The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Wisła Kraków > Wisła Kraków - piłka nożna
Nazwa użytkownika
Hasło


Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny.

Wyświetl wyniki ankiety: Czy Franciszek Smuda wyciągnie Białą Gwiazdę z marazmu?
Tak 398 51,42%
Nie 376 48,58%
Głosujących: 774. Nie możesz głosować w tej ankiecie

Odpowiedź
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
arti
Guest
 

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1
Stary 31.05.2013, 09:10
AYALA napisał(a):Wyświetl post
to lepiej staremu Dyźmie płacić 80 tyś zł miesiecznie- chory pomysł, już wole tego Kieresia zatrudnić ,przecież i tak o Mistrza Wisła walczyć nie bedzie w następnym sezonie.Skorza jak przychodził to tez wielkich sukcesów nie miał a dwa tytuły zdobył
Skorża miał wtedy awans do grupy LE z Amiką, PP i PE z Groclinem i bycie asystentem u Janasa = awans do MŚ 2006.
Teraz tak obiecujących młodych nie widzę aczkolwiek nie siedzę w środowisku i nie wiem czy np. Podoliński, Kiereś czy inny Ojrzyński coś potrafią czy to przypadek albo/i przekręt.
Akurat w Kieresia nie wierzę, runda wiosenna GKS mi śmierdzi.
Co nie zmienia faktu, że oczywiście jestem zdecydowanie przeciw Smudzie.
Ostatnio edytowane przez arti : 31.05.2013 o godz. 09:14.
Odpowiedz cytując
Lysy
Senior Member
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2
Stary 31.05.2013, 11:40
AYALA napisał(a):Wyświetl post
Skorza jak przychodził to tez wielkich sukcesów nie miał a dwa tytuły zdobył
Moim zdaniem największe znacznie miało upokorzenie Wisły prowadzonej wówczas przez Moskala przez Skorżowski Groclin. Dla przypomnienia http://www.90minut.pl/mecz.php?id_mecz=341482

Do tego Skorża nie był jakimś no-namem, był "młodym" dobrze zapowiadającym się trenerem. Każdy kto interesował się piłką nożną wiedział, że to on prowadził kadrę, a Janas tylko firmował ją swoim nazwiskiem.
Odpowiedz cytując
Ajax
Socios Wisła Kraków
 
Od: 05.2003
Skąd: Poznań - emigracja

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3
Stary 31.05.2013, 09:14
Chyba na spotkaniu Bednarz coś wspominał, że temat Nawałki jest zamknięty ale głowy nie dam, a odszukać artykułu teraz nie mogę.

Nawet Smuda będzie lepszy od Kulawika, chociaż za nim nie przepadam. Mam nadzieję, że jeśli do tego dojdzie nie będzie jakichś gwizdów na trybunach czy coś.
Odpowiedz cytując
szprotson
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2005
Skąd: z boiska

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4
Stary 31.05.2013, 09:17
Kumpel z CK mi mówił ze chłopaki z Korony zadowolone w .... z Ojrzyńskiego. Zresztą, skoro sam Vukovic proponuje Ojrzyńskiego na trenera Legii to jednak coś w nim jest.
Ayala po tym jak napisał ze Skorża nie miał zadnych sukcesów jest dla mnei w tej samej szufladzie co Jose "Mourinho"
Kim jest Kiereś który w Bełchatowie jest traktowany jak rękawiczka? Nikim.Pokażcie mi w PL trenera który NIE ZROBIŁ utrzymania. Który ?
cały nasz chuligański trud tobie ukochana ojczyzno

Odpowiedz cytując
piter116
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5
Stary 31.05.2013, 10:00
Cytat:
Piotra Reissa jedni lubią, inni nie, jedni szanują, inni już nie. Ale warto zacytować, co w swojej książce napisał na temat Franciszka Smudy, bo chyba jeszcze żaden piłkarz nie poświęcił temu szkoleniowcowi aż tyle uwagi. Tytuł - że Smuda to kiepski trener, fatalny człowiek i świetny selekcjoner - to nasza interpretacja rozdziału o "Franzu". Przeczytajcie sami...


Na dzień dobry trener Smuda rozpoczął swoją pracę z zespołem od pokazania „grupie liderów”, kto tak naprawdę rządzi. Myślę, że temu szkoleniowcowi przeszkadzała popularność albo własne zdanie takich zawodników jak „Wasyl” (Wasilewski), „Bosy” (Bosacki), „Dembina” (Dembiński), czy też Reiss… Trójka Dembiński-Bosacki-Reiss stanowiła na dodatek twarze w wizerunkowej kampanii piwa Warka, które wtedy zostało sponsorem nowo powstałej drużyny. Z jednej strony kampania miała na celu wprowadzenie nowego strategicznego sponsora do świadomości kibiców Lecha, z drugiej – i to chyba ważniejsze – pokazanie, że ten no stworzony Lech bazuje na dumie i tradycji, której symbolem są znani od lat lechici: Bosacki, Dembiński i Reiss. Żadnemu z nas nie pomógł zapewne w relacjach z trenerem fakt, że dziesiątki billboardów z naszymi uśmiechniętymi twarzami zwiększyły jeszcze bardziej naszą rozpoznawalność w Wielkopolsce. To trener chciał być… największą gwiazdą.

Bos y jest z nas trzech chyba (w dobrym tego słowa znaczeniu) najbardziej ułożony politycznie, inaczej mówiąc: jest z nas najlepszym dyplomatą, więc potrafił najszybciej znaleźć wspólny język z trenerem. Mnie i „Wasyla”, który zawsze bez ogródek mówi prosto w oczy to, co myśli (i dla trenera Smudy nie robił wyjątku) – „Franz” zdecydował się „temperować”. Wasilewski szybko skorzystał z oferty Anderlechtu, przenosząc się do ligi belgijskiej, robiąc od tego czasu jako piłkarz niesamowite postępy. Z kolei ja – rodowity poznaniak z przygodami w Bundeslidze – zawziąłem się i postanowiłem udowodnić trenerowi, i znanym mi od wielu lat nowym włodarzom Lecha, że ze „staruszka” Reissa Poznań będzie miał jeszcze pożytek przez długie lata. Przecież miałem zaledwie 35 lat, a taki Maldini ze swoim ukochanym AC Milan grał do 41. roku życia! Ciężka praca na treningach i wsparcie kolegów na boisku zaowocowało zdobyciem przeze mnie króla strzelców sezonu 2006/07, a potem stopniowym odsuwaniem od pierwszej „jedenastki” w kolejnym sezonie.

