Skąd: C:/WINDOWS/Pulpit

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#410
Stary 31.05.2013, 08:10
Chyba żeś zwariował.
Brosz - będzie jak z Nawałką, jedna udana runda/sezon i klapa.
Odpowiedz cytując
szprotson
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2005
Skąd: z boiska

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#411
Stary 31.05.2013, 08:20
ludzie którzy maja słaba pamięc zapominają ze nie tacy jak Kiereś dźwigali zespoły, były tez ulatowskie,szatałowy, fornalaki i inni jeszcze śmieszniejsi. Of course bierzmy tego Kieresia, zeby przez pół roku powalczyc o utrzymanie. Brosz owszem dla Piasta zrobił duzo, ale najpierw miał tor przeszkód któego w Wiśle nie przeszedłby bo tyle czasu by nie dostał. Po za tym oni na papierze maja nie taki zły skład.
Nawałka wczoraj pokazał jakim jest wielkim coachem....
cały nasz chuligański trud tobie ukochana ojczyzno

Odpowiedz cytując
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#412
Stary 31.05.2013, 08:50
to lepiej staremu Dyźmie płacić 80 tyś zł miesiecznie- chory pomysł, już wole tego Kieresia zatrudnić ,przecież i tak o Mistrza Wisła walczyć nie bedzie w następnym sezonie.Skorza jak przychodził to tez wielkich sukcesów nie miał a dwa tytuły zdobył
Ostatnio edytowane przez AYALA : 31.05.2013 o godz. 08:56.
Odpowiedz cytując
arti
Guest
 

Ignoruj użytkownika Pomoc
#413
Stary 31.05.2013, 09:10
AYALA napisał(a):Wyświetl post
to lepiej staremu Dyźmie płacić 80 tyś zł miesiecznie- chory pomysł, już wole tego Kieresia zatrudnić ,przecież i tak o Mistrza Wisła walczyć nie bedzie w następnym sezonie.Skorza jak przychodził to tez wielkich sukcesów nie miał a dwa tytuły zdobył
Skorża miał wtedy awans do grupy LE z Amiką, PP i PE z Groclinem i bycie asystentem u Janasa = awans do MŚ 2006.
Teraz tak obiecujących młodych nie widzę aczkolwiek nie siedzę w środowisku i nie wiem czy np. Podoliński, Kiereś czy inny Ojrzyński coś potrafią czy to przypadek albo/i przekręt.
Akurat w Kieresia nie wierzę, runda wiosenna GKS mi śmierdzi.
Co nie zmienia faktu, że oczywiście jestem zdecydowanie przeciw Smudzie.
Ostatnio edytowane przez arti : 31.05.2013 o godz. 09:14.
Odpowiedz cytując
Ajax
Socios Wisła Kraków
 
Od: 05.2003
Skąd: Poznań - emigracja

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#414
Stary 31.05.2013, 09:14
Chyba na spotkaniu Bednarz coś wspominał, że temat Nawałki jest zamknięty ale głowy nie dam, a odszukać artykułu teraz nie mogę.

Nawet Smuda będzie lepszy od Kulawika, chociaż za nim nie przepadam. Mam nadzieję, że jeśli do tego dojdzie nie będzie jakichś gwizdów na trybunach czy coś.
Odpowiedz cytując
szprotson
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2005
Skąd: z boiska

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#415
Stary 31.05.2013, 09:17
Kumpel z CK mi mówił ze chłopaki z Korony zadowolone w .... z Ojrzyńskiego. Zresztą, skoro sam Vukovic proponuje Ojrzyńskiego na trenera Legii to jednak coś w nim jest.
Ayala po tym jak napisał ze Skorża nie miał zadnych sukcesów jest dla mnei w tej samej szufladzie co Jose "Mourinho"
Kim jest Kiereś który w Bełchatowie jest traktowany jak rękawiczka? Nikim.Pokażcie mi w PL trenera który NIE ZROBIŁ utrzymania. Który ?
cały nasz chuligański trud tobie ukochana ojczyzno

Odpowiedz cytując
hunter
Senior Member
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#416
Stary 31.05.2013, 09:49
Na ten moment jedynym pozytywem z przyjścia Smudy, który widzę jest:

