The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park Sportowy (moderowane)
Nazwa użytkownika
Hasło


Hyde Park Sportowy (moderowane) Odpowiednie miejsce do wymiany poglądów na tematy sportowe, nie tylko piłkarskie, nie dotyczące jednak bezpośrednio "Białej Gwiazdy". O sytuacji w reprezentacji, innych polskich klubach czy ligach na świecie oraz o innych dyscyplinach sportu piszcie

Odpowiedź
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3451
Stary 28.08.2009, 13:48
teraz już przynajmniej wiadomo dlaczego Smuda nie wpuszczał Golika bo jest on słaby.Z tego co sie orientuje to tego zawodnika mu sami prezesi wcisneli , to samo jak Handzic.Jak widac nie każdy gracz z Bałkanów to Stilic ale ten z zeszłego roku
Odpowiedz cytując
MaG*
Senior Member
 
Od: 07.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3452
Stary 28.08.2009, 14:04
sorry ale racjonalnie Lewandowski wart jest max 500 tys euro .
Ogólnie za Brożka nie dał bym więcej niż 2 mln .
To cud ,że jakieś wzbudzają zainteresowanie polscy piłkarze wśród zachodnich klubów.

Wczoraj gość który kręcił jak chciał kuchenkami, Dirar kosztował Belgów ponoć 900 tys. a jego cena teraz to 3 mln według http://www.transfermarkt.de/de/spiel...ar/profil.html

Sonck ,Akpala; przecież ci piłkarze to inny świat.

Anglia , Hiszpania ,Niemcy hmm tak ale najwyżej 2 ligi to odpowiednie miejsce dla naszych najlepszych grajków.
Odpowiedz cytując
Bati_NS_TSW
Senior Member
 
 
Od: 09.2007
Skąd: Nowy Sącz

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3453
Stary 28.08.2009, 14:08
a ja mam takie pytanie bo nie wiem czy sie przeslyszalem, ale czy lech nie śpiewał przypadkiem " jesteśmy dumą" na swoje słowa ? tak mi się wydawało coś..

Poza tym, śpiewane Legia ****a kiedyśtam sprawiło że otworzyłem oczy na szerokość dwóch zapałek ...
Urodzony sam przeciw wielu, wytrwale dążę do celu.
!!TYLKO WISŁA!!
Odpowiedz cytując
zim zum
Senior Member
 
Od: 04.2004
Skąd: Getta

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3454
Stary 28.08.2009, 14:29
For_FuN_ napisał(a):Wyświetl post
A to ze pilkarze juz nie maja motywacji do gry w naszej lidze? Czemu tu sie dziwic, skoro ta liga jest ogorkowa(i to jest wlasnie kolejny powod dla ktorego musimy odnosic sukcesy...inaczej pilkarze nie beda tu chcieli grac dluzej niz 2 lata).
a powiedz mi kto spowodował, że ta liga jest taka jaka jest? kibice, czy sponsorzy ?
Odpowiedz cytując
GemHZR
Senior Member
 
Od: 02.2005
Skąd: z partyzanta

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3455
Stary 28.08.2009, 14:45
[QUOTE=wolfy;785914]
GemHZR napisał(a):Wyświetl post
Ten Chrapek w jednej akcji zrobił więcej zamieszania, niż Lewandowski przez większość meczu. A to, że Lewy miał setkę to jeszcze na jego niekorzyść.[ QUOTE]
To "zamieszanie" wyglądało tak, że dostał przypadkową piłkę i wybiegł z nią za linię. Gość jest za cienki na ekstraklasę, a miaby niby zabłysnąć w pucharach? Bez jaj.
Fakt, że Lewandowski miał setkę znaczy tyle, że umie wyjść na pozycję. I to na razie tyle - czego dzieciarnia forumowa jakoś nie potrafiła ogarnąć to fakt, że jeszcze mnóstwo pracy przed nim. To jest właśnie najśmieszniejsze - nie zauważanie subtelnej różnicy między dobrym piłkarzem, a kandydatem na takowego. Ja takich, co to mogli a nie chcieli mogę z pamięci wymienić kilkunastu.
Tak więc dziennikarze na odwyk, Lewandowski do pracy. I bez bredni o jakiś zagranicznych transferach, bo gość ledwo wybija sie w naszej lidze, a od siedzeenia na ławce jeszcze nikt lepszym piłkarzem się nie stał.
Wiem że Lewandowski jest lepszy, ale pod koniec już nie biegał, a na pozycję to wychodził cały mecz, tylko że spaloną. Tu nie chodzi o to że jest beztalenciem, tylko o to żeby zauważyć jak ktoś jest nie w formie.
Daj se spokój lepiej, weź po jednym nalej...
Odpowiedz cytując
Fan Lecha
Member
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Pyrlandia

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3456
Stary 28.08.2009, 15:13
Bati_NS_TSW napisał(a):Wyświetl post
Poza tym, śpiewane Legia ****a kiedyśtam sprawiło że otworzyłem oczy na szerokość dwóch zapałek ...
Kibice Brugii już we Wronkach prowokowali śpiewając o Legii, w końcu mają wspólną zgodę.
Odpowiedz cytując
Wojtas
Senior Member
 
 
Od: 06.2006
Skąd: inąd

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3457
Stary 28.08.2009, 16:09
To ze Lewandowski nie jest wart nawet 1,5 mln Euro to wiedzialem od dawna.

A dzis zastanawiam sie czy jest wart tak do 800 tys E.Ale mlody jeszcze jest,nabierze krzepy ,tylo musi dostac porzadnego trenera bo ten Zielinski to jakis taki nijaki.Za spokojny jak dla mnie.


ktos tu pisal ze Amika slabo grala.grala tak jak jej Brugia pozwalała czyli bronila sie caly mecz.
Jak sie sika w portki z radosci ze w pierwszym meczu wygralo sie kompletnym fuksem 1;0 ,i jedzie do Brugii byle pilki wybijac ,to nie ma innego wyjscia jak porazka...


Za Smudy mecze Kuchennych z Deportivo,czy nawet z ta Austria to byly inne mecze.Zywe,duzo walki.itd.

Amika wczoraj nie miala rozgrywajacego,napastnikow ,stracila wiec to czym walczyla rok temu dzielnie w grupie Uefa.



Tez zespol przypomina mi zbiernanine takich rozkapryszonych gwiazdek ,ktore graja pod siebie i licza ze szybko wybija sie na Zachod.i choc kompeltnie mnie to nie interesuje co zamierzaja zrobic ale nalezy "pozbyc" sie gwiazdorow i szukac nowych ,majacych poukladane we łbach.
Ostatnio edytowane przez Wojtas : 28.08.2009 o godz. 16:12.
WISŁA KRÓLOWA POLSKI
Odpowiedz cytując
Deever
Senior Member
 
 
Od: 05.2006
Skąd: era vulgaris

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3458
Stary 28.08.2009, 16:11
Ja to widzę tak.

