|
Dajcie spokój z teorią o słupie! Jest kretyńska. Wyobrażacie sobie, że ktoś pod stołem daje Meresińskiemu siedmiocyfrowe sumy? Tak na gębę? W gotówce? Bez śladów w księgowości swojej i Wisły? I co otrzymuje w zamian? Ewentualne zyski tą samą pokątną drogą? To po pierwsze. Po drugie, taki układ wymagałby niesamowitego wzajemnego zaufania. Może jednemu człowiekowi mógłbym tak zaufać, staremu przyjacielowi. Tyle, że całe moje otoczenie wie, że to mój najlepszy przyjaciel, więc żadna by to nie była przykrywka. W grę wchodzą raczej umowy sponsorskie, oficjalne, i powolne budowanie zespołu. Oby.
|