The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Wisła Kraków > Wisła Kraków - piłka nożna
Nazwa użytkownika
Hasło


Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny.

 
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
Prev Poprzedni post   Następny post Next
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11
Stary 25.04.2026, 09:37
Wisła - Puszcza 2:2. Dobry mecz z problem w bramce, skandalicznym sędziowaniem i kilkoma prezentami dla rywali

Wisła zremisowała z Puszczą Niepołomice 2:2 w meczu, który zostawia po sobie uczucie sporego niedosytu. I to nie dlatego, że drużyna zagrała słabo. Wręcz przeciwnie. Mimo osłabień, wymuszonych roszad i dalekiego od optymalnego zestawienia kilku pozycji, był to jeden z lepszych jakościowo występów Wisły w tej rundzie. Było więcej odwagi, więcej gry, więcej prób wejścia w kombinację, więcej piłkarskiej treści niż w wielu poprzednich spotkaniach.

Problem polega na tym, że w piłce można budować akcje, przesuwać blok, szukać przewag, grać odważnie, a potem jednym lub dwoma błędami indywidualnymi rozwalić sobie całą robotę jak majster, który położył piękną podłogę, po czym wylał na nią wiadro betonu.
I właśnie to zrobiła Wisła.

Nie ustawienie lewej strony było głównym powodem straty punktów, choć ono również drużynie nie pomogło. Zestawienie Krzyżanowski - Lelieveld na lewej flance od początku wyglądało jak układ wymuszony bardziej sytuacją kadrową niż rzeczywistą logiką boiskową. Szczególnie w pierwszej połowie brakowało tam automatyzmów, dobrej komunikacji i naturalnego podziału ról. Wisła straciła sporą część atutów, które zwykle dają Lelieveld i Bozić, bo obaj grali w rolach nie do końca dla siebie optymalnych. Holender nie mógł tak swobodnie wykorzystywać swoich zalet w rozegraniu z głębi, a Bozić, przesunięty na prawą stronę i ustawiony inaczej niż zwykle, również musiał szukać wpływu na grę w mniej naturalnych sektorach.

Ale to nie ta lewa strona przesądziła o wyniku.

Przesądziły błędy indywidualne. Duże, ciężkie, brzemienne w skutki. Przede wszystkim Patryka Letkiewicza. Przy obu straconych bramkach nasz bramkarz mógł i powinien zachować się lepiej. To nie były sytuacje z kategorii „bez szans”. To były momenty, w których od bramkarza oczekuje się stabilności, refleksu, lepszej reakcji i większej pewności. Letkiewicz po raz kolejny pokazał, że potrafi rozegrać niezły mecz, ale nie jest zawodnikiem stabilnym. Raz wygląda przyzwoicie, innym razem wraca wersja, przy której obrona zaczyna wyglądać, jakby grała z polem minowym za plecami.

Jeśli Wisła awansuje do Ekstraklasy, sprowadzenie mocnego, pewnego i stabilnego bramkarza numer jeden powinno być absolutnym obowiązkiem. Nie dodatkiem. Nie opcją. Obowiązkiem. Letkiewiczowi na razie zbyt wiele brakuje, aby można było na nim opierać całościowo grę defensywną. Na wyższym poziomie takie błędy będą kosztować jeszcze więcej.

Bardzo słaby mecz rozegrał również Grujcić. Był wolny, spóźniony, przegrywał pojedynki główkowe i podejmował złe decyzje. To nie był ten Grujcić, który potrafi ustawić się, wygrać walkę bark w bark, dobrze wprowadzić piłkę i dać drużynie spokój. Tym razem częściej sam dokładał nerwowości.

Przeciętnie zaprezentował się też Giger. Nadal potrafił wygrywać pojedynki w destrukcji, ale nie był już tak pewny, jak przez dużą część sezonu. Brakuje mu też wkładu w ofensywę. Gdy w defensywie nie jest bezbłędny, ta jego ograniczona ofensywna użyteczność staje się jeszcze bardziej widoczna.

Na tle tej defensywnej szarpaniny najlepiej wyglądał Mariusz Kutwa. Dynamiczny, agresywny, aktywny, skoncentrowany. Nie popełniał błędów, które rozsypują drużynie wynik. Miał sporo udanych interwencji i kilka razy dobrze czytał zamiary rywali. To był prawdopodobnie jego najlepszy występ od dłuższego czasu. Nie było fajerwerków dla estetyków z notesikiem, ale była konkretna, uczciwa, obrończa robota.

Krzyżanowski zostawił po sobie mieszane wrażenie. Asysta oczywiście działa na jego korzyść i trzeba ją uczciwie odnotować. Były też momenty pozytywne. Natomiast zdarzały mu się wpadki nie tylko we współpracy z Leileveldem, a jakościowo wciąż nie wygląda to jak poziom zawodnika wyraźnie wykraczającego ponad pierwszą ligę. Jest progres, są lepsze fragmenty, ale nadal więcej tu solidnego pierwszoligowego materiału niż piłkarza, na którym można bez większego ryzyka oprzeć już teraz bok obrony w mocniejszej lidze.

W drugiej linii było znacznie więcej dobrego niż w ostatnich meczach. Najlepiej prezentowali się James Igbekeme i Marko Bozić, bardzo dobrze wyglądał również Kacper Duda.