Wielkopolanie byli do niedawna święcie przekonani, że budowa w Polsce silnego klubu na przyzwoitym europejskim poziomie to bułka z masłem, tylko frajer Cupiał na niczym się nie zna, jest życiowym nieudacznikiem i popełnia głupie błędy (zwalnianie trenerów, sprzedawanie co jakiś czas najlepszych zawodników etc.). Ich buta spowodowała, że nie chcieli się uczyć na naszych błędach, bo byli przekonani, że wiedzą wszystko lepiej. A to niestety nie takie proste.

Wisła już dawno przerobiła model ściągania piłkarskich ciekawostek z Trzeciego Świata i wyszło na to, że tamtejsze rynki są tak przeczesane, że polski klub piłkarzy na Europę tam nie znajdzie. Rutkowski był mądrzejszy, nakupował Peruwiańczyków, Bośniaków i wielkiej korzyści mu to nie dało.

Wisła przerobiła model ściągania polskich "talentów" z niższych lig i wyszło na to, że takie perełki z powodu obecnego poziomu szkolenia gówno umieją. A w Poznaniu teraz są właśnie na tym etapie i łudzą się, że w ich wypadku będzie inaczej. Z jakiej racji?

Wisła nie dlatego sprzedaje co jakiś czas swoich najlepszych piłkarzy, że Cupiał jest frajer, tylko dlatego, że z niewolnika nie ma pracownika. I tę lekcję Amikolech przerabia teraz.

To naprawdę jest bardzo trudne/niemożliwe w obecnych warunkach zbudować w Polsce solidny europejski klub. Nawet w najwspanialszym, cudownym, och ach pod każdym względem Poznaniu.

Ale ktoś to w końcu musi zrobić, choćby Cracovia. Bo inaczej nigdy na wyższy poziom nie wejdziemy.

Pamiętam jak mnie wk***iało, że nikt nie podjął rękawicy rzuconej pod koniec lat 90tych przez Cupiała. Nikt nie próbował nam dorównać, wszyscy czekali aż to my się osłabimy. To jest tchórzostwo i minimalizm.

Dlatego bez sensu jest cieszenie się z porażki Amikolecha (jakkolwiek jest to śmieszny klub i jego niepowodzeniami ciężko się z naszej perspektywy smucić).

Niech się ktoś z tej ligi wybije, żeby było do kogo równać. Jak któryś klub zrobi krok do przodu, to niech pozostałe go gonią, próbują wyprzedzić.

A polska piłka to wyścig frajerów.

Jeden biegnie z rozsznurowanymi butami i się wy*****ala, ten co biegł za nim go wyprzedza, ale własnych butów sobie nie zawiąże, bo on wie lepiej. Więc prędzej czy później sam się potyka i wali ryjem w tartan, a wtedy reszta stawki zatrzymuje się, żeby się z niego ponabijać. A do mety coraz dalej, a nie coraz bliżej.
Co to k***a jest "rów widokowy"?
Odpowiedz cytując
Lemoniadowy Joe
Socios Wisła Kraków
 
Od: 12.2002
Skąd: z czeskiego westernu

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3459
Stary 28.08.2009, 16:14
Deever napisał(a):Wyświetl post

Jeden biegnie z rozsznurowanymi butami i się wy*****ala, ten co biegł za nim go wyprzedza, ale własnych butów sobie nie zawiąże, bo on wie lepiej. Więc prędzej czy później sam się potyka i wali ryjem w tartan, a wtedy reszta stawki zatrzymuje się, żeby się z niego ponabijać. A do mety coraz dalej, a nie coraz bliżej.
rewelacja
Odpowiedz cytując
jova
Senior Member
 
Od: 07.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3460
Stary 28.08.2009, 16:50
7 kotów napisał(a):Wyświetl post
Do grup awansowal tez Okuka,w podobnych okolicznosciach co Smuda z Amika.
Nie awansowal natomiast Skorza.
A chyba sie zgodzimy ze Skorza jest lepszy niz Serb ?
Skorża czasem nie wszedł ze starą Amiką do grupy PU? To chyba w 2004tym było.
W ostatniej rundzie przed grupą mieli dobre losowanie (Ventspils?), a w samej grupie dostawali straszne baty.
Odpowiedz cytując
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3461
Stary 28.08.2009, 17:06
Arti,

ja się nawet z Tobą zgadzam - w praktyce tylko Kasprzik i Gancarczyk to wzmocnienia. Problem w tym, że zarząd Amiki twierdzi, że wzmocnieniami są również Golik, Chrapek i spółka. A skoro są, to w czym problem? Powinni z tak mocarną ławką rządzić w pucharach i w lidze.

Deever,

do twoich sensownych przemyśleń dodałbym jeszcze jedno. Owszem, można budować sensowny klub w Polsce, klub na tyle silny by spokojnie ogrywać takie Bruggie i Austrie Wiedeń. Ale do tego trzeba więcej pieniędzy.

Amika na razie osiągnęła i tak sporo minimalnym nakładem sił. Wydała 1/5 tego, co Cupiał i trafiła na swoistej wyprzedaży Stilica, Rengifo, Peszkę, Lewandowskiego i Arboledę. Zawodników jak na naszą ligę wybitnych, gwarantujących niezły poziom na arenie europejskiej. To solidny trzon zespołu, na którym można było budować coś więcej.

Ale trzeba zrozumieć jedno. Po pierwsze - dobrzy zawodnicy chcą z tej ligi uciec jak najszybciej. Można ten proces powstrzymać jedynie wtedy, gdy zwiększy się im kontrakty. Jeśli Amika nie umie utrzymać w klubie Rengifo, zawodnika absolutnie kluczowego - bo skąpi mu tych 200-250 tys. € rocznie - to o czym my mówimy.

Wisła potrafiła przyciągnąć Łukasza Gargułę, zawodnika o którym się mówiło że nie ma szans by nie pojechał na Zachód. Garguła jednak dostał wysoki kontrakt i wolał zostać w Polsce. Owszem, mieliśmy pecha z jego kontuzją - ale to jest jedyna droga do budowania solidnej drużyny. Jeśli istnieje szansa, że tacy zawodnicy jak Brożek, Peszko, czy Rengifo zakotwiczą w Polsce na dłużej - trzeba ich wynagradzać odpowiednio.

A Amika płaci swoim zawodnikom niewiele, biorąc pod uwagę realia ligowe. W zestawieniu PS na 10 najlepiej opłacanych zawodników znalazł się jedynie Bosacki, który dostaje 180 tys. €. Czyli Lewandowski, Stilić, Rengifo, Peszko dostają jeszcze mniej. Nic więc dziwnego, że chcą z Amiki odejść jak najszybciej - bo dla każdego piłkarza zarobki są najważniejsze.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując
wolfy
Senior Member
 
Od: 01.2005
Skąd: Z Krainy Deszczowców...

