picasso napisał(a):

|
pozwolę się z kolegą nie zgodzic.owszem te diesle to już nie to samo co kiedys w "beczkach"-półtora mln km i dopiero remont,ale tak samo zaczyna byc z benzynkami.ekologia,zmniejszenie kosztów produkcji (niekoniecznie końcowej ceny samochodu),wymogi bezpieczeństwa itd powodują,ze wszystko jest już mniej trwałe i bardziej awaryjne.nowoczesne beznzyny są tak samo wrażliwe na jakośc paliwa jak i nowoczesne diesle,turbiny można tak samo skonczyc w jednych i drugich,a dwumasówki zaczeto stosować też w benzynach.poczekajmy jeszcze ze dwa ,trzy lata i przekonamy się ile będą warte np skodowsko-volswagenowskie motorki TSI.na razie wydają sie być rewelacja,choć jeśli porównamy np zuzyciee paliwa to silnik diesla o podobnych parametrach w dalszym ciagu jest o te 30% oszczędniejszy,a to oznacza,że każde 100 km kosztuje ok 12-13 zl mniej.
|
Według mnie dużo Polaków kupuje diesla za namową znajomych/kolegów, którzy właśnie głoszą wszem i wobec opinie, że diesel jest oszczędny i tani w eksploatacji. Owszem diesel jest oszczędniejszy i tańszy w eksploatacji ale dla Niemca, który wyjeżdża ze swojego miasteczka ( 10 km ) i później wali autobanem 50 km w jedną stronę do pracy na dobrej jakości paliwie. On się nie martwi, że wyjeżdżając ze stacji auto mu się zatrzyma z błędem na desce rozdzielczej, że za chwile będzie go musiała ściągać do domu laweta za pół pensji miesięcznej czy wreszcie, że będzie musiał wymieniać kosztowne sprzęgło od ciągłego stania i ruszania w korku, dwumasówki i filtra DPF, który się zaleje i nie wypali przed końcem trasy. Jazda dieslem po takim Krakowie gdzie ruszasz i od razu hamujesz bo jest korek, przejeżdżasz odcinek maks 10 km z 500 m odstępami między światłami - to po prostu zabójstwo techniczne dla diesla.W dodatku 90 % takiej trasy pewnie pokonasz na niedogrzanym silniku, bo diesle grzeją się bardzo wolno. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Do miasta tylko benzyna z gazem.