The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)
Nazwa użytkownika
Hasło


Hyde Park (moderowane) Pokój również moderowany, jednak tu nie trzeba mówić o piłce nożnej i kibicowaniu. Chcecie pogadać o czymś "niepiłkarskim" - wejdźcie tutaj.

Odpowiedź
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
Arapaho
Senior Member
 
 
Od: 06.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1
Stary 27.06.2012, 13:35. II Wojna Światowa - temat historyczny
Kontynuując wątek rt.Sosnowskiego wychodzi na to że plany agresji Niemiec miał - oczywiście nie co do daty uderzenia ale zakresu operacji

Cytat:
Dzięki pannie von Natzmer udało się zdobyć plan operacji na wypadek wojny z Polską
także wipipedia podaje :
Cytat:
W 1929 roku, za pośrednictwem Renate von Natzmer, Sosnowski zdobył kopię planu gry wojennej przeciwko Polsce - "Organisation Kriegsspiel". Za plan ten chciał najpierw uzyskać kwotę 40 000 marek. Zwierzchnicy, podejrzewając Sosnowskiego o zmowę z agentką, nie zgodzili się na tak wysoką zapłatę. Ponadto uważali, że dokument nie jest autentyczny, a cała sprawa została zainspirowana przez Abwehrę. Ritter von Nalecz obniżył cenę, a gdy i to nie dało efektu wysłał plan do Warszawy za darmo
Nie wnikam czy był czy tez nie był podwójnym (potrójnym )agentem.Być może tak .Plany jednak okazały sie prawdziwe choć nie nie wiadomo czy uwzględniały rolę Sowietow

Wracając do spraw około wrześniowych za naszym znajomym historykiem T.Plużańskim

Cytat:
Aż do 1939 r. Polska dążyła do utrzymania równorzędnych stosunków z Niemcami i ZSRS. Pod koniec życia Piłsudski wypowiedział słynne słowa, że "Polska siedzi teraz na dwóch stołkach", ale zaraz dodał, że "to nie może trwać długo. Musimy wiedzieć, z którego naprzód spadniemy i kiedy". Czy Marszałek był aż tak przewidujący, czy miał po prostu wgląd w materiały polskiego wywiadu?
Już wiosną 1934 r. Piłsudski utworzył specjalną komórkę do oceny zagrożenia ze strony III Rzeszy, niezależną od szefa Sztabu i Oddziału II. Podczas jednej z konferencji Marszałek miał zlecić zbadanie możliwości ataku nie tylko przez ZSRS, ale także przez Niemcy. Pod koniec listopada 1934 r. komórka stwierdziła: "aczkolwiek Rosja jest nadal silniejsza i teoretycznie niebezpieczna, Niemcy w praktyce będą prędzej niebezpieczne i to w ciągu 5 do 10 lat".
Cytat:
Po śmierci Piłsudskiego stworzona przez niego komórka wywiadowcza infiltrująca Niemcy została praktycznie rozwiązana przez... Śmigłego-Rydza. Przyczyny decyzji nie są bliżej znane.
I odnośnie naszej wiedzy o sojuszu Moskali i Hitlera

Cytat:
Po dojściu Hitlera do władzy w 1933 r. współpraca między Niemcami i Rosją - wbrew obiegowym opiniom - nie uległa zasadniczym zmianom. Obie strony przygotowywały się do nowego podboju Polski, nie mogąc pogodzić się z postanowieniami Traktatu Wersalskiego. 6 maja, dzień po słynnym przemówieniu ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, w którym mówił, że Polska nie ulegnie niemieckim żądaniom dotyczącym korytarza, głos zabrał gen. Bodenschatz, bliski współpracownik Hermana Göringa: "Polacy czują się pewni siebie, bo liczą na poparcie Francji i Anglii i na pomoc materiałową Rosji, ale mylą się. (...) Hitler nie myśli dziś o tym, by załatwić spór polsko-niemiecki bez Rosji. Były już trzy rozbiory Polski; zobaczycie czwarty!"
Cytat:
Andrzej Pepłoński pisze: "wywiad wojskowy sygnalizował zagrożenie wojenne narastające już od połowy lat trzydziestych zarówno ze Wschodu, jak z Zachodu, jednak nie zdołał ujawnić tajnego porozumienia niemiecko-sowieckiego". Jednym z powodów małej skuteczności były... pieniądze.
Informacje o pakcie Ribbentrop - Mołotow posiadały dwa wywiady - francuski i brytyjski, ale nie przekazały ich Oddziałowi II, mimo iż Polacy miesiąc wcześniej udostępnili szczegóły złamanego przez siebie niemieckiego systemu szyfrowego "Enigma".
Zdaniem profesora Ryszarda Świętka, dopiero na przełomie 1938 i 1939 r. zmieniono zadania Oddziału II. 15 marca 1939 r. polskie ośrodki wywiadu wojskowego na terenie Niemiec zostały wzmocnione. Utworzono trzy nowe placówki w "Protektoracie Czech i Moraw". Stworzony miesiąc później Samodzielny Referat Sytuacyjny "Niemcy" na bieżąco informował o przygotowaniach III Rzeszy do wojny. Miał kontakty w niemieckim przemyśle wojennym, organizacjach paramilitarnych i ośrodkach zbliżonych do NSDAP. W czerwcu, kiedy przygotowania Niemiec do wojny nabrały rozmachu, oficerowie referatu alarmowali, że atak na Polskę może nastąpić w każdej chwili i to bez wypowiedzenia wojny. Podejmowano też ryzykowne akcje, jak wysyłanie wyższych oficerów wywiadu w miejsca koncentracji niemieckich wojsk.
W sierpniu polski wywiad wojskowy zidentyfikował około 85 proc. wszystkich niemieckich wojsk skoncentrowanych przy granicach z Polską. Pozwoliło to na określenie głównych kierunków ataku wroga. Polskie władze nie powinny być zatem zaskoczone dalszym przebiegiem wydarzeń.
Andrzej Pepłoński konkluduje: "Rozpoznanie sił wojsk niemieckich, którym dysponował Odział II, nawet gdyby zostało w całości uwzględnione przez naczelnego wodza, mogło przyczynić się jedynie do bardziej racjonalnego kierowania znacznie mniejszymi siłami polskimi. Uchybienia występujące wewnątrz Oddziału II były mniej istotne niż niedomagania wynikające z całokształtu polskich przygotowań do wojny".
http://www.asme.pl/125235172261983.shtml

można powiedzieć że braklo wizjonera, braklo Marszałka i dostaliśmy po tyłkach
...........................
– Panie marszałku, a jaki program tej partii?
– Najprostszy z możliwych. Bić ....y i złodziei, mości hrabio.
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej
Odpowiedz cytując
pzkwr
Senior Member
 