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3462
Stary 28.08.2009, 19:05
Deever napisał(a):Wyświetl post
Wielkopolanie byli do niedawna święcie przekonani, że budowa w Polsce silnego klubu na przyzwoitym europejskim poziomie to bułka z masłem, tylko frajer Cupiał na niczym się nie zna, jest życiowym nieudacznikiem i popełnia głupie błędy (zwalnianie trenerów, sprzedawanie co jakiś czas najlepszych zawodników etc.). Ich buta spowodowała, że nie chcieli się uczyć na naszych błędach, bo byli przekonani, że wiedzą wszystko lepiej. A to niestety nie takie proste.
Dodajmy do tego, ze Rutkowski zdążył już zaliczyć wszelkie możliwe wpadki, od korupcji począwszy, a na próbie budowania wielkiego klubu w małym miasteczku skończywszy. I takiego gościa stawia się za wzór Cupiałowi
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
Odpowiedz cytując
snyrting
Senior Member
 
 
Od: 08.2007
Skąd: krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3463
Stary 28.08.2009, 19:24
flamengista na przeszkodzie w budowaniu profesjonalnych, czyli takich ktore osiągają sukcesy w Europie, klubów w Polsce nie stoi wyłącznie brak pieniędzy.

Nie chce już tutaj powtarzać wyliczanki o tym jakie to nowe kluby dostały się do europejskich pucharów, bo nie ma sensu sypać soli na rany. Dość powiedzieć, że to drużyny z krajów gdzie piłka wcale nie jest sportem narodowym co przekłada się na dużo mniejsze, niż u nas, finansowanie futbolu.

Po podrygach naszych kopaczy w eliminacjach postanowiłem odświeżyć sobie niedawny wywiad z Danem Petrescu http://www.balkan-football.com/wywia...-petrescu.html , tezy postawione w nim przez Rumuna zdają sie tłumaczyć powody dla ktorych juz w sierpniu nasze orły kończa przygodę z europejską piłka.

Sytuacja polskiej piłki zaczyna mi przypominać inny nierozwiązywalny w naszym kraju problem- budowe autostrad.
Wszyscy o tym mówią, czasami zdaje sie ze juz znajdzie sie ktos ten problem rozwiąze, ale niestety tak jak z drogami tak i w piłce - od wielu lat nie da sie tego ruszyc.
Odpowiedz cytując
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3464
Stary 28.08.2009, 19:57
W kraju gdzie pilka nozna jest sportem narodowym, graja w nia dzieci od najmlodszych lat, ok nie mamy super boisk ale pokopac mozna zawsze i wszedzie, w kraju gdzie jest 40 mln ludnosci gdzie kiedys pilka byla na wysokim poziomie, osiagalismy sukcesuy na arenie miedzynarodowej zarowno w pilce klubowej jak i reprezentacyjnej nie rozchodzi sie o finanse tylko o nasza pieprzona mentalnosc. My jestesmy minimalistami, złodziejami, pijakami, kombinatorami, nygusami, trudno sie nie zgodzic z takim stwierdzeniem skoro w tym kraju kazdy tylkos ie szczyci tym ze pije, autorytetami sa alkocholicy a nie jakies osoby ktore doszly do czegos ciezka praca. W Polsce jestes fajny jak pijesz, fajnie sie pochwalic jak to było po pijaku, jestes frajer jak sie czegos dorobisz, zaraz Ci wszyscy zazdroszcza. Przyklad chociazby Cupiała, kto szanuje tego Pana? Nawet nie wszyscy Wislacy, zamiast docenienia jego wkladu w Polska pilke to szuka sie ideałow w jakims Rutkowskim ktory niewiele osiagnał ale juz go trzeba kreowac na niewiadomo kogo, tylko ze jest porazka Lecha i on staje sie nastepnym frajerem. Pilkarzy kto szanuje? Lewandowski był super objawieniem a teraz po 3 slabszych meczach jest nikim, przyklady moznaby mnozyc bez konca.
Minimalizm i nygusostwo:
Kto w Polsce z pilkarzy chce wyjsc ponad rpzecietnosc? Prawie nikt, zadnemu pilkarzowi nie zalezy zeby szkolic sie po treningach, przeciez oniw iedza ze te polamatorskie treningi w polskiej lidze to za mało zeby stac sie bardzo dobrym pilkarzem, mimo to zaden nie garnie sie do pracy, odwalaja swoja role i daja sobie spokoj bo przeciez premii nie dostana za to ze pobiegaja sobie w czasie wolnym od pracy, jak narzuci sie im zbyt duze obciazenie na treningach to od razu placza i wiadomo graja tak zeby trenera zwolnic... szkoda
A wystarczy spojrzec na Kube Błaszczykowskiego, chłopak bardzo kontuzjogenny ale to gwiazda nad gwiazdy w polskiej piłce, a niby dizeki czemu? Tylko ciezka praca doszedł do tego pulapu na ktorym obecnie jest, gdyby nie nekały go tak kontuzje to to jest chłopak do gry w najlepszych klubach Europy.

Złodziestwo i kombinatorstwo:
A co pilkarzy, sedziow, dizałaczy itd obchodiz jakas liga, co ich obchodza kibice, ta pierdzielona polska pilka była kilkanascie jak nie kilkadziesiat lat teatrzykiem, teatrzykiem w ktorym sedziowie dorabiali sie przez branie lapowek, pilkarze kupowali i sprzedawali mecze, dzialacze dawali na to kase, "kibice" ktorzy wiedzieli o tych ukladach obstawiali mecze u bukow zeby sie dorobic. Nikogo nie obchodizl sport, srano na to, liczyla sie kasa zarobiona poprzez kombinatorstwo, zwykle złodziejstwo :(

Pilkarze polscy moim zdaniem moga dorownywac gwiazdom Barcelon, Realow Madryt itp, co moze w Polsce nie moze sie wychowac kiludziesieciu pilkarzy swiatowego formatu, w kraju 40 mln, gdzie mamy charaktery tylko ze ta nasza mentalnosc... mam wrarzenie ze kiedys bylismy krajem walecznym, mamy piekna historie, stawilismy czoła Ruskom, szwabom, kiedys walcylismy na boiskach za czasow Gorskiego ale teraz to my tylkoz yjemy ta historia ;/
Wisła mogła wygrac z Levadia jesli pilkarze pocwiczyliby po treningach skuecznosc, jesli zagryzliby wargi i zaczeli zapier...c od poczatku do konca, Lech mogł spokojnie wygrac wczoraj z Brugia gdyby mieli choc troche ambicji, przeciez oni chdoizli po boisku i leli na to czy przejda dalej czy nie. W Polsce nikumu sie nie chce, lepiej sie najebac, wygrac cos u bukow stawiajac na jakis ustawiony mecz, odwalic swoja robote i miec wolne, isc na dyskoteke pobawic sie jednak gdyby nam sie zachciało to bysmy rzadzili w wielu dyscyplinach sportu. Przeciez w Polsce jest taka mieszanka wybuchowa ludzi ze jesli nasza mentalnosc byłaby inna to az strach pomyslec co by sie działo, jak chcemy to ejstesmy tak zawzieci, ambitni, bojowi tylko po co skoro zarabiam 300 tys Euro rocznie i jestem ustawiony na całe zycie, toc o mam sie meczyc na boisku jak w nocy byłem w kasynie a po meczu ide sie napic...
Odpowiedz cytując
Blaszczu16
Koneser
 
