|
Nie wiem co to za kategoria "większość obrońców Kiko", skoro obrońców Kiko jako takich można tutaj policzyć na palcach jednej ręki. Większość osób przeciwnych zwolnieniu Kiko nie robi(ła) tego ze względu na jakieś specjalne względy dla cudotwórczych zdolności Kiko, ale ze względu na okoliczności uniemożliwiające rzetelne rozliczenie wyników i kompetencji Kiko oraz sytuację samego klubu. Czyli gdyby naszym trenerem nie był Kiko, ale Pipo, Fifo, Brosz, Bartoszek albo inny Wdowczyk, w tych konkretnych uwarunkowaniach finansowych i kadrowych oraz przy tych konkretnych wynikach tego sezonu też byliby przeciwnikami nerwowych ruchów i rozliczania z nie wiadomo jakich oczekiwań sportowych. To raczej przeciwnicy Kiko wyznawali zasadę obciążania go odpowiedzialnością za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz, ogniskując w nim praprzyczynę sprawczą wszelkich problemów, z jakimi walczymy w tym sezonie, wierząc, że w klubie wszystko zależy od jednej osoby.
Ja konsekwentnie czekam na zakończenie tej rundy jesienno-zimowej (jak ją poprawnie nazwać, nie za bardzo wiem) i powoli zaczynam rozliczać nie tylko z wyników, ale i ze stylu, który (dopiero!) w tym momencie powinien się pojawiać, biorąc poprawkę na to, jak dziwnie wyglądało nasze wejście w sezon.
|