Drozd napisał(a):

Od meczu z PBB ewidentnie część grajków najdelikatniej mówiąc się nie przykłada. Oczywiście mozna pieprzyć o zajechaniu, ale ja się wtedy pytam.
Dlaczego Starzyński nie jest zajechany? Dlaczego Żukow nie jest zajechany?
Do tego chór pismaków bredzących o atmosferze, piłkarzyki czujące "kwas w szatni" kabaret.
Dokąd widmo spadku było realne, był wspólny cel, teraz cele są dla wielu rozbieżne. Bo plany Hyballi budowy drużyny od zera, wielu wpływowym ludziom w naszym grajdołku się nie podobają. Jak poleci stara paczka z drużyny to pismaki nie będą miały informacji już to jest powód dla którego lepiej żeby Hyballi nie było. Kto wie jakie ma plany transferowe, jest całkowicie z poza układu, to stwarza menagos wiele problemów.
Jednym słowem wielu osobom nie tylko w Krakowie jest na rękę żeby Hyballi w nowym sezonie już nie było. Natomiast mam nadzieję ze Trio wytrzyma ciśnienie i pozwoli mu coś zbudować z takich piłkarzy którzy chcą. A nie tak jak Sadlok w ostatnim meczu celowo wchodzą we własne pole karne i blokują strzał ręką. Cóż za przypadek pechowy...
Szota, Szot, Gruszkowski, Wachowiak, Plewka, Młynski, Sobol, Starzyński. Może ktoś doskoczy z CLJ. Zostawić kilku którym się chce. Frydrych, Uryga Żukow, Savic, Yebo, może Kuvelic, Mawutor. Wydać kasę na napastnika z pojęciem kogoś na rozegranie i grać bazując na ambicji i chęci rozwoju. Bez ciśnienia na wynik z podwójnym ciśnieniem na dobrą grę. Nic więcej nie trzeba.
Tylko pozytywnego świra na ławce, a takiego już mamy...
|
Ty kumaty jesteś i jak piszesz coś takiego to według mnie świadomie idziesz w demagogie.
Przecież normalnym i niezaprzeczalnym jest że nie każdy zawodnik tak samo zniesie jednakowe obciążenia treningowe.Są piłkarze którym taki zajeb służy są tacy którzy te obciążenia powinni mieć wprowadzane stopniowo są tacy którzy tego nie wytrzymają i zabije to w nich inne parametry którymi się wyróżniali.
Nie bez powodu mówi się że trener powinien dobrać sposób gry do zawodników których ma w kadrze a nie na siłę forsować swoją wizję i liczyć że ktoś kto pół życia kopał na marnym poziomie nagle zacznie(podkreślam -nagle)grać jak zawodnicy z najlepszych lig.To co robi Hyballa jest jak jakaś podwójna dawka chemioterapii.Może zabije raka na którego ten zespół choruje już kilka lat ale całkiem prawdopodobne że pacjent też tego nie przeżyje