 
Od: 07.2009
Skąd: Wschód

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3465
Stary 21.01.2010, 22:34
Mówią, że nadzieja matką głupich. Jeśli przeanalizujemy próby awansu do Ligi Mistrzów – najbardziej elitarnych klubowych rozgrywek piłkarskich, to idealnie pasuje to przysłowie do kibiców trzymających kciuki za polskie kluby. Oczywiście wierny fanpowinien do końca wierzyć w swój zespół i go dopingować, ale gdy na 18 edycji Ligi Mistrzów, tylko dwie próby zakończyły się awansem do fazy grupowej, to trudno o wiarę w kolejny sukces, jakim niewątpliwie byłby awans polskiego zespołu, po wielu latach posuchy, do piłkarskiego raju.
Pierwsza edycja Ligi Mistrzów została rozegrana w sezonie 1992/1993, będąc kontynuacją Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. Polskę reprezentował wtedy Lech Poznań, który zdobył mistrzostwo Polski. W pierwszej rundzie eliminacyjnej lechici pewnie pokonali Skonto Rygę u siebie 2-0. Nie roztrwonili zaliczki na Łotwie i zremisowali bezbramkowo. Taki rezultat dwumeczu dał awans do dalszej rundy. Kolejnym przeciwnikiem Kolejorza – jak nazywany jest Lech Poznań – był szwedzki IFK Goeteborg. Zespół ze Skandynawii był za silny dla ówczesnego mistrza Polski i z łatwością awansował do Ligi Mistrzów po dwóch wygranych meczach: 1-0 w Szwecji i 3-0 w Polsce.
W kolejnym sezonie walkę o puchar Ligi Mistrzów również rozpoczął zespół ze stolicy Wielkopolski – Lech Poznań. Mistrzostwo zapewnił sobie w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Po tym jak PZPN odebrał punkty drużynom Legii Warszawa i ŁKS Łódź za domniemane ustawienie wyników meczów, trofeum za mistrzostwo Polski trafiło w ręce poznaniaków. W pierwszej rundzie na drodze Lecha stanął mistrz z Izraela – Beitar Jerozolima. W Poznaniu było 3-0 dla gospodarzy. Na wyjeździe zespół z Polski również był górą wygrywając 4-2. Los chciał, że Lech w drugiej rundzie eliminacyjnej trafił na ekipę ze stolicy Rosji – Spartaka Moskwę. Rosjanie nie pozostawili żadnych wątpliwości kto jest faworytem do awansu, już w Poznaniu pokonując wysoko 5-1 Kolejorza. W Moskwie padł wynik 2-1 dla Spartaka.
Przedstawicielem naszego kraju, w eliminacyjnych bojach do najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie, w sezonie 1994/1995 była Legia Warszawa. Aby awansować musiała pokonać tylko jedną przeszkodę. Sęk w tym, że chorwacki Hajduk Split w tamtych czasach nie należał do zespołów z gatunku „chłopców do bicia”. W dwumeczu nie dał najmniejszych szans Legii. Wojskowi nie zdołali strzelić nawet honorowego gola, bo w Warszawie ulegli Chorwatom 0-1. W Splicie przegrali wysoko 0-4 i pożegnali się z marzeniami o podboju Ligi Mistrzów.
Historycznym sezonem dla polskiej piłki klubowej był 1995/1996. Pierwszym klubem z Polski, który awansował do fazy grupowej po eliminacyjnych bojach z IFK Goeteborg (1:0, 2:1) była Legia Warszawa, prowadzona przez Pawła Janasa. Tam wyprzedziła nie byle kogo w fazie grupowej. Plecy legionistów musiały oglądać takie firmy jak mistrzowie Norwegii – Rosenborg Trondheim i przede wszystkim Anglii – Blackburn Rovers. W ćwierćfinale wojskowi odpadli z Panathinaikosem Ateny (0:0 i 0:3).
Rok później wyczyn legionistów powtórzyli piłkarze łódzkiego Widzewa. W pojedynku z Broendby Kopenhaga, widzewiakom dał awans – w niezwykle dramatycznych okolicznościach, gol strzelony przez Pawła Wojtalę dopiero w 89 minucie rewanżowego meczu w Danii. Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Broendby, co dało awans Polakom, ponieważ w Łodziwygrali 2-1. Widzew nie zdołał wyjść z fazy grupowej Ligi Mistrzów, w której mierzył się z Borussią Dortmund, Atletico Madryt i Steauą Bukareszt. Warto dodać, że niemiecki zespółzdobył w tamtym sezonie puchar Ligi Mistrzów, a Widzew w dwumeczu fazy grupowej przegrał z nimminimalnie 2-1 w Dortmundzie i zremisował 2-2 w Łodzi. Natomiast gol strzelony Atletico Madryt do dziś jest rozpamiętywany nie tylko przez najwierniejszych fanów Widzewa Łódź. Dobiegała końca pierwsza połowa meczu, szybką kontrę wyprowadził bramkarz gospodarzy, podał do Marka Citki, ten pociągnął do przodu kilkanaście metrów i blisko z połowy boiskaprzelobował golkipera drużyny ze stolicy Hiszpanii. Widzew był ostatnim jak dotąd klubem z nad Wisły, który gościł w tak elitarnym gronie.
W sezonie 1997/1998 łodzianie nie zdołali powtórzyć wyczynu z poprzedniego roku. W pierwszej rundzie wprawdzie „zdemolowali” FK Neftichi z Azerbejdżanu 8:0 i 2:0, lecz w kolejnej nie dali rady włoskiej AC Parmie. Przegrali 1-3 u siebie i 0-4 we Włoszech. Siedem lat później jeden klub spadł do drugiej ligi, a drugi stanął nad krawędzią bankructwa. Historia lubi płatać figle.
W siódmej już edycji Ligi Mistrzów o sławę, wielkie pieniądze i wszelkie splendory płynące z awansu do tych rozgrywek walczył rywal zza miedzy Widzewa, ŁKS Łódź. W pierwszej rundzie los przydzielił, tak jak przed rokiem rywala z Bałkanów. ŁKS nie miał żadnych problemów z azerbejdżańskim Kapazem Ganja. Wygrał pewnie oba spotkania: 4:1 u siebie i 3:1 na wyjeździe. Schody zaczęły się dopiero w drugiej fazie eliminacyjnej, gdy na drodze stanął wielokrotny mistrz Anglii – Manchester United. Polski zespół nie miał najmniejszych szans w potyczce z tak utytułowanym klubem i przegrał 0:2 w Łodzi. W rewanżu Anglicy mogli sobie pozwolić na mniejszy wysiłek, gdyż mieli satysfakcjonującą zaliczkę z pierwszego meczu i zremisowali bezbramkowo. Jak się później okazało podopieczni trenera Marka Dziuby nie odpadli z byle kim, bo z przyszłym triumfatorem tych rozgrywek.
W 1999 roku mistrzem Polski została Wisła Kraków, ale po incydencie z nożem rzuconym w Dino Baggio przez pseudokibica, UEFA ukarała Białą Gwiazdę wykluczeniem z europejskich pucharów na rok. PZPN nie wstawił się za klubem spod Wawelu w UEFA i Wisła musiała uszanować jej decyzję. Gdy kibice Legii Warszawa zrobili ogromną zadymę w Wilnie kilka lat później wyrok był łagodniejszy, gdyż za zespołem ze stolicy wstawił się Polski Związek Piłki Nożnej. Te dwa wydarzenia pokazały jak futbolowa centrala traktowała oba kluby. Do walki o Ligę Mistrzów stanął więc rezerwowo wicemistrz kraju – Widzew. UEFA zmieniła zasady eliminacji i łodzianie zaczynali walkę o Ligę Mistrzów od drugiej rundy eliminacyjnej. Po rzutach karnych Widzew awansował do trzeciej, decydującej rundy. Tam na polski zespół czekała włoska Fiorentina. Nie miała najmniejszych kłopotów z pokazaniem miejsca w szeregu wicemistrzowi Polski. Wyniki: 3-1 i 2-0 dla Fiorentiny pokazały, że do poziomuwłoskiej piłki jeszcze nam daleko.
W kolejnym roku znów się nie udało. Tym razem nie podołała zadaniu Polonia Warszawa. Wprawdzie dwukrotnie pokonała rumuńskie Dinamo Bukareszt: 3:1 i 4:3, ale w decydującej rundzie znów oglądaliśmy porażkę w dwumeczu z greckim Panathinaikosem Ateny. Choć Polonia była najbliżej upragnionego celu, spośród polskich zespołów, które do tamtej pory nie awansowały. W Płocku – Polonia grała na stadionie Orlenu Płock, gdyż jej stadion nie spełniał wymogów UEFA – było 2-2. W rewanżu minimalnie przegrała 2-1. Wkrótce po tym meczu piłkarz Polonii Warszawa, a później Reprezentacji Polski – Emanuel Olisadebe, dołączył do pogromców Czarnych Koszul.
