Galonek napisał(a):

Skoro Maaskant był taki dobry, to dlaczego nie chciał go w Holandii żaden lepszy klub? Paradoksalnie, sam Maaskant w jednym z wywiadów po odejściu z Wisły stwierdził, że interesują go jedynie mocne kluby (wszakże prowadził Mistrza Polski i nie wypada mu pracować "byle gdzie"). Nawiązując zatem do jego słów uznać należy, że jego zdaniem Groningen takim mocnym klubem jest i puchary są w ich zasięgu. Zobaczymy co pokaże. Sorry za ot, bo temat nie o Maaskancie przecież.
P.S. W holenderskich mediach przeważa opinia, że Maaskant zapowiadał się bardzo dobrze, ale po dobrym początku obniżył loty i nie do końca wiadomo, jaka jest jego prawdziwa wartość.
|
Powiem na to jedno:
- Maaskant to dość przeciętny jak na holenerskie warunki trener.
I to obrazuje całą nędzę i bidę, smród i ubóstwo naszej Polskiej Myśli Szkoleniowej, że przychodzi przeciętny holenderski trener, w miarę młody i z otwartą głową i w w ciągu niecałego sezonu wyprowadza drużynę, w opinii wielu skazaną na środek tabeli, na pierwsze miejsce i zdobywa z nia Mistrzostwo Polski.
Mało tego, w ciągu kilku tygodni jego pracy drużyna wskakuje na inny poziom kultury gry, wprawdzie jeszcze przegrywa jak w Białym z Jagą, ale jej gra zaczyna odbiegać od wypocin polskich trenerów. Potem zaczyna przestawiać drużynę na inny jeszcze styl domagając się do tego niezbędnych wzmocnień, czym prowokuje ślepy atak dziennikarzy sportowych, Piechniczków, Rogali i Smudów, a także niektórych kibiców klubu, który prowadzi, a ktorzy nie są w stanie zrozumieć pomysłów szkoleniowych przeciętnego holenderskiego trenera.
Okazuje się, że przeciętny trener, który w Holandii nie załapuje się do poważnego klubu, jest w stanie w Polsce dokonac czegoś poważnego.
Jakieś wnioski?
Bo ja mam jeden:
PMŚ nigdy nie pozowoli porządnemu trenerowi z Zachodu na zadomowienie się w Polsce