Cytat:
Informowaliśmy, że "Franz" spotkał się we wtorek z właścicielem Wisły, Bogusławem Cupiałem. Obaj panowie ustalili szczegóły współpracy. Smuda dostał przede wszystkim obietnicę, że znajdą się środki na poważne wzmocnienie drużyny przed nowym sezonem.
Sporo będzie zależeć od tego jaki sztab sobie dobierze Smuda. Wiadomo że ten trener nie przepada za współpracą z trenerami np. od przygotowania fizycznego, a bez nich nie da się w nowoczesny futbolu tworzyć czegokolwiek porządnego.

Ciekawa dyskusja nt. młodych trenerów w Polsce. Co do Kieresia. Sorry chłopaki ale ten facet nie osiągnął absolutnie nic póki co a na ten moment wszystko wskazuje, że jednak zleci do 1. ligi. Już zdecydowanie wyżej cenię warsztat Stokowca. Facet prowadzi drużynę regularnie osłabianą co jakiś czas, piłkarze nie mają płacone od dawna, a są w czubie tabeli i grają naprawdę ładną dla oka piłkę.
Odpowiedz cytując
piter116
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#417
Stary 31.05.2013, 10:00
Cytat:
Piotra Reissa jedni lubią, inni nie, jedni szanują, inni już nie. Ale warto zacytować, co w swojej książce napisał na temat Franciszka Smudy, bo chyba jeszcze żaden piłkarz nie poświęcił temu szkoleniowcowi aż tyle uwagi. Tytuł - że Smuda to kiepski trener, fatalny człowiek i świetny selekcjoner - to nasza interpretacja rozdziału o "Franzu". Przeczytajcie sami...


Na dzień dobry trener Smuda rozpoczął swoją pracę z zespołem od pokazania „grupie liderów”, kto tak naprawdę rządzi. Myślę, że temu szkoleniowcowi przeszkadzała popularność albo własne zdanie takich zawodników jak „Wasyl” (Wasilewski), „Bosy” (Bosacki), „Dembina” (Dembiński), czy też Reiss… Trójka Dembiński-Bosacki-Reiss stanowiła na dodatek twarze w wizerunkowej kampanii piwa Warka, które wtedy zostało sponsorem nowo powstałej drużyny. Z jednej strony kampania miała na celu wprowadzenie nowego strategicznego sponsora do świadomości kibiców Lecha, z drugiej – i to chyba ważniejsze – pokazanie, że ten no stworzony Lech bazuje na dumie i tradycji, której symbolem są znani od lat lechici: Bosacki, Dembiński i Reiss. Żadnemu z nas nie pomógł zapewne w relacjach z trenerem fakt, że dziesiątki billboardów z naszymi uśmiechniętymi twarzami zwiększyły jeszcze bardziej naszą rozpoznawalność w Wielkopolsce. To trener chciał być… największą gwiazdą.

Bos y jest z nas trzech chyba (w dobrym tego słowa znaczeniu) najbardziej ułożony politycznie, inaczej mówiąc: jest z nas najlepszym dyplomatą, więc potrafił najszybciej znaleźć wspólny język z trenerem. Mnie i „Wasyla”, który zawsze bez ogródek mówi prosto w oczy to, co myśli (i dla trenera Smudy nie robił wyjątku) – „Franz” zdecydował się „temperować”. Wasilewski szybko skorzystał z oferty Anderlechtu, przenosząc się do ligi belgijskiej, robiąc od tego czasu jako piłkarz niesamowite postępy. Z kolei ja – rodowity poznaniak z przygodami w Bundeslidze – zawziąłem się i postanowiłem udowodnić trenerowi, i znanym mi od wielu lat nowym włodarzom Lecha, że ze „staruszka” Reissa Poznań będzie miał jeszcze pożytek przez długie lata. Przecież miałem zaledwie 35 lat, a taki Maldini ze swoim ukochanym AC Milan grał do 41. roku życia! Ciężka praca na treningach i wsparcie kolegów na boisku zaowocowało zdobyciem przeze mnie króla strzelców sezonu 2006/07, a potem stopniowym odsuwaniem od pierwszej „jedenastki” w kolejnym sezonie.

