|
Co do Legii: jeśli wygra z Rapidem u siebie, to ma awans w kieszeni, bo raczej PSV nie pozwoli sobie nakopać przez outsidera - Hapoel. Inna rzecz, mecz Legii z zespołem z Izraela mógł się równie dobrze skończyć 3:2 w drugą stronę. Żydki miały szansę, nie wykorzystały jej, więc Legia skutecznie skontrowała.
Dokładnie przeciwnie było u nas z Odense. Biton nie strzelił na 2:1, więc wkrótce zrobiło się 1:2 - i ciąg dalszy wszyscy znamy. I przysłowie o niewykorzystanych sytuacjach, które się mszczą.
Ja nie liczyłem specjalnie na wyjście Wisełki z grupy już po losowaniu (finalista LE + uczestnik LM), choć się łudziłem, że w pierwszym meczu u siebie zdobędziemy jakieś punkty. A na chwilę obecną, nieważne czy szanse na awans są duże czy małe, drużyna powinna pamiętać (jeszcze) o dwóch innych "szczegółach". 1) KAŻDE zwycięstwo to 140 tys. euro premii, a Wisła nigdy na nadmiar pieniędzy nie narzekała. 2) KAŻDY remis lub zwycięstwo od tej chwili (to z powodu tego kretyńskiego przeliczania punktów "pocieszenia", zamiast je po prostu dodać) poprawia nasz ranking UEFA. Ponieważ Wisełka traci ok 4,8 pkt (za ostatnią fazę grupową), potrzeba jeszcze 1 zwycięstwa (lub dwóch remisów), by "wrócić do punktu wyjścia".
Ze zdziwieniem czytałem głosy, że może lepiej "odpuścić" jeden czy drugi mecz LE, i skupić się na lidze. No panowie, faza grupowa raz na pięć lat, a tu piszą o "odpuszczaniu". Trzeba się cieszyć tym, co mamy, i liczyć, że może Wisełka poprawi jeszcze swój dorobek grupowy (z kimkolwiek). Remis + zwycięstwo, to byłoby marzenie - oby rzeczywistość nie zweryfikowała go brutalnie. Inna rzecz, ciekaw jestem jak wypadłaby Legia, rozgrywając kluczowe mecze bez Ljuboji i Radovicia.
|