|
Dociera do mnie coraz bardziej, może się starzeję, że każdy kolejny mój mecz na Wiśle, w młynie - może być ostatnim. Ostatni mecz w Ekstraklasie, ostatni szlagier na którym obie ekipy walczą o zwycięstwo, ostatni porządny kibicowsko mecz na Reymonta, ostatni sezon z poważnym graniem, z piłkarzami którzy zasługują na szacunek którzy mają tu swój dom (Arek, Paweł, także Bury, może Mąka). Ostatni sezon z Cupiałem. Kto to teraz wie, czy od wiosny będziemy dzisiejszy mecz z Lechem wspominać jako "dawne dobre czasy"? Kto wie czy od nowego sezonu na nasze mecze będzie przychodzić 2 tysiące kibiców w tym 50 gości z Andrychowa czy Poronina?
Dlatego dziś bardziej niż zazwyczaj czuję, że każdy nasz mecz może być naszym ostatnim dużym meczem na lata. Mi ta świadomość wystarcza, żeby iść na stadion i robić to, co od lat aby pomóc - zdzierać gardło aby pomóć piłkarzom i wygrać za wszelką cenę.
Niech ten stadion dziś znów odleci!
Pojęcie, którego wy nie znacie. Dzisiaj wrogu, wczoraj bracie.
|