Mimo to ciężko pracowałem na treningach i utrzymywałem dobrą kondycję. Jednak trener nie liczył się z moją formą ani chyba z formą innych graczy w zespole. U trenera Smudy praktycznie już od poniedziałku wiadomo było, kto zagra w wyjściowej „jedenastce” w weekendowym meczu, bowiem trening taktyczny polegał na tym, że pierwszy skład gra na drugi. Nie jest to moim zdaniem dobre rozwiązanie, bo demotywuje zawodników – zwłaszcza młodych – i zabija ducha prawdziwej sportowej rywalizacji na treningach. No i potem trener mówił, że ma zbyt krótką ławkę, że młodzi zawodnicy się nie sprawdzają. Jeśli zawodnik na każdym treningu grał w „słabszym” zespole, to zapewne też inaczej podchodził do swoich obowiązków. Skoro z góry wiedział, że nie ma szans na przebicie się do pierwszej „jedenastki”, to mogło mu brakować motywacji do podnoszenia kwalifikacji w Lechu. Taka taktyka zdecydowanie nie wpływała pozytywnie na mobilizację do dalszej pracy. Uważam, że piłkarze nie powinni wiedzieć na 24 godziny przed meczem, kto zagra, a kto nie, bo to powoduje, że nie czują takiej samej motywacji do rozwoju i rywalizacja jest mniejsza. Tymczasem Smuda, gdy raz zdecydował, kto gra w pierwszym składzie, trwał w tym postanowieniu, nawet jeśli okazywało się to mało trafione.

W rozmowach na treningach koledzy dziwili się, że Smuda na mecze wystawiał nawet zawodników w słabej formie. Pamiętam jak na przedsezonowym zgrupowaniu w Szklarskiej Porębie, w drodze na trening, Smuda próbował „podnieść mnie na duchu”, wygłaszając z satysfakcją uwagę: - No to mamy już bombardiera z Peru. Zobaczymy, czy sobie jeszcze pograsz?!

Pewnie nic bym sobie z takiego „żartu” nie robił, ale pan Franciszek pozwalał sobie już wcześniej w szatni na niewybredne uwagi, jakobym płacił kibicom za okazywaną sympatię. Zarzucał mi też głęboką przyjaźń z Michniewiczem, mimo że gdy ten ostatni objął Zagłębie Lubin, nasze kontakty były bardzo ograniczone. Nie raz słyszałem opinię, jakobym wcześniej grał w pierwszym zespole tylko ze względu na znajomość z Michniewiczem. To wszystko było przykre i gdyby nie fakt, że jestem dojrzałym piłkarzem, mogłoby negatywnie wpłynąć na moje podejście do treningów.

Tak więc harowałem w nowym Lechu i byłem po zdobyciu korony króla strzelców w życiowej formie. Czułem się wyśmienicie. Z kolei sprowadzony właśnie Hernan Rengifo na początku nie mógł się w nowym klimacie odnaleźć i demonstrował ewidentnie słabszą dyspozycję. W jego przypadku trener jednak stanął na wysokości postawionego sobie zadania, konsekwentnie go wspierając i tłumacząc, że „potrzebuje czasu, aby się zaaklimatyzować i pokazać, co potrafi”. W moim przypadku wsparcie polegało na coraz częstszym grzaniu ławy. Powoli nawet godziłem się z myślą, że trener woli wystawić w pierwszym składzie zawodnika, którego pomagał w jakiś sposób sprowadzić do klubu. Jednak nie byłem w stanie wytrzymać „prostoty taktycznej”, którą coraz częściej prezentował nasz zespół.

