|
Nie ma co przywoływać meczu z Iraklisem bo to był fart jaki prędko się nie zdarzy. Cały mecz bardzo wyrównany, właściwie bez klarownych sytuacji po jednej, ani po drugiej stronie, nagle przychodzi 90 minuta i bramka Nikoli z wolnego, której by nie było, gdyby nie rykoszet. Potem świetna gra w dogrywce i gol Mauro na 2:0. Ten mecz można określić mianem cudu. Teraz sytuacja jest inna. Przykra prawda jest taka, że gramy z drużyną, która jest po prostu lepsza od nas. Smutna prawda. Są lepiej wyszkoleni technicznie, szybsi, lepiej zoorganizowani, lepiej poukładani taktycznie, lepiej przygotowani fizycznie. Po prostu Wisła Kraków jest drużyną słabszą niż Karabach Agdam. Smutne, bo smutne, ale niestety prawdziwe. Nie można jakoś strasznie rozpaczać z tego powodu, przegraliśmy z drużyną, której piłkarze mają większe umiejętności niż nasi. Rewanż nie rysuje się w najbardziej kolorowych barwach, gdyż do piłkarskich umiejętności przeciwnika dojdą jeszcze fanatyczni kibice, własny stadion, pogoda i sędzia. Nie mam pretensji do naszych piłkarzy, są słabsi niż Azerowie. Oczywiście mam nadzieję, że jakimś cudem przejdziemy Karabach, wyjdzie nam jakiś rzut rożny, później obrona Częstochowy, mecz życia Jovanicia i zwycięstwo po karnych, ale taki scenariusz jest delikatnie rzecz ujmując mało realny. Jak odpadnniemy to proponuje nie robić wielkiej tragedii, rozliczeń itd. Trzeba przyjąć istniejący stan rzeczy - tj. fakt, że drużyny z Azerbejdżanu są lepsze od naszych i skupić się na lidze. Co nam innego pozostaje niż radość ze zwycięstw z drużynami, które prezentują podobny poziom do naszego. Nie ma co się nastawiać na sukcesy w pucharach. Trzeba kolekcjonować MP, cieszyć się z tego, póżniej honorowo odpaść z pucharów i tak w kółko. Smutne, ale prawdziwe.
Szanse na wyeliminowanie Azerów oceniam na 5-10% ..
Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Listen fucking stars - you're breaking our hearts!!
|