AYALA napisał(a):

|
Śląsk,Lechia,Pogoń czy Lubin mają podobny potencjał jeśli chodzi o zawodników, a są niżej w tabeli.Dlatego jestem za tym by Kiko został, bo drugiego Brosza się tak łatwo nie znajdzie.
|
Co wy tak wszyscy z tym Broszem... Póki co jeszcze niczego nie osiągnął, chyba że za osiągnięcie uznamy dwukrotny awans do ekstraklasy czy odpadnięcie z pucharów po meczu z Karabachem. Po historycznym awansie do pucharów w kolejnym sezonie bronił się przed spadkiem i wyleciał z klubu. To, że jego Górnik w tej chwili dobrze gra, może nawet najlepiej w Polsce, nie znaczy, że tak będzie zawsze i że w ogóle coś konkretnego dzięki tej grze zdobędzie.
W zeszłym sezonie na tym etapie na pudle była Nieciecza. Skończyło się cudem utrzymanym miejscem w ósemce. Z aktualną zdobyczą punktową Górnik na tym etapie też byłby dopiero na trzecim miejscu. Ostatni raz lider po 18. kolejce miał mniej punktów od Górnika... przed wejściem Cupiała do Wisły, w sezonie 1997/98. Ta liga, choć wydaje się to fizycznie niemożliwe, z roku na rok jest coraz słabsza. W ciągu dwóch kolejek Górnik równie dobrze może znaleźć się poza miejscem pucharowym i skończy się rumakowanie (choć ich lubię i im tego nie życzę).
Brosz prowadzi Górnika od półtora sezonu. Przez 4/5 ubiegłego sezonu Górnik grał straszliwą cieniznę w I lidze, awansował cudem, głównie dzięki temu, że kilka zespołów nad nim uznało, że nie interesuje ich gra w ekstraklasie, a i to w ostatnich minutach ostatniego meczu grał obronę Częstochowy ze spadkowiczem. Przed tym sezonem, nie licząc pożegnania z trzema emerytami, nie zrobił żadnej rewolucji w kadrze, pozostawiając tych, którzy awans wywalczyli.
Nikt nie jest tak naprawdę określić na ile obecna gra jest w ogóle czymś stałym, na ile jest sukcesem Brosza, a nie konsekwentnej polityki klubu, wpływu Angulo (pozdrowienia dla tych, którzy pozycję Wisły tłumaczą Carlitosem) czy ogólnej atmosfery połączonej z euforią, jaka zapanowała w Zabrzu po powrocie do Ekstraklasy. Albo szczęśliwego splotu tych wszystkich okoliczności. Górnikowi zaskoczyło i żre. Nikt nie wie na jak długo oraz jaka naprawdę jest w tym rola trenera. I też nie zawsze im tak znowu żre - na Legii żal było ich oglądać, widowisko z gatunku tego, co my pokazaliśmy ostatnio w Poznaniu.
Brosz na tę chwilę w niczym nie przewyższył trenerów z większymi lub podobnymi osiągnięciami, którzy na Wiśle łamali sobie zęby, chociaż mieli dokonać cudów - Probierza, Wdowczyka, Pawłowskiego, Okuki, Engela, Liczki... jest jakaś gwarancja, że akurat Brosz w Wiśle by sobie poradził? Czy - na tle tego właśnie Górnika prowadzonego przez Brosza - bylibyśmy pół roku po rewolucji w kadrze pod kierownictwem tego trenera w tym miejscu, w którym był rok temu po podobnej rewolucji Górnik (na ósmym miejscu w swojej lidze)?
Tę niepoprawną wiarę w to, że Brosz odmieniłby cudownie obraz Wisły traktuję z przymrużeniem oka jako wyraz podejścia "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"