Pierwsze podejście Wisły Kraków. W 2001 roku los nie był łaskawy i piłkarzom Białej Gwiazdy przyszło się spotkać z Barceloną. W pierwszym meczu na Reymonta piłkarze trenera Franciszka Smudy prowadzili do przerwy, ale nadzieje na sensację odeszły równie szybko co przyszły. Wydawało się wtedy, że Kamil Kosowski – skrzydłowy ekipy spod Wawelu, nie jest wcale gorszym piłkarzem od Brazylijczyka Rivaldo, którego pensja była 200 razy wyższa niż Polaka. Przed pojedynkiem ze sławną FC Barceloną, Krakowianie pokonali skromnie 2-1 w Rydze i 1-0 na Reymonta łotewską Skonto Rygę. Następnie ulegli po pięknym meczu zDumą Katalonii 3-4 pod Wawelem. W Barcelonie nie było już tak pięknie i po słabej grze Wisła przegrała 0-1, broniąc się przez cały mecz.
Po sześciu latach od ostatniego meczu w Lidze Mistrzów powraca do boju Legia Warszawa. Stołeczny klub wylosował tego samego przeciwnika, co Wisła przed rokiem – FC Barcelonę. Nie trudno było się domyśleć, jaki musiał być wynik pojedynku z hiszpańskim potentatem. Legia nie zaprezentowała się tak dobrze na tle Dumy Katalonii jak przed rokiem Biała Gwiazda. Przegrała bezdyskusyjnie: 0:3 w Hiszpanii i 0:1 w Polsce. Liga Mistrzów znów nie dla nas.
W drugim podejściu Wisły Kraków do najlepszej ligi świata, losowanie było niezwykle łaskawe dla mistrzów Polski. Anderlecht Bruksela wydawał się przeciwnikiem w zasięgu polskiego klubu. Niestety, w przerwie letniej, między sezonami, stracił on swoje „skrzydła”. Kamil Kosowski przeniósł się do niemieckiego 1. FC Kaiserslautern, a Kalu Uche został zawieszony za niesubordynację. „Czarna Perła” Białej Gwiazdy – jak nazywały media Nigeryjczyka –odmówiła wyjścia na boisko w meczu z Omonią Nikozja. Wisła nie miała kłopotów w potyczce z cypryjskim klubem, gdyż w wyśmienitej formie był jej najlepszy zawodnik – Maciej Żurawski. Niestety Anderlecht nie był już w zasięgu piłkarzy Henryka Kasperczaka. W Belgii polegli oni 1-3. Gola w końcówce spotkania, dającego jakiekolwiek nadzieje w rewanżu, strzelił z rzutu karnego Żurawski. W Krakowie nie udało się odrobić strat. Co więcej, Wisła również u siebie przegrała. Tym razem 0-1.
Powiedzenie „do trzech razy sztuka” w przypadku Wisły Kraków i Ligi Mistrzów niestety się nie sprawdziło. A zaczęło się fantastycznie dla piłkarzy spod Wawelu. Przystępowali oni do podboju Ligi Mistrzów w sezonie 2004/2005 jako niepokonany mistrz, który od początku 2004 roku nie zaznał ligowej porażki. Wisła wzmocniła się piłkarzami podnoszącymi jakość i tak bardzo mocnej – jak na polskie warunki –drużyny. Gromiła każdego, kto stanął jej na drodze. Na pierwszy ogień poszedł mistrz Gruzji – WIT Georgia Tbilisi. W dwumeczu Biała Gwiazda strzeliła rywalom aż 11 goli. Tak mocnej drużyny Wisła dawno nie miała. Wyczekiwała na rywala, z którym się przyjdzie zmierzyć w decydującej, trzeciej rundzie eliminacyjnej. Niestety, los nie sprzyjał piłkarzom trenera Henryka Kasperczaka. Real Madryt brzmiał jak wyrok. Mimo dzielnego stawienia czoła Galaktycznym, mistrzowie Polski obeszli się smakiem przegrywając 0-2 i 1-3, odpowiednio w Krakowie i Madrycie.
W sezonie 2005/2006 Wisła, prowadzona już przez Jerzego Engela, zaczynała eliminacje od trzeciej rundy, ale jako zespół nierozstawiony. Trafiła na jednego ze słabszych z możliwych rywali - Panathinaikos Ateny. W Krakowie wicemistrz Grecji został pokonany 3:1 i szansa na awans przed rewanżem była ogromna. Po tym meczu zespół z Krakowa został wybrany drużyną tygodnia przez znany w całej Europie magazyn piłkarski „France Football”. Przed rewanżemnikt nie mówił, że będzie łatwo, gdyż stadion Wszechateńskich Koniczynek należy do jednych z najgorętszych aren piłkarskich w Europie. Wiślacy jednak zaskoczyli swojego rywala. W Atenach przez godzinę grali znakomicie, a trzech stuprocentowych okazji nie wykorzystał Marek Zieńczuk. Potem w odstępie pięciu minut Panathinaikos strzelił dwa gole. Na dwanaście minut przed końcem Radosław Sobolewski popisał się fantastycznym golem zza linii pola karnego. Jacek Gmoch – który komentował ten mecz, określił tą bramkę jako: Strzał za parę milionów. Końcówka była niczym wyjęta z greckiej tragedii. Sobolewski otrzymał czerwoną kartkę, sędzia Mike Riley nie uznał prawidłowo zdobytego gola dla Wisły na 2:2, którego autorem był Marek Penksa, a potem nie zauważył faulu na Marcinie Baszczyńskim pozwalając tym samym Panathinaikosowi na wyprowadzenie zakończonej golem kontry. W dogrywce podłamani Wiślacy stracili jeszcze gola na 4:1 po błędzie Radosława Majdana i mogli pożegnać się z Ligą Mistrzów. A było tak blisko! Łzy krakowskiego golkipera po końcowym gwizdku sędziego mówiły wszystko o tym meczu. Kibice i ludzie związani z Wisłą po tym dwumeczu byli zrozpaczeni. Ciężko było się podnieść po takim ciosie i mistrzostwo w sezonie 2005/2006 trafiło w ręce stołecznej Legii.
W drugiej rundzie eliminacyjnej Legia w niezbyt przekonującym stylu wyeliminowała islandzki Hafnarfjoerdur. Kolejną przeszkodą na drodze do Ligi Mistrzów był rywal zza południowo – wschodniej granicy - Szachtar Donieck. Zespół niewątpliwie mocny, ale mający o wiele mniejszą wartość medialną i sportową niż Real czy Barcelona. W pierwszym meczu Legia przegrała tylko 0:1 po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym dla Szachtara, ale tak naprawdę przez całe spotkanie była zespołem słabszym i niski wymiar kary zawdzięcza swojemu bramkarzowi Łukaszowi Fabiańskiemu. W rewanżu to onapierwsza strzeliła bramkę i wydawało się, że awans jest możliwy. Ale tylko przez pięć minut. Jeszcze przed przerwą było 3:1 dla Szachtara. Ostatecznie skończyło się na 3:2 i polski zespół po raz kolejny musiał pożegnać się z Ligą Mistrzów w fazie eliminacyjnej.
Po siedmiu latach hegemoni krakowsko – warszawskichklubów na krajowym podwórku, niespodziewanie mistrzostwo Polski wywalczyło Zagłębie Lubin. Lubinianie do ostatniej rundy walczyli o miano najlepszego zespołu w kraju z GKS-em Bełchatów. Zagłębie w drugiej rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów było pozbawione atutu w postaci rozstawienia. Miedziowi mieli za niski współczynnik punktowy UEFA i w drugiej rundzie musieli stawić czoła mocnej i bogatej Steaua Bukareszt. Trener ówczesnych mistrzów Polski – Czesław Michniewicz, w pierwszym meczu w Lubinie ustawił swój zespół bardzo zachowawczo. Zastosował taktykę „diamentu”. Taktyka ta zakładała grę czterema obrońcami w linii, dwoma środkowymi pomocnikami ze skłonnością do gry defensywnej, trzema ofensywnymi graczami, z czego dwóch pełniło rolę skrzydłowych, oraz jednym wysuniętym napastnik. W wykonaniu Zagłębia taktyka ta nie zdała egzaminu, bo przegrało u siebie 0-1. Pomny klęski swej taktyki przed tygodniem trener Czesław Michniewicz ustawił mistrzów Polski ofensywnie. I co nie powinno nikogo dziwić, okazało się, że piłkarze trenera Gheorge Hagiego są jak najbardziej do ogrania. Odważna, a przede wszystkim pozbawiona tak irytującej w Lubinie bojaźni, gra Macieja Iwańskiego i spółki przyniosła skutek po pół godzinie gry. Najpierw Manuel Arboleda huknął zza pola karnego w słupek, a chwilę potem wykazał się sporym refleksem w polu karnym gospodarzy i przytomnie odegrał piłkę do Michała Stasiaka, który z metra wpakował ją do siatki. Wielka szkoda, że Zagłębiu ochoty na atakowanie wystarczyło jeszcze tylko na kilka akcji. Szczególnie, że kilka minut później było już 1:1. Zaspała obrona z Arboledą na czele, a bramkarz Michal Vaclavik nie miał nic do powiedzenia po strzale Banela Nicolity. Bramkowy remis nie oznaczał końca świata. Zagłębie potrzebowało przecież ledwie jednego trafienia do pełni szczęścia - awansu. Zabrakło jednak nie tylko umiejętności, także szczęścia. Vaclavik, jeden z bohaterów lubinian w poprzednim sezonie, po wydawać się mogło niegroźnym strzale sparował piłkę najgorzej jak tylko mógł, prosto pod nogi Dorela Zahariiego, który z zimną krwią wykorzystał prezent lubińskiego bramkarza. Kolejny raz kibice w Polsce musieli powiedzieć: Może za rok się uda?