 
Od: 02.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2
Stary 27.06.2012, 14:16
Arapaho napisał(a):Wyświetl post
można powiedzieć że braklo wizjonera, braklo Marszałka i dostaliśmy po tyłkach
Nie mam pojęcia, o czym toczy się dyskusja, ale jako pasjonat IIWW odniosę się do ostatniego zdania - z wizonerem, czy bez, nie mieliśmy żadnych szans: przestarzałe uzbrojenie, błędny plan obronny (ochrona całości granic), przestarzałe związki taktyczne (tylko 2 brygady zmotoryzowane) i to co przewija się we wszystkich relacjach z września - całkowity brak łączności, uniemożliwiający skuteczne działanie w warunkach wojny manewrowej.
rrr
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3
Stary 27.06.2012, 15:43
pzkwr napisał(a):Wyświetl post
Nie mam pojęcia, o czym toczy się dyskusja, ale jako pasjonat IIWW odniosę się do ostatniego zdania - z wizonerem, czy bez, nie mieliśmy żadnych szans: przestarzałe uzbrojenie, błędny plan obronny (ochrona całości granic), przestarzałe związki taktyczne (tylko 2 brygady zmotoryzowane) i to co przewija się we wszystkich relacjach z września - całkowity brak łączności, uniemożliwiający skuteczne działanie w warunkach wojny manewrowej.
Wydaje mi się, że tutaj jest właśnie clou, czyli sedno sprawy, po prostu nie mieliśmy szans w walce z Niemcami (choć tutaj co do kwestii przestarzałego uzbrojenia nie tak do końca się zgadzam, bo pojawiały się symptomy zmian co już sygnalizowałem i postaram się rozwinąć) i trzeba było kluczyć i próbować zagwarantować sobie lepszą sytuację wyjściową, tak jak wspomniałem od marca 1939 r. powinniśmy żądać od Brytyjczyków i Francuzów dostaw broni (lotnictwa i artylerii przeciwlotniczej a przede wszystkim wprost obecności, eskadry ich wojsk, która mam wrażenie byłaby w jakimś sensie gwarancją ich wystąpienia wobec ataku Niemiec na Polskę). Tutaj Rydz-Śmigły mający jasność naszych nikłych szans w samodzielnym starciu z niemiecką machiną wojenną jednak jest odpowiedzialny za oparcie się na zbyt słabych gwarancjach brytyjskich i francuskich.
Dalej jak powiedziałem pojawiały się symptomy zmian, jak choćby wspominany już przeze mnie samolot bombowy Łoś (gdzie uważam, że ta wspaniała konstrukcja i rewolucyjny wręcz krok polskich inżynierów był hmm żeby za grubo nie pojechać "zastanawiający" skoro chcieliśmy się bronić należało raczej inwestować w konstrukcję myśliwców, takie mam wrażenie, że nasi planiści trochę reformowali, że się brzydko wyrażę "od dupy strony", jak choćby na zbędnych nakładach w 1938 r. na ORP "Sępa" i "Orła" widać), karabin ppanc wz35 ur, czy nawet czołg 7tp, sporo nowego uzbrojenia było w planach i wybuch wojny przerwał ich wprowadzanie do WP. Tutaj mam wrażenie, że dzięki osobom w SG pokroju Dąb-Biernackiego wyśmiewającym wprost reformowanie armii, wprowadzenie jednostek pancernych przegapiliśmy moment militaryzacji III Rzeszy i jak w 1933 roku, kiedy Marszałek miał proponować Francuzom wojnę prewencyjną przeciwko Niemcom (o czym mówi prof. Cisek, a także wspominał o tym Rydz-Śmigły), byliśmy jeszcze w stanie powalczyć z Niemcami, tak w 1939 r. nie mieliśmy w samodzielnym starciu z nimi żadnych szans. Od roku 1936 i pokazu ich mocy po zajęciu Nadrenii, a także pokaz ich najnowszych metod walki i osiągów lotnictwa w wojnie domowej w Hiszpanii (Legion Condor), mam wrażenie, że i w naszym SG coś zaczęło się zmieniać i od tego momentu zaczęły się pojawiać ciekawe pomysły unowocześnienia uzbrojenia, ale były one trochę opóźnione przez to stanowczo zbyt słabo "rewolucyjne" i czasem także nakłady nakierowane w złą strone (wzmiankowane przeze mnie wcześniej bezsensowne topienie funduszy w Marynarkę Wojenną przy stosunkowo niewielkiej długości linii brzegowej).

Arapaho tematowi rtm Sosnkowskiego poświęcony jest artykuł w jednym z "URze" bądź "URze Historia" (cholera nie mogę tego teraz odnaleźć) taki raczej od drugiej strony czyli próbujący jednak go przedstawić jako podwójnego agenta (także Moskwy). Mi jako miłośnikowi serialu "Pogranicze w ogniu" (gdzie m.in. genialnie ukazano podejście Dąbów-Biernackich do reformowania armii) ciężko byłoby się z tym pogodzić dlatego czekam na jakąś dyskusję w tym temacie właśnie mam nadzieję, że ktoś podejmie ten temat szerzej choćby w "URze Historia".
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 27.06.2012 o godz. 16:03.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4
Stary 27.06.2012, 16:28
Temat został poniekąd przeniesiony z politycznego w związku z tym tym którzy nie śledzili go tam może brakować kontekstu. W miarę możliwości postaram się to jakoś uporządkować:
1. Jeśli chodzi o Sosnowskiego to zupełnie nie znam tej sprawy natomiast bodajże kolega Gwiaździsty napisał że w którymś z wydań Uważam Rze był jakiś artykuł na jego temat i jednoznacznie stwierdzono tam że był agentem niemieckim. Zresztą tak jak napisałem: wystarczyło mi przeczytać recenzję książki żeby mieć bardzo duże wątpliwości co do jego osoby. A z tego wynika że to co nam dostarczono to nie były żadne plany ale to co Niemcy chcieli abyśmy o ich planach myśleli. Po drugie jeśli plany były sprzed dojścia Hitlera do władzy (a daty wskazują że tak właśnie było) to nawet gdyby były one autentyczne to ich wartość była w 1939 zerowa.
Z załączonych linków i cytatów wynika że Polska nie miała wiedzy na temat stopnia zaawansowania negocjacji niemiecko-sowieckich. A moim zdaniem wiedza na ten temat była absolutnie krytyczna. Ważniejsza nawet od niemieckich planów operacyjnych. Mając tą wiedzę prawdopodobnie podjęto by zupełnie inne decyzje polityczne (musielibyśmy prawdopodobnie iść z Niemcami; jaki był by tego efekt końcowy? Być może wcale nie lepszy niż sojusz z aliantami).
2. W temacie politycznym toczyła sie dyskusja na temat tego czy Polska była w stanie odeprzeć samodzielnie atak niemiecki (zakładając teoretycznie że sowieci by nie zaatakowali). Konkluzja była taka że nie było na to szans aczkolwiek można było się bronić kilka miesięcy dłużej na południowym wschodzie. Do momentu ataku Hitlera na Francję drugiego frontu w Polsce (wtedy byłby to juz trzeci front po Norwegii) nie dałoby się chyba jednak utrzymać.
3. Jeśli do ataku niemiekiego dodamy atak sowiecki to nie było już takiej siły która pozwoliłaby nam przetrwać. Nawet obrona na lini Bugu i atak Francuzów na Niemcy nie uratowałby nas wtedy od klęski. Dlatego uważam że mając taka wiedzę (tu nawiązuję do punktu 1 powyżej) Polska podjęła by zupełnie inne decyzje strategiczne. Czy wyszłoby lepiej? Naprawdę ciężko powiedzieć. Moim zdaniem raczej nie.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 27.06.2012 o godz. 16:33.
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5
Stary 27.06.2012, 16:54
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
Temat został poniekąd przeniesiony z politycznego w związku z tym tym którzy nie śledzili go tam może brakować kontekstu. W miarę możliwości postaram się to jakoś uporządkować:
1. Jeśli chodzi o Sosnowskiego to zupełnie nie znam tej sprawy natomiast bodajże kolega Gwiaździsty napisał że w którymś z wydań Uważam Rze był jakiś artykuł na jego temat i jednoznacznie stwierdzono tam że był agentem niemieckim. Zresztą tak jak napisałem: wystarczyło mi przeczytać recenzję książki żeby mieć bardzo duże wątpliwości co do jego osoby. A z tego wynika że to co nam dostarczono to nie były żadne plany ale to co Niemcy chcieli abyśmy o ich planach myśleli. Po drugie jeśli plany były sprzed dojścia Hitlera do władzy (a daty wskazują że tak właśnie było) to nawet gdyby były one autentyczne to ich wartość była w 1939 zerowa.
Plany były jak najbardziej aktualne połowa lat 30-tych, dotyczyły pomysłów Guderiana, dotyczących prowadzenia wojny i walki szybko przemieszczającymi się jednostkami pancernymi. Oskarżenia pod adresem Sosnowskiego wówczas (po wymianie agentów z Niemcami). Sorki rzeczywiście teraz dopiero doczytałem w jego biogramie, że rzeczywiście wówczas został oskarżony i skazany o domniemaną grę na dwa fronty, które miała sprokurować Abwehra. Współpraca z Sowietami to późniejszy okres i niestety, jak wynika z badań historyków fakt.

