Ogryzek napisał(a):

Elegancko to ty masz zryty beret, żeby na siłe szukac do czego by sie tu przyjebać...
(Zważywszy ilu liderów nam wypadło -Kuba Savić Zukow)
Jesteś jak mąż z tego kawału o zonie co nie umiała gotować:
"W pewnym małżeństwie mąż po powrocie do domu regularnie prał swoją żonę bo nie umiała gotować. A to była przypalona pieczeń, a to źle przyprawiona zupa. Zdesperowana żona zawzięła się i zrobiła idealny dla męża obiad. Pachnący schabowy z kapustą, ciepły i dobrze przyprawiony rosół. Mąż tak patrzy i patrzy i nie ma się do czego przyczepić. A ręka go świerzbi. W końcu krzyczy - Co ku.wa krzywy makaron! I jeb okłada zonę"
Tyle jest warta twoja krytyka i opinia o meczu - "krzywy makaron w rosole". Jak ktoś chce to zawsze znajdzie powód żeby się przyjebać o coś - bo ma z góry założoną tezę. Żałosne to, ale to twój wybór.
|
Chłopie ogarnij się...

kawałami się podpierasz?
Nie przyjebać tylko nawet w wygranym meczu ułożonym, zamiast grać swoje. nie mówię o gryzieniu trawy, ale jak jest do gry gość z przodu i z tyłu to gram do przodu. Ostatnie pół godziny uskuteczniamy znowu myśl taktyczną trenera Skowronka. Czyli nic nie robimy niech się przeciwnik męczy. Przykro mi ale drażni mnie taka postawa i będę się do niej przyczepiał.
Sam sobie strzelasz w stopę, tylu liderów nam wypadło, a do 55 minuty potrafimy wygrywać 6:0. Grając spokojnie i skutecznie. Widać było, że jesteśmy w gazie, dlaczego nagle przestajemy grac w ogóle. Nagle po strzeleniu akurat 6 bramki brakło sił? A dwie minuty wcześniej po 5 jeszcze były siły żeby strzelić szóstą? Nie, taka była decyzja, że przestajemy grać do przodu tylko gramy na czas i takie podejście zasługuje na zjebkę choćbyśmy wygrali 30:0.
Do 60 minuty nie miałem żadnej tezy, przyszedł silny gość do ataku graliśmy skutecznie ze słabym przeciwnikiem, cieszyła mnie radość z gry. Po 60 minucie obraz się zepsuł. Bo jakbyś nie wiedział ja nie oceniam tego co było tylko staram się przewidzieć co z tego może wyniknąć.