W sezonie 2008/2009 Wisła Kraków piąty już raz pukała do bram najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na świecie. Podopieczni trenera Macieja Skorży nie mieli szczęścia w losowaniu przeciwnika w drugiej rundzie eliminacyjnej jak i w trzeciej. O ile Beitar postraszył Krakusów w Jerozolimie wygrywając 2-1, to już na Reymonta klub z Azji dostał solidną lekcję futbolu. Biała Gwiazda od początku rzuciła się na rywala, jak wygłodniały lew na swą ofiarę i pokonała Beitar 5-0. Niektórzy przez całą swoją karierę piłkarską marzą o zagraniu z FC Barceloną. Nie wszystkim jednak jest dane zmierzyć się z tak wielkim klubem. Wiśle udało się to czterokrotnie. W 2001 roku i w 2008. Niestety, nie zdarzył się cud. Wisła, tak jak siedem lat wcześniej, przegrała w dwumeczu z Dumą Katalonii. Na osłodę pozostało jej zwycięstwo w Krakowie 1-0 po golu Clebera. Tak oto Wisła została pierwszym polskim klubem w historii, który pokonał w meczu o stawkę zespół ze stolicy Katalonii.
Aktualny sezon jest najgorszym w historii występów polskich klubów w eliminacjach Champions League. Wisła Kraków skompromitowała nie tylko siebie, lecz całą polską piłkę nożną. Po reformie europejskich pucharów przez prezydenta UEFA – Michela Platiniego, szansa awansu do tak upragnionej Ligi Mistrzów, ze statystycznego punktu widzenia znacznie wzrosła. W decydującej rundzie wiślacy nie musieli się obawiać, że wylosują któregoś z potentatów światowej piłki. Z całym szacunkiem dla Olympiakosu Pireus, Slavii Praga, Levskiego Sofia, Partizana Belgrad czy FC Kopenhagi, ale te zespoły dysponowały o wiele mniejszym potencjałem niż Real, Barcelona, czy Manchester United. Niestety, nie było dane walczyć Wiśle z jednym z potencjalnych przeciwników w 4 rundzie eliminacyjnej. Piłkarze spod Wawelu „popłynęli” już na pierwszej przeszkodzie. Po wymęczonym remisie 1-1 w Sosnowcu, na wyjeździe przegrali 0-1. Po wylosowaniu estońskiej Levadii Tallin słychać było głosy zadowolenia. Że blisko, że łatwy przeciwnik, grający w pół amatorskiej lidze. Niestety, Levadia boleśnie nauczyła nas, że nikogo nie należy lekceważyć. Na piłkarzy spod Wawelu spadła lawina krytyki ze strony mediów, dziennikarzy i ludzi związanych z rodzimą piłką. Franciszek Smuda nazwał tą porażkę skandalem. Wisła nie dość, że straciła uznanie i szacunek u wielu kibiców, to na dodatek utraciła około dwóch milionów euro z samego awansu do 4 rundy eliminacyjnej. Spodziewano się rewolucji w kadrze i sztabie trenerskim. Właściciel Wisły i „Telefoniki Kable” Bogusław Cupiał zachował jednak zimną krew i wstrzymał się ze „ścinaniem” głów. W ostatecznym rozrachunku posadę stracił tylko dyrektor sportowy Jacek Bednarz. Od tego czasu minęło już pół roku, a „smród” po Levadii nadal ciągnie się za klubem z grodu Kraka. Levadia będzie się śnić wszystkim sympatykom Wisły Kraków, piłkarzom i właścicielowi klubu jeszcze przez wiele miesięcy, a może nawet lat. Małym usprawiedliwieniem dla zawodników może być brak atutu w postaci stadionu, gdyż jest w remoncie. Obiekt w Sosnowcu w niczym nie przypomina stadionupiłkarskiego i nie może się równać z atmosferą na Reymonta 22.
Nasuwa się pytanie, czemu prawie czterdziestomilionowy kraj na swojego przedstawiciela w Lidze Mistrzów musi czekać aż tak długo? Powodów takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka.
Od sezonu 1994/1995 Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA) zwiększyła ilość uczestników grających w Lidze Mistrzów z 8 do 16. Trzy lata później w sezonie 1997/1998 z 16 do 24 zespołów, a w kolejnych latach tą liczbę podwyższono do 32 (od 1999/2000). W przypadku najlepszych lig w Europie drużyny, które zajęły drugie, trzecie a nawet czwarte miejsce w swoich ligach mogły zaczynać batalię o Ligę Mistrzów w eliminacjach, a co niektóre zespoły nawet w grupach. To spowodowało wylosowanie w eliminacjach takich zespołów jak Real Madryt, czy trzykrotnie FC Barcelonę, mimo że te zespoły w tamtych sezonach nie reprezentowały swojego kraju jako mistrz.
W takich pojedynkach tylko głupiec mógł śmiało stawiać na polskie kluby w bataliach z czołowymi zespołami, nie tylko w Europie, ale też na świecie.
Drugim powodem niepowodzeń są budżety polskich klubów. Takie zespoły jak Wisła Kraków, czy Legia Warszawa dysponują rocznym budżetem w wysokości 7-8 milionów euro, co przy budżecie Realu około 381 milionów, (ale funtów) jest kroplą w morzu potrzeb. Najczęściej losowany przeciwnik – FC Barcelona to klub o budżecie szacowanym w 2009 roku na około 405 milinów euro. To jest przepaść, nawet takie ekipy jak Anderlecht Bruksela, Panathinaikos Ateny, Szachtar Donieck czy Steaua Bukareszt mają około dziesięciokrotnie większy budżet od najbogatszych w polskiej lidze. Powiadają, że pieniądze nie grają, ale gdy klub dysponujący wielkimi pieniędzmi, może sobie pozwolić na kupno piłkarza z najwyższej półki, to w takim pojedynku polski „kopciuszek” nie ma większych szans.
Michel Platini od sezonu 2009/2010 zreformował Ligę Mistrzów, czym ułatwił drogę zespołom z takich krajów jak Polska. Czy aby na pewno? Jeśli nie zaczniemy podchodzić z szacunkiem do każdego przeciwnika, nawet największego „kelnera”, to częściej mogą zdarzać się takie mecze jak Wisły z Levadią Tallin. Niby każdy uważa, że poziom rodzimej ligi sięgnął dna, ale jak przychodzi losowanie przeciwnika w eliminacjach to nikt sobie nie wyobraża odpadnięcia z klubem pokroju Levadii Tallin. W tym momencie powinniśmy zadać sobie pytanie. Czy my jesteśmy już na dnie i czy mamy prawo patrzeć z góry – nie do pomyślenia wydawać by się mogło jeszcze kilka lat temu – na zespoły nawet z najniższej europejskiej półki?
Nie warto jednak płakać długo nad rozlanym mlekiem. Należy szukać sposobu na awans do Ligi Mistrzów już w najbliższym sezonie. Najbliżej tego celu jest jak na razie Wisła Kraków, która przezimuje po 17 kolejkach na fotelu lidera z przewagą pięciu punktów nad drugą Legią. Światełkiem w tunelu może być atut, którego Biała Gwiazda jeszcze nigdy nie miała w walce o Ligę Mistrzów. W lecie zostanie oddany stadion, który będzie mógł pomieścić ponad 30 tysięcy zagorzałych fanów zespołu. Nie ma co ukrywać, że kibice z Krakowa, są dwunastym zawodnikiem Białej Gwiazdy. Doping takiej ilości widzów może wywołać wśród piłkarzy taką adrenalinę i moc, że nie będzie im straszny żaden przeciwnik. Niezwykle ważne są też transfery do klubu już zimą. Nowi piłkarze będą mieć czas na zgranie się z zespołem przez pół roku.
Nam, zwykłym, szarym kibicom pozostaje wiara w to, że w końcu się uda, nie tylko uchylić bramy Ligi Mistrzów, ale i otworzyć je na oścież.
Odpowiedz cytując
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3466
Stary 21.02.2010, 10:00
czy ktoś z Was sie może orientuje czy w nastepnych eliminacjach do ligi mistrzów Polski zespół będzie rozstawiony w 3 rundzie i trafi na teoretycznie łatwiejszego rywala (np.Debreczyn) czy już tak dobrze nie będzie i czeka ktoś bardzo mocny ?
Odpowiedz cytując
bbbnba
Senior Member
 