Mimo to ciężko pracowałem na treningach i utrzymywałem dobrą kondycję. Jednak trener nie liczył się z moją formą ani chyba z formą innych graczy w zespole. U trenera Smudy praktycznie już od poniedziałku wiadomo było, kto zagra w wyjściowej „jedenastce” w weekendowym meczu, bowiem trening taktyczny polegał na tym, że pierwszy skład gra na drugi. Nie jest to moim zdaniem dobre rozwiązanie, bo demotywuje zawodników – zwłaszcza młodych – i zabija ducha prawdziwej sportowej rywalizacji na treningach. No i potem trener mówił, że ma zbyt krótką ławkę, że młodzi zawodnicy się nie sprawdzają. Jeśli zawodnik na każdym treningu grał w „słabszym” zespole, to zapewne też inaczej podchodził do swoich obowiązków. Skoro z góry wiedział, że nie ma szans na przebicie się do pierwszej „jedenastki”, to mogło mu brakować motywacji do podnoszenia kwalifikacji w Lechu. Taka taktyka zdecydowanie nie wpływała pozytywnie na mobilizację do dalszej pracy. Uważam, że piłkarze nie powinni wiedzieć na 24 godziny przed meczem, kto zagra, a kto nie, bo to powoduje, że nie czują takiej samej motywacji do rozwoju i rywalizacja jest mniejsza. Tymczasem Smuda, gdy raz zdecydował, kto gra w pierwszym składzie, trwał w tym postanowieniu, nawet jeśli okazywało się to mało trafione.

W rozmowach na treningach koledzy dziwili się, że Smuda na mecze wystawiał nawet zawodników w słabej formie. Pamiętam jak na przedsezonowym zgrupowaniu w Szklarskiej Porębie, w drodze na trening, Smuda próbował „podnieść mnie na duchu”, wygłaszając z satysfakcją uwagę: - No to mamy już bombardiera z Peru. Zobaczymy, czy sobie jeszcze pograsz?!

Pewnie nic bym sobie z takiego „żartu” nie robił, ale pan Franciszek pozwalał sobie już wcześniej w szatni na niewybredne uwagi, jakobym płacił kibicom za okazywaną sympatię. Zarzucał mi też głęboką przyjaźń z Michniewiczem, mimo że gdy ten ostatni objął Zagłębie Lubin, nasze kontakty były bardzo ograniczone. Nie raz słyszałem opinię, jakobym wcześniej grał w pierwszym zespole tylko ze względu na znajomość z Michniewiczem. To wszystko było przykre i gdyby nie fakt, że jestem dojrzałym piłkarzem, mogłoby negatywnie wpłynąć na moje podejście do treningów.

Tak więc harowałem w nowym Lechu i byłem po zdobyciu korony króla strzelców w życiowej formie. Czułem się wyśmienicie. Z kolei sprowadzony właśnie Hernan Rengifo na początku nie mógł się w nowym klimacie odnaleźć i demonstrował ewidentnie słabszą dyspozycję. W jego przypadku trener jednak stanął na wysokości postawionego sobie zadania, konsekwentnie go wspierając i tłumacząc, że „potrzebuje czasu, aby się zaaklimatyzować i pokazać, co potrafi”. W moim przypadku wsparcie polegało na coraz częstszym grzaniu ławy. Powoli nawet godziłem się z myślą, że trener woli wystawić w pierwszym składzie zawodnika, którego pomagał w jakiś sposób sprowadzić do klubu. Jednak nie byłem w stanie wytrzymać „prostoty taktycznej”, którą coraz częściej prezentował nasz zespół.

Smuda miał swoją ulubioną strategię. Przywiązał się do systemu gry jednym napastnikiem, rozbijającym się ze środkowymi obrońcami rywali i robiącym miejsce dla wchodzących z drugiej linii pomocników (np. Lewandowskiego, Stilicia, Peszki czy Murawskiego). Na polskie podwórko taka taktyka nawet wystarczała, choć młodzi trenerzy, z bardzo dobrym przygotowaniem taktycznym (np. Probierz, Płatek, Skorża czy również Michniewicz), zaczęli stosować ustawienia skutecznie niwelujące ulubioną „układankę” boiskową trenera Smudy (stąd też być może taka liczba remisów w drugiej części sezonu 2008/2009). Nawet w grupie Pucharu UEFA wersja systemu 4-5-1 według „Franza” była wystarczająca do uzyskiwania ciekawych rezultatów, by rywale najwyraźniej nas przed meczem lekceważyli, nie poświęcając dosyć czasu na rozpracowanie naszej taktyki. Ale Udinese – mając jeden mecz doświadczenia więcej – tak nas taktycznie „nakryło czapką” w drugiej połowie rewanżowego meczu we Włoszech, że w tych 45 minutach straciliśmy nie tylko 2 bramki. My po prostu nie istnieliśmy, a co gorsza – według mnie – trener nie miał pomysłu na zmianę strategii gry Lecha. Zresztą, jak tutaj coś zmieniać, skoro nie ma się żadnych dobrze przetrenowanych alternatyw taktycznych. (…)

Trener nie raz otwarcie krytykował swoich piłkarzy, ale zapomniał że sam też niemało miewał za uszami. Po domowej wygranej 6:0 w eliminacjach Pucharu UEFA na jesieni 2008 roku z Grasshoppers, lecieliśmy na mecz rewanżowy do Zurychu, dokładniej do Sankt Gallen, w którym miało być rozegrane drugie spotkanie. Wysokie zwycięstwo w pierwszym meczu sprawiło, że do rewanżu nie przywiązywaliśmy szczególnej wagi. Pragnęliśmy jednak pokazać się w Europie i zagrać kolejny dobry mecz. Gdy lądowaliśmy na małym, prywatnym lotnisku w Sankt Gallen, nasz trener był w tak złej kondycji, że prawie wypadł z samolotu. Pewnie nie doszedłby do autokaru, gdyby nie pomoc jednego z asystentów. Całe szczęście dla wizerunku klubu, że na lotnisku nie było przedstawicieli mediów. Wyglądało na to, że Smuda wyjątkowo źle zniósł lot samolotem, w związku z tym nie spotkaliśmy go też na naszym oficjalnym rozruchu przedmeczowym. Jako zawodnicy nie byliśmy specjalnie zadowoleni z kondycji szkoleniowca, który aspirował do bycia trenerską gwiazdą.

