JEDREK76 napisał(a):

Dołożyłbym jeszcze komu to przeszkadzało i w czym, żeby światowej klasy patomorfolog prof. Biden mógł wziąć udział w powtórnej sekcji zwłok śp. Przemysława Gosiewskiego i śp. Janusza Kurtyki (czego domagały się Rodziny Obu ofiar tejże katastrofy)
P.S. Arapaho opróżnij skrzynkę.
|
Szpen jak mogli się za późno zorientować na jakiej są wysokości jeśli na 100m pierwszy daje komendę odchodzimy a przyrządy stale pokazują co raz mniejszą wysokość samolotu z czego ostatni sygnał TAWS - jest znacznie powyżej drzewami ?Dokument MAK pokazuje na s. 97 zmianę kursu tuż za ściętym drzewem, natomiast polski raport jest bardziej “elastyczny” w tej kwestii. Na s. 70 twierdzi, że samolot skręcał wcześniej, natomiast siedem stron dalej czytamy, że nie skręcał.Ostatni 38 zapis systemu TAWS (dokonany 142 metry za brzozą na wysokości 38 m ) także odnotowuje prawidłowy kurs, przy czym jest to ostatni poprawny odczyt danych z kompasu – o czym informuje nas FMS.
Natomiast prof.Nowaczyk i prof Czachor mają taką teorię
Cytat:
1. Kontakt samolotu z brzozą przy bliższej radiolatarni i z brzozą, która miała odciąć fragment skrzydła, w ogóle nie miał miejsca. Tu-154 przeleciał bowiem ok. 14 m nad tymi drzewami. „Są to rachunki dokonane przez naukowców z Polski, wielokrotnie sprawdzone. Jesteśmy przekonani o ich słuszności” – stwierdził podczas prezentacji zespołu parlamentarnego dr Kazimierz Nowaczyk.
2. Samolot stracił część skrzydła 69 m za brzozą, na wysokości 26 m nad ziemią. Eksperci udowodnili, że element ten nie mógł urwać się na brzozie i znaleźć się 111 m (!) od niej (tak twierdzili specjaliści z Rosji i z komisji Millera), gdyż według symulacji komputerowej po takim zderzeniu upadłby na ziemię w odległości 10–12 m od drzewa.
3. Nawet gdyby Tu-154 zaczepił o brzozę, nie straciłby w wyniku tego zderzenia fragmentu skrzydła. Udowodniła to symulacja komputerowa dokonana przez prof. Biniendę przy użyciu specjalistycznego programu LsDyna3D. By przekonać sceptyków, prof. Binienda przeprowadził eksperyment kilkakrotnie, zawyżając niektóre parametry ponad stan faktyczny (gęstość drewna brzozy, średnicę drzewa itd.).
4. Równocześnie z momentem utraty fragmentu skrzydła (co nastąpiło, jeszcze raz podkreślmy, na wysokości 26 m nad ziemią) maszyną zachwiały dwa duże wstrząsy, odnotowane przez skrzynkę ATM (parametrów lotu). Właśnie wtedy doszło do zmiany kursu tupolewa.
5. Dwie sekundy później, gdy Tu-154 był ok. 15 m nad ziemią, samolot utracił zasilanie i przestał działać komputer pokładowy, a jego dane zostały zamrożone. To ich odczyt przez amerykańskiego producenta jest źródłem prezentowanej przez prof. Biniendę i Nowaczyka analizy. Maszyna znajdowała się wówczas ok. 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem.
Pierwsza profesjonalna rekonstrukcja
Za badaniami zaprezentowanymi przez zespół Macierewicza stoją fachowcy, których kompetencje są nie do podważenia. Kazimierz Nowaczyk jest doktorem fizyki, pracującym obecnie na Uniwersytecie w Maryland (USA). Prof. Wiesław Binienda jest dziekanem wydziału inżynierii Uniwersytetu Akron w stanie Ohio oraz członkiem grupy ekspertów ds. badań katastrof lotniczych takich instytucji i firm jak NASA, FAA oraz Boeing. Może się także pochwalić doktoratem z dziedziny badania wytrzymałości materiałów, honorowym członkostwem Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierów Lądowych (ASCE) i stanowiskiem redaktora naczelnego „Journal of Aerospace Engineering”. W pracach przedstawionych w piątek 25 listopada brał udział także prof. Braun, jeden z najbardziej doświadczonych uczonych NASA.
|
Ciekawi mnie rozbieżnośc odległości zmiany kierunku lotu (a wiec utraty skrzydła) za brzozą : jedni (Miller) mówią 142 m a inni (Nowaczyk) 69 m.O tyle ciekawe że gorsza wersja dla strony rządowej to te 142 m do których samolot jakoś kursu mial nie zmienić mimo że jak twierdzą bez zadnych badań - stracił samolot skrzydło
p.s.JEDREK skrzynka wyczyszczona