Od: 09.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3467
Stary 21.02.2010, 11:41
Cytat:
W 1999 roku mistrzem Polski została Wisła Kraków, ale po incydencie z nożem rzuconym w Dino Baggio przez pseudokibica, UEFA ukarała Białą Gwiazdę wykluczeniem z europejskich pucharów na rok. PZPN nie wstawił się za klubem spod Wawelu w UEFA i Wisła musiała uszanować jej decyzję. Gdy kibice Legii Warszawa zrobili ogromną zadymę w Wilnie kilka lat później wyrok był łagodniejszy, gdyż za zespołem ze stolicy wstawił się Polski Związek Piłki Nożnej. Te dwa wydarzenia pokazały jak futbolowa centrala traktowała oba kluby.
Nie powinno sie porownywac tych dwoch wydarzen, skoro w Krakowie ucierpial pilkarz, a jak wiadomo sportowcy sa szczegolnie chronieni przez UEFA. Jestem przekonany, ze gdyby w Wilnie, ktorys z zawodnikow dostal w glowe zablakanym kamieniem, to konsekwencje tego czynu bylyby takie same, jak w przypadku Wisly. Zreszta, na logike, co bardziej szokuje: 1) awatura na murawie, w ktorej nikt powaznie nie ucierpial? Poza tym nie byla to jakas wyjatkowa sytuacja, skoro takie akcje zdarzaja sie nawet dzis w zachodnich ligach, czy 2) noz rzucony w glowe jednego z lepszych wloskich pilkarzy?