Ale trenera instytucji – Smudy chłopcy się najwyraźniej bali. Tak mi się przynajmniej wydaje. „Franz” na wszystko chciał mieć wpływ i bardzo ciężko znosił sprzeciw czy krytykę. Nie widziałem dobrego kontaktu trenera z asystentami czy też trenera z jego sztabem szkoleniowym. Być może z polskimi piłkarzami trzeba pracować bardziej metodą kija – którą obserwowałem u „Franza” – niż marchewki, ale chyba ta zasada w żaden sposób nie może dotyczyć współpracowników? Na pewno też trener powinien mieć większy kontakt z zespołem, a Smudzie, uważam, takowego brakowało. Dodam, że mówiąc zespół, nie mam na myśli 6-7 tych bardziej lubianych zawodników. (…)

Za czasów Smudy Lech stawał się wielkim przedsiębiorstwem z profesjonalnym działem sportu, marketingu i administracji. Praktycznie w każdej dziedzinie można było liczyć na pomoc jakiegoś fachowca. Niejeden trener w Polsce chciałby pomarzyć o takim komforcie. Jedynym zmartwieniem było tylko dobrze przygotować zespół do rywalizacji. Trener Smuda jednak tkwił jakby w dawnych czasach, gdy słowo szkoleniowca ze znanym nazwiskiem było święte i wszyscy, nie tylko zawodnicy, musieli się podporządkować. Tak więc trener znał się na wszystkich. Uważał, że potrafi ocenić zawodnika po sposobie, w jaki schodzi po schodach. Tak też weryfikował nasze kwalifikacje piłkarskie. Nie można go było długo przekonać do sprawdzania przygotowania transferowanych do klubu zawodników, ich kondycji zdrowotnej, a przecież ustalenie możliwości organizmu danego zawodnika, tego, czy pozwalają one na bieg na odpowiednim poziomie, jest bardzo ważne. To wszystko powinno być sprawdzone, zanim zawodnik przyjdzie do zespołu.

Smuda bardzo trudno akceptował standardy, które obowiązują w sporcie w krajach zachodnich. Spójrzmy chociaż na taki Manchester United – przedsiębiorstwo piłkarskie numer 1 na świecie. Tam zawodnika najpierw badają pod kątem wydolności i odporności na kontuzje. Sprawdzają też przebieg życia prywatnego, walory charakterologiczne pod kątem łatwości przystosowania się do zespołu według określonego profilu. Zmierza się do ustalenia, czy będzie można na niego liczyć w ważnych momentach, interesuje się też sposobem, w jaki spędza wolny czas. Dopiero określenie tych parametrów pozwala na podjęcie decyzji o poniesieniu nakładów na transfer danego piłkarza.
„Franz” nie był przekonany do sensowności takich badań, uznając, że najlepszym weryfikatorem jest jego własny „nos”. I trzeba przyznać, że Smuda miewał naprawdę „dobrego nosa”, choć klub to – niestety – drogo kosztowało.

Nie przypominam sobie, bym słyszał z ust „Franza” jakąkolwiek pochwałę w kierunku współpracowników. Zawsze uważał, że tylko on wie, jak pracować z zespołem, więc nawet badania medyczne miał zamiar programować według własnej wizji, co oznaczało w praktyce… że badań medycznych nie będzie lub nikt ich nie będzie czytał. Blisko dwa lata wysokiej klasy specjaliści przekonywali go do analiz i sposobu badań oraz znaczenia odpowiedniej diety. Gdyby trener wcześniej przekonać się do współczesnych metod szkoleniowych, prawdopodobnie Lech jeszcze szybciej zdobyłby wytrzymałościową i motoryczną przewagę, którą miażdżył swoich polskich przeciwników w 90. minutach spotkania.

We współczesnym futbolu jest coraz mniej miejsca dla trenerów, którzy wiedzą wszystko lepiej od sztabu fachowców. Wszystkowiedzący trener to chyba jeden z reliktów chorej polskiej piłki lat 90. Dzisiaj trzeba mieć współpracowników, którzy na międzynarodowych konferencjach szkolą się i podpatrują specjalistów z najlepszych klubów na świecie.

Nie było tajemnicą, że Smuda dostał zielone światło z „góry” dla wprowadzania młodych zawodników. To normalna procedura w każdym ligowym zespole. Trzeba bowiem mądrze wyważyć proporcje między ściągnięciem najlepszych zawodników ze sportowego rynku a wychowaniem własnego zaplecza. Wydaje się, że trener nie najlepiej wykorzystał zielone światło. Przez trzy lata wprowadził do drużyny jedynie młodego Cueto, który na dodatek nie jest wychowankiem klubu z Poznania, a i tak sporo kosztował.

Starając się pojąć zasady systemu szkolenia Smudy, doszedłem do wniosku, że nie ma on wykrystalizowanej wizji przyszłości zespołu (być może nigdy swojej przyszłości nie wiązał na dłużej z Poznaniem). Dla „Franza” ważne jest tylko wygrać tu i teraz, i w tym jest naprawdę jednym z najlepszych w Polsce. Jeżeli natomiast chodzi o wypracowanie wizji przyszłości zespołu zgodnej z zasadami ekonomii polskich klubów (na razie nie zainwestował u nas Roman Abramowicz albo Massimo Morratti), to tutaj trener Smuda poległ na całej linii. Rozumiem, że mógł mu się w Młodej Ekstraklasie nie trafić żaden supertalent. Myślę jednak, że wprowadzając młodych na 10-15 minut w meczach, nawet ja potrafiłbym wychować dwóch-trzech ligowców, których potem moglibyśmy wytransferować za 200-300 tys. euro do innych klubów. Lech nie jest aż tak bogatym klubem i nie może pozwolić sobie na stratę młodzieży, którą przez lata wychowuje, a potem oddaje za darmo do innych klubów. Koszty utrzymania całej struktury nie są przecież małe.

