FraMat napisał(a):

Nie jestem wyrywny. Już o tym pisałem: Sobolewski jak na razie jest trenerem, który ma dużo szczęścia i radzi sobie z ustawieniem taktycznym zespołu wspomagany przez sztab.
Tym razem tego szczęścia zabrakło, bo sądząc ze skrótów (przypominam - nie widziałem całego meczu) ani Ruch ani my nie mieliśmy wielu klarownych sytuacji.
Ruch był bardziej zdeterminowany, bo w przypadku porażki trudno by mu było wrócić do pierwszej dwójki.
I to wystarczyło.
Pewnie trzeba było ustawić w związku z tym autobus na 20-30 metrze i czekać na kontry. No, ale mądry Polak po szkodzie. Błąd taktyczny Sobola, który pewnie liczył, że z Hiszpanami samo nam wpadnie.
Pierwsza bramka to strzał życia po ataku ze skrzydła po naszej lewej stronie, gdzie kontuzjowanego Mulę, zastąpił jakieś kilka minut wcześniej Szywacz i po prostu nie wszedł jeszcze w mecz.
Potem to Ruch ustawił zasieki i wpadła druga bramka.
Jestem przekonany, że jakościowo wypadliśmy lepiej, ale takie porażki się zdarzają.
Może na tym poprzestaniemy (że cię zacytuję) ?
|
" Błąd taktyczny Sobola, który pewnie liczył, że z Hiszpanami samo nam wpadnie." - o, tutaj trafiłeś w sedno, tylko to nie jest błąd taktyczny moim zdaniem tylko po prostu brak jakiegokolwiek pojęcia o taktyce Sobolewskiego. Opiera się on na umiejętnościach Hiszpanów jak na kuli, ale nie potrafi sam przestawić gry zespołu po zmianach poszczególnych piłkarzy, ba - w ogóle nie potrafi ich przestawić. Będzie walił głową w mur do oporu, nie ważne czy na skrzydle jest Mula, Młyński, Szywacz czy (o zgrozo!) Żyro.
Podobne wytłumaczenia porażek jak Twoje towarzyszyły nam i w sezonie spadkowym, i w poprzedniej rundzie. "Strzał życia", "mieli szczęście", "grali z kontry", "byli bardziej zmotywowani". Pytanie jak na to zareagowaliśmy. Moim zdaniem - w ogóle. Tylko jak się wszystko wokół rozpatruje kategoriami "szczęścia" i "pecha" to zawsze wychodzi że nic się nie dało zrobić, widocznie Los tak chciał. Pechowo wpadła jedna bramka, pechowo druga, my w ofensywie pechowo nic nie stworzyliśmy - niefart po prostu.
Ja to widzę trochę inaczej.