|
Małecki ma chyba jakieś układy z Kazkiem Węgrzynem, bo wczoraj zapierdalał, jakby zeżarł nie wiaderko a całego tira witamin. Zapadła mi najbardziej w pamięć akcja, jak w 90 minucie wracał za Janusem (który wszedł 10 minut wcześniej) i mimo całego meczu w nogach dogonił i odebrał, zapierdalając do końca sił. To tego był niesamowicie skuteczny, stwarzał ogrom zagrożenia, ładnie wrzucał, po jego wrzutce padła bramka i najgroźniejsza sytuacja Ondraska (ta z wybiciem przez Dąbrowskiego).
Nie zawalił tez Drzazga - co jak co, ale to nie był wymarzony moment na debiut w I składzie. Presja ogromna, do tego trzeba było zastąpić Brożka. I o ile wiadomo, że jakościowo nie podołał, to wydaje mi się, że udźwignął jednak tą presję - nie grał na alibi, ładnie się pokazywał, potrafił coś poklepać. Wiadomo, gdyby tak zagrał Brożek, to nie byłbym zadowolony, jednak biorąc pod uwagę okoliczności Drzazga mnie nie zawiódł (myślę, że podobnie jak trenera i większość z nas) i zasłużył na kolejne szanse w meczach o mniejszym ciężarze i z gorszym rywalem.
Do tego samo Zagłębie - nie ma przypadku w tym, gdzie są. Organizacja gry świetna, widać u nich pomysł. Do tego umiejętnie wykorzystywali momenty, kiedy naszym zaczynało brakować sił i siadali na nas. Mimo to uważam, że do 60 minuty (gdy naszym zaczęło brakować sił) i po 75 minucie (gdy nasi grali juz na ambicji) byliśmy zespołem lepszym. Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie przygotowanie kondycyjne ten mecz byśmy wygrali. Po prostu nie byłoby tych żałosnych przerw w dobrej grze w okolicy 35 i 60 minuty, gdy wyglądaliśmy słabo.
I jeszcze słówko nt. Crivellaro - dał radę. Wiem, że mało czasu, ale kilka razy pokazał ładne, nieszablonowe zagranie, umiał się utrzymać przy piłce. Nie zaliczył też żadnej głupiej straty, co wyjątkowo często przypada w udziale Ryśkowi (można mu to wybaczyć, bo w odbiorze robi za dwóch) i Sadlokowi - nie wiem, co się stało z Maćkiem, ale jego kreatywność ogranicza się do oddania piłki Małemu/Ryśkowi/Głowie, w obronie radzi sobie przeciętnie.
|