|
Teza regana jest tak logiczna, że dziwię się, że nikt wcześniej na to nie wpadł. Hats off! Niedawny post Danielka1906 (sorry za ewentualne zniekształcenie nicka) to mocny kandydat na najśmieszniejszy post roku. Wpis regana ma szansę w konkursie na post najbardziej merytoryczny.
Dobra, ale właściwie dlaczego Wisła, żeby nie sprzedawać tych gruntów, musi wchodzić z kimś do spółki, wnosząc swoje srebra rodowe, to znaczy właśnie ziemię? Czy nie lepiej, bezpieczniej byłoby zrobić dobry biznesplan, wziąć w banku kredyt pod zastaw tej ziemi i zbudować tam jakieś obiekty komercyjne, nie wiem, hotel, galerię handlową, whatever? Zamiast zawiązywac spółkę z jakimś szemranym deweloperem można go przecież zatrudnić.
Rozumiem, że problemem może być brak płynności, brak know-how itd. Ale nie są to przeszkody nie do przeskoczenia. Mam nadzieję, że zarząd - ktokolwiek w nim będzie - niedługo przejdzie z fazy gaszenia pożarów do fazy inwestowania. To moga być fundamenty pod potęgę sportową Wisły (nie tylko sekcji piłkarskiej).
|