Chociaż często padał argument, że od fuzji klubów mijają dopiero trzy lata, a to za krótki okres na poskładanie drużyny, to tłumaczenie to nie wydaje mi się specjalnie trafne. Przyznam, że nawet się z nim nie zgadzam. Zarówno Amica, jak i Lech miały tylu zdolnych wychowanków, że odpowiednio prowadzeni powalczyliby o najwyższe cele. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć sytuacji, w której Lech – drugim składem – grał w Pucharze Ekstraklasy, a popularny „Franz” siedział na trybunach albo wcale go nie było na stadionie. (…)

W sporcie, jak to w sporcie, raz na wozie, a raz pod nim. Wiedział o tym najwyraźniej nasz trener. Gdy był sukces, „Franz” stał w pierwszym szeregu, czasami zapominając o reszcie jego twórców. Gdy przychodziła porażka, to Smudzie właśnie uciekał pociąg do Krakowa i się bardzo spieszył, a spokojny Marek Bajor musiał brać „na klatę” ataki dziennikarzy na konferencjach prasowych. (…)

Zawsze zastanawiałem się nad sensem (albo może lepiej powiedzieć: bezsensem) mrówczej pracy Marka Bajora, której efektów Smuda najwyraźniej nie dostrzegał, bo nie chce mi się wierzyć, żeby lekceważył. Pamiętam Marka, który wkraczał na trening w wielkim stresie. No, bo jak tu skutecznie trenować „Bosego”, „Renifera”, „Murasia” czy „Rejsika”, nie wiedząc, jaki jest… temat zajęć? Dobrze, że chłopak miał zawsze w kieszeni przygotowanych po kilka kartek: w jednej „taktyka”, w drugiej „szybkość i trening strzelecki” itp. Gdy Smuda wypoczęty i uśmiechnięty przychodził przed treningiem z hasłem „dziś sobie postrzelamy”, to Marek sięgał do pliku karteczek. Wybraną karteczkę chował skrzętnie w dłoni i ukradkiem patrząc na nią okiem, przeprowadzał elementy treningu.

„Franz”, gdy mu coś nie pasowało, potrafił zachować się wulgarnie. Pamiętam zażenowanie zebranych, gdy do pięknej Joanny – rzecznika prasowego klubu, warknął: „Wypier….!” Nie był to wybryk incydentalny, nie raz bowiem pani rzecznik narażona była na jego chamskie odzywki. Ale kobieta rzecznik wśród kilkudziesięciu facetów, często nieprzebierających w słowach, przetrwała i Franciszka.

Smuda lubił, gdy od niego zależało wszystko. Tak też nawet wrogów sam sobie naznaczał. Wtedy „strzelał jadem”, najczęściej w klubowy dział marketingu. Myślę, że po raz pierwszy pracował w tak poukładanym klubie. Jakież było jego zdziwienie, kiedy wchodząc do sekretariatu Lecha, dowiedział się, że musi poczekać na swoją kolei. Zrobił się tak czerwony na twarzy, że podejrzewaliśmy go o gwałtowny wzrost ciśnienia.

Drobne złośliwości robiły mu wyraźną przyjemność, gdy na przykład zakazywał wchodzenia kibicom na trening. Przykro było patrzeć na buzie małych sympatyków Lecha, gdy ignorował ich małe piąstki, zamiast po prostu je przybić. Wtedy zrozumiałem, że „Franzowi” i mnie raczej nie będzie po drodze. Zdecydowanie różnimy się charakterami.

Nie było też tajemnicą, że ze Smudą lepiej nie umawiać się na kawę czy obiad. Z reguły nie płacił za poczęstunek, co przy zarobkach rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie trudno było doprawdy zrozumieć. Takie to zwyczaje wprowadzał, chcąc – być może – przebić samych poznaniaków. Nomen omen, od tego czasu ja też częściej – przy płaceniu rachunku – sprawdzam, czy to ja zapraszam, czy też ktoś mnie zaprasza. (…)

Osoby publiczne są rozpoznawalne i zawsze o tym muszą pamiętać. Smuda – przy swoich niemałych zarobkach – w ciągu trzech lat wziął udział chyba w jednej tylko akcji PR-owej, choć propagowanie określonych postaw i identyfikację z klubem winien uznawać za swą powinność. Ten jeden raz, kiedy na zaproszenie jednego ze swoich znajomych odwiedził dom dziecka, pokazał, że za tą z reguły posępną maską kryje się też ludzka twarz. Nie wiem, czy „Franz” był tam rzeczywiście sobą, ale to, co widziałem, było naprawdę wzruszające. Panie trenerze, nie można było tak częściej?

Im bliżej było sezonu 2008/09, tym bardziej podejście Smudy do trenowania zespołu wydawało mi się dziwne. Z jednej strony w mediach mówił, że nie chciałby, żeby ostatni mecz decydował o spadku Cracovii i mistrzostwie Polski dla Lecha, a potem nie wystawiał w pierwszym składzie Bartka Bosackiego – podstawowego obrońcy Lecha. Chyba nie przypuszczał, że „Bosy” może „oddać mecz” Cracovii? Zresztą to nie był pierwszy przykład, kiedy trener nie zapanował nad spójnością przygotowań strategicznych do meczu. Oto „Franz” przed innym ważnym mecze z zespołem Wisły Kraków zadecydował, że robi gierkę „na Maksa”, czyli mówiąc w żargonie piłkarskim „totalna kosa”. I tak kolejno z powodu kontuzji boisko opuścił Wojtkowiak, a następnie ciężko sfaulowany został Lewandowski. Ivan Turina, który obserwował gierkę z perspektywy bramkarza, wyraził głośno swoje oburzenie, by na dwa dni przed ważnym meczem tak nawzajem się wykańczać. Specyficznie zrozumiał to Smuda, którego decyzja była jasna – chłopiec pyskuje, więc już nie zagrał! Skąd wzięła się informacja do mediów o grypie Turiny – tego doprawdy nie jestem w stanie pojąć. Może faktycznie zakaszlał parę razy w klubowym budynku? Tym bardziej zadać należy pytanie: czy „totalna kosa” pomogła nam w meczu z Wisłą, który u siebie zremisowaliśmy 1:1, goniąc przez większą część meczu wynik? (…)

Nie byłbym jednak uczciwy, gdybym nie doceniał potencjału Franciszka Smudy na stanowisku tzw. selekcjonera. Niezależnie od tego, co spotkało mnie w Lechu za jego „rządów”, twierdzę, że to jeden z najlepszych dziś kandydatów na objęcie schedy po Leo Beenhakkerze i prowadzenie reprezentacji Polski. „Franz” ma bowiem naprawdę niezłe wyczucie w kwestii doboru gwiazd, co uważam za najważniejszą cechę selekcjonera reprezentacji. Pozówlny mu dobierać spośród setek dobrych polskich piłkarzy. Tych najlepszych dwudziestu. Smuda sobie poradzi, bo ma „nosa” i cecha ta na tym stanowisku wydaje się nawet ważniejsza niż warsztat trenerski. I gdyby to ode mnie zależało, schedę po Leo Beenhakkerze oddałbym właśnie w ręce Franciszka Smudy (tak, tak, powtarzam: Smudy).
Reiss o Smudzie - październik 2009
http://www.weszlo.com/news/3935-Reis...ny_selekcjoner

Cytat:
W rozmowie z portalem "Weszlo.com" zawodnik dziś... grającej w szóstej lidze niemieckiej drużyny 1. FC Romonta Amsdorf opowiada o czasach, w których był zawodnikiem "Kolejorza". Trener Lecha był wtedy Franciszek Smuda, który mocno dał się Szałkowi we znaki.

