Drozd napisał(a): 
Jak to przecież cudak już rok temu straszył wojną. Że dlatego nie domaga się wraku i skrzynek bo nie chce mieć wojny. Jeszcze wcześniej twierdził że "nie ma podstaw nie ufać Rosji". Jak taką postawę określić? Koleś świruje.
Może i warto ale nie z guwna. Co by Seremet nie powiedział i tak wydrukują to co im pasuje.
|
jest coś takiego jak autoryzacja. Zreszta, z taka postawą jak twoja to i tak nic nie da. Ty wiesz swoje, i choćby podano na 1000 przykładów że się myslisz, Ty i tak pójdziesz w zaparte.
wislak68 napisał(a): 
|
Zasada jest prosta: linków do GW się nie daje. Chcesz aby ludzie zapoznali sie z wywiadem, wrzuć go bezpośrednio na forum.
|
prosze, choc dlugie.
Cytat:
Rozmowa z Andrzejem Seremetem, prokuratorem generalnym
Paweł Wroński, Bogdan Wróblewski: Antoni Macierewicz w TV Trwam 12 kwietnia stwierdził: ''Miedwiediew powiedział do prezydenta Komorowskiego: Polscy śledczy mają wiedzieć, jakie wnioski mają przedstawić''.
Andrzej Seremet: Domyślam się, że w tej wypowiedzi kryje się sugestia, że polscy śledczy mają wyprowadzić wnioski zgodne z oczekiwaniami Rosji. Cóż, każdy ma takie poczucie patriotyzmu i wagi swojej pracy, jaka wypływa z jego osobowości. Prokuratorzy robią to, co dyktuje im najlepsza wola i wiedza.
Obserwuję niepomierny wzrost liczby fachowców od śledztw. Wszyscy Polacy znają się na medycynie, ale teraz już niemal wszyscy znają się też na śledztwach. Pouczają prokuratorów, krytykują, niektórzy twierdzą, że robimy wszystko źle.
Słyszymy, że prokuratura nic nie robi i że wiemy coraz mniej.
- Co kilka tygodni, miesięcy mamy do czynienia z erupcją dezinformacji. Stawia się pod znakiem zapytania nie tylko rzetelność prokuratorów i ekspertów, ale ich patriotyzm, zdrowy rozsądek, nawet zwykłą przytomność umysłu. Polityczne emocje przesłaniają logikę.
To dzięki naszej inicjatywie polscy biegli pojechali do Moskwy. Przebadali na miejscu oryginalne czarne skrzynki, przebadali wrak w Smoleńsku. Biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa zbadali oryginalną czarną skrzynkę zapisującą dźwięk. Odsłuchy wykonywali na podstawie dokonanego przez siebie ''zrzutu'' z oryginału. Ich ekspertyza, upubliczniona w styczniu 2012 r. przez prokuraturę - która ponoć nic nie robi i o niczym nie informuje - podważyła niektóre ustalenia komisji Jerzego Millera. Chodziło o zidentyfikowanie jednego z głosów w kabinie pilotów jako głosu gen. Andrzeja Błasika.
Nagle zewsząd słyszę, że ''udało się obalić kłamstwa komisji Millera''. A więc IES dokonał prawidłowej oceny tego, czego nie mamy w ręku, czyli czarnych skrzynek. Ale o prokuraturze, która to ujawniła, równocześnie mówi się - na użytek politycznych zabiegów - że ukrywa prawdę.
Czytam zarzut, że prokurator Krzysztof Parulski i inni prokuratorzy, przebywając na miejscu katastrofy, nie zabezpieczyli tego miejsca. Jak? Byli w obcym państwie. Mieli wezwać GROM i go bronić?
Słyszę: Seremet ma abdykować, bo nie wystarał się o wrak. Jak ktoś wskaże formułę prawną, której nie użyłem dla odzyskania wraku i która byłaby skuteczna, to choćby dziś z niej skorzystamy. Ale nikt jej nie wskazuje.
Konkluzja zespołu Macierewicza, powtarzana przez Jarosława Kaczyńskiego: na pokładzie doszło do dwóch wybuchów. Wynikać to ma z raportu firmy Analytical Service Company Grzegorza Szuladzińskiego z Australii i potwierdzać ustalenia prof. Wiesława Biniendy i Kazimierza Nowaczyka.