Cytat:
W pierwszej rundzie los przydzielił, tak jak przed rokiem rywala z Bałkanów. ŁKS nie miał żadnych problemów z azerbejdżańskim Kapazem Ganja.
Zakaukazie, a nie Balkany.
Cytat:
wolę przegrać ponownie z potęgą typu Varelenga byleby Lech nie wyszedł z grupy
Odpowiedz cytując
szczepanwislak
Senior Member
 
 
Od: 09.2009
Skąd: Rzeszów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3468
Stary 21.02.2010, 12:10
Aj przykro trochę , że obecnie to się w Europie wcale nie liczymy. Marzy nam sie od lat ta LM ale widać w każdym sezonie , że obecność wśród najlepszych drużyn Europy jest nie dla nas.. Najbliżej było Wiśle w dwumeczu z Panathinaikosem , każdy z nas to pamięta i każdy na samą myśl o tym meczu jest rozczarowany , zawiedziony , obarczony niedosytem. Ale cóż liczy się teraz to co jest i to co będzie. Ale nie ma sie co łudzić. Nie mamy nawet drużyny na ligę europejską..
'' Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasami i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych podania ręki. ''

Henryk Reyman
Odpowiedz cytując
tofik
Senior Member
 
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3469
Stary 21.02.2010, 12:32
Przykro to mówić, ale kariera Wisły w pucharach to seria okrutnych wtop.
..
Odpowiedz cytując
szczepanwislak
Senior Member
 
 
Od: 09.2009
Skąd: Rzeszów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3470
Stary 21.02.2010, 12:54
no w sumie racja , nie licząc tych spotkań z Realem i Barceloną
'' Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasami i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych podania ręki. ''

Henryk Reyman
Odpowiedz cytując
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3471
Stary 21.02.2010, 21:09
tofik napisał(a):Wyświetl post
Przykro to mówić, ale kariera Wisły w pucharach to seria okrutnych wtop.

Ty tak na serio ? Czy może wpis po sobotniej balandze ? Kup sobie książkę o Wiśle w pucharach i poczytaj. I więcej nie pisz już takich bredni.l
Odpowiedz cytując
tofik
Senior Member
 
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3472
Stary 22.02.2010, 17:37
Gwiaździsty napisał(a):Wyświetl post
Ty tak na serio ? Czy może wpis po sobotniej balandze ? Kup sobie książkę o Wiśle w pucharach i poczytaj. I więcej nie pisz już takich bredni.l
Na świecie mnie wtedy nie było. Pisze ze swojej perspektywy. Nieobiektywnej.
I poczytam, chętnie
..
Odpowiedz cytując
Zbychu
Senior Member
 
 
Od: 11.2006
Skąd: historycznie z Małopolski

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3473
Stary 03.05.2010, 15:32
Biorąc pod uwage to co Witek pisał w temacie rankingowym ze względów na rozstawienia znów skończymy rozgrywki pucharowe przed wrześniem.Ja mam jednak nadzieje że sytuacja powtórzy się do tej z zeszłego roku i przynajmniej jedna polska drużyna będzie walczyć z honorem o awans do grupy Ligi Europejskiej jak rok temu Lech z Brugią.
By dostawać więcej od życia, dawaj więcej od siebie.
Odpowiedz cytując
crazykaro
Senior Member
 
 
Od: 01.2007
Skąd: Królewskie Miasto Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3474
Stary 09.05.2010, 12:37
Wit.Ek.
Cytat:
Słuchajcie. Istnieje już temat o rankingach o rozstawieniach i znajduje się on tu
http://wislakrakow.com/forum/showthread.php?t=6055

Istnieje tez temat o wyczynach w europejskich pucharach i znajduje się on tu
http://wislakrakow.com/forum/showthr...t=989&page=117

Posty zostały przeniesione do tematu o rankingach

Temat zamykam
A ja uważam że powinien być temat o Wiśle w europejskich pucharach osobny od tego o Polskich drużynach w europejskich pucharach tak jak rok temu był temat "Wisła w europejskich pucharach 2009/2010"
Odpowiedz cytując
Ravers
Senior Member
 
 
Od: 04.2010
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3475
Stary 09.05.2010, 12:44
Mimo nie rozstawienia w III rundzie kwalifikacji wszyscy poza Anderlechetem są w naszym zasięgu.Jeśli zagramy tak jak ostatnio z legią tzn. pełen luz psychiczny,gra z klepki,szybkość podejmowania decyzji,to o przejście III rundy nawet z brakiem rozstawienia jestem spokojny.
Odpowiedz cytując
Blade'S
Member
 
Od: 01.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3476
Stary 09.05.2010, 13:02
Najpierw Ravers do tej III rundy trzeba dojść... I polecam zwrócić uwagę, iż w tej III rundzie nie będzie czekała Legia, tylko zespół o wiele od Legii lepszy, z którym zagrać tak jak z Legią będzie zadaniem bardzo trudnym.
Odpowiedz cytując
dynek.pl
Senior Member
 
 
Od: 03.2003
Skąd: Sandomierz/Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3477
Stary 09.05.2010, 14:38
Ravers napisał(a):Wyświetl post
Mimo nie rozstawienia w III rundzie kwalifikacji wszyscy poza Anderlechetem są w naszym zasięgu.Jeśli zagramy tak jak ostatnio z legią tzn. pełen luz psychiczny,gra z klepki,szybkość podejmowania decyzji,to o przejście III rundy nawet z brakiem rozstawienia jestem spokojny.
taaa, przyklad Levadii pokazal, ze tak slabych druzyn jak Legia wczoraj w pucharach sie uswiadczysz - przynajmniej nie z naszym wspolczynnikiem
Puchar jest na5z!
Odpowiedz cytując
Wit.Ek.
Rankingowy ekspert
 
 
Od: 03.2003
Skąd: z Krakowa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3478
Stary 09.05.2010, 15:20
crazykaro napisał(a):Wyświetl post
Wit.Ek.


A ja uważam że powinien być temat o Wiśle w europejskich pucharach osobny od tego o Polskich drużynach w europejskich pucharach tak jak rok temu był temat "Wisła w europejskich pucharach 2009/2010"
Temat ponownie otwarty...
Odpowiedz cytując
crazykaro
Senior Member
 
 
Od: 01.2007
Skąd: Królewskie Miasto Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3479
Stary 09.05.2010, 15:55
Wit.Ek. napisał(a):Wyświetl post
Temat ponownie otwarty...
Dziękuje
Odpowiedz cytując
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3480
Stary 09.05.2010, 16:22
poziom naszej ligi obniża sie co roku , myśle że tej sytuacji trzeba sie będzie sporo nabiegac już w pierwszej i drugiej rundzie kwalifikacyjnej do ligi Europejskiej czy ligi Mistrzów.
Odpowiedz cytując

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park Sportowy (moderowane)

Odpowiedź

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 17:47.