wislak68 napisał(a):
[...]Z załączonych linków i cytatów wynika że Polska nie miała wiedzy na temat stopnia zaawansowania negocjacji niemiecko-sowieckich. A moim zdaniem wiedza na ten temat była absolutnie krytyczna. Ważniejsza nawet od niemieckich planów operacyjnych. Mając tą wiedzę prawdopodobnie podjęto by zupełnie inne decyzje polityczne (musielibyśmy prawdopodobnie iść z Niemcami; jaki był by tego efekt końcowy? Być może wcale nie lepszy niż sojusz z aliantami).
Ale rokowania Ribbentropa z Mołotowem i sam traktat nie były niczym tajnym. Tajne były ustalenia dotyczące podziału Polski. Władze II RP mogły nie znać ustaleń tajnego protokołu, ale z pewnością znali je alianci. Stąd podpisanie porozumienia polsko-brytyjskiego 25 sierpnia, które przesunęło nieco wybuch wojny.
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 27.06.2012 o godz. 17:01.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6
Stary 27.06.2012, 17:22
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
1.Plany były jak najbardziej aktualne połowa lat 30-tych, dotyczyły pomysłów Guderiana, dotyczących prowadzenia wojny i walki szybko przemieszczającymi się jednostkami pancernymi. Oskarżenia pod adresem Sosnowskiego wówczas (po wymianie agentów z Niemcami). Sorki rzeczywiście teraz dopiero doczytałem w jego biogramie, że rzeczywiście wówczas został oskarżony i skazany o domniemaną grę na dwa fronty, które miała sprokurować Abwehra. Współpraca z Sowietami to późniejszy okres i niestety, jak wynika z badań historyków fakt.
2.Ale rokowania Ribbentropa z Mołotowem i sam traktat nie były niczym tajnym. Tajne były ustalenia dotyczące podziału Polski. Władze II RP mogły nie znać ustaleń tajnego protokołu, ale z pewnością znali je alianci. Stąd podpisanie porozumienia polsko-brytyjskiego 25 sierpnia, które przesunęło nieco wybuch wojny.
ad1
Nie wiem jakie były to plany ale raczej mało prawdopodobne aby były one sprzed 1933 (O ile dobrze rozumiem Sosonowskiego "złapano" w 1934). A przecież wtedy niemiecka armia liczyła tylko 100k żołnierzy. Jakież to mogły być plany?
ad2
O tym własnie pisałem w temacie politycznym. W parę godzin po podpisaniu tajne protokoły znali: Amerykanie, Anglicy, Francuzi i nawet Włosi. A my jako najbardziej zainteresowani nie wiedzieliśmy o nich nic (zresztą po podpisaniu paktu i tak nic nie mogliśmy już zrobić, stan negocjacji powinniśmy znać wcześniej). I tak jak słusznie zauważyłeś, alianci mając tą wiedzę nie podzielili się nią z nami bo obawiali się że Polska "odwróci sojusze". Znaczy od początku skazywali nas na egzekucję (przecież nawet z punktu widzenia wcześniejszej mobilizacji tudzież rozlokowania wojsk taka informacja na tydzień przed agresją miałaby z militarnego punktu widzenia gigantyczne znaczenia).
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7
Stary 27.06.2012, 17:33
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
ad1
Nie wiem jakie były to plany ale raczej mało prawdopodobne aby były one sprzed 1933 (O ile dobrze rozumiem Sosonowskiego "złapano" w 1934). A przecież wtedy niemiecka armia liczyła tylko 100k żołnierzy. Jakież to mogły być plany?[...]
Niemiecka wojna błyskawiczna jednostkami wojsk pancernych była oparta na pomysłach Heinza Guderiana, który właśnie w 1934 r. został szefem sztabu niemieckiego dowództwa wojsk pancernych. Guderian już w latach dwudziestych był fascynatem wojsk pancernych i autorem koncepcji ich wykorzystania w ramach wojny totalnej. Zresztą poczytaj o nim nawet na zwykłej Wiki jest ciekawy biogram.
Jak widać Sosnowski złapany w 1934 r., w tym właśnie kiedy szefem sztabu został Guderian, więc jakiś element wspólny tutaj już mamy
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 27.06.2012 o godz. 17:38.
Odpowiedz cytując
Arapaho
Senior Member
 
 
Od: 06.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#8
Stary 27.06.2012, 17:40
Stawiając pytanie: czy mieliśmy szanse z Niemcami (nie biorę pod uwagę na razie kwestii Sowietów) we wrześniu 1939r biorac pod uwagę skalę zaniedbań na kierunkach wywiadowczym, politycznym i militarnym ( tu głównie zaniedbanie dot. wojsk pancernych,lotniczych i plan obrony całości terytorium ) odpowedz brzmi nie
Stawiając pytanie czy nawet nie zaniedbując sie militarnie i wywiadowczo mielibyśmy szanse w konfrontacji z dwoma przeciwnikami - odpowiedz też brzmi nie
Natomiast stawiając pytanie czy mając odpowiednie informacje wywiadowcze i nie zaniedbując przynajmniej części aspektów militarnych ( trudno założyć że mogło być tak że nie zaniedbaliśmy nic, cóż nie u nas) mogliśmy podjąć inne decyzje polityczne a co za tym idzie walczyć tylko z jednym przeciwnikiem i wtedy odpowiedz brzmi tak . Często podawaną informacją jest że Niemcy kończąc kampanie wrześniową mieli zapasy amunicji i paliwa jeszcze na góra kilka tygodni walk - a więc umiejętna obrona- brak rozciagniętych linii , zniwelowanie przewagi w powietrzu plus odpowiednia polityka - (naciski zewnetrzne -USA,Wielka Brytania na Sowietów aby powstrzymac ich atak) spowodowałyby całkowitą zmianę sytuacji. Pytanie byłoby co dalej - bez uzupełnienia zapasów dalsza walka byłaby bezcelowa a raczej trudno spodziewać się że Francja ruszyłaby z lini Maginota,tym bardziej brytyjczycy - ale już sily morskie brytyjskie spokojnie mogłyby zaopatrywac nas od północy przez Bałtyk.Warunkiem koniecznym byłaby (i jest nadal) silna marynarka wojenna.Inny wariant to dostawy przez Rumunie- które stawałyby sie realne w przypadku przynajmniej opóźnienia ataku Sowietów i konieczności odtworzenia zapasów przez NIemców .Byłby też czas na dzialania polityczne.Tyle że nie widzę polityków którzy byliby w stanie udźwignąć ciężar negocjacji na tak wysokim szczeblu.Odpowiedni respekt , charyzmę i zmysł miał tylko Piłsudski , Sikorski przy jego stosunkach z piłsudczykami nie otrzymałby mandatu na negocjację, Rydz po presją okazał się co najwyżej średnim by nie powiedzieć słabym Naczelnym Wodzem
Myśl techniczna /wojskowa w Polsce była czy Łoś czy tankietki to bardzo dobry przykład, także KM Mors , pistolet Vis,ppanc wz 35 ur ,granatnik wz 36 (zdobyczne wykorzystywali NIemcy)- ale to tak jak obecnie z Rosomakiem czy kadłubem korwety.Coś tam jest ale nie do końca, bo po co nam bombowiec (nawet kilka bo był jeszcze Sum i Karaś) jak nie ma osłony myśliwców, łodzie podwodne mieliśmy 2, niszczyciele 3 ale posiadać je tylko po to żeby w razie agresji miały uciekać do innych krajów to wyrzucanie kasy w błoto. Uważam trochę odnosząc się juz nawet do teraźniejszości -tak myślę że temat powstał do analizy co było i co moze być -że militarnie taki kraj jak Polska ma 2 warianty .Pierwszy - musi mieć armie równoważacą potencjałem militarnym swojego najgroźniejszego sąsiada.Przy ataku dwóch jest bez szans ale do tego nie można dopuszczać .Drugi - nastawienie się na działania stricte defensywne - rezygnacja z lotnictwa i sil morskich (poza transportowym i obecnie śmigłowcami ) jako bardzo kosztowych a bez znaczenia jak wskazuje wrzesien 39' a ich kosztem rozbudowa obrony wybrzeża, obrony przeciwlotniczej , jednostek specjalnych , jednostek zakłócania elektronicznego (oczywiście obecnie ,w IIWŚ nie miało to takiego znaczenia), umocnień terenowych , wojsk rakietowych i antyrakietowych .Jeśli stać Polskę na wariant 1 to jest najlepszy ale w to wątpię
Ostatnio edytowane przez Arapaho : 27.06.2012 o godz. 17:43.
...........................
– Panie marszałku, a jaki program tej partii?
– Najprostszy z możliwych. Bić ....y i złodziei, mości hrabio.
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#9
Stary 27.06.2012, 17:41
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
Niemiecka wojna błyskawiczna jednostkami wojsk pancernych była oparta na pomysłach Heinza Guderiana, który właśnie w 1934 r. został szefem sztabu niemieckich wojsk pancernych. Guderian już w latach dwudziestych był fascynatem wojsk pancernych i autorem koncepcji ich wykorzystania w ramach wojny totalnej. Zresztą poczytaj o nim nawet na zwykłej Wiki jest ciekawy biogram.
Jak widać Sosnowski złapany w 1934 r., w tym właśnie kiedy szefem sztabu został Guderian, więc jakiś element wspólny tutaj już mamy
Umówmy się że stworzenie planów operacyjnych to są lata. Jeśli Guderian został szefem sztabu w 1934 to nie było żadnych szans aby Sosnowski miał dostęp do planów które miał wówczas w głowie Szalony Heinz. Co więcej, właśnie ze względu na zupełnie inne podejście Guderiana do wojny pisałem że nawet gdyby plany były autentyczne to te które prawdopodobnie pozyskałby Sosnowski po 1934 rokubyłyby już nic nie warte.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#10
Stary 27.06.2012, 17:52
Arapaho napisał(a):Wyświetl post
- a więc umiejętna obrona- brak rozciagniętych linii ... ale już sily morskie brytyjskie spokojnie mogłyby zaopatrywac nas od północy przez Bałtyk.Warunkiem koniecznym byłaby (i jest nadal) silna marynarka wojenna.
Tak na szybko tylko dwie niekonsekwencja w rozumowaniu:
Brak rozciągniętych linii (a więc obrona linii Wisły/Bugu) oznaczał w praktyce że nasz dostęp do portów bałtyckich oddawaliśmy bez walki. A zatem na dostawy przez Gdynie nie moglibyśmy liczyć. Jedyna opcją pozostawała Rumunia i właśnie w ten sposób (a więc kierunek odwrotu na poludniowy-wschód) widzieli to ówcześni sztabowcy.
Silna marynarka oznaczała ograniczenie wydatków na broń lądową (a więc samoloty i broń pancerną).
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11
Stary 27.06.2012, 17:55
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
Umówmy się że stworzenie planów operacyjnych to są lata. Jeśli Guderian został szefem sztabu w 1934 to nie było żadnych szans aby Sosnowski miał dostęp do planów które miał wówczas w głowie Szalony Heinz. Co więcej, właśnie ze względu na zupełnie inne podejście Guderiana do wojny pisałem że nawet gdyby plany były autentyczne to te które prawdopodobnie pozyskałby Sosnowski po 1934 rokubyłyby już nic nie warte.
Sądzę, że Arapaho w kilku swoich wcześniejszych postach już Ci odpowiedział. w 1934 r. wraz z przyjściem wizjonera Guderiana zmieniał się sposób podejścia w niemieckiej armii do wojsk pancernych. Nie wiem jak wpadł i na czym go złapano rtm. Sosnowski (serialowa fikcja mówiła właśnie o opracowaniach Guderiana w rzeczywistości Guderian został szefem sztabu parę m-cy po aresztowaniu Sosnowskiego, nie zmienia to faktu, że Hitler znacznie wcześniej był wielbicielem pomysłów Szalonego Heinza), ale już sama wiedza w jakim kierunku następują reformy w Wermachcie, który z (jak sam wspomniałeś) 100 tys. wojska rozrósł się w ciągu 5 lat do rozmiarów niemal niepokonanej armii - byłaby niesamowicie cenna. Można byłoby również wówczas na kierunkować reformę własnych formacji wojskowych. Niestety nie jest to możliwe, jeśli wobec wszelkich nowinek technicznych i wizjonerów ma się podejście kpiarskie i wyszydzające.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12
Stary 27.06.2012, 18:00
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
Sądzę, że Arapaho w kilku swoich wcześniejszych postach już Ci odpowiedział. w 1934 r. wraz z przyjściem wizjonera Guderiana zmieniał się sposób podejścia w niemieckiej armii do wojsk pancernych. Nie wiem jak wpadł i na czym go złapano rtm. Sosnowski (serialowa fikcja mówiła właśnie o opracowaniach Guderiana w rzeczywistości Guderian został szefem sztabu parę m-cy po aresztowaniu Sosnowskiego, nie zmienia to faktu, że Hitler znacznie wcześniej był wielbicielem pomysłów Szalonego Heinza), ale już sama wiedza w jakim kierunku następują reformy w Wermachcie, który z (jak sam wspomniałeś) 100 tys. wojska rozrósł się w ciągu 5 lat do rozmiarów niemal niepokonanej armii - byłaby niesamowicie cenna. Można byłoby również wówczas na kierunkować reformę własnych formacji wojskowych. Niestety nie jest to możliwe, jeśli wobec wszelkich nowinek technicznych i wizjonerów ma się podejście kpiarskie i wyszydzające.
Żeby to wiedzieć nie byli potrzebni szpiedzy. Wystarczyło przeczytać książki które Guderian napisał przed swoją nominacją.
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#13
Stary 27.06.2012, 18:14
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
Żeby to wiedzieć nie byli potrzebni szpiedzy. Wystarczyło przeczytać książki które Guderian napisał przed swoją nominacją.
Jaką więc publikację napisał przed 1937 r.