Smuda miał swoją ulubioną strategię. Przywiązał się do systemu gry jednym napastnikiem, rozbijającym się ze środkowymi obrońcami rywali i robiącym miejsce dla wchodzących z drugiej linii pomocników (np. Lewandowskiego, Stilicia, Peszki czy Murawskiego). Na polskie podwórko taka taktyka nawet wystarczała, choć młodzi trenerzy, z bardzo dobrym przygotowaniem taktycznym (np. Probierz, Płatek, Skorża czy również Michniewicz), zaczęli stosować ustawienia skutecznie niwelujące ulubioną „układankę” boiskową trenera Smudy (stąd też być może taka liczba remisów w drugiej części sezonu 2008/2009). Nawet w grupie Pucharu UEFA wersja systemu 4-5-1 według „Franza” była wystarczająca do uzyskiwania ciekawych rezultatów, by rywale najwyraźniej nas przed meczem lekceważyli, nie poświęcając dosyć czasu na rozpracowanie naszej taktyki. Ale Udinese – mając jeden mecz doświadczenia więcej – tak nas taktycznie „nakryło czapką” w drugiej połowie rewanżowego meczu we Włoszech, że w tych 45 minutach straciliśmy nie tylko 2 bramki. My po prostu nie istnieliśmy, a co gorsza – według mnie – trener nie miał pomysłu na zmianę strategii gry Lecha. Zresztą, jak tutaj coś zmieniać, skoro nie ma się żadnych dobrze przetrenowanych alternatyw taktycznych. (…)

Trener nie raz otwarcie krytykował swoich piłkarzy, ale zapomniał że sam też niemało miewał za uszami. Po domowej wygranej 6:0 w eliminacjach Pucharu UEFA na jesieni 2008 roku z Grasshoppers, lecieliśmy na mecz rewanżowy do Zurychu, dokładniej do Sankt Gallen, w którym miało być rozegrane drugie spotkanie. Wysokie zwycięstwo w pierwszym meczu sprawiło, że do rewanżu nie przywiązywaliśmy szczególnej wagi. Pragnęliśmy jednak pokazać się w Europie i zagrać kolejny dobry mecz. Gdy lądowaliśmy na małym, prywatnym lotnisku w Sankt Gallen, nasz trener był w tak złej kondycji, że prawie wypadł z samolotu. Pewnie nie doszedłby do autokaru, gdyby nie pomoc jednego z asystentów. Całe szczęście dla wizerunku klubu, że na lotnisku nie było przedstawicieli mediów. Wyglądało na to, że Smuda wyjątkowo źle zniósł lot samolotem, w związku z tym nie spotkaliśmy go też na naszym oficjalnym rozruchu przedmeczowym. Jako zawodnicy nie byliśmy specjalnie zadowoleni z kondycji szkoleniowca, który aspirował do bycia trenerską gwiazdą.

Ale trenera instytucji – Smudy chłopcy się najwyraźniej bali. Tak mi się przynajmniej wydaje. „Franz” na wszystko chciał mieć wpływ i bardzo ciężko znosił sprzeciw czy krytykę. Nie widziałem dobrego kontaktu trenera z asystentami czy też trenera z jego sztabem szkoleniowym. Być może z polskimi piłkarzami trzeba pracować bardziej metodą kija – którą obserwowałem u „Franza” – niż marchewki, ale chyba ta zasada w żaden sposób nie może dotyczyć współpracowników? Na pewno też trener powinien mieć większy kontakt z zespołem, a Smudzie, uważam, takowego brakowało. Dodam, że mówiąc zespół, nie mam na myśli 6-7 tych bardziej lubianych zawodników. (…)

Za czasów Smudy Lech stawał się wielkim przedsiębiorstwem z profesjonalnym działem sportu, marketingu i administracji. Praktycznie w każdej dziedzinie można było liczyć na pomoc jakiegoś fachowca. Niejeden trener w Polsce chciałby pomarzyć o takim komforcie. Jedynym zmartwieniem było tylko dobrze przygotować zespół do rywalizacji. Trener Smuda jednak tkwił jakby w dawnych czasach, gdy słowo szkoleniowca ze znanym nazwiskiem było święte i wszyscy, nie tylko zawodnicy, musieli się podporządkować. Tak więc trener znał się na wszystkich. Uważał, że potrafi ocenić zawodnika po sposobie, w jaki schodzi po schodach. Tak też weryfikował nasze kwalifikacje piłkarskie. Nie można go było długo przekonać do sprawdzania przygotowania transferowanych do klubu zawodników, ich kondycji zdrowotnej, a przecież ustalenie możliwości organizmu danego zawodnika, tego, czy pozwalają one na bieg na odpowiednim poziomie, jest bardzo ważne. To wszystko powinno być sprawdzone, zanim zawodnik przyjdzie do zespołu.