- Jeżeli ten raport czy jakiekolwiek inne konkluzje pana Macierewicza mają wskazywać niemal kategorycznie na zamach, to sięgnijmy do logiki. Czy można formułować tezy kategoryczne, nie mając wraku i czarnych skrzynek? Bo równocześnie taki zarzut pan Macierewicz stawia prokuraturze, mówiąc, że nie bada wersji zamachu.
Wynika to ponoć z modeli matematycznych przebiegu katastrofy.
- Program komputerowy jest tylko narzędziem. Są programy przydatne do matematycznych wyliczeń, i biegli tych programów będą używać. Ale - po pierwsze - trzeba mieć dostęp do danych. Rejestrator lotu zapisuje ponad 100 parametrów, w niektórych przypadkach kilka na sekundę. Taką podstawą do obliczeń nasi krytycy nie dysponują. Autorytatywne sądy wygłaszają na podstawie kilku informacji - o prędkości samolotu, jego masie, gatunku drzewa.
Po drugie - możliwość manipulowania matematycznym modelem. W nauce znany jest efekt motyla. Zmieniając wprowadzone dane na 27. miejscu po przecinku, można uzyskać dowód na to, że ruch skrzydeł motyla na jednej półkuli wywołał tajfun na drugiej.
Nic nie świadczy, by na pokładzie był wybuch.
A wygięcia blach i ułożenie szczątków tupolewa?
- Ale chciałbym usłyszeć: jaki środek detonujący spowodował wybuch?
Bomba paliwowo-powietrzna, pulsar...
- Pulsar sterowany magnetycznym promieniowaniem jonowym. Też mogę wymyślić jakąś pseudonaukową nazwę. Proszę o wskazówki, jaki jest efekt wybuchu pulsara sterowanego magnetycznie, to będziemy to badać.
Nasi prokuratorzy sięgnęli po najwybitniejszych fachowców w Polsce od efektów fizykochemicznych użycia broni. Biegli z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie powiedzieli: nie ma śladu. A powinny być jakieś ślady na ciele ofiar i przedmiotach. Badania przeprowadzono zaraz po katastrofie.
Co przebadano?
- Tydzień po katastrofie była już w Polsce tona przedmiotów osobistych ofiar zabezpieczonych przez naszych prokuratorów w Smoleńsku. Potem zbadano także pod tym kątem ubrania ofiar.
Ekspertyza Instytutu Chemii i Radiometrii z 18 czerwca 2010 r. obejmowała badanie obecności: dinitrotoluenu, nitroglikolu, nitrogliceryny, trinitrotoluenu, heksagenu, oktogenu, pentrytu - czyli materiałów wybuchowych albo substancji, które wchodzą w skład materiałów wybuchowych. Badano też promieniowanie alfa, gamma, obecność węglowodorów.
Podobne badania już 12-13 kwietnia 2010 r. przeprowadzili Rosjanie w Zakładzie Ekspertyz Kryminalistycznych Departamentu Spraw Wewnętrznych Obwodu Smoleńskiego. Nic nie znaleziono. Instytut Higieny i Epidemiologii w Warszawie zbadał próbki na trujące substancje chemiczne i biologiczne.
Może nasi eksperci przeprowadzili badania standardowe, a użyte zostały niestandardowe materiały wybuchowe?
- Biegli użyli najlepszych, najnowocześniejszych metod.
Czy istnieje możliwość zlecenia badań ekspertom z zagranicy?
- Nie ma przeszkód, by powołać biegłego określonej specjalizacji z zagranicy, tylko musi to mieć sens i uzasadnienie.
Czy prof. Binienda, Nowaczyk, Szuladziński zostali zgłoszeni do prokuratury jako eksperci?
- Prezentacje, które upublicznił zespół Antoniego Macierewicza, zostały przesłane prokuraturze i włączone do akt. Zostały przedłożone naszym biegłym. Natomiast do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie nie wnioskowano o powołanie tych panów na biegłych.
W marcu prokuratura nie wykorzystała amerykańskiego patologa prof. Michaela Badena przy ekshumacji mimo wniosku pełnomocnika rodziny.
