czaro napisał(a):

|
Nieprawda. Materiał był o Wiśle jako klubie piłkarskim, a więc dotyczył przede wszystkim SA, a TS w zakresie, w jakim jest on jedynym akcjonariuszem SA.
|
A cholera wie o czym był ten materiał. Po obejrzeniu mogę stwierdzić jedynie, że jego autor swobodnie pływa pomiędzy SA, TS, SKWK i WSH, tak jakby to było jedno i to samo. Choć wiadomo, że autor doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jest jedno i to samo.
Generalnie, jak na efekt wielomiesięcznego czy może nawet wieloletniego "śledztwa" nie broni się niczym, bo jest niczym innym jak zebraniem znanych już faktów do jednego worka. W takiej sytuacji jako odbiorca przekazu oczekiwałbym chociaż wyjaśnienia zależności i logicznego ułożenia co, gdzie, kiedy i dlaczego. Niczego takiego nie ma, jest za to długi fragment o tym, jak to nikt nie chciał z Jadczakiem porozmawiać. Typowe dla tego typu "sensacyjnych" reportaży granie na emocjach.
Z materiału wynikają dwa główne zarzuty - z czego jeden już częściowo nieaktualny (po rezygnacji Dukata z zarządu SA), drugi o wymiarze wyłącznie etycznym (obietnica zatrudnienia skazanego gościa). Nie ma tam nic, co powodowałoby odpowiedzialność związkową czy karną klubu.
Faktycznie, można odnieść wrażenie, że Jadczak nie był w stanie pokazać nic mocnego, bo nie ma wystarczających papierów i chce sprowokować proces w celu uzyskania zeznań. Nie ma też bezpośredniego przyłożenia w SA, które "tylko" dostaje pośrednio przez to, że jest "wmieszane" w ramach jednego worka z zarzutami dotyczącymi innych osób, więc nie za bardzo jest konkret, do którego można się przyczepić.
Z (między innymi) tego powodu żadnego pozwu o ochronę dóbr osobistych nie będzie. Drugim powodem jest to, że taki proces jest w polskich warunkach bardzo trudno wygrać. Klub na to nie pójdzie, nie ma co się łudzić...
Jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym część tutaj piszących zapomina - klub może prostować tylko to, co dotyczy klubu. Nie będzie prostował informacji o faktach, które dotyczą innych osób i podmiotów. Jak to niby sobie wyobrażacie, że klub będzie wchodził w polemikę co do tego, czy Iksiński uczestniczył w strzelaninie, a Igrekowski pobił kogoś pod blokiem? A niby jakie ma do tego umocowanie, o wiedzy nie wspominając...?