Smuda bardzo trudno akceptował standardy, które obowiązują w sporcie w krajach zachodnich. Spójrzmy chociaż na taki Manchester United – przedsiębiorstwo piłkarskie numer 1 na świecie. Tam zawodnika najpierw badają pod kątem wydolności i odporności na kontuzje. Sprawdzają też przebieg życia prywatnego, walory charakterologiczne pod kątem łatwości przystosowania się do zespołu według określonego profilu. Zmierza się do ustalenia, czy będzie można na niego liczyć w ważnych momentach, interesuje się też sposobem, w jaki spędza wolny czas. Dopiero określenie tych parametrów pozwala na podjęcie decyzji o poniesieniu nakładów na transfer danego piłkarza.
„Franz” nie był przekonany do sensowności takich badań, uznając, że najlepszym weryfikatorem jest jego własny „nos”. I trzeba przyznać, że Smuda miewał naprawdę „dobrego nosa”, choć klub to – niestety – drogo kosztowało.

Nie przypominam sobie, bym słyszał z ust „Franza” jakąkolwiek pochwałę w kierunku współpracowników. Zawsze uważał, że tylko on wie, jak pracować z zespołem, więc nawet badania medyczne miał zamiar programować według własnej wizji, co oznaczało w praktyce… że badań medycznych nie będzie lub nikt ich nie będzie czytał. Blisko dwa lata wysokiej klasy specjaliści przekonywali go do analiz i sposobu badań oraz znaczenia odpowiedniej diety. Gdyby trener wcześniej przekonać się do współczesnych metod szkoleniowych, prawdopodobnie Lech jeszcze szybciej zdobyłby wytrzymałościową i motoryczną przewagę, którą miażdżył swoich polskich przeciwników w 90. minutach spotkania.

We współczesnym futbolu jest coraz mniej miejsca dla trenerów, którzy wiedzą wszystko lepiej od sztabu fachowców. Wszystkowiedzący trener to chyba jeden z reliktów chorej polskiej piłki lat 90. Dzisiaj trzeba mieć współpracowników, którzy na międzynarodowych konferencjach szkolą się i podpatrują specjalistów z najlepszych klubów na świecie.

Nie było tajemnicą, że Smuda dostał zielone światło z „góry” dla wprowadzania młodych zawodników. To normalna procedura w każdym ligowym zespole. Trzeba bowiem mądrze wyważyć proporcje między ściągnięciem najlepszych zawodników ze sportowego rynku a wychowaniem własnego zaplecza. Wydaje się, że trener nie najlepiej wykorzystał zielone światło. Przez trzy lata wprowadził do drużyny jedynie młodego Cueto, który na dodatek nie jest wychowankiem klubu z Poznania, a i tak sporo kosztował.

Starając się pojąć zasady systemu szkolenia Smudy, doszedłem do wniosku, że nie ma on wykrystalizowanej wizji przyszłości zespołu (być może nigdy swojej przyszłości nie wiązał na dłużej z Poznaniem). Dla „Franza” ważne jest tylko wygrać tu i teraz, i w tym jest naprawdę jednym z najlepszych w Polsce. Jeżeli natomiast chodzi o wypracowanie wizji przyszłości zespołu zgodnej z zasadami ekonomii polskich klubów (na razie nie zainwestował u nas Roman Abramowicz albo Massimo Morratti), to tutaj trener Smuda poległ na całej linii. Rozumiem, że mógł mu się w Młodej Ekstraklasie nie trafić żaden supertalent. Myślę jednak, że wprowadzając młodych na 10-15 minut w meczach, nawet ja potrafiłbym wychować dwóch-trzech ligowców, których potem moglibyśmy wytransferować za 200-300 tys. euro do innych klubów. Lech nie jest aż tak bogatym klubem i nie może pozwolić sobie na stratę młodzieży, którą przez lata wychowuje, a potem oddaje za darmo do innych klubów. Koszty utrzymania całej struktury nie są przecież małe.