Igbekeme zagrał bardzo wartościowy mecz. Kapitalnie zbierał drugie piłki, czytał grę, przecinał akcje Puszczy i szybko reagował na straty. Do tego nieźle rozgrywał, potrafił przyspieszyć akcję i posłać sensowne podanie progresywne. Był zawodnikiem, który daje drużynie dynamikę w środku pola oraz spokój i pewność w odbiorze czy asekuracji. Nie tylko biega, ale też rozumie, gdzie trzeba być i kiedy trzeba tam być. A to w Wiśle bywa czasem towarem bardziej deficytowym niż święty spokój przy prowadzeniu.

Bozić po raz kolejny pokazał, jak duży ma luz techniczny. Świetnie czuje się na małej przestrzeni, szuka pojedynków, potrafi utrzymać piłkę pod presją i wymuszać faule. Nawet grając na prawej stronie, był groźny i aktywny. Umie wyprowadzać rywali w pole tak, jakby zapraszał ich do tańca, po czym zostawiał z rachunkiem przy stoliku. To piłkarz, którego potencjał wykracza daleko poza poziom pierwszej ligi. Takich zawodników w tej lidze nie ma wielu.

Duda również zasługuje na pochwałę. Był aktywny, kilka razy dobrze pokazał się do gry, skutecznie utrzymywał się przy piłce, gdy była taka potrzeba, i ją zastawiał oraz miał momenty, w których dawał Wiśle pożytek w rozegraniu. Nie wszystko było idealne, ale w porównaniu z wieloma wcześniejszymi występami można mówić o udanym meczu.

Mimo gry na nie swojej pozycji pozytywnie zaprezentował się też Julian Lelieveld. Widać u niego inteligencję bez piłki, dobre rozumienie przestrzeni i umiejętność gry kombinacyjnej. Nawet w mniej naturalnej roli potrafił znaleźć sensowne rozwiązania w ataku pozycyjnym. Przypomniał, że potrafi efektownym zwodem oszukać rywala i stworzyć sobie przestrzeń do rozegrania. To technicznie bardzo dobrze wyszkolony zawodnik. Owszem, parę podań było zbyt lekkich i mogło irytować. Brakowało też dobrej komunikacji z Krzyżanowskim. Ale mimo tego Lelieveld znów pokazał, że ma piłkarską jakość, której w Wiśle po prostu nie wolno lekceważyć.

Swoją szansę wykorzystał Erwin Omić. Nie był to występ spektakularny, ale bardzo solidny i obiecujący. Omić przypomniał, że ma groźny strzał z dystansu, całkiem sporo widzi, potrafi ustawić się w destrukcji i ma pojęcie o rozegraniu. W pełnej formie może być dla Wisły naprawdę cennym zawodnikiem, zwłaszcza w meczach, w których trzeba rozruszać środek pola i dołożyć uderzenie z dalszej odległości.

Na pochwałę zasługuje również Fred Duarte. Jako napastnik daje drużynie więcej jakości niż jako skrajny pomocnik. Był aktywny, naciskał obrońców, nie unikał pojedynków i kolejny raz strzelił gola. To jest dokładnie ten typ pracy, którego Wisła potrzebuje z przodu. Nie statysta, nie zawodnik od czekania na idealną piłkę, tylko ktoś, kto potrafi być w meczu, wymusić błąd, powalczyć i finalnie dołożyć konkret.

Bardzo dobrą zmianę dał Jordi Sánchez. Powrót po kontuzji od razu z golem to scenariusz bardzo pozytywny. Hiszpan pokazał siłę, umiejętność ustawienia się, grę ciałem i dobrą reakcję w polu karnym. Wisła potrzebuje takiego napastnika. Silnego, niewygodnego, dobrze grającego w powietrzu, zdolnego przepchnąć obrońcę i znaleźć się tam, gdzie piłka może spaść. Jeśli Sánchez będzie zdrowy, może być bardzo ważnym elementem końcówki sezonu.

Zmiennicy nie dali jednak wyłącznie pozytywów. Mikulec tym razem nie wniósł oczekiwanego impulsu. Nie był to występ, po którym można go mocno chwalić. Wszedł, ale nie zmienił dynamiki meczu na tyle, by zasłużyć na wysoką ocenę.

Wisła nie zagrała złego meczu. Przeciwnie, grała dzielnie, momentami naprawdę sensownie i jakościowo lepiej niż w wielu wcześniejszych spotkaniach tej rundy. Było w tym sporo piłki, sporo charakteru i kilka wartościowych indywidualnych występów. Ale jednocześnie drużyna sama podłożyła sobie nogę. Błędy Letkiewicza, słaby występ Grujcicia, niepewność w defensywie i problemy komunikacyjne na lewej stronie sprawiły, że zamiast zwycięstwa mamy remis.

Swoją niemałą cegiełkę dołożył do tego skandalicznie sędziujący arbiter, który nie tylko dopuszczał do momentami brutalnej gry ze strony zawodników Puszczy, ale i dbał o to, aby nie spotkała ich żadna konsekwencja w postaci czerwonych kartek, na które przynajmniej dwukrotnie zasłużyli. To, że nie wyleciał z boiska na przykład Przybyłko po faulach na Bozicu, jest ogromnym skandalem.

To są dwa stracone punkty. Nie przez brak walki. Nie przez kompletną degrengoladę w grze. Przez błędy, które na tym poziomie nie powinny się zdarzać w takiej skali.
Teraz nie ma już miejsca na filozofowanie. Trzeba wygrać w Rzeszowie. Wisła nadal ma jakość, nadal ma piłkarzy zdolnych przesądzać mecze, ale musi ograniczyć prezenty pod własną bramką.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Wisła Kraków > Wisła Kraków - piłka nożna

 

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 12:29.