Sądzę, że jednym z zadań wywiadu jest także sondowanie zmian na najwyższych stanowiskach w państwie i armii przeciwnika co za tym idzie zmian w koncepcjach itp. itd. ale pojęcie moje może być tutaj blade.
Odpowiedz cytując
Kaol
Banita
 
Od: 12.2010
Skąd: okolice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#14
Stary 27.06.2012, 20:33
Wg mnie była szansa obronić się przed Niemcami ... gdyby nie atak ZSRR , 17 września wszystkie głowne Polskie Twierdze się broniły Hel , W-wa , Modlin . Niemcy odnosili duże straty . Moglibyśmy się bronić długimi tygodniami na "przedmościu rumuńskim" . Na okupowanych terenach napewno dostawali by niezły w....... , szczególnie jeśli chodzi o dostawy ... po ataku z 17 września , obrona nie miała już najmniejszego sęsu ... Jedyny to taki by pokazać o niezłomności Polskiej Armii
Odpowiedz cytując
Kaol
Banita
 
Od: 12.2010
Skąd: okolice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15
Stary 27.06.2012, 20:48
obrona była możliwa na lini naszych rzek ... ale wtedy Niemcy mogli przyłączyć do siebie to co zajęli (zachodznią Polske ) i też miło by nie było ...
Odpowiedz cytując
Bobek90
Senior Member
 
Od: 11.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#16
Stary 27.06.2012, 20:54
Kaol
A w 1940 marsz na Berlin!


17 wrzesnia to Polskiego wojska juz nie bylo. To co bylo to byly szczatki. Izolowane punkty oporu. Bez wielkich zapasow, bez licznego sprzetu.
17 wrzesnia polski przemysl praktycznie juz nie istnial. To znaczy istnial, ale w rekach niemieckich. A na wschodzie przemyslowa pustynia...

Gdzie tu wiec widzisz szanse na obrone? Problemy z zaopatrzeniem? Przykro mi, ale Wilno czy Lwow to nie Stalingrad czy Moskwa. Zdzebko blizej. Twierdze sie bronily? Twierdza to byl Stalingrad, a nie garstka ludzi wystawiona naprzeciw nawalnicy niemieckiej. Duze straty niemieckie? Duze straty to niemcy notowali w Rosji. U nas ich straty byly bardzo, bardzo, umiarkowane. Nasze juz takowe niestety nie byly.


Polska samotnie nie miala zadnych szans z III Rzesza. Zadnych. Nawet jakbysmy zorganizowali obrone glebiej, na lini rzek. Przewaga niemiecka byla zbyt ogromna. W powietrzu literalnie nie istnielismy.
Ostatnio edytowane przez Bobek90 : 27.06.2012 o godz. 20:57.
Odpowiedz cytując
Kaol
Banita
 
Od: 12.2010
Skąd: okolice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17
Stary 27.06.2012, 21:21
Ale jeszcze 2 , 3 tyg walk i Niemcy by stanęli , mieli za duże straty , ich sprzęt był za bardzo eksploatowany ... przed wojną Polacy sprzedali ponad 200 najnowocześnieszych dział przeciw lotniczych , pod Lwowem był duże zapsay broni , amunicji . Polacy mogli zmobylizowsać ponad 2,5 mln ludzi . Dotrwać do zimy ... wtedy Niemcy już w ogóle by stanęli ... a alianci w końcu musieli by zareagować . Było dużó błędów głównie przez tępych dowódców , niekompetentnych , obsadzić obronę w miastach ... Poznań Gdynia , Katowice Częstochowa i obronana lini rzek ... + akcje partyzanckie . Do wiosny na spokojnie mogliśby dociągnąc a wtedy napewno przynajmniej Brytyjczycy by zareagowali . Gdyby Polacy dobrze się bronili była szansa że Stalin nie wydałby rozkazu ataku na Polskę ... do końcą wahał się z decyzją ! Przewaga Niemiacka była ogromna ... ale przy obronie w miastach ... wąskie uliczki zakamarki ... artyleria czy lotnictwo nie odgrywa takie roli jak przy walce w terenie + dochodzi fakt że bronili się by ludzie któze znają miasto jak własną kieszeń ...
Odpowiedz cytując
Kaol
Banita
 
Od: 12.2010
Skąd: okolice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#18
Stary 27.06.2012, 21:29
Polska Armia nie była tak zacofana militarnie ...! błędem było również to że ghenerałowie musieli o wszystkim meldować śmigłemu i to on tak naprawdę dowodził a nie generałowie ... to był duży błąd
Odpowiedz cytując
Kaol
Banita
 
Od: 12.2010
Skąd: okolice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#19
Stary 27.06.2012, 21:31
Polacy wszystkiemu mogą dać radę ... ale sami to ........ą
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20
Stary 27.06.2012, 23:11
Kaol
bawimy się tutaj historią alternatywną, takie trochę gdybanie, więc trochę przyhamuj z taką pewnością siebie, bo nie wiemy co byłoby gdyby, jedynie możemy zakładać. Nie gramy w szachy w tej chwili. Prośba także do Ciebie ogromna używaj opcji edytuj i nie pisz trzech postów pod sobą bo jest to z deczka irytujące.

