milosz napisał(a):

Problem w tym że sam sobie przeczysz .
Transfery Valkx'a dały nam właśnie MP i udaną grę w pucharach i dodatkowo zarobione środki z gry właśnie w tych pucharach.
Teza o tym że pensje piłkarzy zniszczyły budżet Wisły to bajka dla dzieci. Przychody z gry w pucharach to jedno, a wpływy z transferów od Marcelo do Brożków to dwa, ale to inny temat.
A miłośnikom Bednarza i i Probierza polecam popatrzyć na bilans Maaskanta i analogiczny aktualnego trenera.
|
W którym momencie sobie przeczę? W tym, że graliśmy beznadziejną piłkę i że mistrzostwo zdobyliśmy tylko dzięki temu, że nikt go nie chciał zdobyć? Czy w tym, w którym twierdzę, że dobre transfery to było sprowadzenie Genkowa, Pareiko i Meliskona?
Proste pytanie: ilu zawodników przyszło za kadencji Valckxa? Ilu coś wniosło do gry drużyny? Ile nas kosztowali? I ile może nam się zwrócić?
Nie, nie jestem miłośnikiem ani Bednarza, ani Probierza. Zdaję sobie sprawę, że szczęściem Wisły i jednocześnie jej nieszczęściem jest właściciel, który w ogóle nie czuje i nie ma serca do piłki, który nie zainwestuje nawet grosza w jedno choćby boisko treningowe, a wpływy z transferów weźmie dla siebie w ramach odzyskiwania mitycznego długu.
Ale nie zwalniajmy Valckxa od odpowiedzialności - zostawia za sobą spaloną ziemię. A sukcesy? Jakie sukcesy? Mistrzostwo w buraczanej zdobyte w fartowny sposób i 3 przyzwoite mecze w rozgrywkach europejskich na kilkanaście rozegranych? Z jakimi tuzami graliśmy? Bułgarami, Belgami, Duńczykami, Łotyszami.
Owszem to jakiś postęp po blamażach Skorży, ale niewielki i jakoś w pamięć bardziej zapadły mi mecze z Parmą i Schalke niż tegoroczny "sukces". I pamiętajmy też, że niewiele brakowało, by Bułgarzy wygrali pierwszy mecz, a wtedy rewanż to byłby zupełnie inna rozmowa. Gdyby nie Odense w ostatniej sekundzie, to pucharów na wiosnę by nie było.