kriswisla napisał(a):

|
Gdy chodziłem na Wisłę w latach 80-tych to mniej było agitacji za solidarnoscia na trybunach niz teraz wszelakich transparentów i opraw rocznicowo-politycznych to po pierwsze.
|
Ja też chodziłem w latach 80-tych i wtedy nie trzeba było nikogo agitować, bo wszczyscy wiedzieli, że "Solidarność, Solidarność" czy "Znajdzie się pała na dupę generała" i jakoś dało się krzyczeć pomimo obecności na stadionie ZOMO w pełnym rynsztunku wraz armatkami (od strony 3 maja przy kolumnach). Np. na meczu Wisła - Bałtyk. I nie tak łatwo było wrócić do domu po meczu, bo bo latały pod stadionem butelki z benzyną a w odwecie pałowane były przystanki z ludźmi, czy tramwaje. Było to w czasie gdy w Krakowie i Nowej Hucie ginęli demonstranci. Pomimo tego nie trzeba było prowadzić żadnych akcji informacyjnych, nie było sms, internetu, kumatych, pikników itp. Nikt się nie bawił w czasie meczu komóreczkami, ogladał sobie ciuchów czy tatuaży. Teraz kibice siedzą w milczeniu na stadionach jak sparaliżowani, usrani po kolana a wtedy kibice Wisły na czele demonstracji wiedli prym w walkach ulicznych.