|
W Gdańsku w roli trenera Wisły zadebiutował nowy-dawny Henryk Kasperczak, ale w ciągu dwóch dni pracy z drużyną mistrza Polski nie odmienił jej wiosennego oblicza. Był to czwarty mecz w tym roku(a w zasadzie piąty licząc sparing z Zagłębiem) w którym "Biała Gwiazda" nie zdobyła gola. W rewanżu będziemy jednak faworytem. Zanim do niego dojdzie, obie jedenastki zmierzą się w sobotę w Krakowie w meczu ligowym. Czyli czekają nas dwa mecze na Hutniku z tym samym zespołem. Zobaczymy jak w tym rzecz można dwumeczu w przeciągu paru dni wypadną nasi piłkarze. Fajnie było by te mecze wygrać i pokazać Lechii , że jeszcze długo nie będą mogli się z nami równać. Wierze w to bo akurat ten przeciwnik nam leży. Nie liczę tutaj akurat już wczorajszego meczu , zresztą i tak to my prowadziliśmy grę i przy lepszej skuteczności w dwóch dobrych okazjach powinniśmy rozstrzygnąć losy tego spotkania na swoją korzyść.Ale wróćmy do meczu :Inauguracyjny mecz mistrzów Polski pod wodzą trenera Henryka Kasperczaka, który w poniedziałek przejął drużynę, nie zakończył się pierwszym na wiosnę zwycięstwem naszych kopaczy ani strzeleniem przez nich pierwszego w tym roku gola. Do przerwy gra toczyła się pod zdecydowane dyktando Wisły, bez większych przeszkód ze strony Lechii rozgrywaliśmy piłkę na połowie gospodarzy, a w ofensywne akcje zaangażowanych było zdecydowanie więcej piłkarzy niż w analogiczne zagrania gospodarzy. Z tej przewagi niewiele jednak wynikało, a najlepsze sytuacje stworzyliśmy po stratach piłki gdańskiego zespołu. W 28. minucie Georgi Christow odebrał piłkę Łukaszowi Surmie i w polu karnym Lechii doszło do niesamowitego zamieszania. Wiślacy oddali pięć strzałów z rzędu i tylko heroicznej postawie Pawła Kapsy i Sergejsa Kożansa, blokujących najgroźniejsze strzały Piotra i Pawła Brożków, gospodarze mogą zawdzięczać, że nie stracili gola. Nie licząc tu także pudła w początkowej fazie meczu , gdzie nasz nowy napastnik mógł lepiej uderzyć w piłkę , a ta kto poleciała wysoko nad bramką. Szkoda również tej drugiej okazji sprzed końca pierwszej połowy. Zauważyłem ostatnio , że Paweł często próbuje dogrywać do zawodników niż decydować się na strzał. Kiedyś to inaczej u niego wyglądało. W drugiej połowie tempo zdecydowanie spadło i na boisku nie działo się nic godnego uwagi. Jedynie w doliczonym czasie gry piłkarze Lechii po tym wolnym pośrednim mogli nam nieco napędzić strachu. Także na plus dla naszych dodałbym to , że nie pozwolili Lechii na oddanie nawet strzału. Jakby nie błąd sędziego do nie uderzali by ani razu na nasza bramkę. Oceniam to spotkanie jako nasze najlepsze w tym roku ale znów niestety bez tego potrzebnego nam błysku.
Ostatnio edytowane przez szczepanwislak : 18.03.2010 o godz. 17:15.
'' Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasami i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych podania ręki. ''
Henryk Reyman
|