Co zaś do meritum to trochę mam wrażenie, że w sposób identyczny do Twojego reagowała wówczas część naszego SG. Niestety tutaj trzeba mieć chłodny umysł i myśleć realistycznie, nasze wojska były rozbite, wycofywały się chaotycznie, w powietrzu panowali Niemcy. Brakowało łączności, na drogi wychodzili cywilni uciekinierzy, przerażeni bandyckimi bombardowaniami miast i działaniami V kolumny, blokowali drogi ewakuacji wojska. Skąd chciałeś wziąć 2,5 mln osób zdolnych do walki, jeśli 6 września został już zajęty Kraków, a Niemcy posuwali się w tempie błyskawicznym na Warszawę, którą 7 opuścił rząd i głównodowodzący? W jaki sposób chciałeś ten nowy zaciąg zebrać, zaopatrzyć w broń i przeszkolić? Wybacz, ale trochę mam wrażenie, że nie bardzo wiesz o czym piszesz.

Bobek90 napisał(a):
[...]Duze straty niemieckie? Duze straty to niemcy notowali w Rosji. U nas ich straty byly bardzo, bardzo, umiarkowane. [...]
Małe straty niemieckie mówisz?
Ok. 1000 czołgów i samochodów pancernych (przy rzuconych do walki 2,5 tys. czołgów, rzecz jasna nie twierdzę że stracili 1 tys. czołgów niestety tego nie wiem), ok. 600 samolotów (przy 1390 samolotach rzuconych do walki, warto tutaj dodać, że nasza armia dysponowała zaledwie 390 samolotami). Sądzę, że ich straty przynajmniej w sprzęcie można ocenić jako spore.

Bobek90 napisał(a):
[...] Polska samotnie nie miala zadnych szans z III Rzesza. Zadnych. Nawet jakbysmy zorganizowali obrone glebiej, na lini rzek. Przewaga niemiecka byla zbyt ogromna. W powietrzu literalnie nie istnielismy.
Niemcy rzeczywiście stopniowo zyskiwali bezdyskusyjne panowanie w powietrzu, przez co ogromnie ułatwiali zadanie swoim jednostkom liniowym, a naszym praktycznie uniemożliwiali przemieszczanie się za dnia. Aczkolwiek nie można tutaj dewaluować sporych osiągnięć naszych lotników, którzy "Karasiami" potrafili strącać Messerschmitty Bf-109, którzy potrafili dokonywać cudów w powietrzu. Dość powiedzieć, że to polski pilot był prekursorem w tej wojnie "kamikadze", do tego po takim wręcz samobójczym ataku na wroga i staranowaniu Messerschmitta (wcześniej strącił jeszcze jednego). Ppłk. Leopold Pamuła, bo to on Był takim "pistoletem" 1 IX 1939 r. miał sporo szczęścia, później niestety już Mu go zabrakło...

Ludzie, kuźwa, od wczoraj zamiast zająć się swoją robotą, dyskutuję tutaj z Wami... Dzięki
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 27.06.2012 o godz. 23:15.
Odpowiedz cytując
Bobek90
Senior Member
 
Od: 11.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#21
Stary 27.06.2012, 23:46
JEDREK76
1) Na pewno podbicie Polski cos kosztowalo III Rzesze. Nie pisze ze nie.
Ale przyznasz chyba ze ich straty z kampanii wrzesniowej byly niczym w porownaniu z tymi z Barbarossy? Nie mowiac juz o pozniejszych walkach na wschodzie...

Kaol wyrazil opinie ze byla mozliwa obrona Polski, i jako jeden z argumentow podal duze straty niemieckie. Problem w tym ze choc niektore liczby rzeczywiscie robia wrazenie, to nie byly to na tyle duze straty by zatrzymac niemiecka ofensywe.
Tak, stracili sporo sprzetu. Ale my 17 wrzesnia juz tego sprzetu praktycznie nie mielismy, wojsko bylo rozbite. Zapasy sie konczyly a praktycznie caly przemysl wpadl w rece niemcow.
To nie niemcom konczyly sie srodki do prowadzenia walki, tylko nam!


2) Nie umniejszam tu ani poswiecenia naszych lotnikow, ani zolnierzy. Piszac ze nie mielismy szans mialem na mysli bardziej aspekty materialne anizeli mentalne. Ogromna przewaga niemiecka w lotnictwie, w broni pancernej, itp.
Ostatnio edytowane przez Bobek90 : 27.06.2012 o godz. 23:49.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#22
Stary 28.06.2012, 00:06
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
Jaką więc publikację napisał przed 1937 r.

Sądzę, że jednym z zadań wywiadu jest także sondowanie zmian na najwyższych stanowiskach w państwie i armii przeciwnika co za tym idzie zmian w koncepcjach itp. itd. ale pojęcie moje może być tutaj blade.
I to mi się podoba! Od razu widac że mam do czynienia z historykiem. Ale Guderian publikował przed Achtung - Panzer. Link do wiki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Heinz_Guderian
i cytaty:
"Szczególnie duży wpływ wywarły nań książki angielskich autorów Johna F. C. Fullera i B.H. Liddella Harta, a także nieznanego wówczas szerzej Charles’a de Gaulle’a. Ich prace przetłumaczone zostały na niemiecki właśnie przez Guderiana"
"W latach 1924–1935 napisał wiele artykułów do czasopism militarnych, zwłaszcza tygodnika Militär-Wochenblatt, który od połowy lat 20. publikował dodatek pod tytułem Der Kampfwagen (Czołg)."
Naprawdę nie był potrzebny szpieg aby dowiedzieć się co Guderian myśli o nowoczesnej wojnie. Wystarczył "biały wywiad".
I jeszcze jedno sprostowanie: w 1934 Guderian został szefem sztabu ale Dowództwa Wojsk Pancernych a nie sztabu generalnego. Siłą rzeczy jego informacje na temat planów operacyjnych musiały być ograniczone a zatem ich ewentualne pozyskanie przez Sosnowskiego od Guderiana raczej nie wchodziło w rachubę.