- Wniosek o dopuszczenie opierał się na zarzucie nierzetelności i niskiego poziomu polskich biegłych medyków sądowych. A potem ten sam pełnomocnik uczestniczył niemal we wszystkich czynnościach i w samych superlatywach wyrażał się o umiejętnościach, rzetelności i sposobie przeprowadzania sekcji.
Może dopuszczenie prof. Badena odbudowałoby zaufanie do polskiej prokuratury?
- Nie. Wtedy natychmiast poszłyby żądania weryfikacji wszystkich czynności, w których uczestniczą polscy biegli. Usłyszelibyśmy: były trzy ekshumacje (w tym ciała byłego prezesa IPN wbrew opinii rodziny), to teraz zróbcie 93.
A będą następne?
- Prokuratorzy nie przewidują masowych ekshumacji. Nie wykluczają jednostkowych.
Typowym badaniem na okoliczność wybuchu jest badanie bębenków uszu.
- Nasi biegli nie są ignorantami. Oczywiście badają błony bębenkowe. Z sekcji wynika, że powodem śmierci był uraz wielonarządowy - typowe orzeczenie po katastrofie.
Czy nie mogliśmy otworzyć trumien w kwietniu 2010?
- Nie spotkałem się z praktyką, że otwiera się trumny sprowadzone z zagranicy. Tu trzeba by przecież otworzyć wszystkie. Wyobrażacie sobie rodziny czekające na pogrzeb? W imię czego otwierać trumny? Przesłanki pojawiły się dopiero wtedy, gdy Rosjanie przesłali nam dokumentację medyczną, w której wykryliśmy błędy.
Czy pod kątem wybuchu badany był również wrak?
- Rosjanie badali wrak i wybuch wykluczyli.
Co wobec tego nasi eksperci badali w Smoleńsku we wrześniu 2011?
- Badali elementy silnika, proces uszkadzania samolotu, stan instalacji paliwowych i hydraulicznych, pobierali próbki paliwa, płynów hydraulicznych.
Jacy to biegli?
- Wymienię niektórych: dr inż. pilot Antoni Milkiewicz, dr Ryszard Szczepanik, mgr Stanisław Podskarbi, mgr inż. Jan Kawęcki. Dr Milkiewicz, przewodniczący zespołu, jest jednym z najbardziej cenionych ekspertów. Badał katastrofę Iła-62 w Lesie Kabackim w 1987 r. Choć były polityczne naciski, by orzekł, że przyczyną był błąd pilota, doszedł do tego, że katastrofę spowodowały wady konstrukcyjne elementów silnika.
Czy biegli wykluczyli ostatecznie awarię samolotu?
- Ta konkluzja wynika nie tyle z badań z wraku, ile z odczytu skrzynki ATM QAR. To skrzynka polskiej produkcji, badana była w Polsce i odczytywali ją wyłącznie polscy specjaliści. Nie zarejestrowała niesprawności urządzeń samolotu do momentu uderzenia w brzozę.
Ależ czarne skrzynki przestały działać kilkanaście metrów nad ziemią.
- Czarne skrzynki przestały działać?
Bo samolot został obezwładniony na wysokości 15-17 metrów.
- Słyszałem, tylko z czego to wynika?
Prokuratura sama mówiła o utracie zasilania elektrycznego.
- Ale na 1,5 sekundy przed zetknięciem z gruntem.
Nie było wcześniej dwóch silnych wstrząsów?
- Na litość boską, jakich wstrząsów? Dlaczego akurat dwa, a nie jeden?
Według Szuladzińskiego jeden urwał skrzydło, a drugi rozerwał kadłub. Skrzydło, jak stwierdził Macierewicz, nie mogło zostać oderwane przez uderzenie w brzozę.
- Rejestrator odnotował po uderzeniu w drzewo inną pracę lotek tego skrzydła. Zapisał utratę statyki samolotu i gwałtowny przechył.
Jest teoria, że lotki zostały zablokowane.
- Tak to się możemy przerzucać całe życie.
Myśmy to wszystko przeczytali, panie prokuratorze.
- ''Myśmy wszystko zapomnieli '' [za ''Weselem'' Wyspiańskiego]. Spokojnie. Ani ja, ani prokurator prowadzący postępowanie nie sformułuje dziś tezy kategorycznej, bo on zastrzega to na moment decyzji kończącej śledztwo. Dzisiaj możemy powiedzieć, że są przesłanki, że jednak z tą brzozą skrzydło się zetknęło. Tymi przesłankami są zapisy rejestratora.
