|
Już któryś mecz gramy z tyłu Stolarskim, Urygą i Burligą i argumentów przemawijących za bunozami, jovaniciami, jaliensami i całą resztą szrotu jest z dnia na dzień mniej. Nie twierdzę, że teraz gramy lepiej, pewnie umiejętności mamy gorsze. Ale teraz przynajmniej chłopaki zapieprzają aż miło, a jak coś spieprzą to jest świadomość, że zawalili, bo na tyle starczyło im umiejętności. Tymczasem występy wcześniej wymienionych obcokrajowców czasem można było odbierać jak naplucie w twarz. Gwiazdeczki się opieprzały i popełniały błędy płynące ze zbytniej nonszalancji, braku skupienia i zaangażowania. Koniec końców awaryjność naszej defensywy w przeciętnym spotkaniu ligowym i w jednym, i w drugim zestawieniu personalnym kształtuje się na podobnym poziomie.
Następny pozytyw to liczba obcokrajowców w składzie. Jeden - ten, który faktycznie robi na boisku różnicę. Nie ma jakichś koślawych zapychaczy, których jedynym atutem jest "zagraniczność".
Co do Miśkiewicza. Na linii i w sytuacjach 1 na 1 bardzo dobry. Na przedpolu przyzwoity, choć nie imponuje. nogami gra beznadziejnie. Ten ostatni aspekt przekreśla go jako bramkarza jeżeli mielibyśmy w najbliższej przyszłości mierzyć w Europę. Bramkarz, który nie gra nogami jest po prostu zbyt dużym obciążeniem dla reszty drużyny i zbyt łatwą do wyeksploatowania słabością. Albo wyraźnie podciągnie się w tym elemencie, albo dalej musimy szukać kogoś na tę pozycję.
Ostatnia rzecz. Nie wierzę w puchary w tym roku, choć warto wytknąć, że właściwie wszystko w nogach naszych kopaczy. Gramy ze Śląskiem, Górnikiem i Zagłębiem. Trzy zwycięstwa brzmią nierealnie w naszej obecnej sytuacji, ale sądzę, że przy obecnym układzie sił takie wyniki dałyby nam miejsce w pierwszej czwórce.
|