Też uważam że zadaniem szpiegów jest również badanie "ogólnej atmosfery". Tyle tylko że akurat w tym konkretnym przypadku dyskutujemy o Sosnowskim którego Arapaho podał jako przykład osoby dzięki której (albo szerzej dzięki takim jak on) była możliwość odpowiedniego zaplanowania wojny z Niemcami. I okazuje się że nic bardziej mylnego: Sosnowski był prawdopodobnie podwójnym agentem, plany operacyjne które dostarczył (nawet zakładając że nie była to prowokacja niemiecka) były by w 1939 roku już nieaktualne a więcej informacji można by uzyskać czytając publikacje Guderiana (aczkolwiek w 1934 roku decyzja o "panceryzacji" armi niemieckiej jeszcze nie zapadła a nawet w trakcie kampanii wrześniowej stosowanie broni pancernej przez Niemców bynajmniej nie było zgodne z jego koncepcją). Zresztą podobno Rowecki w swoich publikacjach przedwojennych powoływał się własnie na Guderiana.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#23
Stary 28.06.2012, 00:27
Bobek90 napisał(a):Wyświetl post
17 wrzesnia to Polskiego wojska juz nie bylo. To co bylo to byly szczatki. Izolowane punkty oporu. Bez wielkich zapasow, bez licznego sprzetu.
To powyżej jest nieprawdą. 17 września walczyło z Niemcami kilkaset tysięcy żółnierzy polskich a dodatkowo na terenach wschodnich stacjonowało około 300k tysięcy żołnierzy którzy nie brali jeszcze w ogóle udziału w walkach. Dodatkowo wraz z wycofywaniem się walczącego wojska wycofywali się również rezerwiści którzy co prawda nie wzięli udziału w walkach (nie dostali nawet mundurów i broni) ale w momencie reorganizacji mogli stanowić uzupełnienie poszczegolnych dywizji. Nie masz również racji jeśli chodzi o zapasy. Przewidując konflikt z Niemcamii i utratę ziem zachodnich większość z nich rozlokowano na wschodzie (i całkiem sporo z nich przejeli sowieci). Wystarczyło by ich zapewne aby na kilka miesięcy wyekwipować i wyżywić kilkusettysięczną armię. Cały trik tkwił w tym czy Niemcy byliby w stanie zająć w tej samej ofensywie resztę Polski czy musieliby się przegrupować. I tu różnią sie opinie moje i kolegi Jedrek. Ja uważam że musieliby on że nie. Jeśliby musieli to dałoby WP czas na przegrupowanie, skoncentrowanie maksymalnej ilości sił na południowym wschodzie przy granicy z Rumunią, uzupelnienie strat i odtworzenie kilkusettysięcznej (myślę że między 300 a 500k) armii. Korzystając z dostaw poprzez Rumunię być może udało by się przetrwać gdzieś do wiosny. To wszystko oczywiście przy założeniu że nie ma ataku sowieckiego.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 28.06.2012 o godz. 00:30.
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24
Stary 28.06.2012, 00:55
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
I to mi się podoba! Od razu widac że mam do czynienia z historykiem. Ale Guderian publikował przed Achtung - Panzer. Link do wiki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Heinz_Guderian
i cytaty:
"Szczególnie duży wpływ wywarły nań książki angielskich autorów Johna F. C. Fullera i B.H. Liddella Harta, a także nieznanego wówczas szerzej Charles’a de Gaulle’a. Ich prace przetłumaczone zostały na niemiecki właśnie przez Guderiana"
"W latach 1924–1935 napisał wiele artykułów do czasopism militarnych, zwłaszcza tygodnika Militär-Wochenblatt, który od połowy lat 20. publikował dodatek pod tytułem Der Kampfwagen (Czołg)."
Naprawdę nie był potrzebny szpieg aby dowiedzieć się co Guderian myśli o nowoczesnej wojnie. Wystarczył "biały wywiad". [...]
Tłumaczenie (czy artykuły w fachowych periodykach, a takie też zamieszczał), a własne publikacje to jednak jest poważna różnica. Po publikacji książki już nie tylko wywiad interesuje się autorem, ale także czytelnicy, autor przestaje być anonimem. W przypadku tłumaczeń czy publikacji artykułów, jeszcze jest niepozorny, pozornie niewidoczny, natomiast to plus szybkie awanse w hierarchii powinno już zwracać na człeka uwagę wywiadu.

wislak68 napisał(a):Wyświetl post
[...]I jeszcze jedno sprostowanie: w 1934 Guderian został szefem sztabu ale Dowództwa Wojsk Pancernych a nie sztabu generalnego.[...]
To właśnie pisałem (słówko "dowództwa" precyzując/dopisując deczko później).

wislak68 napisał(a):Wyświetl post
[...] Siłą rzeczy jego informacje na temat planów operacyjnych musiały być ograniczone a zatem ich ewentualne pozyskanie przez Sosnowskiego od Guderiana raczej nie wchodziło w rachubę.
Chyba mamy do czynienia z jakimś nieporozumieniem. Ja nie sugeruję, że dokumenty, które przekazał Sosnowski były już planami operacyjnymi opracowanej przez Guderiana taktyki walk zagonami pancernymi (pisałem, że taki wątek pojawił się w serialu TV "Pogranicze w ogniu"). Chciałem tylko zasygnalizować, że Sosnowski działając w Berlinie obracał się w tym środowisku, więc być może znał/był świadomy kierunków zmian, które kształtowały się wraz z obejmowaniem kluczowych stanowisk przez Heinza Guderiana. Świadomość tych kierunków w 1934 r. jest bezcenna, wówczas (chyba się z tym zgodzisz) nasza Armia nie odstawała jeszcze od niemieckich sił zbrojnych.
Wydaje mi się także, że Arapaho nie twierdził, że dokumenty, które przekazał Sosnowski dotyczyły takich czy innych planów, a raczej miał na myśli to iż straciliśmy bezcennego agenta, którego później jeszcze miast wykorzystać jego wiedzę i doświadczenie oskarżono bezpodstawnie (hmm ja wciąż nie jestem przekonany o jego winie przynajmniej wówczas - lata 30-te - później po wybuchu II wojny światowej rzeczywiście przeszedł na stronę Sowietów).

wislak68 napisał(a):Wyświetl post
[...]Też uważam że zadaniem szpiegów jest również badanie "ogólnej atmosfery". Tyle tylko że akurat w tym konkretnym przypadku dyskutujemy o Sosnowskim którego Arapaho podał jako przykład osoby dzięki której (albo szerzej dzięki takim jak on) była możliwość odpowiedniego zaplanowania wojny z Niemcami. I okazuje się że nic bardziej mylnego: Sosnowski był prawdopodobnie podwójnym agentem, plany operacyjne które dostarczył (nawet zakładając że nie była to prowokacja niemiecka) były by w 1939 roku już nieaktualne a więcej informacji można by uzyskać czytając publikacje Guderiana (aczkolwiek w 1934 roku decyzja o "panceryzacji" armi niemieckiej jeszcze nie zapadła a nawet w trakcie kampanii wrześniowej stosowanie broni pancernej przez Niemców bynajmniej nie było zgodne z jego koncepcją). Zresztą podobno Rowecki w swoich publikacjach przedwojennych powoływał się własnie na Guderiana.
N/t rtm Sosnowskiego napisałem wyżej.
Natomiast odnośnie dokumentów "Organization Kriegspiel" udało mi się odnaleźć coś takiego
"[...] Organization Kriegspiel - gry wojennej skierowanej przeciw Polsce. W archiwum wojskowym we Freiburgu udało się odnaleźć owe dokumenty. W latach 1928-1935 kierownictwo Reichswehry organizowało corocznie gry wojenne na temat ewentualnej wojny z Polską. Każdy z kilkunastu biorących udział w grze oficerów, poinformowany o siłach i realiach wojskowych obu stron, przedstawiał swoją koncepcję rozegrania kampanii. Sztab wybierał wariant najlepszy i miał on obowiązywać w razie konfliktu. Głównym i ważnym pytaniem, jakie dowództwo Reichswehry stawiało grającym, było ustalenie, jakie minimalne siły należy pozostawić na wschodzie na wypadek wojny dwufrontowej z Francją i Polską. Rozpatrywano też warianty działań ofensywnych przeciw Polsce. Specjalnie intensywne gry prowadzono w początkach lat trzydziestych, to jest w okresie napięcia w stosunkach polsko-niemieckich i pogłosek w związku z przygotowywaną rzekomo przeciwko Niemcom wojną prewencyjną."

