|
Ci którzy piszą o zwolnieniu Smudy niech się pukną w cymbał. Podejrzewam, że wyczynami z boiska naszych skórokopów był bardziej poirytowany niż my sami, wystarczyło dosłownie na minutę oderwać się od dopingu, meczu i skupić na nim uwagę. Myślałem, że rękami odgania stado szerszeni wokół siebie. To nie jego wina, że nieodpowiedni ludzie sprowadzili mu dwóch czarnoskórych impotentów umysłowych na skrzydła. Z tą kadrą, z tymi finansami klubu to jest niewiarygodny cud, że jesteśmy na 5-tym miejscu dwa kroki za pucharami. Zamiast kupować takich skrzydłowych na targu w Mogadiszu za srebrniki, to szukać młodych chłopaków po 3-ligach...
Druga sprawa, jak to jest możliwe, że ponad 700 tysięczne miasto z pierdyliardem "pipidówek dolnych" wokół siebie zbiera... 9-tysięczną frekwencje. Załamka. Słaby poziom sportowy? Późna pora meczu? Stosunek cena biletu do jakości wydarzenia... To chyba główne czynniki. A janusze boją się chodzić na mecze, bo w mediach gdzie się nie obejrzymy słychać o wulgarności na stadionach, zadymach, maczetach etc... a szkoda, bo to januszowe bilety są najdroższe i to te bilety nakręcają finanse klubu. Bo nie ukrywajmy, jeden normalny bilet na A to trzy ulgowe z C.
Byłem zmuszony kupić bilet przed meczem drugi raz w życiu, bo do końca nie pewny transportu. Mieszkam z kumplami 40 km od krk i busem o tej godzinie nie da się wrócić, a auto kolega załatwił na ostatnią chwile. Ludzie, jak macie pewność, że będziecie na meczu to na litość boską, kupujcie te bilety wcześniej.
Słabo działa też marketing klubu. Najciekawiej działa w tej kwestii moim zdaniem Lechia. Wystarczy poobserwować chwilę ich fanpage na Facebooku. I mimo słabego poziomu sportowego (póki co) to frekwencja stoi na niezłym poziomie (jak na ekstraklasę oczywiście....) i pewnie będzie rosła. No a u nas... ktoś już wspominał kto zachęca nas do wyrobu karty kibica (która swoją drogą jest poronionym pomysłem).
|