- Paru znajomych opowiadało mi o trenerze Smudzie i odradzali ten kierunek, ale nie wyobrażałem sobie, że z kimś nie da się dogadać. Szybko przekonałem się, że byłem naiwny. Nie to, że na pieńku. Ja raczej nie istniałem jako zawodnik - opowiada 26-letni piłkarz.

- Smuda miał swoje zdanie na temat moich umiejętności, a za przykład mogę przytoczyć jedną scenkę. Po jednej z gierek na treningu wyrównawczy, zaczęliśmy się rozciągać. Podszedł do nas Smuda i jakoś w rozmowie zapytał mnie: "Szało, ty w reprezentacji?! To chyba jakieś siano musiało pójść" - wspomina słowa byłego selekcjonera Szałek.

- Smuda miał takie zagrywki, jeśli chodzi o młodych zawodników. (..) Na trening z pierwszym zespołem przyszedł młody bramkarz - Dawid Kręt. Dobry zawodnik, nabity, kawał chłopa. Dawid siedział w szatni zestresowany. Wchodzi Franciszek I, wita się z każdym po kolei, a podchodząc do Kręta zamiast wyciągnąć rękę, wita go słowami: "A co ty tu, k..., przyszedłeś ciężary wyciskać?! Ile nadwagi? Oj, chłopie. Musisz się wziąć do roboty". Młodzi mieli u Smudy prze... - zakończył wątek były zawodnik "Kolejorza".

Jak zaznaczył Szałek, jedynym młodym piłkarzem Lecha traktowanym normalnie przez Smudę był wtedy Peruwiańczyk Anderson Cueto. - Ten peruwiański Robinho. Jak on miał? Anderson Cueto, no tak - mówi Polak o zawodniku, który obecnie jest zawodnikiem Alianzy Lima.
Ostatnio edytowane przez piter116 : 31.05.2013 o godz. 10:05.
Odpowiedz cytując
Skrewdriver
Member
 
Od: 10.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6
Stary 31.05.2013, 12:00
piter116 napisał(a):Wyświetl post
Reiss o Smudzie - październik 2009
wis.la/qer5h
Te dwa jakże żałosne cytaty tak naprawde są wielkim plusem dla Smudy,
pokazuje kto ma rządzić.
Jeśli mamy kierować się tym, że piłkarze bedą decydować co i jak to pozostawmy Kulawika.
Zresztą wyżej wymienione dwa, kto wygłasza? Bóg Herthy Berlin, który ostatnio na fali Kuby, Lewego i Piszczka, przyrównuje do nich swe ''wielkie dokonania w Bundeslidze'' i nie skalany korupcja legenda Lecha Poznań.
A ten drugi (jak mu było bo nie chce mi sie pare postów wyżej patrzeć), gdzie teraz gra? W szóstej lidze, dobrze,że choć tam trener pozwala mu sie spełniać.
Zawsze są piłkarze, który trener nie pasi a innym pasi, przykładami u nas były chociażby Petrescu i zapewne ostatnio Probierz.
Tak, Smuda ma wejść do szatni i poazać kto jest gwiazdą, a tym z nadwaga ma kazać wypieprzać zbijać ją
Odpowiedz cytując
arti
Guest
 

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7
Stary 31.05.2013, 12:31
Skrewdriver napisał(a):Wyświetl post
Te dwa jakże żałosne cytaty tak naprawde są wielkim plusem dla Smudy,
pokazuje kto ma rządzić.
Jeśli mamy kierować się tym, że piłkarze bedą decydować co i jak to pozostawmy Kulawika.
Zresztą wyżej wymienione dwa, kto wygłasza? Bóg Herthy Berlin, który ostatnio na fali Kuby, Lewego i Piszczka, przyrównuje do nich swe ''wielkie dokonania w Bundeslidze'' i nie skalany korupcja legenda Lecha Poznań.
A ten drugi (jak mu było bo nie chce mi sie pare postów wyżej patrzeć), gdzie teraz gra? W szóstej lidze, dobrze,że choć tam trener pozwala mu sie spełniać.
Zawsze są piłkarze, który trener nie pasi a innym pasi, przykładami u nas były chociażby Petrescu i zapewne ostatnio Probierz.
Tak, Smuda ma wejść do szatni i poazać kto jest gwiazdą, a tym z nadwaga ma kazać wypieprzać zbijać ją
Tylko że to samo co R mówi/pisze o chamstwie i głupocie S to ja słyszałem od paru osób w Krakowie.
Wiadomo, że trener ma rządzić, a nie kopacze, ale ten trener ma wiedzieć co i jak robić.
Smuda czy ktokolwiek inny ma wejść do szatni Wisły i zrobić progres, a jak nie to niech spi.rdala na Marsa.
Ostatnio edytowane przez arti : 31.05.2013 o godz. 12:55.
Odpowiedz cytując
Skrewdriver
Member
 