cytat ze strony http://www.niniwa2.cba.pl/historia_w...ntrwywiadu.htm

sądzę, że tego rodzaju dokumenty są ponadczasowe, a wiedza z nich pochodząca nawet w 1939 r. była bezcenna.
Odpowiedz cytując
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25
Stary 28.06.2012, 01:28
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
1.Tłumaczenie (czy artykuły w fachowych periodykach, a takie też zamieszczał), a własne publikacje to jednak jest poważna różnica. Po publikacji książki już nie tylko wywiad interesuje się autorem, ale także czytelnicy, autor przestaje być anonimem. W przypadku tłumaczeń czy publikacji artykułów, jeszcze jest niepozorny, pozornie niewidoczny, natomiast to plus szybkie awanse w hierarchii powinno już zwracać na człeka uwagę wywiadu.
2. To właśnie pisałem (słówko "dowództwa" precyzując/dopisując deczko później).
3.Chyba mamy do czynienia z jakimś nieporozumieniem. Ja nie sugeruję, że dokumenty, które przekazał Sosnowski były już planami operacyjnymi opracowanej przez Guderiana taktyki walk zagonami pancernymi (pisałem, że taki wątek pojawił się w serialu TV "Pogranicze w ogniu"). Chciałem tylko zasygnalizować, że Sosnowski działając w Berlinie obracał się w tym środowisku, więc być może znał/był świadomy kierunków zmian, które kształtowały się wraz z obejmowaniem kluczowych stanowisk przez Heinza Guderiana. Świadomość tych kierunków w 1934 r. jest bezcenna, wówczas (chyba się z tym zgodzisz) nasza Armia nie odstawała jeszcze od niemieckich sił zbrojnych.
Wydaje mi się także, że Arapaho nie twierdził, że dokumenty, które przekazał Sosnowski dotyczyły takich czy innych planów, a raczej miał na myśli to iż straciliśmy bezcennego agenta, którego później jeszcze miast wykorzystać jego wiedzę i doświadczenie oskarżono bezpodstawnie (hmm ja wciąż nie jestem przekonany o jego winie przynajmniej wówczas - lata 30-te - później po wybuchu II wojny światowej rzeczywiście przeszedł na stronę Sowietów).
4. N/t rtm Sosnowskiego napisałem wyżej.
Natomiast odnośnie dokumentów "Organization Kriegspiel" udało mi się odnaleźć coś takiego
"[...] Organization Kriegspiel - gry wojennej skierowanej przeciw Polsce. W archiwum wojskowym we Freiburgu udało się odnaleźć owe dokumenty. W latach 1928-1935 kierownictwo Reichswehry organizowało corocznie gry wojenne na temat ewentualnej wojny z Polską. Każdy z kilkunastu biorących udział w grze oficerów, poinformowany o siłach i realiach wojskowych obu stron, przedstawiał swoją koncepcję rozegrania kampanii. Sztab wybierał wariant najlepszy i miał on obowiązywać w razie konfliktu. Głównym i ważnym pytaniem, jakie dowództwo Reichswehry stawiało grającym, było ustalenie, jakie minimalne siły należy pozostawić na wschodzie na wypadek wojny dwufrontowej z Francją i Polską. Rozpatrywano też warianty działań ofensywnych przeciw Polsce. Specjalnie intensywne gry prowadzono w początkach lat trzydziestych, to jest w okresie napięcia w stosunkach polsko-niemieckich i pogłosek w związku z przygotowywaną rzekomo przeciwko Niemcom wojną prewencyjną."

cytat ze strony http://www.niniwa2.cba.pl/historia_w...ntrwywiadu.htm

sądzę, że tego rodzaju dokumenty są ponadczasowe, a wiedza z nich pochodząca nawet w 1939 r. była bezcenna.
ad1
I tu się akurat nie zgodzę. Moim zdaniem "biały wywiad" powinien zajmować się wszystkimi publikacjami dotyczącymi wojska wydawanymi przez potencjalnie najgroźniejszego wroga. Przed publikacją Achtung Panzer analitycy wywiadu powinni wiedzieć już o Guderianie wszystko a w szczególności przed otwarciem książki powinni (w oparciu o wcześniejsze publikacje autora) już wiedzieć o czym ona będzie. Tak wyobrażam sobie dobrze wykonaną pracę analityczną wywiadu.
ad2
OK
ad3
Na pewno obydwoje sie zgodzimy że "wywiad środowiskowy" powinien być uzupełnieniem "wywiadu białego".
Zupełnie nie znam historii Sosnowskiego ale na podstawi linku który dał Arapaho moge tylko powtórzyć że sam pomysł stworzenie tak naiwnej "legendy" szpiega to 99% pewności na wydanie go w łapy kontrwywiadu. Szczególnie jeśli tym kontrwywiadem jest jeden z lepszych w ówczesnym świecie.
ad4
No to wyjaśniłeś mi co to były te "Gry wojenne". Aż nie chce mi sie wierzyc że Niemcy mogli faktycznie przygotowywać swoje plany operacyjne na dany rok w oparciu o wynik gry planszowej. Naprawdę jest to dla mnie spore zaskoczenie.
Powiem szczerze że nawet jeśli byłyby one autentyczne to planowanie polskiej obrony w oparciu o wynik takiej gry sprzed kilku lat było by skrajnie ryzykowne. W tym kontekście argument polegajcy na tym że pomimo tego iż mieliśmy "niemieckie plany" to jednak wybraliśmy zły wariant obrony traci dla mnie zupełnie sens (pomijając już wszystko inne).
Zgadzam się natomiast że z punktu widzenia analitycznego taki materiał ma swoją wartość ale absolutnie nie taka aby w oparciu o niego planować obronę.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 28.06.2012 o godz. 01:33.
Odpowiedz cytując
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#26
Stary 28.06.2012, 01:58
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
ad1
I tu się akurat nie zgodzę. Moim zdaniem "biały wywiad" powinien zajmować się wszystkimi publikacjami dotyczącymi wojska wydawanymi przez potencjalnie najgroźniejszego wroga. Przed publikacją Achtung Panzer analitycy wywiadu powinni wiedzieć już o Guderianie wszystko a w szczególności przed otwarciem książki powinni (w oparciu o wcześniejsze publikacje autora) już wiedzieć o czym ona będzie. Tak wyobrażam sobie dobrze wykonaną pracę analityczną wywiadu.[...]
Może już (z racji na późną porę) w zły sposób formułuję swoje myśli, ale to właśnie miałem na myśli. Po publikacji książki autor staje się szerzej znany szaremu czytelnikowi, natomiast wcześniej po publikacji jakiejkolwiek (artykułów, tłumaczeniu książek autorów zagranicznych) i szybkich awansach winien być już dobrze rozszyfrowany przez porządny wywiad.

wislak68 napisał(a):
[...] Na pewno obydwoje sie zgodzimy że "wywiad środowiskowy" powinien być uzupełnieniem "wywiadu białego".
Zupełnie nie znam historii Sosnowskiego ale na podstawi linku który dał Arapaho moge tylko powtórzyć że sam pomysł stworzenie tak naiwnej "legendy" szpiega to 99% pewności na wydanie go w łapy kontrwywiadu. Szczególnie jeśli tym kontrwywiadem jest jeden z lepszych w ówczesnym świecie.[...]
Cóż pozostaniemy więc przy swoich zdaniach. Czasem naiwne i najbardziej prostackie akcje kończą się powodzeniem, ta jednak była dobrze przygotowana. Nie był to zresztą jedyny sukces Sosnowskiego w Berlinie.

wislak68 napisał(a):
[...] ad4
No to wyjaśniłeś mi co to były te "Gry wojenne". Aż nie chce mi sie wierzyc że Niemcy mogli faktycznie przygotowywać swoje plany operacyjne na dany rok w oparciu o wynik gry planszowej. Naprawdę jest to dla mnie spore zaskoczenie.
Powiem szczerze że nawet jeśli byłyby one autentyczne to planowanie polskiej obrony w oparciu o wynik takiej gry sprzed kilku lat było by skrajnie ryzykowne.
Gry planszowej?
Hmm mam wrażenie, że zbytnio dezawuujesz te dokumenty. Czy plany "gier operacyjnych" Układu Warszawskiego, jak to dzisiaj określają Kiszczak i Jaruzelski, przekazane przez płk. Kuklińskiego Amerykanom też określasz mianem "gier planszowych"?

Osobiście odnośnie "Organization Kriegspiel" ciekaw jestem czy w tych "grach planszowych" uczestniczył Heinz Guderian? Ale cóż on pewnie nie bawił się w tego typu "gierki", a awansował za parzenie kawy Hitlerowi i publikację w specjalistycznych periodykach
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 28.06.2012 o godz. 02:04.
Odpowiedz cytując
Bobek90
Senior Member
 
Od: 11.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#27
Stary 28.06.2012, 02:26
wislak68
Cytat:
To powyżej jest nieprawdą. 17 września walczyło z Niemcami kilkaset tysięcy żółnierzy polskich a dodatkowo na terenach wschodnich stacjonowało około 300k tysięcy żołnierzy którzy nie brali jeszcze w ogóle udziału w walkach.
Kwestia definicji. W styczniu 1945 roku niemcy na froncie wschodnim dalej mieli troche chlopa, a mimo to, jak dla mnie ta ich "wschodnia armia aryjska" byla juz wtedy rozbita.
Z ta nasza z 17 wrzesnia bylo podobnie. Niby wciaz na papierze istniala, niby wciaz trwaly walki, ale... to byla tylka kwestia czasu az rozpadnie sie calkowicie. Tym bardziej ze 17 wrzesnia to juz nawet o jako takim froncie nie ma mowy.

Cytat:
Nie masz również racji jeśli chodzi o zapasy. Przewidując konflikt z Niemcamii i utratę ziem zachodnich większość z nich rozlokowano na wschodzie (i całkiem sporo z nich przejeli sowieci).
Tego akurat nie wiedzialem, ale... jestem pesymistycznie nastawiony co do tego czy pomoglyby one wytrwac do 1940 roku...

