Mówcie sobie co chcecie, ja wróciłem z meczu względnie zadowolony

Różnica klas oczywista i nieszczególnie zaskakująca, wynik fatalny, ale do czerwonej kartki wyglądało to tak, że wszystko się w tym meczu może wydarzyć - także to, że psim swędem coś wciśniemy, bo akcje były. Potem mogłem tylko doceniać, że grając w 10 nie usiedli na dupach - robili to, co my kibice z Łazienkowskiej lubimy najbardziej, czyli walczyli. Żyleta to doceniła, nikt do piłkarzy nie miał pretensji, a pazie...? Pazie - na razie!
Wstydu nie było. Była rzeczywistość. Zimny prysznic, no sorry, ok, LE nie wygramy

Dobrze, że ktoś nam to w końcu uświadomił, bo przecież ten mityczny balon...
Wolski jest kotem i kto twierdzi inaczej, ten chce się bić!
