kkbm napisał(a):

|
Ryba psuje się od głowy. Problemem Wisły nie są przede wszystkim kiepscy wychowankowie, którzy mózg zostawiają w szatni. Nie są też 31-letni gwiazdorzy pokroju Garguły ani trener bez jaj. Problemem Wisły nie jest wreszcie dyrektor sportowy, ani nawet prezes. Problemem Wisły jest jej właściciel. Człowiek, który nie ma serca do piłki, nie kocha Wisły. Możemy się śmiać z Wojciechowskiego, ale on jest świrem piłki - siedzi na trybunach na meczach, żyje grą. Nasz właściciel w ogóle tego nie czuje. Może kiedyś na początku coś chciał zrobić, ale teraz to już tylko jest konserwowanie stanu bylejakości. Brak pieniędzy, brak wizji.
|
Amen.
Później nasz król - słońce (do spółki ze Stanem) mówi, że Wisła nie potrzebuje wzmocnień. Panie Basałaju, Wisła potrzebuje FREKWENCJI i PIENIĄŻKÓW. Pan rzuciłeś głowę Małeckiego "piknikom", a oni zaraz pana (i Wisłę) oleją, bo nie będą patrzeć na taką grę. Wiesz pan dlaczego? Bo jedyny piłkarz, który mógł przepchnąć bandę kieleckich frajerów, został zawieszony. Zagrał za to Kirm, w czym dopatruje się wariantu oszczędnościowego - gość tak się oszczędza, że w następnym meczu może grać w tym samym stroju.
Miałem "przyjemność" obejrzeć mecz w telewizji i bardzo radował mnie widok niemal pustych trybun "biznesowych". Całkiem przyjemnie było też posłuchać Szymkowiaka.
Jednymi z lepszych byli dzisiaj "depresyjni Holendrzy" - Jaliens i Lamey. Bunoza (kłoda) oraz Garguła (odżywający?) zasłużyli na kilka cierpkich słów.
Ogólnie to wstyd. Niepotrzebująca wzmocnień i dobrze zarządzana Wisła popierdala na szczyt tabeli aż miło.