Drozd napisał(a):

|
Ale tak to miało wyglądać już trzy lata temu, tylko zamiast zdać się na mądrzejszych, boski Błaszczykowski sam zaczął decydować o wszystkim i wszystko zajebał. Po czym bezczelnie przyznał się jedynie do "złapania kontuzji".
|
To, co proponuję, to zostawienie całkowicie na boku kwestii tego, kto zaje*ał (mimo iż każdy pewnie zauważył, że od pół roku jeździłem po decyzjach podejmowanych przez trio dosyć ostro) i przejście wreszcie do etapu co zrobić, żeby to naprawić. To już raczej tej etap, w którym trzeba powoli przyzwyczajać się do tego, że potrzebne będzie kolejne pospolite ruszenie, które tym razem fajnie byłoby zrobić tym razem z głową, a nie czekać do ostatniej chwili i znowu liczyć na ułańską fantazję i emocje.
Cytat:
|
To co proponujesz musi się zacząć od wypieprzenia tego za przeproszeniem szkodnika ...
|
Cała zabawa w tym, że nie ma żadnego problemu w tym, żeby każdy ze starego trio czy nowego trio, czy wreszcie socios i drobnych akcjonariuszy w tym scenariuszu został. I dołożył swoją cegiełkę do "sanacji" klubu. Nawet czysto matematycznie Kuba prędzej czy później w tej wersji utraci jednoosobową kontrolę nad klubem, bo będzie miał za mały pakiet, a i prawdopodobieństwo tego, że taka struktura będzie tępo akceptować każdy jego pomysł drastycznie spadnie. Jednocześnie pozwoliłoby mu to wyjść z całej sytuacji z twarzą, co akurat w przypadku jego charakteru może być czynnikiem kluczowym.
Po prostu to jest już ten etap, w którym trzeba rzeźbić z tego, co się ma i wybierać najkorzystniejsze ścieżki uwzględniając wszystkie niefajne okoliczności.
Alternatywą jest czekanie na księcia, który pewnie nigdy się nie znajdzie. Bądź liczenie, że obecni właściciele ogarną sami sytuację, w pełnej zgodności między sobą poddając swoje silne charaktery dobru klubu, przyznając się do błędów i dorzucając swoje pieniądze (których już za wiele nie mają). Jak ktoś chce wierzyć w ten scenariusz, to spoko, ja wolę szukać wyjścia z sytuacji.