MaLk napisał(a):

Ano właśnie. Bo nawet ktoś, kto całą karierę przebimbał w polskiej ekstraklapie i nie był zmuszony do wysiłku może się dostosować i może ostatecznie wyjść na wyższy pułap, ale tego się nie da zrobić z dnia na dzień czy z miesiąca na miesiąc.
Szczególnie jaskrawo widać to na przykładzie "gwiazd" naszej ligi, które w zachodnich drużynach rzadko kiedy wchodzą z marszu do składu, bo właśnie potrzebują okresu przejściowego na przystosowanie się do zupełnie innej pracy.
Hyballa zrobił (jeden z wielu) bezsensowny ruch zarzekając się, że już po jednym, zimowym okresie przygotowawczym, będziemy oglądać maszynę, która będzie rozjeżdżała inne drużyny fizycznością. No ale tak się nie da. To jest dobry kierunek, ale rzeczywistych efektów należy się spodziewać (przy konsekwentnej pracy) gdzieś tak po roku. W międzyczasie zawodnicy przejdą jeszcze ze dwa-trzy kryzysy. Pytanie czy zarząd tyle wytrzyma, bo gwarancji, że trenerowi się uda i wie co robi nie ma nigdy.
|
Wreszcie ktoś to zauważył, do tej pory jedyne co można było przeczytać, to albo trener wuefista albo piłkarze lenie bez ambicji.
Zawodnicy trenują od kilku miesięcy bardzo ciężko, w przerwie na reprezentację jeszcze im śrubę dokręcono. To pewnie ma procentować w przyszłości, mają wyjść właśnie na ten wyższy poziom przygotowania fizycznego. Jak jednak już wspomniano, pojawiać się też będą w międzyczasie kryzysy. Słaba dyspozycja naszych zawodników nie musi od razu oznaczać braku ambicji, gry przeciw trenerowi (a takich głosów sporo), to po prostu skutek uboczny.
pawlozm napisał(a):

Zarzucasz komuś gdybanie, a sam gdybasz. Temat znam i sugerowałbym się w swoich ocenach wstrzymać.