Sama brzoza została zbadana?
- Nasi prokuratorzy widzieli ją, widzieli ją biegli. Widzieli, że została złamana, i ślady blachy w drzewie. A za drzewami skoszone krzaki i skrzydło w tym miejscu. Biegli ustalili, że kiedy nastąpiło uderzenie w brzozę, czarna skrzynka zarejestrowała nieprawidłowe działanie mechanizmu lotek lewego skrzydła. To się zbiega co do sekundy.
Czytaliśmy też, że brzoza została złamana specjalnie, a ślady metalu ponabijane. Kiedy brzoza była badana?
- Prokuratorzy oglądali ją bezpośrednio po katastrofie.
Czy prokuratura bierze pod uwagę jakąś alternatywę dla przyczyn tej katastrofy ustalonych w raporcie Millera.
- Były cztery wersje śledcze: techniczna awaria samolotu, kwestia sabotażu, czyli zamach, nieprawidłowości w pilotażu i działania kontrolerów z wieży. Na hipotezę zamachu nie ma dowodów, reszta jest brana pod uwagę. Zaczekajmy na opinię końcową biegłych.
Czy można udostępnić wszystkie dane, w tym zapisy czarnych skrzynek, choćby zespołowi ekspertów, także zagranicznych, o którym mówił prof. Michał Kleiber?
- Jeżeli prowadzący sprawę prokuratorzy uznają, że byłoby to uzasadnione, pewnie to zrobią. Nie do mnie należy decyzja. Jestem zwolennikiem, żeby to śledztwo toczyło się w sposób możliwie najbardziej transparentny.
Czy podczas tego śledztwa jakieś badania przeprowadzali eksperci z zagranicy?
- Badania TAWS w USA to rzecz znana. Poprosiliśmy też kraj NATO o satelitarną dokumentację fotograficzną.
A inne badania? Np. teorii zdalnego zakłócania sygnału GPS z satelity...
- Jeszcze raz, czego? Nie wiem, na litość boską.
Jest też teoria, że piloci zostali umyślnie źle sprowadzeni na ziemię. Kontrolerzy pozwolili im zejść do wysokości nie 100, ale 50 metrów. Któryś z pilotów Jaka-40, który przywiózł dziennikarzy, ponoć taką komendę usłyszał.
- Są zeznania dwóch pilotów Jaka na ten temat. Zweryfikowane zostały, gdy biegli z IES odczytali zapis rejestratora głosów w kokpicie. Tam słychać 100 metrów. Gdy odtworzyliśmy im nagranie, dostrzegli sprzeczność i przyjęli to do wiadomości.
Czy to śledztwo może się zakończyć, zanim Rosjanie oddadzą nam wrak i czarne skrzynki? Albo przed śledztwem rosyjskim?
- Śledztwo może się zakończyć, zanim Rosjanie nam te przedmioty oddadzą. Oczywiście usłyszę chór krytyków. Ale czy trafniejsze byłoby przeciąganie śledztwa i patrzenie na Rosję, gdy już będziemy mieli rezultaty badań obu tych dowodów rzeczowych?
Na przełomie kwietnia i maja Rosjanie mają nam przygotować partię materiału, która nas najbardziej interesuje: nagrania z wieży w Smoleńsku i informacje dotyczące statusu lotniska. Co drugi, trzeci tydzień rozmawiam o tym z rosyjskimi prokuratorami. A oni czytają każdą kartkę z tych akt.
Marzę, by śledztwo zakończyło się w ciągu roku. Byłoby wspaniale, gdyby się udało przyspieszyć, bo każdy miesiąc działa na naszą niekorzyść. Ale i tak zawsze będzie grupa nieprzekonanych.
''Dziś koncentrujemy się na analizie hipotezy eksplozji jako przyczyny katastrofy, bo jest to jedyna hipoteza wyjaśniająca w pełni to, co się stało, i nikt nie przedstawia wiarygodnej alternatywy''. To Antoni Macierewicz dla ''Gazety Polskiej Codziennie'' z 14 kwietnia.
- Czyli białe jest czarne, a czarne jest białe.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,11576169,...#ixzz1sZk1DYuZ
|
|