Wiadomo, ze nagle tam sie zrobil taki boom na pilke ze az sie musieli z Wronek do poznania przeniesc aby wszystkich pomiescic ale ja bym tego nie zrzucal na karb kibicow sukcesu ale wlasnie takiego pozytywnego boomu na pilke. O Amice/Lechu sie pisalo, ze wyznaczy nowe trendy, ze jako pierwszy zespol od dawna awansuje do LM, ze bedzie prowadzic inna polityke niz Wisla czy Legia no i sie zrobila moda na chodzenie na mecze.minelo kilka lat, z planow i obietnic w sumie niewiele zostalo, jedno fartowne MP, awansu do LM brak, w tym sezonie nawet brak pucharow Wszystko siadlo i sie wykruszyli "kibice" a zostali normalni kibice. Uwazam, ze bedzie ich od 12 do 20 tys. Czyli sa w tym samym punkcie pod wzgledem frekwencji co My czy Legia. U nas na lige oczywiscie 20 tys nie przyjdzie ale to dlatego, ze mamy LE i czesc kibicow sie nasyci widowiskiej sportowym wlasnie na tamtych meczach wiec lige odpusci, a czesci po prostu nie bedzie stac. Takze jak mowie, My, Legia, Amicolech to ten sam poziom, rekwencja sie moze w zaleznosci od jakichs czynnikow wahac od 12 do 18 tys (na Amice do 20 tys bo nie maja LE)
A tamtych co chodzili rok temu na Amice to bym ich nie nazywal kibicami sukcesu nawet, po prostu tacy biesiadnicy, ktorzy chca isc na fajna zabawe a przy okazji jeszcze zaliczyc topowy mecz. pewnie czesc z nich wczoraj byla w gdansku a moze nawet i do nas wpadli na APOEL?