ciacho napisał(a):

|
Sobol Sobolem, ale k... kto tym piłkarzom zabrania celnie dośrodkować chociaż raz na 10? Dlaczego żaden z piłkarzy nie potrafi celnie wrzucić że stojącej piłki? Kto zabraniał Baenie przy jego chyba 6 wejściach w pole karne chociaż raz podać do kolegi, a nie do zawodnika Zagłębia? Kto przeszkadzał Goku i Alfaro trafiać w bramkę z 16 metra, a nie 16 metrów nad bramką? Villar? On miał jakiś udany drybling? Gra Szota i Junki? Czy oni zrobili jaka akcję na obieg na skrzydle? 100 dośrodkowań z różnych od początku sezonu i 2 bramki...
|
Nikt im nie zabronił, ale nikt im też nie pomógł. To już enty za Sobola mecz, w którym przeciwnik cofa się głęboko (nawet ośmiu-dziesięciu graczy w szesnastce), a Wisła wali głową w mur. W dodatku jest w tym tak przewidywalna, że pewnie co sprytniejsi zgromadzili już u buka fortunę. Przecież nawet zmiany można by obstawić, gdyby były w ofercie, bo nie dość, że wiadomo, kto wejdzie, to jeszcze - kiedy to się mniej wiecej stanie.
Przy tak cofniętym przeciwniku nawet Real czy Manchester City czasem się męczą. Tylko że tam chyba są na to przygotowane scenariusze - zmiany tempa, wciąganie przeciwnika. U nas wszystko tak jednostajne i monotonne, że można zasnąć. Dotychczas wygrywaliśmy głównie z drużynami, które idą na wymianę ciosów. Zresztą było to już pisane tutaj ze sto razy.
Do meczu z Podbeskidziem ten projekt jeszcze jako tako się bronił. Podbeskidzie można było uznać za wypadek przy pracy - wiadomo: czerwona i wielka spina w Bielsku. Ale to, co wydarzyło się dzisiaj, powinno zamknąć rozdział pt. Wisła Sobola. Tym bardziej po tej "specyficznej" konferencji.