KOALIK napisał(a):

|
Dwie drużyny, które przez przypadek trafiły do finału Ligi Mistrzów (Bayern - fartowny gol Robbena w drugim spotkaniu z Fiorentiną, a w pierwszym ewidentny błąd sędziego, który uznał bramkę Klosego ze spalonego, w rewanżu z Manchesterem, gdyby nie czerwień Rafaela, to by odpadli, w pierwszej połowie zostali ośmieszeni, Inter - pomoc sędziego w pierwszym meczu z Barceloną, a w drugim grali tak chaotycznie jak Wisła na tym samym stadionie). W finale, Bayern chciał grać piłką, Inter znów grał defensywnie i znów Mourinho odniósł sukces. Trenerzy w stylu Mourinho zabijają piłkę nożną, świadczy o tym pozycja Eto`o (jednego z najlepszych napastników na świecie) we wczorajszym spotkaniu.
|
Nie gniewaj się ale powiem tautologicznie, wygrali bo byli najlepsi
Ponadto - to nie jazda figurowa na lodzie, wygrywają nie zawsze najwięksi wirtuozi ale Ci którzy oprócz
koniecznego szczęścia dobrze rozszyfrowali rywali. Inter w meczu w Barcelonie grając w 10 grał tak żeby wygrać (przegrywając) tzn awansować dalej. W finale grali jak czający się krokodyl albo lampart. Zwierzyna podeszła za blisko (odsłonił się Bayern) i poszły zabójcze kontry. Po co te płacze. Wygrali bo byli lepsi