Chociaż często padał argument, że od fuzji klubów mijają dopiero trzy lata, a to za krótki okres na poskładanie drużyny, to tłumaczenie to nie wydaje mi się specjalnie trafne. Przyznam, że nawet się z nim nie zgadzam. Zarówno Amica, jak i Lech miały tylu zdolnych wychowanków, że odpowiednio prowadzeni powalczyliby o najwyższe cele. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć sytuacji, w której Lech – drugim składem – grał w Pucharze Ekstraklasy, a popularny „Franz” siedział na trybunach albo wcale go nie było na stadionie. (…)

W sporcie, jak to w sporcie, raz na wozie, a raz pod nim. Wiedział o tym najwyraźniej nasz trener. Gdy był sukces, „Franz” stał w pierwszym szeregu, czasami zapominając o reszcie jego twórców. Gdy przychodziła porażka, to Smudzie właśnie uciekał pociąg do Krakowa i się bardzo spieszył, a spokojny Marek Bajor musiał brać „na klatę” ataki dziennikarzy na konferencjach prasowych. (…)

Zawsze zastanawiałem się nad sensem (albo może lepiej powiedzieć: bezsensem) mrówczej pracy Marka Bajora, której efektów Smuda najwyraźniej nie dostrzegał, bo nie chce mi się wierzyć, żeby lekceważył. Pamiętam Marka, który wkraczał na trening w wielkim stresie. No, bo jak tu skutecznie trenować „Bosego”, „Renifera”, „Murasia” czy „Rejsika”, nie wiedząc, jaki jest… temat zajęć? Dobrze, że chłopak miał zawsze w kieszeni przygotowanych po kilka kartek: w jednej „taktyka”, w drugiej „szybkość i trening strzelecki” itp. Gdy Smuda wypoczęty i uśmiechnięty przychodził przed treningiem z hasłem „dziś sobie postrzelamy”, to Marek sięgał do pliku karteczek. Wybraną karteczkę chował skrzętnie w dłoni i ukradkiem patrząc na nią okiem, przeprowadzał elementy treningu.

„Franz”, gdy mu coś nie pasowało, potrafił zachować się wulgarnie. Pamiętam zażenowanie zebranych, gdy do pięknej Joanny – rzecznika prasowego klubu, warknął: „Wypier….!” Nie był to wybryk incydentalny, nie raz bowiem pani rzecznik narażona była na jego chamskie odzywki. Ale kobieta rzecznik wśród kilkudziesięciu facetów, często nieprzebierających w słowach, przetrwała i Franciszka.

Smuda lubił, gdy od niego zależało wszystko. Tak też nawet wrogów sam sobie naznaczał. Wtedy „strzelał jadem”, najczęściej w klubowy dział marketingu. Myślę, że po raz pierwszy pracował w tak poukładanym klubie. Jakież było jego zdziwienie, kiedy wchodząc do sekretariatu Lecha, dowiedział się, że musi poczekać na swoją kolei. Zrobił się tak czerwony na twarzy, że podejrzewaliśmy go o gwałtowny wzrost ciśnienia.

Drobne złośliwości robiły mu wyraźną przyjemność, gdy na przykład zakazywał wchodzenia kibicom na trening. Przykro było patrzeć na buzie małych sympatyków Lecha, gdy ignorował ich małe piąstki, zamiast po prostu je przybić. Wtedy zrozumiałem, że „Franzowi” i mnie raczej nie będzie po drodze. Zdecydowanie różnimy się charakterami.

Nie było też tajemnicą, że ze Smudą lepiej nie umawiać się na kawę czy obiad. Z reguły nie płacił za poczęstunek, co przy zarobkach rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie trudno było doprawdy zrozumieć. Takie to zwyczaje wprowadzał, chcąc – być może – przebić samych poznaniaków. Nomen omen, od tego czasu ja też częściej – przy płaceniu rachunku – sprawdzam, czy to ja zapraszam, czy też ktoś mnie zaprasza. (…)

Osoby publiczne są rozpoznawalne i zawsze o tym muszą pamiętać. Smuda – przy swoich niemałych zarobkach – w ciągu trzech lat wziął udział chyba w jednej tylko akcji PR-owej, choć propagowanie określonych postaw i identyfikację z klubem winien uznawać za swą powinność. Ten jeden raz, kiedy na zaproszenie jednego ze swoich znajomych odwiedził dom dziecka, pokazał, że za tą z reguły posępną maską kryje się też ludzka twarz. Nie wiem, czy „Franz” był tam rzeczywiście sobą, ale to, co widziałem, było naprawdę wzruszające. Panie trenerze, nie można było tak częściej?

