
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
| Wyświetl wyniki ankiety: Czy Franciszek Smuda wyciągnie Białą Gwiazdę z marazmu? | |||
| Tak |
|
398 | 51,42% |
| Nie |
|
376 | 48,58% |
| Głosujących: 774. Nie możesz głosować w tej ankiecie | |||
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 03.2003
Offline |
#11
|
|
Od początku w tym temacie wypowiadałem się jako zdecydowanie niechętny wobec Dyzmy. Co prawda potem okazało się, że w jakimś sensie broniły go przez pewien czas wyniki, ale zawsze upierałem się, że wyniki to co innego niż poziom piłkarski, kultura gry i wszystko, co drużyna prezentuje sobą na boisku.
Dobrego trenera poznaje się po tym, że kiedy jego drużyna gra z równorzędną, albo i słabszą pod względem jakości piłkarzy drużyną, to gra zawsze się układa według myśli szkoleniowca, widać jakiś zamysł taktyczny, jakieś schematy i co też ważne - przygotowanie zawodników do sezonu pod względem tak wytrzymałościowym jak i siłowym i szybkościowym. Od praktycznie początku Smudy w Wiśle tego wszystkiego brakuje. Owszem, czasami są niezłe czy naprawdę dobre wyniki, ale taktycznie jest przez prawie czas wszystko do niczego. Jeśli przegrywamy z drużynami słabszymi kadrowo, ale wybieganymi to jest to dokładnie odwrotność tego, z czego zawsze znany był Smuda, jeszcze z czasów Widzewa: jego drużyna dzięki wybieganiu i indywidualnym umiejętnościom piłkarskim walczyła jak równy z równym z drużynami europejskimi. Brakuje wybiegania w połączeniu z indywidualnymi umiejętnościami i przychodzą kiepskie wyniki. Osobiście nie wierzę za bardzo, że Cupiałowi aż tak bardzo zależy dziś na Wiśle, by poczynić jakieś radykalne kroki. Podejrzewam, że Smuda jest po to, by za grosze (nie jego pensji oczywiście) Wisła utrzymywała się w czołówce ligi, a kibice w miarę możliwości zapełniali stadion. To jednak tylko dreptanie w miejscu. I inna szersza sprawa... Wiosna pokazuje jednak coś o wiele ciekawszego w naszym systemie rozgrywek. Grają na maksa drużyny z drugiej połówki, a ekipy z górnej części tabeli (no może poza Jagą) grają oczekując dogrywki siedmiu spotkań, bo i tak wtedy dopiero wszystko się rozstrzygnie. Czy okaże się, że opcja z finałową rundę jest niewypałem, skoro i tak za zwycięstwo w końcowym rozrachunku otrzymuje się tylko 1,5 punktu? Czy Smuda świadomie ustawił drużynę na osiągnięcie formy dopiero od maja? Czy zrobili tak inni trenerzy? Czy to tylko zwykły przypadek? |
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|