koniak napisał(a):

|
Chodzi jedynie o styl w jaki zdobywamy punkty i jak się prezentujemy pod kątem eliminacji ligi mistrzów i właśnie te dwie rzeczy optymizmem nie napawają. Dodatkowo cień na te 7 zwycięstw z rzędu rzuca porażka z 1-ligową drużyną, która nie po raz pierwszy pokazuje, że Wisłę da się pokonać jedynie(albo aż) ambicją i walecznością na boisku.
|
No, a popatrz na styl Lecha, który ciuła się po środku tabeli. A jakoś w LE potrafili coś pokazać i dość daleko zajść. Na tym poziomie jest niestety piłka nożna w Polsce, że wejście do LM to byłby olbrzymi sukces, niezależnie od tego czy dla Wisły, czy dla Lecha, czy nawet dla Legii. I oprócz, umiejętności, walki potrzebna jest też pewna doza szczęścia w piłce. Fakt jest taki, że Wisła wiele razy nie dawała rady, ale raz zasłużenie praktycznie już w tej upragnionej LM była, tyle, że nas wyjebał z niej sędzia.
Teraz jest nowa drużyna, nowy trener, trzeba im dać szansę. A nie pisać, że odpadnięcie z krajowego pucharu ma jakiś związek z eliminacjami Ligi Mistrzów. Bo nie ma. Jeszcze parę miesięcy temu większość forumowiczów skreślało tą drużynę i pisało o środku tabeli albo wręcz o walce o utrzymanie. A teraz jesteśmy zdecydowanym faworytem do mistrzostwa. Maskaant poskładał zespół, który był w totalnym proszku i nawet jeśli w tym sezonie mimo wszystko zakończymy ligę na 2 czy 3 miejscu, po takich zmianach, nikt logicznie myślący nie powinien się pluć. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale trzeba się pohamować. Mamy zaczątki drużyny, która może w pewnym momencie ostro zamieszać w pucharach, jeśli będzie konsekwentnie wzmacniana. A puchar kraju, na co on nam? Wiadomo, że to jest jakieś trofeum, ale czy potrafisz wymienić z pamięci 3 ostatnich zwycięzców krajowego pucharu? Ja nie.
Wiadomo, że jesteśmy Wisłą i chcemy w kraju wygrywać wszystko co się da, ale taka jest piłka nożna, że czasem PBB wygra z Wisłą, a czasem Wisła zremisuje z Barceloną.
I piszę to już abstrahując od tego, czy nasi piłkarze zaprezentowali się dobrze w meczu z PBB, bo każdy widzi, że niestety nie.