saklak1906 napisał(a):

No to polecam pojechac w ciemno, to Cie skroja za wszystko do zera i wrocisz szybciej niz wyjechales.
Kto Ci takich glupot nagadal ze zarobisz mniej jak Ci jakas agecja zalatwi robote? za zalatwienie pracownika placa firmy.
|
4 razy już byłem w ciemno i ani razu mnie nie skroili... 2 razy Dublin, 2 razy Londyn. Owszem firma płaci za załatwienie pracy agencji... np. w zeszłym roku kumpel był na truskawkach, zarabiał 4,75 funta, w tym roku jedzie w to samo miejsce tylko ugadał się z szefem że nie przez agencje przyjedzie i będzie miał 9 funtów. podobno właśnie tyle płaci angol agencji za godzinę pracy studenta. czyli w sumie 13,75.
Poza tym agencje załatwiają prace przy zbiorach albo jakiś nieciekawych pracach... ja jestem barmanem i musiałem sam sobie znaleźć pracę.
saklak1906 napisał(a):

Jak nie masz sie gdzie zachaczyc( przespac) nie ma cie kto pokierowac gdzie isc zeby zalatwic prace no to zycze powodzenie ale juz wielu takich widzialem( bylo nawet trzech ktorzy rowerami z polski przyjechali bo taniej) i zglodu wiekszosc prawie nie umarla. No chyba ze masz z 3 tys euro ktore mozesz przeznaczyc na start bo zycie zagranica bez pracy to nie jest bajka a kasa sie konczy strasznie szybko.
Myslisz ze ktos Ci wynajmie pokoj za free bo ty z polska jestes lub bez referecji z pracy a tanio nie jest.
Myslisz ze prace zalatwia sie w dzien czy dwa.
Dostaniesz robote oddalona o 30 mil czym sie dostaniesz? rowerem.
|
Ja za pierwszym razem lecąc do Londynu byłem sam, bez znajomości, kasy również nie miałem za wiele... prace sobie szukałem sam... chodziłem po sklepach, restauracjach, hurtowniach, budowach itp. ostatecznie skończyłem w sklepie odzieżowym. po 2 dniach szukania... 3 dnia już pracowałem. Układałem towar na półki... sprzątałem... ale jak na pierwszy raz to i tak dobrze. Pierwszy tydzień w hostelu mieszkałem, później poznałem 2 upiory (dziewczyny) z Polski i pogadałem i przeprowadziłem się do nich a po miesiącu zmieszkałem z kumplem z krk który do mnie dojechał i załatwiłem mu pracę. Za każdym kolejnym razem również nie chodziłem do agencji... chodziłem z CV po klubach i owszem w Londynie było ciężko, (drugi raz na wyspach) ale w Dublinie to w pierwszy dzień szukania stanąłem już za barem na dzień próbny. Radziłem sobie bez problemu. Prawda jest taka że nie można na nikogo liczyć za granicą tylko a siebie... i każdy sobie poradzi, wystarczy że jest chociaż trochę ogarnięty. A gdybym dostał pracę oddaloną o 30 mil to bym tam po prostu nie pracował... albo bym się gdzieś w tamte okolice przeprowadził.
saklak1906 napisał(a):

A na koniec ludzi zagranica ktorzy szukaja pracy i plataja sie od agecji do agecji jest setki i jak oni nie wychaczyli to i Tobie sie nie uda jak Cie ktos nie zaprowadzi lub poleci.
Agecje sie wycfanily bo wysylajac byle kogo do swoich kientow traca wizerunek wiec biora ludzi z polecenia, a Ciebie kto poleci?
To co napisalem to jes moze 5% z tego co Cie bedzie czekalo w obcym kraju na dzien dobry.A to wszystko przy zalozeniu ze nie trafisz na naciagaczy ktorzy obiecaja Ci prace lub mieszkanie, zapakuja do auta a potem zostawia gdzies przy drodze bez grosza i gdzie wtedu pujdziesz?
|
nikt mnie nikomu nie polecał... moje CV wystarczyło...
a jeśli chodzi o Buko to zależy co chce robić, jako kto chce pracować.
saklak1906 napisał(a):

|
Tak to mozesz znalesc prace w podmazurskiej wsi na wiejskiej dyskotece. Trzeba miec licencje tak jest na wyspach i po mordzie tam nik nikogo nie leje tylko z tego powodu ze jest troche wiekszy i stoji na bramce jak u nas.
|
No widzisz... a tutaj psikus... ja znalazłem w banku prace jak ochroniarz. Zatrudniła mnie europejska firma ochroniarska "Laam" (bardzo popularna w Polsce) Owszem nie chodziłem w kamizelce, i nie miałem straszaka, moim zadaniem przede wszystkim było uspokajanie klientów którzy musieli czekać po kilkadziesiąt min. w kolejce i pilnowanie ciszy.
Ochroniarzy nie spotyka się tylko na dyskotekach czy w klubach... różne mają zadania i obowiązki.
do Buko
Jeśli chcesz jechać za granice zarobić to jedź, twój wybór. Musisz się liczyć że ktoś cię może oszukać jak to pisze saklak1906 ale to zależy od ciebie czy będziesz dawał takim ludziom powody do tego. Jeśli jesteś ogarnięty, umiesz się dogadać po ang. i nie jesteś przysłowiową cipk@ to powinieneś sobie poradzić.
Pokaż charakter, pokaż że nie jesteś miękkim chuiem robiony... :] hehe
Jak wybierzesz Dublin to zapraszam do Pal Joeys... strzelimy banie :]
powodzenia
Saklak1906...
Jeśli ty miałeś takie problemy na wyspach to współczuje... Mam nadzieje że nie uznasz mojego posta jako najazd na twoją osobę... po prostu w moim przypadku niemal wszystko wyglądało inaczej...
pozdro