Im bliżej było sezonu 2008/09, tym bardziej podejście Smudy do trenowania zespołu wydawało mi się dziwne. Z jednej strony w mediach mówił, że nie chciałby, żeby ostatni mecz decydował o spadku Cracovii i mistrzostwie Polski dla Lecha, a potem nie wystawiał w pierwszym składzie Bartka Bosackiego – podstawowego obrońcy Lecha. Chyba nie przypuszczał, że „Bosy” może „oddać mecz” Cracovii? Zresztą to nie był pierwszy przykład, kiedy trener nie zapanował nad spójnością przygotowań strategicznych do meczu. Oto „Franz” przed innym ważnym mecze z zespołem Wisły Kraków zadecydował, że robi gierkę „na Maksa”, czyli mówiąc w żargonie piłkarskim „totalna kosa”. I tak kolejno z powodu kontuzji boisko opuścił Wojtkowiak, a następnie ciężko sfaulowany został Lewandowski. Ivan Turina, który obserwował gierkę z perspektywy bramkarza, wyraził głośno swoje oburzenie, by na dwa dni przed ważnym meczem tak nawzajem się wykańczać. Specyficznie zrozumiał to Smuda, którego decyzja była jasna – chłopiec pyskuje, więc już nie zagrał! Skąd wzięła się informacja do mediów o grypie Turiny – tego doprawdy nie jestem w stanie pojąć. Może faktycznie zakaszlał parę razy w klubowym budynku? Tym bardziej zadać należy pytanie: czy „totalna kosa” pomogła nam w meczu z Wisłą, który u siebie zremisowaliśmy 1:1, goniąc przez większą część meczu wynik? (…)

Nie byłbym jednak uczciwy, gdybym nie doceniał potencjału Franciszka Smudy na stanowisku tzw. selekcjonera. Niezależnie od tego, co spotkało mnie w Lechu za jego „rządów”, twierdzę, że to jeden z najlepszych dziś kandydatów na objęcie schedy po Leo Beenhakkerze i prowadzenie reprezentacji Polski. „Franz” ma bowiem naprawdę niezłe wyczucie w kwestii doboru gwiazd, co uważam za najważniejszą cechę selekcjonera reprezentacji. Pozówlny mu dobierać spośród setek dobrych polskich piłkarzy. Tych najlepszych dwudziestu. Smuda sobie poradzi, bo ma „nosa” i cecha ta na tym stanowisku wydaje się nawet ważniejsza niż warsztat trenerski. I gdyby to ode mnie zależało, schedę po Leo Beenhakkerze oddałbym właśnie w ręce Franciszka Smudy (tak, tak, powtarzam: Smudy).
Reiss o Smudzie - październik 2009
http://www.weszlo.com/news/3935-Reis...ny_selekcjoner

Cytat:
W rozmowie z portalem "Weszlo.com" zawodnik dziś... grającej w szóstej lidze niemieckiej drużyny 1. FC Romonta Amsdorf opowiada o czasach, w których był zawodnikiem "Kolejorza". Trener Lecha był wtedy Franciszek Smuda, który mocno dał się Szałkowi we znaki.

- Paru znajomych opowiadało mi o trenerze Smudzie i odradzali ten kierunek, ale nie wyobrażałem sobie, że z kimś nie da się dogadać. Szybko przekonałem się, że byłem naiwny. Nie to, że na pieńku. Ja raczej nie istniałem jako zawodnik - opowiada 26-letni piłkarz.