Od: 10.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#8
Stary 31.05.2013, 12:59
arti napisał(a):Wyświetl post
Tylko że to samo co R mówi/pisze o chamstwie i głupocie S to ja słyszałem od paru osób w Krakowie.
Wiadomo, że trener ma rządzić, a nie kopacze.
Ale ten trener ma wiedzieć co i jak robić.
Smuda czy ktokolwiek inny ma wejść do szatni Wisły i zrobić progres, a jak nie to niech spi.rdala na Marsa.
Słyszec można różne rzeczy, jedne to prawda inne nie
Ja to nazywam chujoploty, tu nie chodzi czy on jest prostakiem czy mężem stanu
Ma zrobić by w Wiśle było lepiej.
Smuda przeważnie umiał zbudowac dobrą drużyne lub dać jej podwaliny.
Dał dupy na maksa jedynie z kadrą, zjadła go presja i tyle, ciśnienie całego narodu było i nie dał rady.
Natomiast urągać gościowi zanim zacznie uważam nie fair, a tym ,którzy przytaczaja reksiów i innych błaznów hehe, polecam poczytac np alfabet Franka, lub zapytać np Zurawia czy Szymka co myśla na temat Smuda trener Wisły
Odpowiedz cytując
Grantar
Senior Member
 
Od: 08.2003
Skąd: Tarnów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#9
Stary 31.05.2013, 13:16
Z jednej strony potrzebny gość z charyzmą a tą Smuda ma ... z drugiej strony .... Smuda wg mnie jest słaby zwłaszcza jeśli chodzi o elastyczność i reagowanie na rzeczywistość boiskową. Co z tego że trener postawi wreszcie na swoim jak to "jego" nic warte nie będzie.
No cóż ... pocieszam się tym że grają jednak piłkarze i Smuda może oznaczać jakieś nowe twarze w Wiśłe ... (transfery).
Na pewno warunki wstępne Smuda tu miał.

Przynajmniej 1 pomocnik, 1 lewy obrońca i 2 napadziorów nowych na gwałt trzeba ....
Ostatnio edytowane przez Grantar : 31.05.2013 o godz. 13:19.
"W życiu trzeba mieć pasję.... u mnie trafiło na piłkę " - Grantar kibic piknikowy.
Odpowiedz cytując
arti
Guest
 

Ignoruj użytkownika Pomoc
#10
Stary 31.05.2013, 13:29
Skrewdriver napisał(a):Wyświetl post
Słyszec można różne rzeczy, jedne to prawda inne nie
Ja to nazywam chujoploty, tu nie chodzi czy on jest prostakiem czy mężem stanu
Ma zrobić by w Wiśle było lepiej.
Smuda przeważnie umiał zbudowac dobrą drużyne lub dać jej podwaliny.
Dał dupy na maksa jedynie z kadrą, zjadła go presja i tyle, ciśnienie całego narodu było i nie dał rady.
Natomiast urągać gościowi zanim zacznie uważam nie fair, a tym ,którzy przytaczaja reksiów i innych błaznów hehe, polecam poczytac np alfabet Franka, lub zapytać np Zurawia czy Szymka co myśla na temat Smuda trener Wisły
Mówiły mi to dość poważne (moim zdaniem) osoby, które co ważne na 99% już nigdy nie będą pracować ze Smudą ani być od niego zależne. W przeciwieństwie do Franka, Zurawia, Szymka itp., którzy chcą pozostać w środowisku i na piłce nadal zarabiać kasę.
Więc na alfabet Franka i opinie ("opinie"?) w/w też warto wziąć poprawkę.
Porażka z kadrą, klęska z faszystami, smród z ZL, niemalże spuszczenie Odry W., owocna współpraca ze znanym przekrętem Sochą.
Może faktycznie masz rację i powinienem się zamknąć... bardzo mi przykro, jest to dla mnie beznadziejny ruch - to dlatego. Mimo to rzeczywiście postaram się dać sobie na wstrzymanie.
Odpowiedz cytując
piter116
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11
Stary 31.05.2013, 13:49
Skrewdriver napisał(a):Wyświetl post
Słyszec można różne rzeczy, jedne to prawda inne nie
Ja to nazywam chujoploty, tu nie chodzi czy on jest prostakiem czy mężem stanu
Ma zrobić by w Wiśle było lepiej.
Smuda przeważnie umiał zbudowac dobrą drużyne lub dać jej podwaliny.
Dał dupy na maksa jedynie z kadrą, zjadła go presja i tyle, ciśnienie całego narodu było i nie dał rady.
Natomiast urągać gościowi zanim zacznie uważam nie fair, a tym ,którzy przytaczaja reksiów i innych błaznów hehe, polecam poczytac np alfabet Franka, lub zapytać np Zurawia czy Szymka co myśla na temat Smuda trener Wisły
Wszystko fajnie, tylko chciałbym przypomnieć, że to było kilkanaście lat temu. Wieku nie oszukasz. Smuda, że tak powiem łagodnie-starzeje się. Kosowski w marcowym wywiadzie dla PS ładnie to ujął:

Cytat:
W Wiśle kilka razy spiął się pan z Franciszkiem Smudą. Ostro atakował, ale surowiej obchodził się z tymi, którzy nie podejmowali dyskusji. „Smuda szanuje ludzi z charakterem" – chwalił pan przyszłego selekcjonera.
Kamil Kosowski: To chyba się zmieniło. Jak patrzę na obecnego Smudę i tego sprzed dziesięciu lat, widzę dwie różne osoby.
Polecam wywiad z Kosowskim:
http://belchatow.przegladsportowy.pl...602,1,715.html

Cytat:
- Jeżeli ktoś myśli, że Smuda jest człowiekiem, który kiedykolwiek się podda albo ma na tyle oleju w głowie, żeby się czymś przejmować, to bardzo się myli. Franz wróci do trenerki i pewnie szybciej, niż większości z nas się wydaje. Już słychać, że miałby objąć Wisłę, a do końca sierpnia ma kontrakt z PZPN. Nie chcę powiedzieć, że jest za głupi na to, żeby takie porażki odcisnęły na nim piętno. Nie chcę w niego zbyt mocno uderzać, bo on i tak się tym nie przejmie. Zresztą, do swojej kadry już mnie powoływał i potem wyrzucał jak śmiecia. Lubimy się, a czy szanujemy? Nie sądzę, żeby Smuda szanował kogokolwiek. Odnoszę też wrażenie, że Franz właśnie ewoluował ze swojej dyzmowskiej natury na poziom nieco wyższy. Ładniej i wolniej się wypowiada, spokojnie odpowiada na pytania i przede wszystkim nie sra, jak dziennikarze do niego dzwonią.
Ostatnio edytowane przez piter116 : 31.05.2013 o godz. 13:58.
Odpowiedz cytując
szprotson
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2005
Skąd: z boiska

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12
Stary 31.05.2013, 10:17
Cytat:
Dla „Franza” ważne jest tylko wygrać tu i teraz, i w tym jest naprawdę jednym z najlepszych w Polsce
Widze element wspólny z naszym bossem

a co do Szałka to ......chłop gra w 6 lidze niemieckiej. Gdyby był tak dobry jak uważa przeciez tak nisko by nie grał....
cały nasz chuligański trud tobie ukochana ojczyzno

Odpowiedz cytując
Kole Jorz
Member
 
Od: 02.2013
Skąd: Poznań

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#13
Stary 31.05.2013, 11:03
Wszystko wskazuje na to, że Smuda naprawdę zostanie nowym trenerem Wisły. Tak że jeszcze raz - szczere kondolencje.

