serek.c2 napisał(a):

Arapaho - w komentarzach z podanego przeze mnie linka masz wszystko jak na tacy
|
Przegladnałem calość i wszelkie podważenie tego co napisał są takie jak na tym forum coś tam sie komus wydaje - zero obliczeń - poza może jednym gdzie anomim podaje sie za doktora fizyki.
Cytat:
Profesor fizyki Mirosław Dakowski raczył napisać:
"Jeśli zawadził o brzozę skrzydłem, to [...] Urwanie końcówki skrzydła nie zmienia ani pędu samolotu, ani (w sposób znaczący) siły nośnej [...] uszkodzonego skrzydła."
Jestem tylko doktorem fizyki, ale moim skromnym zdaniem ktoś, komu miesza się pęd (wielkość związana z ruchem postępowym danego ciała) z momentem pędu (wielkością zwiazaną z ruchem obrotowym), nie tylko nie powinien zostać profesorem fizyki, ale nawet nie powinien dostać zbyt wysokiej oceny z tego przedmiotu na maturze. Przeciez nikt nie twierdzi, że Tupolew w wyniku zderzenia z brzozą i odłamanie końcowki skrzydła skręcił o jakiś znaczny kąt w prawo czy w lewo, czy zaczął (bezpośrednio z tego powodu) szybko się wznosić lub opadać, tylko że zaczął się OBRACAĆ.
A urwanie choćby tylko małego fragmentu skrzydła dało różnicę sił nośnych pomiędzy obydwoma płatami porównywalną do skutku wychylenia lotek, jakie wywołują piloci (z reguły mniejszych samolotów, np. akrobacyjnych czy myśliwców), aby zrobić beczkę. Żadne "uszkodzenie lotek" Tupolewa nie było do tego potrzebne.
Ostatecznym dowodem na WYKONANIE półbeczki jest po prostu to, że podwodzie po wypadku było skierowane kołami do góry (nie uwierzę w teorię spiskową, że to Rosjanie zaraz po katastrofie je w ten sposób obrócili - nie było tam wtedy żadnego dźwigu, no chyba że go ukryli we mgle helowej). Co do "ubłocenia", to błoto w czasie, kiedy samolot rył ziemię obracając się na dość długim odcinku, miało prawo bryzgać na wszystkie strony...
|
Niestety albo stety wyboldowane kwestie podwazają wiedzę tej osoby - samolot nie rył ziemi bo nie ma na to śladów i było to mówione setki razy, a dowód że koła były odwrócone jest obalony bo inne czesci samolotu były w normalnej pozycji . Żeby nie było nie uważam prof Dakowskiego za alfę i omegę ale gość dowodził że są uzasadnione podejrzenia że coś od wewnętrz rozsadziło część samolotu a potwierdził to prof Binienda po 2 latach na symulacji numerycznej.Tylko tyle