yarow napisał(a):

Chcesz powiedzieć, że ta uczelnia sprawdzała świadectwa dojrzałości, a kiedy odkryła że nowy student nie ukończył szkoły średniej i nie ma matury, to go nie wydaliła? Prokuraturę, jak widać zawiadomili

. Dziennikarze już pewnie sprawdzają, co wiadomix nazywa wyższym wykształceniem i jaką uczelnie skończył.
Chyba, że ktoś inny wpadł na podrobione dokumenty, ale wówczas prokuratura i tak by powiadomiła o tym fakcie uczelnie, do której się zapisał. Było to przecież w 2014 roku.
it napisał(a):

A co w tym kuriozalnego?
Oświadczenie niekoniecznie prawdziwe, ale równie dobrze może takie być.
Nakaz w cywilnym czy karnym postępowaniu wcale nie musi trafić do adresata, a sąd przyjmuje fikcję skutecznego doręczenia po dwukrotnym awizowaniu.To wcale nie są bardzo rzadkie przypadki.
W takiej sytuacji wnosi się wniosek o przywrócenie terminu+sprzeciw, co oznacza, że nakaz upada a sprawa trafia na zwykły tryb. A to powoduje, że w świetle prawa delikwent nie jest skazany prawomocnym wyrokiem... przynajmniej do czasu zakończenia sprawy w zwykłym trybie.
|
Co ty mi tu tłumaczysz... Sam miałem wyrok nakazowy, ale a) wiedziałem o całej sprawie i się nia interesowałem(jak każdy normalny człowiek, bo chodzi w końcu o życie, karę, itd.) b) posługiwałem się adresem zameldowania(facet dowodu nie wymienia?) c) musiałem się stawiać na Policji(bo ja też rozmawiałem i poza tym oskarżony ma prawo zapoznać się z materiałem dowodowym). Dlatego stwierdzenia z tego oświadczenia są kuriozalne. Z tego co pamiętam, to jest 7 dni na odwołanie i z tego skorzystałem.