Trudno mi sobie wyobrazić współpracę Małeckiego, Kosowskiego, Sobolewskiego czy Głowackiego ze Smudą. Tym bardziej, że Reiss pisał to niemalże tuż po zdobyciu przez Lecha Pucharu Polski, dobrych występach w Pucharze UEFA i świeżej euforii po przejęciu przez Smudę kadry.
Natomiast teraz - po przygodzie i kompromitacji z reprezentacją na własnym podwórku oraz spuszczeniu Regensburga do III Bundesligi - nie zdziwiłbym się, gdyby Małecki na treningu albo po zdjęciu go przez Smudę z boiska w trakcie (kolejnego) przegrywanego meczu wygarnąłby mu prosto w twarz legendarne "Kim ty jesteś, pedale?!"...
Główne role w jego drużynie pewnie będą odgrywać pozbawieni charakteru zawodnicy gargułopodobni.
Odpowiedz cytując
Karherop
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 02.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#14
Stary 31.05.2013, 11:25
Kole Jorz napisał(a):Wyświetl post
Wszystko wskazuje na to, że Smuda naprawdę zostanie nowym trenerem Wisły. Tak że jeszcze raz - szczere kondolencje.

Trudno mi sobie wyobrazić współpracę Małeckiego, Kosowskiego, Sobolewskiego czy Głowackiego ze Smudą. Tym bardziej, że Reiss pisał to niemalże tuż po zdobyciu przez Lecha Pucharu Polski, dobrych występach w Pucharze UEFA i świeżej euforii po przejęciu przez Smudę kadry.
Natomiast teraz - po przygodzie i kompromitacji z reprezentacją na własnym podwórku oraz spuszczeniu Regensburga do III Bundesligi - nie zdziwiłbym się, gdyby Małecki na treningu albo po zdjęciu go przez Smudę z boiska w trakcie (kolejnego) przegrywanego meczu wygarnąłby mu prosto w twarz legendarne "Kim ty jesteś, pedale?!"...
Główne role w jego drużynie pewnie będą odgrywać pozbawieni charakteru zawodnicy gargułopodobni.
Żona Smudy ma do Małeckiego słabość , może powie mężowi by traktował go ulgowo
Odpowiedz cytując
silver03
Senior Member
 
 
Od: 05.2005
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15
Stary 31.05.2013, 11:32
Karherop napisał(a):Wyświetl post
Żona Smudy ma do Małeckiego słabość , może powie mężowi by traktował go ulgowo
To może dlatego Smuda jest tak cięty na Małego
Odpowiedz cytując
szprotson
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 06.2005
Skąd: z boiska

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#16
Stary 31.05.2013, 11:47
nie martw sie hunter
młodzieży nie mamy, wiec nic sie nie zmarnuje

piter wez zrob edycje bo to ksiażka piotra r a nie reissa
Ostatnio edytowane przez szprotson : 31.05.2013 o godz. 13:01.
cały nasz chuligański trud tobie ukochana ojczyzno

Odpowiedz cytując
Kole Jorz
Member
 
Od: 02.2013
Skąd: Poznań

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17
Stary 31.05.2013, 12:40
Nie do wiary, że - po kompromitacji z kadrą i Regensburgiem - istnieją na tym świecie ludzie, którzy wierzą jeszcze w Smudę oraz jego archaiczne i nieprofesjonalne podejście do trenerki.
Skorża był młody i dobrze rokował na przyszłość, poza tym jeszcze miał wtedy w zespole dobrych albo nawet bardzo dobrych piłkarzy jak na polskie warunki. Dziś Wisła nie jest pod tym względem nawet w pierwszej piątce. Obecnie także możliwości finansowe Wisły i możliwości negocjacji z piłkarzami są zupełnie inne niż wtedy - polscy piłkarze w pierwszej kolejności na naszym podwórku wybierają Lecha, Legię, Śląsk, Zagłębie może nawet Piasta albo Lechię, z kolei dla piłkarzy zagranicznych Wisła nie znaczy absolutnie nic, dla nich jest to tylko borykający się z problemami średniak z półamatorskiej ligi.
Jeżeli Skorża w reprezentacji faktycznie pociągał za sznurki, to z tylnego siedzenia i tak zaszedł dalej niż mający przez 3 lata wszechwładzę w kadrze "Franz".
Ot, takie tam "subtelne" różnice i wskazówki, że nie ma co porównywać ówczesnego "młodego dobrze rokującego trenera" z obecnym "podstarzałym skompromitowanym trenerem", który nie przychodzi do Wisły pracować na swoje nazwisko i wyniki, lecz wyłącznie po to, by sobie dorobić do emerytury i wybudować żonie ogród zimowy...

Na moje i pozostałych kibiców Lecha Poznań szczęście, Rutkowski to nie Cupiał i już nigdy nie da Smudzie drugiej (a tym bardziej trzeciej) szansy, ale niektórym kibicom Wisły przy analizowaniu kandydatury Smudy na trenera ich klubu radzę się poważnie zastanowić co jest w nich większe: miłość do Wisły czy nienawiść do Lecha...
Odpowiedz cytując
speedfashion
Senior Member
 
 
Od: 01.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#18
Stary 31.05.2013, 12:45
Na nasze szczęście Wisła nie musiała kombinować z licencją, żeby grać w tej "połamatorskiej lidze". Wam, Słowiki, trochę jeszcze do Wisły brakuje, więc trochę szacunku, bo nie jesteś u siebie.

Z resztą wypowiedzi muszę się zgodzić, Smuda nie jest zwiastunem czegokolwiek dobrego.
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
Odpowiedz cytując
wolfy
Senior Member
 
Od: 01.2005
Skąd: Z Krainy Deszczowców...