- Smuda miał swoje zdanie na temat moich umiejętności, a za przykład mogę przytoczyć jedną scenkę. Po jednej z gierek na treningu wyrównawczy, zaczęliśmy się rozciągać. Podszedł do nas Smuda i jakoś w rozmowie zapytał mnie: "Szało, ty w reprezentacji?! To chyba jakieś siano musiało pójść" - wspomina słowa byłego selekcjonera Szałek.

- Smuda miał takie zagrywki, jeśli chodzi o młodych zawodników. (..) Na trening z pierwszym zespołem przyszedł młody bramkarz - Dawid Kręt. Dobry zawodnik, nabity, kawał chłopa. Dawid siedział w szatni zestresowany. Wchodzi Franciszek I, wita się z każdym po kolei, a podchodząc do Kręta zamiast wyciągnąć rękę, wita go słowami: "A co ty tu, k..., przyszedłeś ciężary wyciskać?! Ile nadwagi? Oj, chłopie. Musisz się wziąć do roboty". Młodzi mieli u Smudy prze... - zakończył wątek były zawodnik "Kolejorza".

Jak zaznaczył Szałek, jedynym młodym piłkarzem Lecha traktowanym normalnie przez Smudę był wtedy Peruwiańczyk Anderson Cueto. - Ten peruwiański Robinho. Jak on miał? Anderson Cueto, no tak - mówi Polak o zawodniku, który obecnie jest zawodnikiem Alianzy Lima.
Ostatnio edytowane przez piter116 : 31.05.2013 o godz. 10:05.
Odpowiedz cytując
szprotson
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2005
Skąd: z boiska

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#418
Stary 31.05.2013, 10:17
Cytat:
Dla „Franza” ważne jest tylko wygrać tu i teraz, i w tym jest naprawdę jednym z najlepszych w Polsce
Widze element wspólny z naszym bossem

a co do Szałka to ......chłop gra w 6 lidze niemieckiej. Gdyby był tak dobry jak uważa przeciez tak nisko by nie grał....
cały nasz chuligański trud tobie ukochana ojczyzno

Odpowiedz cytując
Kon®ado
Senior Member
 
 
Od: 06.2010
Skąd: P-ce

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#419
Stary 31.05.2013, 10:54
adzem44 napisał(a):Wyświetl post
itzhak shum prowadził Beitar w meczu z wisłą
Właśnie zapomniałem, dzięki o to mi chodziło On wolny? Nie wiem czy nasi działacze są ślepi, ale ja po ostatnich wyczynach Smudy nie dałbym mu już poważnej drużyny do prowadzenia ...
Czy oni nie zrozumieją że tu trzeba dobrego zagranicznego trenera, który twardą ręką nauczy ich co to jest piła nożna? ...
No ale dobra, może okaże się że Smuda to jednak cudotwórca i za rok z nowymi Sikorskimi czy innymi Ćwielongami będziemy się cieszyć z mistrza ;o brzmi zdecydowanie prawdopodobnie
Odpowiedz cytując
Kole Jorz
Member
 
Od: 02.2013
Skąd: Poznań

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#420
Stary 31.05.2013, 11:03
Wszystko wskazuje na to, że Smuda naprawdę zostanie nowym trenerem Wisły. Tak że jeszcze raz - szczere kondolencje.

Trudno mi sobie wyobrazić współpracę Małeckiego, Kosowskiego, Sobolewskiego czy Głowackiego ze Smudą. Tym bardziej, że Reiss pisał to niemalże tuż po zdobyciu przez Lecha Pucharu Polski, dobrych występach w Pucharze UEFA i świeżej euforii po przejęciu przez Smudę kadry.
Natomiast teraz - po przygodzie i kompromitacji z reprezentacją na własnym podwórku oraz spuszczeniu Regensburga do III Bundesligi - nie zdziwiłbym się, gdyby Małecki na treningu albo po zdjęciu go przez Smudę z boiska w trakcie (kolejnego) przegrywanego meczu wygarnąłby mu prosto w twarz legendarne "Kim ty jesteś, pedale?!"...
Główne role w jego drużynie pewnie będą odgrywać pozbawieni charakteru zawodnicy gargułopodobni.
Odpowiedz cytując

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Wisła Kraków > Wisła Kraków - piłka nożna

Odpowiedź

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 19:59.