Cytat:
Wystarczyło by ich zapewne aby na kilka miesięcy wyekwipować i wyżywić kilkusettysięczną armię.
A logistyka? Nie zapominaj ze Luftwaffe niepodzielnie rzadzila w powietrzu.


Cytat:
Cały trik tkwił w tym czy Niemcy byliby w stanie zająć w tej samej ofensywie resztę Polski czy musieliby się przegrupować. I tu różnią sie opinie moje i kolegi Jedrek. Ja uważam że musieliby on że nie.
Podzielam opinie Jedrka w tym temacie.
Ostatnio edytowane przez Bobek90 : 28.06.2012 o godz. 02:37.
Odpowiedz cytując
piotrek06
Senior Member
 
 
Od: 04.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#28
Stary 28.06.2012, 08:17
Cytat:
ad1
I tu się akurat nie zgodzę. Moim zdaniem "biały wywiad" powinien zajmować się wszystkimi publikacjami dotyczącymi wojska wydawanymi przez potencjalnie najgroźniejszego wroga. Przed publikacją Achtung Panzer analitycy wywiadu powinni wiedzieć już o Guderianie wszystko a w szczególności przed otwarciem książki powinni (w oparciu o wcześniejsze publikacje autora) już wiedzieć o czym ona będzie. Tak wyobrażam sobie dobrze wykonaną pracę analityczną wywiadu.[...]
Oczywiście że tak problem polega na tym że my bardzo późno zorientowaliśmy się że to Niemcy są naszym głównym wrogiem mieliśmy przygotowany pran obrony przed atakiem Rosjan ale plan obrony przed niemcami przygotowywany był w ostatniej chwili. Poza tym nasz wywiad na żadnym polu nie wykonał dobrej pracy, kiedy ruscy wchodzili na nasze ziemie to my nawet nie byliśmy pewni w jakim celu.
Cytat:
1) Na pewno podbicie Polski cos kosztowalo III Rzesze. Nie pisze ze nie.
Ale przyznasz chyba ze ich straty z kampanii wrzesniowej byly niczym w porownaniu z tymi z Barbarossy? Nie mowiac juz o pozniejszych walkach na wschodzie...
Bez sensu jest porównywanie siły ofensywnej armii która atakowała nas we wrześniu z tą która atakowała Rosjan 2 LATA później
Cytat:
Kaol wyrazil opinie ze byla mozliwa obrona Polski, i jako jeden z argumentow podal duze straty niemieckie. Problem w tym ze choc niektore liczby rzeczywiscie robia wrazenie, to nie byly to na tyle duze straty by zatrzymac niemiecka ofensywe.
Tak, stracili sporo sprzetu. Ale my 17 wrzesnia juz tego sprzetu praktycznie nie mielismy, wojsko bylo rozbite. Zapasy sie konczyly a praktycznie caly przemysl wpadl w rece niemcow.
To nie niemcom konczyly sie srodki do prowadzenia walki, tylko nam!


2) Nie umniejszam tu ani poswiecenia naszych lotnikow, ani zolnierzy. Piszac ze nie mielismy szans mialem na mysli bardziej aspekty materialne anizeli mentalne. Ogromna przewaga niemiecka w lotnictwie, w broni pancernej, itp.
'
Ja uważam że mieliśmy szanse, nie wielkie ale jednak. Zawiodła przede wszystkim polityka bo gdyby Francja zaatakowała Niemcy( armia francuska była wtedy jedną z najsilniejszych na świecie) to przy wsparciu Brytyjskiej marynarki( która biła niemiecką na głowę) i RAFu( który nie ustępował niemieckiemu lotnictwu a przy odrobinie dobrych chęci mógł przecież startować z terytorium Francji i kąsać niemiecki przemysł a poza tym Hitler musiał by do walki z RAFem oddelegować spora część sił które działały nad terytorium Polski) to mieli byśmy szansę i myslę że w takiej sytuacji Stalin mógłby nie wkroczyć do Polski
Cytat:
Myśl techniczna /wojskowa w Polsce była czy Łoś czy tankietki to bardzo dobry przykład, także KM Mors , pistolet Vis,ppanc wz 35 ur ,granatnik wz 36 (zdobyczne wykorzystywali NIemcy)- ale to tak jak obecnie z Rosomakiem czy kadłubem korwety.Coś tam jest ale nie do końca, bo po co nam bombowiec (nawet kilka bo był jeszcze Sum i Karaś) jak nie ma osłony myśliwców, łodzie podwodne mieliśmy 2, niszczyciele 3 ale posiadać je tylko po to żeby w razie agresji miały uciekać do innych krajów to wyrzucanie kasy w błoto.
Oczywiście że była problem w ty że jej nie wykorzystano, weźmy na przykład wspomniany przez ciebie karabin przeciw pancerny, była to świetna konstrukcja która mogła razić wszystkie niemieckie czołgi ale był on tak "tajny" że nasi wojacy nie zostali przeszkoleni w jego obsłudze co znacznie ograniczyło jego zastosowanie. Tankietki ze względu na ich liczbę i brak odpowiedniego "zaplecza" nie stanowiły wielkiej siły. Marynarki jak juz wcześniej zauważyłeś nie wykorzystano wcale a szczególnie łodzie podwodne( mimo iż były jedynie dwie) mogły zadać trochę strat niemieckim okrętom.

Sama obrona również została przeprowadzona nieudolnie bo dowództwu brakowało zdecydowania, efektem czego zmarnowano kilka szans na zadanie sporych strat przeciwnikowi( np. nie najlepsze wykorzystanie potencjału armii Poznań która w pewnym momencie mogła zaatakować flankę nimieckich oddziałów goniących wycofującą się armię Łódź ale głównemu dowództwu zabrakło zdecydowania i odwagi(?) żeby żeby zgodzić się z dowodzącymi armią Poznań którzy chcieli atakować)
Cytat:
musielibyśmy prawdopodobnie iść z Niemcami; jaki był by tego efekt końcowy? Być może wcale nie lepszy niż sojusz z aliantami
Moim zdaniem zdecydowanie gorszy! Posłużyli byśmy Hitlerowi jako mięso armatnie w walkach z Rosją a po wojnie były by dwie opcje:
1. Hitler wygrywa wojnę i Polska bez żadnego oporu zostaje włączona do Rzeszy bo przecież na potrzeby walk z Rosją silniejsza armia niemiecka stacjonowała by na ziemiach polskich a samo Wojsko Polskie stało by się czymś w rodzaju 2 wojennego "polnische wehrmacht" działającego niemal w strukturach armii niemieckiej.
2. Hitler przegrywa( co mimo wszystko bardziej prawdopodobne) a my zostajemy uznani za współwinnych wybuchu wojny i stawiani przez Historię( którą piszą zwycięscy) na tej samej półce co naziści

Odpowiedz cytując
pzkwr
Senior Member
 
 
Od: 02.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#29
Stary 28.06.2012, 08:45
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
Kaol

Małe straty niemieckie mówisz?
Ok. 1000 czołgów i samochodów pancernych (przy rzuconych do walki 2,5 tys. czołgów, rzecz jasna nie twierdzę że stracili 1 tys. czołgów niestety tego nie wiem), ok. 600 samolotów (przy 1390 samolotach rzuconych do walki, warto tutaj dodać, że nasza armia dysponowała zaledwie 390 samolotami). Sądzę, że ich straty przynajmniej w sprzęcie można ocenić jako spore.
Wydaje mi się, że to liczby znacznie zawyżone, jak wrócę z pracy to sprawdzę i podam. Generalnie Niemcy strat w sprzęcie i ludziach nie odczuli, żadna wieksza jednostka niemiecka nie utraciła zdolności bojowej. Poza tym należy odróżnić straty bezpowrotne (spisanie ze stanu) i uszkodzenia - niestety spora cześć czołgów wróciła do linni po remontach - Niemcy byli mistrzami w ściąganiu uszkodzonych pojazdów z pola walki i odsyłaniu na tyły do naprawy.
rrr
Odpowiedz cytując
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#30
Stary 28.06.2012, 08:52
gdyby nie Armia Czerwona to Hitlera nie udałoby sie pokonac,sami Alianci nie daliby rady III Rzeszy a wojna trwała by jeszcze kilka lat,tym bardziej że jak twierdzą historycy Hitlerowcy na początku 1945 roku testowali broń atomową,gdyby ją zdążyli użyc byłby pewnie koniec świata

http://www.youtube.com/watch?v=2t0G5...feature=fvwrel
Ostatnio edytowane przez AYALA : 28.06.2012 o godz. 09:21.
Odpowiedz cytując

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)

Odpowiedź

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 16:51.