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#19
Stary 31.05.2013, 12:47
Zdaje się, że rozpoczęli czyszczenie przed Smudą. Pod nóż pójdą wszyscy, którzy mogliby się mu postawić.
Poza Kosowskim przewiduję, ze pozbędziemy się Sobola i Glowackiego, może będą próbowali opchnąć Małeckiego.
Ostatnio edytowane przez wolfy : 31.05.2013 o godz. 12:49.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
Odpowiedz cytując
stalsanok1946
Senior Member
 
 
Od: 06.2009
Skąd: Dom

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20
Stary 31.05.2013, 17:00
wolfy napisał(a):Wyświetl post
Zdaje się, że rozpoczęli czyszczenie przed Smudą. Pod nóż pójdą wszyscy, którzy mogliby się mu postawić.
Poza Kosowskim przewiduję, ze pozbędziemy się Sobola i Glowackiego, może będą próbowali opchnąć Małeckiego.
Sobolewski jak powie tak, to zostanie. Smuda go ceni, przecież sam go namawiał do powrotu do reprezentacji przed euro, zresztą Smuda zawsze powtarzał, że najlepszy styl pomocnika defensywnego w Polsce miał Sobol i liczy się bardzo z jego umiejętnościami. To normalne, że wolał Radka niż tykająca bombę Murawskiego która eksplodowała z Czechami. Głowackiego raczej też nie odstrzelą, gdyż potrzebujemy doświadczenia w obronie. Uryga czy Nalepa nie będzie się uczył od Chavezów i Bunozów
Lepiej zapobiegać niż leczyć
Odpowiedz cytując
Kole Jorz
Member
 
Od: 02.2013
Skąd: Poznań

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#21
Stary 31.05.2013, 17:07
stalsanok1946 napisał(a):Wyświetl post
tykająca bombę Murawskiego która eksplodowała z Czechami.
Pewnie, najlepiej wszystko zwalić na Murawskiego. W sumie jak podają źródła bliskie Regensburga, to Murawski spuścił ten klub do III Bundesligi. Cóż, łącząc tę wypowiedź z tą, którą zamieściłem wyżej: Murawski dał, Murawski odebrał.

!!IRIVER!! napisał(a):Wyświetl post
Tak btw. kolego Kole Jorz - a co Ciebie obchodzi, kto u nas będzie na stołku siedział?
Lubię wiedzieć, co się dzieje w (dużych) polskich klubach i być na bieżąco. Chociaż nie będę ukrywał, że gdyby nie chodziło o Smudę, to bym się nie wypowiadał. No, ale skoro Lech jest ostatnim polskim zespołem, który Smuda prowadził (i to dość długo jak na polskie warunki) i bardzo dobrze pamiętam epokę Smudy w Lechu, toteż postanowiłem się podzielić z wami moimi spostrzeżeniami.
Ostatnio edytowane przez Kole Jorz : 31.05.2013 o godz. 17:20.
Odpowiedz cytując
El'kabat
Senior Member
 
 
Od: 04.2009
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#22
Stary 31.05.2013, 12:55
Pierwszy do odstrzału ze względu na kontrakt to jest przede wszystkim Genkov.
Wdg. mnie Sobol sam zdecyduję,czy fizycznie jest w stanie zagrać jeszcze jeden sezon.
GENERALNIE TO WIADOMO CO
Odpowiedz cytując
hejR22
Member
 
Od: 01.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#23
Stary 31.05.2013, 13:30
Więc tak:
Kontrakt Smudy od przyszłego tygodnia będzie obowiązywał na 2 lata, Bednarza nie słuchajcie bo to Nasz nowy trener będzie wybierał nowych piłkarzy(już wybrał i to nie są ogórki) jakich mamy pozyskać a ostatnią sprawą jest to, że do 2 tygodni będzą 1 lub 2 transfery.
Pozdro!!!))))
Odpowiedz cytując
tofik
Senior Member
 
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24
Stary 31.05.2013, 13:36
Widze, że zaczynają się "cudy Smudy"
..
Odpowiedz cytując
Ajax
Socios Wisła Kraków
 
Od: 05.2003
Skąd: Poznań - emigracja

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25
Stary 31.05.2013, 13:37
No a kogo wybrał sobie Smuda w takim wypadku?
Odpowiedz cytując
WISŁAZWE
WISŁA KRAKÓW
 
 
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#26
Stary 31.05.2013, 16:16
Smuda potwierdza, będzie trenerem.

http://wislakrakow.com/www/showartic...rticleid=27946
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.




Kraków, 9 marca 2012.






Odpowiedz cytując
Kocur
semper fi
 
 
Od: 09.2003
Skąd: TYNIEC

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#27
Stary 31.05.2013, 16:28
I cały misterny plan w p.i.z.d.u :/
MOMENT OF TERROR IS THE BEGINNING OF LIFE
Odpowiedz cytując
Ajax
Socios Wisła Kraków
 
Od: 05.2003
Skąd: Poznań - emigracja

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#28
Stary 31.05.2013, 16:28
No cóż to mamy Smudę, nie specjalnie za nim przepadam ale mam nadzieję, że nie będzie jakiegoś skandowania nienawiści.

Niech chłop popracuję może mu się uda, gorzej niż za Kulawika być nie może. (chyba?)
Odpowiedz cytując
mitmichael
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 11.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#29
Stary 31.05.2013, 16:31
Długo się rozstrzygało, czy w Wiśle stery po Tomaszu Kulawiku ma przyjąć Czech Petr Rada, czy Franz Smuda. Sam właściciel - Bogusław Cupiał miał już dość wahania i postawił sprawę jasno: albo Smuda opanuje ten kryzys, albo odchodzę.


Czyli Smuda ostatnim ratunkiem - az dziwnie to wyglada
http://sport.interia.pl/klub-wisla-k...owa,nId,976499
Odpowiedz cytując
Mario Nh
Senior Member
 
 
Od: 08.2007
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#30
Stary 31.05.2013, 16:46
mitmichael napisał(a):Wyświetl post
Długo się rozstrzygało, czy w Wiśle stery po Tomaszu Kulawiku ma przyjąć Czech Petr Rada, czy Franz Smuda. Sam właściciel - Bogusław Cupiał miał już dość wahania i postawił sprawę jasno: albo Smuda opanuje ten kryzys, albo odchodzę.
Skąd masz takie info?
Odpowiedz cytując

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Wisła Kraków > Wisła Kraków - piłka nożna

Odpowiedź
Narzędzia tematu
Tryby wyświetlania

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 02:16.